Blog > Komentarze do wpisu

Przemysłowe emisje CO2

W stanowisku Komitetu Nauk Geologicznych umknęła mi jedna kwestia, często podnoszona przez klimatycznych kontrarian.

Geolodzy z PANu napisali:

[N]ależy bezwzglednie zachować daleko idaca powściagliwość w przypisywaniu człowiekowi wyłacznej, czy choćby tylko dominujacej, odpowiedzialności za zwiększoną emisję gazów cieplarnianych, gdyż prawdziwość takiego twierdzenia nie została udowodniona.

Opiszę więc pokrótce, skąd wiemy, że za wzrost stężenia CO2 odpowiada działalność człowieka.

Fakt 1. Stężenie CO2 rośnie w bardzo szybkim tempie. Potwierdzają to nie tylko precyzyjne pomiary prowadzone od końca lat pięćdziesiątych, których wynikiem jest tzw. krzywa Keelinga (poniżej), ale i badania zawartości pęcherzyków powietrza zamkniętych w lodowcach Antarktydy.

Stężenie ditlenku węgla (w ppm) zmierzone na Mauna Loa. Źródło: Dr. Pieter Tans, NOAA/ESRL (www.esrl.noaa.gov/gmd/ccgg/trends/)

Wykresy poniżej przedstawiają zmiany stężenia CO2 w perspektywie 200- i 1000-letnie, zarejestrowane w rdzeniach lodowych z Law Dome. Widać wyraźnie, że wzrost zaczął się po roku 1800, a znacznie przyspieszył w drugiej połowie XX wieku.

Źródło: Etheridge D M et al (1998), CDIAC.

Inne, dłuższe rdzenie lodowe -- ze stacji Vostok i Dome C -- umożliwiają nam zrekonstruowanie poziomów CO2 z odleglejszej przeszłości. Dzięki nim wiemy, że mechanizm odpowiedzialny za obserwowany wzrost nie tylko pojawił się dopiero 200 lat temu, ale i podniósł stężenie ditlenku węgla do poziomów niespotykanych w ciągu ostatnich 800 tys. lat.

Dane z Dome C na podstawie Lüthi et al (2008).

Fakt 2. Węgiel wchodzący w skład cząsteczek CO2 może występować w trzech postaciach izotopowych: 12C, 13C i 14C. 14C jest radioaktywny, z okresem połowicznego rozpadu wynoszącym około 5700 lat, ale w atmosferze jego ilość jest ciągle odnawiana przez wysokoenergetyczne cząstki promieniowania kosmicznego. Żywe organizmy powinny zawierać atomy węgla w bardzo zbliżonych proporcjach 14C do 12C co atmosfera (tj. 1 do biliona). Sytuacja zmienia się, gdy organizm umiera i przestaje odnawiać swój zasób radioaktywnego 14C, który następnie ulega rozpadowi.

W 1955 roku fizyk Hans Suess odkrył, że drewno pochodzące z pierścieni przyrostowych starszych drzew zawiera paradoksalnie więcej atomów 14C niż drzewa najmłodsze. Przyczyną okazała się być zwiększająca się ilość stabilnego węgla w atmosferze, która powodowała "rozcieńczanie" izotopu 14C. Zjawisko to nazwano efektem Suessa:

Źródło: Stuiver & Quay (1981).

Efekt Suessa w odniesieniu do 14C wykryto dosłowanie w ostatniej chwili -- w latach pięćdziesiątych ludzkość zaczęła bowiem przeprowadzać kolejny z serii globalnych eksperymentów geofizycznych, polegający na wprowadzeniu do atmosfery ogromnych ilości radioaktywnych izotopów wytwarzanych podczas próbnych eksplozji jądrowych. W efekcie budżet 14C uległ na wiele lat zaburzeniu.

Fakt 3. Podobne zjawisko zaobserwowano także dla stabilnego izotopu 13C. W jego przypadku wynika on nie z radioaktywnego rozpadu atomów, lecz preferencji żywych organizmów, nabytych na drodze ewolucji. Okazuje się, że większość fotosyntetyzujących autotrofów woli pobierać z powietrza cząsteczki CO2 zbudowane z lżejszego izotopu 12C, niż 13C. Oznacza to, że węgiel pochodzenia organicznego zawiera 10-30‰ mniej atomów 13C w stosunku do poziomu atmosferycznego. Efekt Suessa dla 13C oznacza więc, że w atmosferze przybywa stabilnego węgla pochodzenia organicznego -- i nie tylko w atmosferze, bo to samo obserwujemy także w oceanicznym rezerwuarze węgla.

Źródło: Keeling et al (2005).

Podsumowując: 200 lat temu na Ziemi pojawiło się nowe źródło węgla, które zmieniło stężenie CO2 w zakresie znacznie większym, niż miało to miejsce w ciągu ostatnich 800 tys. lat. Źródło to jest radiologicznie martwe, co oznacza że nie uczestniczyło w wymianie atmosferycznej przez co najmniej kilka okresów półrozpadu izotopu 14C. Co więcej, jest to źródło węgla organicznego, przez co w atmosferze i oceanach przybywa nie tylko cząsteczek CO2, ale i zwiększa się ilość atomów 12C w stosunku do 13C.

Nie trzeba być geniuszem, by skojarzyć wszystkie te obserwacje ze spalaniem węgla i ropy. Historyczne emisje CO2 (w milionach ton węgla) przedstawiają się następująco:

Źródło: CDIAC.

Możemy teraz policzyć skutki tych emisji. Każde 7,8 mld ton CO2 dodanych do atmosfery daje wzrost stężenia cząsteczkowego o 1 ppm. W roku 2007 nasza cywilizacja wyemitowała 36 mld ton CO2  (w tym 31 Gt pochodziło z paliw kopalnych i produkcji cementu), z czego mniej więcej połowa została pochłonięta przez oceany i biosferę, a reszta pozostała w atmosferze. Taka ilość CO2 powinna zwiększyć jego stężenie o trochę ponad 2 ppm, co jest ilością jak najbardziej mierzalną. I faktycznie, w ciągu ostatniej dekady poziom CO2 rósł średnio właśnie w takim tempie. Korelację tę możemy dostrzec dla całego półwiecza:

Źródło: CDIAC.

Osoby kwestionujące rolę naszej cywilizacji w pertubacji cyklu węglowego muszą więc wyjaśnić nie tylko to, skąd się bierze obserwowany wzrost stężenia CO2, ale także wyjaśnić zniknięcie 1500 gigaton antropogenicznego ditlenku węgla, który wyemitowaliśmy w ciągu ostatnich 200 lat.

piątek, 27 marca 2009, perfectgreybody

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/03/28 15:03:56
Witam
Jestem pod wrazeniem. Sam na blogu pisalem cykl artykulow o globalnym ociepleniu. Probowalem od innej strony, czyli wytlumaczyc jak najbardziej po chlopsku, ze to nie zadna wielka filozofia, ani kontrowersyjna nauka. Takie ABC Globalnego Ocieplenia. 5 wpisow na razie.

