Blog > Komentarze do wpisu

Komitet Nauk Geologicznych PAN - Postscriptum

Ze statystyk bloxa wynika, że w ostatnim czasie dużą ilość wejść do wpisu o opinii KNG PAN generuje polska wikipedia, gdzie ktoś podlinkował mój blog jako źródło.

Widzę też, że wzbudziło to pewne kontrowersje, gdyż niektórzy mają wątpliwości co do tego czy "byle drab i byle szczeniak może napisać cokolwiek w internecie i od razu jego osąd w danej sprawie trafi do encyklopedii". Jest to postawa bardzo racjonalna, gdyż nauka w dużej mierze opiera się o wiarygodność i reputację naukowców, a tutaj mamy do czynienia z sytuacją gdy anonimowy bloger występuje przeciwko kilkunastu szacownym profesorom.

Nowoprzybyłym czytelnikom wyjaśniam więc: na niniejszym blogu wiele wpisów poświęconych jest zagadnieniom poruszanym przez KNG PAN i wyjaśniającym (oraz odsyłającym do źródeł naukowych), dlaczego przesłanki o które się opierają są błędne. Jeśli PT czytelnikom i redaktorom wikipedii to nie wystarcza, to w ostatnim raporcie IPCC mogą znaleźć przegląd literatury dowodzący, że "spora i znacząca część środowiska naukowego" z opiniami wyrażanymi przez KNG PAN się nie zgadza. Jeśli czytelnicy z jakichś powodów raportom IPCC nie dowierzają, mogą spróbować zrobić naukową kwerendę samodzielnie.

Wątpię jednak, by PT czytelnicy i redaktorzy znaleźli czas i chęci, by przebijać się przez dziesiątki specjalistycznych publikacji. Dlatego rozwinę tylko jeden punkt, gdzie najłatwiej jest pokazać nie tylko, że KNG PAN się myli, ale jeszcze wypowiada się na temat pozostający poza własnymi kompetencjami i zasobem wiedzy.

Opinia KNG PAN:

"W ciagu ostatnich 400 tysiecy lat – jeszcze bez udziału człowieka – zawartosc CO2 w powietrzu, jak tego dowodza rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-krotnie była podobna, a nawet wyższa od wartosci obecnej."

Opinia "sporej i znaczącej części środowiska naukowego", w tak lubianej przez wikipedystów, klikalnej i łatwej do zweryfikowania postaci:

Hopkin M., "Greenhouse-gas levels highest for 650,000 years" (Nature News, 24 November 2005, doi:10.1038/news051121-14):

"Current levels of greenhouse gases in the atmosphere are higher than at any time in the past 650,000 years, say researchers who have finished cataloguing air bubbles trapped for millennia inside Antarctic ice. The record, which extends back over the past eight ice ages, shows that today's concentrations of carbon dioxide and methane far outstrip those in the past."

Łatwo jest dostrzec sprzeczność pomiędzy tymi dwoma twierdzeniami. Z tego co wiem, żaden z naukowców którzy podpisali się pod opinią KNG PAN nie brał udziału w analizie rdzeni lodowych z Antarktydy (a tym bardziej "długich rdzeni" takich jak ten z Dome C). Europejski zespół EPICA takie badania przeprowadził, i doszedł do opisanego powyżej wniosku.

Wyciągnięcie wniosku, komu wierzyć, pozostawiam PT czytelnikom.

sobota, 11 kwietnia 2009, perfectgreybody

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/14 15:30:48
"Może się tak zdarzyć, iż na początku przyjęte małe przybliżenia, urosną do wielkich rozmiarów I tak pierwotnie wydawałoby się nieistotny błąd może stać się przyczyną znacznego" (J.H. Poincare, Nauka i Metoda, 1908).
"Wielkość obserwowanego ocieplenia Ziemi (ok. 0,6 st. w ciągu stulecia) także zresztą bywa kwestionowana z powodu możliwej niejednorodności danych pomiarowych."
"...nadzieja, związana ze strategią powstrzymania ocieplenia poprzez kilkuprocentowe ograniczenie emisji CO2 do atmosfery jest co najmniej wątpliwa, bowiem obarczone dość dużym błędem oceny efektu termicznego takich działań mają wymiar setnych części stopnia i wykazują raczej naszą bezradność wobec globalnych procesów atmosferycznych. [...]"
"Trudno wyobrazić sobie radykalną zmianę (ograniczenie) emisji gazów cieplarnianych w skali globalnej; realne możliwości powstrzymania wzrostu tej emisji są ograniczone, a ich skutki w odniesieniu do klimatu być może nie istotne."
- wszystkie cytaty z "Meteorologia i klimatologia", 2007 pod red. prof. Krzysztofa Kożuchowskiego.