Bylbym zaszczycony jakby Pan rzucil okiem i powiedzial co Pan mysli:
maruti.salon24.pl/381883.html
pozdrawiam
-
Gość: zenek, 194.181.194.24*
2009/03/28 20:30:54
Polecam treść referatu prof. dr hab. Andrzeja A. Marsza ,,Współczesne ocieplenie - oceaniczna kontrola klimatu" (ocean.am.gdynia.pl/sem/panel2009/panel2009.html). (żal tylko że nie ma jeszcze treści referatu opozycyjnego) Jest to kopalnia naukowych, rzetelnych argumentów dla ,,sceptyków". Patrząc na dorobek naukowy autora, nie sądzę aby nie znał się na rzeczy. Nie wygląda też na oszołoma i nie sadzą aby był opłacany przez Exxon Mobile:) (chyba że autor bloga przekona mnie do tego że jest odwrotnie). Prosiłbym aby o ile to mozliwe autor bloga rozprawił się w tak spektakularny sposób jak dotychczas z argumentami artykułu, przynajmniej tymi początkowymi (m.in. jednak silniejsze niż współczesne ocieplenie średniowieczne, wiarygodność danych pomiarowych) gdyż raczej na tezę ,,oceaniczną" nie ma kompetencji. Oczywiście Jaworowski i Mastalerz pletą brednie jak pijani i rozprawa z nimi jest prosta. Nie wydaje mi się aby rzeczywiście panował całkowity konsensus i nie ma żadnych kontrowresji jak chce się tu przedstawić na tym blogu, a sceptycy są oszołomami z chorobą psychiczną. Nie jestem żadnym fanatycznym kontrarianem, uważam że CO2 jest po części odpowiedzialne za współczesne ocieplenie ale w dość ograniczonym stopniu (ale jestem reformowalny w tej kwestii:). Istnieje wiele kontrowersji, istnieją też przesłanki za antropogenicznym CO2. Tak czy owak zapraszam do dyskusji o artykule. Ale na pewno warto będzie przeczytać referat opozycyjny. Zachęcam też do wymiany linków do rzetelnych, rozbudowanych artykułów będących w temacie w języku polskim.
-
Gość: zenek, 194.181.194.24*
2009/03/28 23:55:42
A tu (gu.us.edu.pl/index.php?op=artykul&rok=2004&miesiac=11&id=3128&type=no) dość stary (może zmienił poglądy) ale jednak wykład prof. UŚ dr hab. Zbigniewa Ustrnula. Pokazuje to że ,,sceptykami" nie są tylko geolodzy, hydraulicy i oszołomy. Specjalność profesora to klimatologia i meteorologia.
-
2009/03/29 14:37:21
Jak sie tak przerzucamy autorytetami to proponuje stronke:

en.wikipedia.org/wiki/Scientific_opinion_on_climate_change
z lista akademii nauk i organizacji naukowych ktore wydaly oswiadczenia w tej sprawie.

Zeby byc uczciwym polecam druga stronke:
en.wikipedia.org/wiki/Global_warming_controversy

Polecam ich uwazna i krytyczna lekture.



-
2009/03/29 15:00:10
Do Zenka:

Przejrzalem, na razie dosyc pobieznie referat prof. Marsza. Nie jestem oceanologiem i nie potrafie ocenic wszystkich argumentow, ale nie wiedze w zasadniczej czesci referatu niczego, co byloby sprzeczne z rola antropogenicznego CO2. Skades przeciez te masy energii przenoszone przez cyrkulacje oceaniczne musza sie brac. Fakt, ze ocean odpowuada za ok 50% transportu ciepla od rownika do biegunow jest powszechnie znany, a to jak sie to odbywa w duzym stopniu determinuje klimat. Ale jest to tylko wycinek maszyny klimatycznej. Za calosc odpowiadaja strumienie energii od Slonca i w kosmos, magazynowanie energii (w duzej mierze w wodach oceanicznych) i jej redystrybucja przez oceany i atmosfere.
Nie dziwi mnie fakt, ze curkulacja oceaniczna polnocnego atlantyku ksztaltuje w duzej mierze temperature na polkuli polnocnej. Dziwi mnie natomiast ignorowanie glownych zrodel energii - strumieni radiacyjnych.

Na ich temat mozna sobie poczytac np. w wykladach prowadzonych w ETH - jedej z najlepszych uczelni scislych i technicznych na naszej planecie:

www.iac.ethz.ch/education/master/radiation_and_climate_change/index

Pozdrawiam
-
2009/03/29 15:58:35
Z referatu prof. Marsza najsłabsza jest pierwsza część, będąca (i w dużej części błędną) kompilacją zarzutów wobec Manna, GISS i IPCC.

W drugiej części prof. Marsz udowodnił istnienie korelacji pomiędzy SST a SAT, co trudno uznać za odkrycie druzgocące teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia... bo nikt nie kwestionuje tego, że temperatura oceanów zmienia się w podobny sposób co temperatura lądów, a oscylacje ENSO, NAO, PDO itd są powodem dużej wewnątrzsystemowej zmienności klimatu.

Problem w tym, że teorie "oceaniczne" (które, wobec fiaska teorii "solarnych", zyskały ostatnio u sceptyków na popularności) nie są w stanie wyjaśnić ani istnienia trendu wzrostowego (no chyba że poprzez handwaving i mówienie o długookresowym cyklu), ani obserwacji atmosferycznych spójnych z mechanizmem wzmocnionego efektu cieplarnianego, jak np. spadek temperatury troposfery.

Referat prof. Marsza jest zresztą typowy pod tym względem, że koncentruje się na jednym czynniku znanym autorowi, przy ignorowaniu wszystkich innych, które mają - większy lub mniejszy - wpływ na klimat.
-
Gość: zenek, 194.181.194.24*
2009/03/29 17:20:23
Ok. Nie moim celem było ,,obalanie" teorii antrop. oc. kliamtu, ani pokazywanie że wszyscy klimatolodzy twierdzą że człowiek nie ma w tym udziału. Chciałem tylko pokazać, że nie prawdą jest że tylko naukowcy nie-klimatolodzy lub bez autorytetu mają wątpliwości. Dodam jeszcze że poglądy ,,naturalne" maja prof. Halina Lorenc i dr Mieczysław Sobik. To na przykładzie kilku polskich naukowców, których zdanie jakoś udało mi się wygrzebać w internecie, może jest ich więcej. A nie sądzę aby polscy naukowcy byli gorsi przykładowo od amerykańskich. A czy ,,najsłabsza" jest część pierwsza mam wątpliwości. Jeszcze spróbuje się do tego odnieść. Szkoda jedynie że wiele badań i artykułów jest w jęz. angielskim. Laikiem nie jestem ale dalszy rozwój wiedzy jednak ogranicza moja znajomość angielskiego.
-
2009/03/29 17:51:46
" A nie sądzę aby polscy naukowcy byli gorsi przykładowo od amerykańskich."

Nieststey, w tej dziedzinie i wielu innych sa. Najlepsi (wiem co pisze - to srodowisko blisko mnie) dorownuja "przecietniakom" stamtad, jesli wziac pod uwage dorobek. Wynika to i z zaszlosci historycznych, i z braku dofinansowania, i z umieszczenia nauk o ziemi blisko geografii, a daleko od fizyki, chemii, matematyki. Brak przygotowania matematyczno-fizycznego nie pozwala na stosowania nowoczesnych narzedzi i spycha wielu polskich klimatologow w kacik "klimatologii opisowej", gdzie zamiast badac zwiazki przyczynowo-skutkowe podlegajace prawom fizyki, oblicza sie wylacznie korelacje i regresje .
Latwo to sprawdzic np. poszukujac ich publikacji na formum miedzynarodowym
przez scholar.google.pl/ i porownujac wyniki analogicznymi zza oceanu czy chocby ze Szwecji czy Finlandii (tez musza pisac po angielsku)....
-
Gość: zenek, 194.181.194.24*
2009/03/29 19:27:43
Tak to prawda że nauka nie ma takiego finansowania jak w USA czy ogólnie na Zachodzie. Oczywiście że klimatolodzy polscy nie będą mieli takich sił i środków jak amerykańscy. Ale nie wmówi mi Pan że nie znają się na fizyce atmosfery. Brak finansów nie oznacza że nie myślą, że nie potrafią poprawnie interpretować dowodów, że nie potrafią badać związków przyczynowo-skutkowych. Mówiąc kolokwialnie nie uwierzę że mają ,,mniejsza głowę'' od ich zachodnich kolegów.
-
2009/03/30 09:59:17
Ja nie musze Panu niczego wmawiac. I nie chodzi o zdolnosci ludzi, bo tu zgadzam sie z Panem ze srednio Polacy nie sa mniej zdolnie. Chodzi natomiast o zakres wiedzy i cala "kulture naukowa" ktora wokol niej sie buduje.
Wystarczy porownac sylabusy studiow i podreczniki.
Wystarczy przeczytac polski "Slownik Meteorologiczny" i popatrzec na rownania - wiekszosc jest z razacymi bledami!

Podaje przyklady:
www.reading.ac.uk/Study/Departments/ug-Meteorology.asp
www.geo.univ.gda.pl/viewpage.php?page_id=46

niestety, krol jest nagi!

By the way: niech Pan spyta prof. Marsza czy prof. Lorenc co sadza o fizyce atmosfery :)

-
Gość: Eko-blog, adlt234.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/31 20:00:37
A jak z określeniem wieku rdzeni lodowych. W jaki sposób porównano (skorelowano) rdzenie z Antarktydy , z Grenlandii i np z Alaski.
-
2009/03/31 22:08:37
To dwie, a nawet trzy różne kwestie: określanie wieku lodu, określanie wieku gazów zamkniętych w pęcherzykach powietrza, i wzajemne korelowanie różnych chronologii.

Jeśli chodzi o to pierwsze, to najbardziej wiarygodną metodą jest zliczanie warstw sezonowych (letnio-zimowych), uwidaczniających się np. w zmiennym składzie izotopowym wody.

Zawartość pęcherzyków powietrza jest młodsza od otaczającego je lodu, bo zamykanie się tychże pęcherzyków ma miejsce głęboko w firnie. Tutaj datowanie siłą rzeczy musi być szacunkowe i opierające się o model fizyczny akumulacji śniegu dla danego stanowiska.

Rzecz jest o tyle istotna, że rekonstrukcje temperatury określa się na podstawie składu izotopowego (a więc dla chronologii lodu), natomiast rekonstrukcje stężeń CO2 na podstawie zawartości pęcherzyków powietrza (a więc chronologii gazów).

Natomiast jeśli chodzi o korelację rdzeni z różnych lokalizacji, to metod jest kilka. Chronologie gazów można wzajemnie uzgodnić analizując zmiany stężenia metanu, które są globalne i niemal doskonale synchroniczne na obu półkulach. Chronologie lodu można wywnioskować pośrednio z chronologii gazów, posiłkując się dodatkowymi punktami odniesienia - np. zmianą zawartości pyłów będących skutkiem eksplozji wulkanicznych (tym lepiej, jeśli datę erupcji znamy z np. źródeł historycznych), albo nawet supernowych.
-
Gość: zenek, 194.181.194.24*
2009/03/31 22:50:21
Przyjrzałem się temu nieco. I muszę przyznać rację z klimatologia i meteorologia w Polsce bardzo kiepsko. Nauczanie nie spełnia międzynarodowych standardów. Myliłem się.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/16 12:36:33
"Źródło to jest radiologicznie martwe, co oznacza że nie uczestniczyło w wymianie atmosferycznej przez co najmniej kilka okresów półrozpadu izotopu 14C. Co więcej, jest to źródło węgla organicznego, przez co w atmosferze i oceanach przybywa nie tylko cząsteczek CO2, ale i zwiększa się ilość atomów 12C w stosunku do 13C."
Czy jedynym wytłumaczeniem zmian delta 13C jest AGW?
Moja teza jest taka i na ten temat przygotowuję ponad 100 stronicową (większość to żmudne rozliczanie bilansu energii i węgla) już pracę:
T. robocza: Wzrost temperatury, który dawniej zawsze poprzedzał wzrost stężenia GHG wpływa na biosferę - zwłaszcza mikroorganizmy glebowe - tylko masa ich węgla jest ok. 2 - 3 razy większa od masy C w antropogenicznym rocznym CO2 -www.ess.uci.edu/~reeburgh/fig1.html - one działają znacznie szybciej niż asymilatory, bo mają większy współczynnik rozmnażania - reagują szybko, a długo limitentem nie jest dla nich ani woda ani inne biogeny - zawsze tutaj podaję spektakularny przykład Biosfere 2 ale i wiele jest prac na ten temat...
Przy gwałtownym wzroście i długo utrzymującym się, temperatury, korzystają one nie tylko z POC, ale zapasów humusu i detrytusu o wieku od 1000 do rzędu 10 i więcej tys. lat - a więc także w znacznym stopniu radiologicznie martwych...
Dopiero przy wyższych wzrostach temperatur włącza się życie oceanu i działa nawet po spadku temperatur:
W wyniku ocieplenia następuje rozrost strefy wód umiarkowanie ciepłych. Rozwijają się tam silnie bakterie denitryfikacyjne, które usuwając azot ograniczają rozwój fitoplanktonu. Oddychanie wszechobecnych i gwałtownie mnożących się bakterii gnilnych (silnie skorelowanych swoją masą z masą obumierającego fitoplanktonu stare badania A. Zienkiewicza 1959), przeważa wówczas nad fotosyntezą planktonu, i dostarcza atmosferze duże ilości CO2 z wbudowanym lekkim węglem 12C. Dlatego mimo spadku temperatur stężenie geologicznego CO2 często ciągle rosło...
Gdy natomiast ocieplenie dotrze w strefę, gdzie wyraźniej zaznaczają się pory roku (tam bakterie denitryfikacyjne nie mogą egzystować - nie znoszą chłodnych pór roku); to sprzyja ono silnemu rozwojowi fitoplanktonu - zwłaszcza posiadającym jeden z największych w świecie istot żywych współczynnik rozmnażania - kokolitom. To dlatego kokolity od milionów lat wyprowadzały z cyklu obiegu węgla na Ziemi ogromne (zdecydowanie największe) ilości węgla. Uf... - teraz muszę to tylko udowodnić, ale na to przyjdzie czas...
Jeśli nawet przyjmiemy skromniejszą wymianę między oceanem, glebą i atmosferą niż na diagramie wyżej (np z: www.ngdc.noaa.gov/paleo/ctl/images/figure02_32b.jpg ) tj. 124,8 Gt C do atmosfery rocznie z ww. źródeł - to o ile % musi wzrosnąć oddychanie gleby i oceanu by dać te ppm/ rok z Mauna Loa? Tj. te nasze 1/2 czyli 3,5 - 4,5 Gt C - które nawet przy 50 Gt C z samej gleby wygląda raczej dość marnie... - ok. 9% - naprawdę nic przy możliwościach życia gleby. Rzecz jednak najważniejsza: trzeba wyliczyć ile gleba i warstwa powierzchniowa oceanu muszą dostać energii by tym ewentualnie wytłumaczyć obecny wzrost obecnego stężenia CO2... - i nad tym pracuję...
-
2009/04/16 13:09:20
1. Nie jest sztuką wytłumaczyć kilkuprocentowy roczny przyrost naturalnych strumieni CO2. Proszę wyjaśnić, skąd się wzięło całe 200 GtC które w ciągu ostatnich 200 lat pojawiło się w atmosferze.

2. Gdzie Pańskim zdaniem znika antropogeniczny CO2, skoro jakimś cudem nie trafia do atmosfery?
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/17 15:25:49
"znika antropogeniczny CO2" - a czy ja muszę się przejmować czymś co stanowi zaledwie 7-9/320-360 całego obiegu CO2 w atmosferze?
"całe 200 Gt C które w ciągu ostatnich 200 lat pojawiło się w atmosferze" - no i właśnie z tym, zapisując "n do n" stron, stanowczo się nie zgadzamy. Wg nas czas życia CO2 w atmosferze to 1-5 lat - niezbilansowana nadwyżka nie istnieje... Dziwne że Pan się nie posłużył zawartymi w IV raporcie wykresami delta 13C - odpowiedziałbym - są nowsze znacznie dokładniejsze i... zadziwiające...
-
2009/04/17 17:26:09
"znika antropogeniczny CO2 - a czy ja muszę się przejmować czymś co stanowi zaledwie 7-9/320-360 całego obiegu CO2 w atmosferze?"