Drogi Panie chyba jest Pan świeżo po doktoracie lub habilitacji, stąd Pana brak szacunku do dorobku swoich poprzedników - i to dobrze..., bo bez tego nie byłoby postępu...; "dyskusjopodobne" jednak jedynie potępianie ich "w czambuł" (przepraszam za kolokwializm) nie wróży Panu dobrze...
Niech Pan uważa by nie zdmuchnęły Pana "skrzydła motyla" tak jak zapewne zdmuchną obecną ortodoksyjną doktrynę AGW-GHG...

Polecam Panu lekturę najnowszego raportu Komisji Europejskiej na temat zmian klimatycznych i ich skutków w państwach Unii Europejskiej, który przez 2 lata był przygotowywany m.in. przez Europejską Agencję Środowiska (EEA) i Światową Organizację Zdrowia (WHO); a przekona się Pan, że przy nim raport naszych geofizyków to dzieło wręcz genialne...
-
2009/04/14 19:26:12
"przy nim raport naszych geofizyków to dzieło wręcz genialne..."

Tylko nie geofizyków, prosze, to geolodzy!
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/15 15:34:16
Przepraszam za błąd - geolodzy choć z tego co wiem niektórzy z nich z wykształcenia są geofizykami - jak się mylę to przepraszam - za to mogę.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/15 15:56:02
A propos rdzeni: "Our estimates of the magnitude of future global warming do not come from ice core data, and do not depend on it in any way."
"Nasze szacunki dotyczące wielkości przyszłego globalnego ocieplenia nie opierają się na danych uzyskanych z rdzeni lodowych, i nie zależą od nich w żaden sposób.[?!]"
...mówią to, po ostrej dyskusji nad przydatnością rdzeni lodowych do określania dawnych stężeń GHG, na stronie Realclimate: Eric Steig (cyt. wyżej jego wypowiedź) i Jeff Severinghaus (częściowo zgadzający się z nim) - eksperci związani z IPCC.
-
2009/04/15 17:21:35
Ja tez sie z nimi zgadzam. Badania rdzeni to paleoklimatologia, dostarcza wiedzy (jak zawsze - obdarzonej niepewnosciami) na temat tego co dzialo sie w przeszlosci.
Prognozy to zupelnie co innego - tutaj polegamy (znowu, z okreslona doza niepewnosci) na modelach numerycznych cyrkulacji atmosferycznych i oceanicznych z parametryzacjami wielu procesow fizycznych, chemicznych, biologicznych. .i na naszych zalozeniach co do wymuszen takich jak:
- emisje gazow cieplarnianych;
- zmiennosc strumienia energii slonecznej...
i inne.
Katastrofy typu udzerznie meteorytu czy synchroniczny wybuch kilkudziesieciu wuklanow nie sa ty brane pod uwage, przynajmniej w ostatnim intercomparison project.
To czego mozemy sie dowiedziec z modeli to jak moze zachowywac sie atmosfera, pod warunkiem ze:
- modele sa dostatecznie dobre;
- wymuszenia beda takie a nie inne.
Pierwszy punkt mozemy sprawdzic odtwarzajac za pomaca modeli to co dzialo sie w czasie ostatnich 100 lat. Pewna wiare w ich skutecznosc daje tez porownanie wynikow roznych modeli, w ktorych te same prawa fizyki - rownania - zapisuje sie i rozwiazuje na rozne sposoby, w rozny sposob takze parametryzowane sa niektore oddzialywania.
Drugi punkt pozostaje bardziej kontrowersyjny - dlatego zaklada sie rozne mozliwe scenariusze i porownuje wyniki, takze za pomoca roznych modeli.
Wyniki symulacji robionych w ramach projektu porownania modeli:
www-pcmdi.llnl.gov/ipcc/about_ipcc.php
i odpowiednie artykuly w Bulletin of the American Meteorological Society:
ams.allenpress.com/perlserv/?request=get-abstract&doi=10.1175%2FBAMS-86-1-89
ams.allenpress.com/perlserv/?request=get-abstract&doi=10.1175%2FBAMS-88-9-1383
ams.allenpress.com/perlserv/?request=get-abstract&doi=10.1175%2F2008BAMS2459.1
sa dostepne dla wszystkich badaczy, do wynikow innych symulacji tez jest latwo sie dostac.
"Szary czlowiek" moze sobie poogladac niektore wyniki on-line korzystajac z narzedzia internetowego:
www.ipcc-data.org/ddc_visualisation.html
dostepnego na stronach IPCC.
-
2009/04/15 17:51:55
A propos rdzeni: "Our estimates of the magnitude of future global warming do not come from ice core data, and do not depend on it in any way."