Najwyraźniej musi się Pan przejmować, skoro pisze Pan 100-stronicową pracę o czymś, co ma tłumaczyć nadwyżkę stanowiącą 4-5/320-360 całego obiegu CO2 w atmosferze...

no i właśnie z tym, zapisując "n do n" stron, stanowczo się nie zgadzamy. Wg nas czas życia CO2 w atmosferze to 1-5 lat - niezbilansowana nadwyżka nie istnieje..."

To znaczy z czym się nie zgadzacie? Z szacunkami ilości emitowanego przez nasz przemysł CO2? W takim razie do ogólnoświatowego spisku klimatologów pod przywództwem Hansena, Schmidta i Manna musi Pan włączyć także przemysł węglowy i naftowy, który fałszuje raporty wydobycia tychże surowców....

Jeśli niezbilansowana nadwyżka nie istnieje, to dlaczego stężenie CO2 wzrasta?

Gdzie znika antropogeniczny CO2, skoro nie idzie do atmosfery?

Co Pan rozumie przez "czas życia" CO2 w atmosferze?

"Dziwne że Pan się nie posłużył zawartymi w IV raporcie wykresami delta 13C - odpowiedziałbym - są nowsze znacznie dokładniejsze i... zadziwiające..."

Przecież to te same dane z Keelinga et al 2005. Nawet stację wybrałem taką samą (Mauna Loa).
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/20 13:11:41
200 Gt C... Emisja węgla nie przekracza 5% wymiany CO2 między atmosferą i oceanami... (Kożuchowski 2007).
200 Gt C... - jeżeli założymy zmienność w stężeniu CO2 za ostatnie kilka tysięcy lat (do 1958), wg rdzeni lodowych rzędu -nastu ppm, to jest ot ilość rzeczywiście gigantyczna...
...i Keeling i Meijer piszą, że 110 ppm CO2 - Doprowadzenie do wzrostu tej wielkości na świecie wymaga wydalenia 233 miliardów ton metrycznych C do atmosfery. Ta wielkość jest równoznaczna z więcej niż jedną trzecią wszystkiego węgla zawartego w świecie roślin lądowych....
No naprawdę szokujące..., ech te oszołomy sceptyczne!
...ale wyobraźmy sobie, że Wszechocean (361,2 mln km2 powierzchni) straci z warstwy intensywniej mieszanej z atmosferą, tj. do głębokości 100 m; w 3 lata tylko 1 promil swojego CO2. Przyjmijmy przy tym, że w wodzie morskiej CO2 wolny i częściowo związany występuje w ilości przeciętnej 1,6% (za prof. K. Demel Życie Morza). Wówczas otrzymamy około 217 - 220 miliardów ton metrycznych C...
W Biosferze 2, wymodelowano klimat zbliżony do ciepłego morskiego - subtropikalnego - tj. atmosferę (ujęto tylko troposferę ale to przecież aż 80% masy atmosfery), ekosystemy, np. lasy, oceany, pustynie w zbliżonych do ziemskich proporcjach Niestety w tym teoretycznie dość wiernie przypominającym Ziemię układzie, ciągle w krótkim okresie czasu nawet 8-krotnie wzrastało stężenie CO2, z którym mała Ziemia nie chciała sobie w żaden sposób poradzić pisze profesor Oxfordu Derek Elsom w swojej książce Ziemia.
Skoro więc wg K i M, 110 ppm wzrostu spowoduje wydalenie 233 miliardów ton niezbilansowanego C do atmosfery, to przyjmując dla uproszczenia (dla lat 90- tych, gdy powstawała Biosfera 2) stężenie CO2 ok. 350 ppm; mamy:
7 x 350 ppmv = 2450 ppmv
podzielmy to przez 110 ppmv a otrzymamy 22-krotność ! Takie są możliwości..., a czego?
...na początku 1994 r., student Jeffrey Severinghaus (tak, tak, ten sam) z Columbia University odkrył przyczynę gwałtownego niedoboru tlenu [w Biosfera 2]. Okazało się, że wszystkiemu winne są ziemne bakterie, które pochłaniały go w nadmiernych ilościach.
Nasz z kolei student napisał: Romella obliczył, że gdyby dwutlenek węgla nie ulatniał się z gleby, to jego stężenie w 20-cenymetrowej warstwie podwoiłby się w ciągu 1,5 godziny, a po upływie 14 godzin zwiększyłoby się 10-krotnie. [...] Szybkość powstawania w glebie dwutlenku węgla i zużywania tlenu zmienia się nie tylko w okresie lata, ale nawet w ciągu doby. (z Referat na agrofizykę). Także IV raport IPCC grozi nam, że w przyszłości w wyniku ocieplenia to z gleby będzie pochodzić większość CO2...
A ocean ?
Rozpuszczalny węgiel organiczny (DOC) o małym jak w kopalinach udziale 13C, występuje w ilości 40 Gt C w warstwie powierzchniowej, 700 Gt C jest głębiej - o wieku średnio 5 tys. lat... Między nimi rocznie następuje wymiana rzędu średnio 7 Gt C (a więc równowartość naszych emisji). Uwalnianie związanego węgla następuje na głębokości ponad 1000m w wyniku rozkładu substancji organicznej (mechanizm pompy biologicznej)., Całkowity strumień węgla transportowany przez pompę biologiczna szacowany jest na 10GtC/rok. Transport węgla przez pompę biologiczną jest równoważony przez transport DIC z większych głębokości przez pionową cyrkulację wody. pisze Sebastian Miłosz. Nie wiemy ile między oceanem i atmosferą badania trwają, bo na lądzie i w oceanach...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/20 13:16:38
Nie ma mowy o tym, aby tempo dekompozycji na wielkich obszarach można było mierzyć z satelity., ...zagadnienia dekompozycji nie doceniono. Znaczenie produkcji pierwotnej wydawało się oczywiste... ...dekompozycja pozostawała problemem dość akademickim. Ostatnio jednak okazuje się, że z kilku powodów badanie dekompozycji nabierają istotnego znaczenia. ...GLOBALNE ZMIANY KLIMATU OBSERWOWANE OBECNIE MOGĄ BYĆ ZWIĄZANE ZE ZMIANAMI BILANSU WĘGLA W BIOSFERZE. (z Życie i ewolucja biosfery, Weiner, 2008). Prof. Weiner (UJ) najpierw zresztą karnie opisuje, zgodnie z raportem IPCC - AGW-GHG, rzekome jego skutki, ale nie wytrzymuje i pisze: Nie wiadomo w gruncie rzeczy, czy biosfera więcej pochłania CO2, czy więcej produkuje. Wydaje się, że zwłaszcza rola ekosystemów lądowych była tu grubo niedoceniana. Ostatnio obliczono na podstawie pomiarów gradientu stężenia CO2 [m. in. satelitarne badanie NPP za 1985-2003], że lądowe ekosystemy półkuli północnej pobierają 3,4 mld ton węgla (syn. Gt C) rocznie [6% w skali globalnej], o wiele więcej, niż dawniej sądzono. Zasadnicze znaczenie mają tu lasy strefy umiarkowanej, o których jak się okazuje ciągle za mało wiemy. [...] Profesor dodaje jeszcze CO2 wynikłe ze zmiany sposobu użytkowania ziemi.
Rdzenie lodowe najprawdopodobniej nie pokazują więc rzeczywistej zmienność stężenia CO2 i innych GHG, w czasie jest to bowiem wręcz niemożliwe do realizacji w rzeczywistości (jeśli pominiemy starsze badania delta 13C to na Ziemi nie stwierdzono takich a nawet zbliżonych innych zmienności), bo również sprzeczne z ustaleniami przynajmniej jeszcze jednej nauki: ekologii konkretnie tej jej części dot. dynamiki populacji.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/20 13:19:47
Zależność CO2 z oddychania - z jego asymilacją; przypomina model oscylacyjny Lotki Volterra: drapieżca ofiara. W tym modelu po wzroście biomasy ofiary następuje wzrost możliwości pożerania jej przez populację drapieżcy i to z racji różnych sposobów realizacji - rozminięcia w czasie potencjałów rozrodczych; ponad możliwości rozrostu populacji ofiary. Jednak drapieżnik w wyniku opóźnienia czasowego realizacji ww. potencjału rozrodczego - uzyskując zapasowy potencjał - zjada ofiarę ponad możliwości z kolei jej potencjału samo-odtwarzania, i... i ginie po prostu z głodu..., a ofiara znowu może się mnożyć... Oscylacje te początkowo zawsze są gwałtowne - z czasem łagodnieją i maleją; ale do zera tylko w układzie, gdzie inne zmienne są constans. Wystarczą jednak niewielkie zmiany by populacje urwały się z łańcucha (wykres zmian bowiem go przypomina) malejących oscylacji, i zaczęły swój taniec od nowa...
Wilki w Bieszczadach zjadają sarny, gdy tych jest mało to owce... Nasze antropogeniczne CO2 to właśnie takie owce, tyle że wyjątkowo chude...
W pracy Impact of Climate-Carbon Cycle Feedbacks on Emission Scenarios to
Achieve Stabilisation Jones (z Hadley Centre) et al. 2003 pokazują na Fig 1. Cumulative changes in carbon stores for the WRE550 scenario, m. in. zmienność pochłaniania przez lądy i oceany CO2 - ma ona spadać, a w ogóle wszystkie zmienności są tam logarytmiczne. Czy to możliwe?
W biosferze Ziemi wzrost masy bakterii oddychających, jest szybszy niż asymilatorów bo bakterie to jednokomórkowce mają olbrzymi potencjał rozrodczy. Organizmy asymilujące to z kolei w sporej części wolniej rozmnażające się ale za to długo żyjące, tkankowce. Stąd w wyniku ocieplenia najpierw rośnie ilość mikrobów - oddychaczy a zielone tkankowce zwłaszcza rośliny wyższe, znacznie wolniej za nimi nadążają... Widać tutaj jednak wyraźnie z modelu L-V; że rośliny wyższe w pewnym momencie będą miały muszą mieć przewagę - znacznie większy apetyt na CO2 niż możliwości produkcyjne oddychaczy (tylko dominujący w oceanie układ: algi - bakterie gnilne, jest stabilniejszy oscylacje zachodzą bardzo szybko). Stąd w badaniach gęstości szparek, czy wg pomiarów chemicznych spadki stężeń CO2 bywa, że następują gwałtownie..., ba, w długich okresach czasu (ponad rząd wielkości 5 tys. lat) nawet rdzenie lodowe pokazują te oscylacje! Ok. 100-200 lat po wzroście temp. wzrasta wg nich mocno stężenie CO2 i utrzymuje się na poziomie słabo zależnym od temp., a dalej często bez względu na zmiany temp., gwałtownie spada no chyba, że impulsy temperatury lub odoceaniczne są na tyle potężne, że zrywają oczka oscylacyjnego łańcucha...
Widzimy więc wyżej, że bez rdzeni lodowych missing sink mogą nie stanowić żadnego problemu i to rzędu setek ppm w kilkanaście lat, ale z rdzeniami
..."Many studies have sought this missing sink -- a HOLY GRAIL [Święty Gral] of climate science research-- without success.", "It is a search for a MYTHICAL CO2 sink to explain an IMMEASURABLE CO2 LIFETIME to fit a hypothetical CO2 computer model that purports to show that an impossible amount of fossil fuel burning is heating the atmosphere" pisze Prof. Segalstad (były recenzent IPCC - III raportu) i konkluduje: "it is all a FICTION."??? (newsbusters.org/node/13971 ).
-
2009/04/20 15:54:20
.."Many studies have sought this missing sink -- a HOLY GRAIL [Święty Gral] of climate science research-- without success.", "It is a search for a MYTHICAL CO2 sink to explain an IMMEASURABLE CO2 LIFETIME to fit a hypothetical CO2 computer model that purports to show that an impossible amount of fossil fuel burning is heating the atmosphere" pisze Prof. Segalstad (były recenzent IPCC - III raportu) i konkluduje: "it is all a FICTION."???

zeby wiedziec co jest FICTION a co nie, mierzy sie strumienie CO2 i CH4 do ziemi i od ziemi w wielu miejscach na swiecie i ekosystemach. Jednoczesnie mierzy sie tez odkladanie sie wegla w roznychn organizmach w glebie, mierzy sie takze calkowite zmiany wegla w duzych objetosciach gleby.
Ja w tej dziedzinie nie jestem facjowcem, ale
1) nie bardzo wierze, ze tysiace naukowcow ktorzy "po pachy" ubabrani sa w pomiarach tego, jak wegiel przyswajany jest i uwalniany przez biosferę warunkach naturalnych w ramach takich ogromnych projektów jak:
www.carboeurope.org/
czy
www.globalcarbonproject.org/index.htm
byli w stanie przeoczyc tak ogromne strumienie wegla o jakich Pan pisze. Do tej pory nie slyszalem o artykule, ktory doswiadczalnie potwierdzalby
Pana skomplikowany tok rozumowania i dawał nadzieje na to ze jest prawdziwe.
natomiast slyszalem, ze problemem jest rosnace zakwaszenie oceanow wskutek wzrostu zawartosci CO2:
www.ocean-acidification.net/
bo biosfera nie radzi sobie z przyswajaniam rosnacej zawartosci CO2, i od tego zmienia sie kwasowosc...
-
2009/04/20 19:41:11
"..."Many studies have sought this missing sink -- a HOLY GRAIL [Święty Gral] of climate science research-- without success.", "It is a search for a MYTHICAL CO2 sink to explain an IMMEASURABLE CO2 LIFETIME to fit a hypothetical CO2 computer model that purports to show that an impossible amount of fossil fuel burning is heating the atmosphere" pisze Prof. Segalstad (były recenzent IPCC - III raportu) i konkluduje: "it is all a FICTION."??? (newsbusters.org/node/13971 )."

Przecież sam Pan przywołał wyniki badań lasów tropikalnych obalające tezy Segalstada.

No ale to szczegół. Powtórzę najważniejsze pytanie, do którego się Pan nie odniósł:
gdzie znika antropogeniczny CO2?
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/23 10:39:37
"Przecież sam Pan przywołał wyniki badań lasów tropikalnych obalające tezy Segalstada"
W jaki sposób? Przecież on twierdzi, że nawet np. 120 lat dla średniej czasu przebywania CO2 w atm. w cytowanych przez raport IPCC pracach, to za dużo - dla możliwośc np. biosfery (nie zgadzam się z nim co do oddychania fizycznego oceanu), i że gdyby nie m. in. biosfera, obecnie powinniśmy mieć zgodnie z rdzeniami + Mauna Loa, nadwyżkę CO2 daleko większą niż jest... Ale fakt - to drobiazg.
"gdzie znika antropogeniczny CO2?"
O tym mówi Panu IV raport dość dokładnie - tam odsyłam.
Chodzi tutaj o to gdzie BĘDZIE znikał i czy zniknie w przyszłości... Wg rdzeni NIE (będzie się logarytmicznie dodawał i będzie wzbogacany przez ocean i glebę - dodatnie sprzężenie zwrotne). Wymusza to na IPCC niedoszacowanie dla PRZYSZŁOŚCI możliwości ujemnych sprzężeń zwrotnych - np. wietrzenia i możliwości ekosystemów - szczególnie trawiastych, agrocenoz, i... sukcesji zmarzlina - tundra, tundra - tajga. Te 2 ostatnie to na dużych obszarach, przy ociepleniu o dalsze ok. 2 st. i podwojeniu CO2, zwiększyć mogą NPP do 30 razy (z samego tylko tytułu CO2 - 248% dla młodych drzew iglastych - www.oism.org/pproject/Slides/img24.html).
W pracy Global Change: Effects on Coniferous Forests and Grasslands (Breymeyer et al. 1996) zwraca się uwagę na stepy, sawanny i inne nie tropikalne lasy (lasostepy, lasy parkowe) "zajmują co najmniej 11% całkowitej powierzchni gruntów. A jeśli definicję tropikalne trawy rozszerzymy w celu włączenia buszu i użytków zielonych, to otrzymamy wzrost do ponad 20% łącznej powierzchni ziemi.[+ ok. 6% stepy umiarkowane]", "Netto w tych leśno-stepowych systemach jest utrwalane około 7,6 x 1015 g C/ rok, z możliwością wahań między 3,2 a 10,8 x 1015 g C/rok (!)" a te wahania jak na razie określa "las modeli" komputerowych często przy tym wzajemnie się wykluczających
...na stronie sciaga.nauka.pl znajdujemy następujące zestawienie (skracam) - Ekosystem. Produkcja suchej masy (g/m2/dobę): - step, głębokie jeziora, lasy górskie = 0,5 3,0; - wody szelfu kontynentalnego = 0,5 5,0; - wilgotne lasy, płytkie jeziora, wilgotne zbiorowiska traw = 3,0 10,0; RAFY KORALOWE, NIEKTÓRE ZBIOROWISKA TRAW = 10,0 25,0 (!).
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/23 10:47:48
Kwasowość... temat mój ulubiony..., największe kłamstwo IPCC - tutaj krótko: im większa tym większe NPP - patrz Kreda - amonity, korale, cocolity, upwelling, strefa podbiegunowa...

"nie bardzo wierze, ze tysiace naukowcow" - powtórzę za prof. Weinerem (2008): "Nie ma mowy o tym, aby tempo dekompozycji na wielkich obszarach można było mierzyć z satelity"
No ale ostatnio by zbadać jak rzeczywiście jest z tym cyklem węgla to Japończycy i amerykanie wypuścili w kosmos nowe super satelity, poczekajmy na wyniki badań nad jego źródłami i ujściami.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/23 10:54:29
Pytanie więc jest takie - nie czy oscylacje wystąpią tylko kiedy zadziałają ujemne sprzężenia zwrotne, te nasze "wilki" zjadające przy okazji tą naszą rzekomą nadwyżkę...
Wiemy że trawiaste (w tym zboża) reagują na ciepło i wzrost wilgotności gleby najszybciej wzrostem akumulacji (detrytus, humus) ale nie jest ich tak dużo. W przeszłości było to wg różnych proxy nie rdzeniowych ok 350 - 500 ppm, poczekajmy więc...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/23 11:00:54
przepraszam 320 - 500ppm.
"nie jestem fachowcem" - służę odrobiną bardzo popularnonaukowej wiedzy:
"W północnej części lasostepu ukraińskiego największą powierzchnię zajmują czarnoziemy ubogie w próchnicę (4-5%). Natomiast w południowej [cieplejszej] jego części rozwinęły się czarnoziemy o zawartości próchnicy 6-6,5% [!]. Niską zawartością próchnicy charakteryzują się także czarnoziemy leżące w północnej [chłodniejszej] części stepu (3-4%)." (z pl.wikipedia.org/wiki/Ukraina).
"W Polsce nieliczne, o charakterze reliktowym, powstałe podczas panowania bardziej suchego i CIEPŁEGO klimatu, głównie w Lubelskiem, Rzeszowskiem i Krakowskiem." (z Portal Wiedzy Onet.pl). "Czarnoziemy i czarnoziemne gleby prerii tworzą się w klimatach o cechach kontynentalnych strefy umiarkowanej ciepłej i podzwrotnikowej, na obszarach lasostepów, stepów, prerii i pampy.", "Poziom akumulacji próchnicy osiąga w nich 1,2 m grubości (próchnica stanowi ok. 12 % masy tej warstwy), co jest niespotykane w żadnej innej glebie." (!), "Z obszarami sawann - w Afryce (Kotlina Górnego Nilu), Indiach (Dekan) i Australii (Queensland) - wiąże się występowanie czarnych ziem tropikalnych (vertisoli). Są to gleby ŻYZNE, jednakże w porach bezdeszczowych nadmiernie przesuszane [wg scenariusza A2 IPCC na tych terenach opady w wyniku prognozowanego ocieplenia raczej wzrosną].", "W przeciwieństwie do czarnoziemów zajmujących obszary stepów (prerii) wysokotrawiastych, gleby kasztanowe wykształciły się w klimatach o cechach wybitnie kontynentalnych strefy umiarkowanej CIEPŁEJ oraz podzwrotnikowej - pod stepami niskotrawiastymi.", "Gleby kasztanowe są zaliczane do ŻYZNYCH", "W klimatach typu śródziemnomorskiego [a więc również ciepłego] wykształciły się gleby brązowe i cynamonowe. Są one zaliczane do gleb ŻYZNYCH, zwłaszcza na obszarach lepiej nawodnionych (doliny rzek).", "W klimatach morskich i monsunowych strefy podzwrotnikowej i zwrotnikowej charakteryzujących się dużymi kontrastami wodnymi w ciągu roku, tworzą się żółtoziemy i czerwonoziemy. Gleby te, zwłaszcza wykształcone na podłożu lessowym, są zaliczane do ŻYZNYCH." (z gleby-na-swiecie-i-ich-zwiazek-z-roslinnoscia).
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/23 11:05:13
"do 30 razy" - oczywiście na jednostkę powierzchni poddanej sukcesji nie w skali Ziemi, przepraszam za nadmierne skróty.
-
2009/04/23 12:57:52
"W jaki sposób?"

W taki, że wykryto missing sink, w której istnienie Segelstad nie wierzył, a z jej nieistnienia wyciągał wniosek, że modelowanie cyklu węglowego jest niepoprawne.

"O tym mówi Panu IV raport dość dokładnie - tam odsyłam."

IV raport, w którego wnioski Pan (i Jaworowski, i Segelstad) nie wierzy.
Proszę w końcu sprecyzować swoje stanowisko - wg. Pana co odpowiada za obserwowany wzrost stężenia CO2?

"Chodzi tutaj o to gdzie BĘDZIE znikał i czy zniknie w przyszłości... Wg rdzeni NIE (będzie się logarytmicznie dodawał i będzie wzbogacany przez ocean i glebę - dodatnie sprzężenie zwrotne). Wymusza to na IPCC niedoszacowanie dla PRZYSZŁOŚCI możliwości ujemnych sprzężeń zwrotnych - np. wietrzenia i możliwości ekosystemów - szczególnie trawiastych, agrocenoz, i... sukcesji zmarzlina - tundra, tundra - tajga. Te 2 ostatnie to na dużych obszarach, przy ociepleniu o dalsze ok. 2 st. i podwojeniu CO2, zwiększyć mogą NPP do 30 razy (z samego tylko tytułu CO2 - 248% dla młodych drzew iglastych - www.oism.org/pproject/Slides/img24.html)."

To proszę sobie policzyć, na jakiej powierzchni trzeba będzie posadzić lasy które zwiążą węgiel odpowiadający np. dekadzie emisji przemysłowych.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/24 08:42:52
Wg Schlesinger'a (1991) badań ogólnie akceptowanych, w biomasie tundry - w formie niskich zakrzaczeń lub trawiastej czy mszarów, będącej podstawowym zespołem roślinnym na wiecznej zmarzlinie, znajduje się 0,2 g (słownie: dwie dziesiąte) C (słownie: węgla) na m2. Mokradła to wg niego 6,3 g C/m2 (....!) to te 30 razy więcej, Tajga to 8,3 g C/m2 (40 razy więcej!!!). I to jest z tego co pamiętam w IV raporcie. Ba, wg niego tajga ma się przesunąć w wyniku ocieplenia do 2099, nawet o średnio 300km na Pn.
Jak sobie z tym faktem - nadprodukcji węgla - poradziło IPCC - zespół Jones'a?
Ano np. wysuszyło Europę Pd, RPA i amerykańskie prerie, że o Australii nie wspomnę, ograniczyło NPP upwelling'u a zwłaszcza stref podbiegunowych, zniszczyło rafy koralowe - a przecież to jedne z najproduktywniejszych biocenoz Ziemi !
Wracamy więc do meritum sporu nie o przyczyny a o skutki ocieplenia - bardziej osuszy się, czy uwilgoci jak się ociepli?, - który z 21 modeli dla np. Sahelu jest poprawny ? (20 century Sahel rainfall variability as simulated by the ARPEGE ... - tab. 2).

"Phytoplankton Calcification in a High-CO2 World" : M. D. Iglesias-Rodriguez et al. - patrząc na wykres: "Coccolith size from an Atlantic deep sea core", gdzie globalna masa kokolitów jest silnie skorelowana z CO2 wg Mauna Loa a całkowicie nie z rdzeniami - czy możemy stwierdzić, że jest to obraz dawnych oscylacji: CO2 - kokolity, czy jak chcą zwolennicy AGW-GHG, wcześniej to temperatura decydowała o masie kokolitów a obecnie, tj. dopiero gdy znacząco wzrosło stężenie antr. CO2, to ono decyduje?
-
2009/04/24 09:53:38
"Wg Schlesinger'a (1991) badań ogólnie akceptowanych, w biomasie tundry - w formie niskich zakrzaczeń lub trawiastej czy mszarów, będącej podstawowym zespołem roślinnym na wiecznej zmarzlinie, znajduje się 0,2 g (słownie: dwie dziesiąte) C (słownie: węgla) na m2. Mokradła to wg niego 6,3 g C/m2 (....!) to te 30 razy więcej, Tajga to 8,3 g C/m2 (40 razy więcej!!!)."

Po pierwsze, pytałem o źródła które potwierdzają Pańską tezę że "powstają od podstaw zespoły roślinne o masie po (5 latach) zakumulowanego CO2 do 30 razy większej od masy uwolnionego metanu...", a Pan tutaj przytacza wyniki badań które Pańskim zdaniem mówią że biomasa mokradeł jest 30 razy większa od biomasy tundry, co jest zupełnie czymś innym. Obawiam się więc, że znowu przekręcił Pan wyniki cudzych badań.

Po drugie, chyba pomylił Pan NPP z biomasą, bo 8 g/m^2 to wartość jakieś 3-4 rzędy wielkości za mała.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/24 14:47:11
"biomasa mokradeł jest 30 razy większa od biomasy tundry, co jest zupełnie czymś innym."
- biomasa mokradeł jest większa więcej niż 30 razy od biomasy tundry średnio (z wyj. lasotundry) na C mokradeł przypada bowiem więcej wody niż na C tundry - tak tutaj nieco się pomyliłem.
"Obawiam się więc, że znowu przekręcił Pan wyniki cudzych badań" - Schlesinger jest tak często i wręcz namolnie cytowany, że łatwo to sprawdzić - ja akurat miałem pod ręką podręcznik Weinera.

"Po drugie, chyba pomylił Pan NPP z biomasą, bo 8 g/m^2 to wartość jakieś 3-4 rzędy wielkości za mała." - nie docenia Pan mokradeł, oj nie docenia... Warto bowiem pamiętać, że wieczna zmarzlina w sporej części ma podobną insolację jak wiele znanych rolniczych regionów w innych częściach świata - leży na podobnej szer. geograf.
Obawiam się, że Pana wiedza na ten temat nie jest za duża, warto więc albo ja pogłębić, albo dobrać sobie fachowca do pomocy.
Swoją drogą sam za łatwo coś Pan rzuca oskarżenia o niekompetencję - to już zaczyna być u Pana manierą i to nudną manierą...
...ale ja właściwie w innej sprawie choć nie do końca - osuszania:
Jeśli chce Pan znać dokładnie zdanie głównego eksperta IPCC od tegoż "wysuszania" w wyniku ocieplenia; specjalisty od manipulacji komputerowych: Aiguo Dai - wroga Nr 1 nauki sceptycznej (tak to ten co głównie przestraszył Obamę skutkami AGW-GHG), to zapraszam na jego stronę i materiały z konferencji ze stycznia 2008 ams.confex.com/ams/88Annual/techprogram/programexpanded_438.htm - choć tutaj niektórzy (np. M. Biasutti) mu się nieco zbuntowali... Od 2004r. właściwie nie prowadził badań, obecnie odcina kupony od starych. Najnowszą publikację wspólnie z również z NCAR - NOAA - chyba już emerytem Kevinem Trenberthem, szykuje na 15 maja w Journal of Meteorology, ale już teraz typowym zwyczajem IPCC, tezy prezentuje prasie. No ale ja też dzięki temu mam czas i szykuję odpowiedni materiał do komentarza...
-
2009/04/24 16:07:03
Jak pisałem, pomylił Pan roczną sekwestrację węgla (carbon accumulation, gC/m^2/yr) z całkowitą masą węgla związaną w biomasie (carbon content, gC/m^2).

Obawiam się więc, że powoli wyczerpuje Pan moją cierpliwość, tym bardziej że po raz kolejny pokazuje Pan, że nie potrafi zrozumieć prostego tekstu naukowego z dziedziny teoretycznie Panu najbliższej. Pańskie komentarze jak dotąd były chaotyczną i mało zrozumiałą mieszanką błędów, naiwnych interpretacji niezrozumianych publikacji, oskarżeń wobec naukowców IPCC. Jeśli się Pan nie poprawi, spam tego rodzaju będę w przyszłości usuwać.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/27 16:10:09
"...pomylił Pan roczną sekwestrację węgla..."
No niestety nie. Z rozpędu źle wpisałem rząd wielkości - tutaj pokręciłem, ale tylko tutaj - oczywiście chodzi o kg a nie g - to fakt. Wiem, też dlaczego Pan nie może znaleźć danych wyjściowych Schlesinger'a. Prof. Weiner zmodyfikował dane wyjściowe: "Zawartość węgla w biomasie i w martwej materii organicznej... ...przeliczone, zakładając, że 2,4 g suchej masy roślinnej zawiera 1 g węgla."
Podam też dane Schlesingera odnośnie sekwestracji - akumulacji: "tempo akumulacji w g C/m2/r: Tundra - 0,2; Tajga 11,7-15,3; Las liściasty strefy umiarkowanej 0,7-5,1; równikowy las deszczowy 2,3-2,5" - widzi, więc Pan, że te dane się różnią od ww.
A 5 lat dochodzenia do wydajnego mokradła, to czas przy obecnej temperaturze nie przyszłej wyższej, bo np. wydajne w naszym cieplejszym klimacie, wierzby energetyczne, których tyle plantacji powstało w Polsce, to właśnie te gatunki mokradłowe z Pn....
"chaotyczną"
- jeśli tak to wygląda to raczej z konieczności stosowania skrótów na blogach, niż braku wiedzy, a to (skróty) wielu - nie tylko mnie, nie najlepiej wychodzi. Lecz temat jest ważny, więc próbować warto.
"i mało zrozumiałą mieszanką błędów"
- ma Pan więc okazję by wykazać jak bardzo niewiele wiedzą i jak się mylą nawet nieco wykształceni sceptycy, zajmujący się intensywnie zawodowo meteorologią (w moim przypadku bardziej agro) od ponad 20 lat..., w końcu taki jest chyba cel Pana blogu: udowodnienie jak bardzo się mylimy...

"będę w przyszłości usuwać" - to Pana blog ma Pan prawo - ale cenzura nawet pod pozorem czyjeś nieudolności, zawsze gorzej wychodziła (bokiem) cenzurującemu niż cenzurowanemu...

"Tundra to obecnie 8 ha x 10 do 8." "10 tys. lat temu lądolód pokrywał 29,5 x 10 do 6 km2 lądów; teraz ten obszar zawiera w przybliżeniu 400 x 10 do 9 T C w postaci martwej materii organicznej (ponad 1/4 światowego zapasu na lądach)." (z j.w.) Wg modeli przyjętych przez IPCC w wyniku ocieplenia się, jednak NPP rejonów gdzie obecnie jest ona największa, się zmniejszy - bardziej niż wzrost NPP w rejonach przesunięcia się strefy klimatycznej w stronę bieguna.
Stąd dyskusja o osuszaniu jest w gruncie rzeczy dyskusją o NPP o bilansie węgla - jest dyskusją podstawową - mówi bowiem o możliwościach biosfery wobec antropogenicznych emisji. Prace zespołu Aiguo Da - są więc decydujące - najważniejsze dla teorii AGW-GHG.
My sceptycy przy tym nie stawiamy tutaj zarzutów jego modelom komputerowym, czy jakości danych wejściowych, ale samym TEORETYCZNYM podstawom ich konstruowania.
Ale żeby być zrozumiałym przez laików to w tej sprawie mówimy np.: dawniej w okresach ociepleń ceny pszenicy były niższe..., nie mówimy że NPP było wtedy wyższe niż dzisiaj - mimo ocieplenia...

-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/30 11:06:40
Reasumując, wieczna zmarzlina tylko gdyby roztapiała się gwałtownie, to dałaby solidny impact CH4 do atmosfery. Nawet wtedy jednak w krótkim czasie, jako mokradło, stałaby się jednym z największych pochłaniaczy węgla na Ziemi. Jeszcze ciekawsze jest bowiem zestawienie oparte na danych Schlesingera dot. śr. zawar. C w SOM (mat. org. gleby): tundra 21,6 kg/m2, mokradła 68,6 kg/m2 (!!!). Mokradła wiodą więc prym i w NPP i akumulacji C - są jednym z największych jego lądowych rezerwuarów.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.25*
2009/04/30 11:11:50
...a propos tych 20 lat mojego zainteresowania - pracy - by nie doszło do nieporozumienia: zajmowałem się, zajmuję się "meteo" - w przypadku mojej pracy naukowej - jako główną z pomocniczych, uzupełniających; a obecnie w pracy doradczo-naukowej, jako jedną z głównych.
-
2009/04/30 18:14:52
"No niestety nie. Z rozpędu źle wpisałem rząd wielkości - tutaj pokręciłem, ale tylko tutaj - oczywiście chodzi o kg a nie g - to fakt."

A kiedy Panu pisałem, że podaje Pan wartości kilka rzędów wielkości za małe, to się Pan wypierał...

W dalszym ciągu nie podał Pan źródeł o które opiera się Pańskie twierdzenie, że "powstają od podstaw zespoły roślinne o masie po (5 latach) zakumulowanego CO2 do 30 razy większej od masy uwolnionego metanu...". Rozumiem, że sprawę zamykamy?

"Reasumując, wieczna zmarzlina tylko gdyby roztapiała się gwałtownie, to dałaby solidny impact CH4 do atmosfery. Nawet wtedy jednak w krótkim czasie, jako mokradło, stałaby się jednym z największych pochłaniaczy węgla na Ziemi. Jeszcze ciekawsze jest bowiem zestawienie oparte na danych Schlesingera dot. śr. zawar. C w SOM (mat. org. gleby): tundra 21,6 kg/m2, mokradła 68,6 kg/m2 (!!!). Mokradła wiodą więc prym i w NPP i akumulacji C - są jednym z największych jego lądowych rezerwuarów."

To niech Pan to porówna z SOC dla wiecznej zmarzliny. Np. Chien Lu-Ping et al (2008), "High stocks of soil organic carbon in the North American Arctic region" - 55,1 kg/m^2 dla nizin, 40,6 kg/m^2 dla wyżyn, i to tylko do głębokości 1 m.

Jest nawet gorzej - jeśli już upora się Pan z problemem wiecznej zmarzliny, to musi Pan uwzględnić emisje metanu z samych mokradeł, które wynoszą kilkadziesiąt-kilkaset gramów rocznie na m^2. Sekwestracja węgla przez mokradła to kilkudziesięciu gramów rocznie na m^2. Jeśli dodatkowo uwzględnić wysoki GWP metanu (20 i 9 przeliczając na masę samego węgla, w skali czasowej 20 i 100 lat), to wychodzi mi że rozszerzenie mokradeł, nawet jeśli zignorujemy problem z wieczną zmarzliną, w żaden sposób nie poprawia naszej sytuacji.
-
Gość: Paweł, 83-238-234-155.adsl.inetia.pl
2009/10/31 19:07:52
Mam pytanie odnośnie ostatniego wykresu: skąd tak ogromne wahania przyrostu CO2 (ppm/rocznie) przy ciągle rosnącej emisji CO2? W okresie 1964-1992 emisja CO2 wzrosła niemal dwukrotnie, a wzrost stężenia CO2 w roku 1992 jest identyczny jak w 1964.
-
2009/10/31 19:31:22
W ciągu roku biosfera i oceany wymieniają z atmosferą około 400 miliardów ton węgla - co odpowiada ~850 miliardom ton CO2. Ilość CO2 emitowanego odpowiada mniej więcej ilości CO2 pochłanianego, ale nie musi być jej dokładnie równa. Zdarza się więc, że np. jednego roku oceany pochłoną półtora miliarda ton węgla więcej niż w roku poprzednim, a następnego roku wyjątkowo chłodna wiosna spowoduje że roślinność pochłonie pół miliarda ton węgla mniej niż poprzednio.

W skalach czasowych dłuższych niż kilka lat bilans wychodzi już niemal idealnie na zero -- dzięki czemu, jak widać w rekonstrukcjach z rdzeni lodowych, zmiany poziomu CO2 w holocenie były bardzo niewielkie. Obecnie bilans jest zaburzony: oceany i biosfera bilansują nie tylko własne emisje, ale i część emisji antropogennych (czyli w sumie pochłaniają trochę więcej niż emitują).

Możesz się zapytać, skąd wiemy, że obserwowany wzrost poziomu CO2 nie jest efektem takich niezbilansowanych nadwyżek emisji naturalnych, zachodzących na przestrzeni ostatnich 150 lat. Argumentów przeciwko takiej hipotezie (którą tutaj na blogu próbował lansować pan Semczyszak) jest wiele, ale najprościej jest zrozumieć to na bazie czystej arytmetyki: wzrost poziomu CO2 odpowiada mniej więcej połowie tego co emitujemy. Gdyby biosfera i oceany dostarczały do atmosfery dodatkowych ilości CO2, wzrost stężenia tego gazu byłby znacznie szybszy - bo te naturalne emisje dodawałyby się do emisji antropogennych.
-
Gość: Paweł, 83-238-234-155.adsl.inetia.pl
2009/11/01 13:20:11
Dziękuje za szybkie wyjaśnienie :)
-
Gość: neurogroove, chello089073017232.chello.pl
2010/11/02 18:20:27
"Możemy teraz policzyć skutki tych emisji. Każde 7,8 mld ton CO2 dodanych do atmosfery daje wzrost stężenia cząsteczkowego o 1 ppm."

Jak wyprowadzić wzór na tę zależność?
-
2010/11/02 19:53:37
@neurogroove
Arytmetyka z końcowych klas szkoły podstawowej powinna wystarczyć.
-
2010/11/02 20:51:32
Ciśnienie 1013 hPa to 101300 N/m^2 czyli 10330 kgf/m^2. Oznacza to, że na każdy metr kwadratowy powierzchni Ziemi naciska masa 10,33 ton atmosfery, co przy powierzchni 510 mln km^2 daje masę 5,27 * 10^15 ton (podręcznik "Physical Climatology" Hartmanna podaje 5,136 * 10^21 g, czyli dużo się nie pomyliłem).

Prawie cała masa atmosfery to troposfera i stratosfera, gdzie stężenie CO2 jest niemal bez zmian. Masa molowa powietrza to 29 g/mol, masa molowa CO2 to 44 g/mol. Ponieważ w jednej objętości powietrza mamy 390 milionowych części CO2, możemy stąd wyliczyć że na 29 g powietrza przypada 0,017 gCO2. Przy wykorzystaniu wartości 5,136 dla masy całej atmosfery można wyliczyć, że zawiera ona ~3,04*10^12 ton CO2, z czego 1/390 to 7,8 miliardów ton CO2.
Creative Commons License