...i co z tego ma wynikać?

Eric Steig odpowiedział na pytanie czytelnika, któremu wydawało się że wzrost temperatury jest określany na podstawie danych z rdzeni lodowych. Odpowiedział, zgodnie z prawdą, że nie jest. Pierwsze szacunki dotyczące wielkości ocieplenia pojawiły się zresztą na długo przed tym, jak pozyskano dane z Vostoka.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/16 13:33:50
"...któremu wydawało się że wzrost temperatury..." - ja i wielu komentujących dalej - później; odebrało to jednak jako zamknięcie pewnego etapu dyskusji o tym co naprawdę mówią rdzenie - nawet Severinghaus.
Dlaczego tak ważne jednak jest, czy rdzenie lodowe mówią prawdę nie tylko o temp. atm. ale i o CO2?
Jeśli mówią, to zakładają praktycznie brak ważkich naturalnych zmian w stężeniu tego gazu w powietrzu przez ostatnie 650 tys. lat - to raz. A z tego wynikające dwa zakłada równowagę między jego naturalnym uwalnianiem i akumulacją. Z tegoż z kolei wyprowadzamy trzy: czyli istnienie stałej NIEZBILANSOWANEJ, do tego ciagle rosnącej nadwyżki; złożonej z cywilizacyjnego CO2 żyjącego w atmosferze tysiące lat (bo i to musimy a priori założyć)...
Jeśli więc rdzenie kłamią to mówią tylko o tym, że nie do końca z nich usunął CO2 roztapiający się w porze letniej śnieg, następnie firn, a później powolutku klatratyzacja klastry lodu... Na pewno natomiast w tej sytuacji nie mówią o tym ile było tego rzekomo felernego gazu w atmosferze dawnych czasów...
Jeśli więc rdzenie kłamią... ...to ikona IPCC Keeling junior, komentując gwałtowne wahnięcia koncentracji atm. CO2 proponowane np. przez badaczy gęstości szparek czy oparte o dawne analizy chemiczne; nie będzie mógł zażądać: proszę przedstawić potrzebne dowody na straty lub zyski węgla o określonej wielkości, powiedzieć gdzie się one podziały... to pogadamy...
Bo wówczas wystarczy jak mu odpowiemy: jeśli nie rozumiemy jakiegoś zjawiska nie potrafimy go wyjaśnić, to nie jest to równoznaczne z tym, że ono te zjawisko; nie występuje tu i teraz...

-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/16 14:12:30
Szanowny whiteskies,
Bardzo wiele skorzystałem na pana linkach za co dziękuję, jak i za sposób dyskutowania tzn. za poważne traktowanie laików - pod wieloma względami i ja do nich niewątpliwie należę....
Waldemar Łysiak kiedyś napisał coś takiego: "szanujmy "szlachetnych" dyletantów bo jak się dobrze przyjrzymy to jak nic stwierdzimy, że to oni bardziej przysłużyli się postępowi w nauce niż w perukach profesorskie głowy..." - może opinia nazbyt radykalna, ale...
A propos modeli to mnie najbardziej denerwują te z raportów IPCC mówiące o tym, że gdzieś wyschnie... Np. basem morza śródziemnego zwłaszcza Ibericum stracić ma 30-40% opadów w ciągu najbliższego nawet 50-cio lecia (scenariusz A2 i te "gorsze"). Obecne i przewidywalne ocieplenie zachodzi podobnym tempie i zakresie jednak jak 9 - 8 tys B.P. (www.skyobserver.net/zbxe/files/attach/images/5828/799/026/12kyr_Holocene_Temperature_Variations_Rev.png). Wówczas wielkie lodowce (Laurentia, Fennoskandia) praktycznie już stopniały do dzisiejszych rozmiarów. A jakie były wtedy opady w rzeczonym Ibericum? A polecam www.cgd.ucar.edu/asr/asr03/ccr/index.html rysunek pokazujący, że w Hiszpani Portugalii opady były w tamtym czasie wyższe o 50 - 150 mm (miejscami nawet do 200 mm) w skali roku zwłaszcza w lecie...
Podpis pod wykresem jest taki: "This figure show the annual precipitation change (cm) over Africa for 8.5 ky BP compared to present simulated by CCSM2. The insets give details of the monthly precipitation changes simulated for 8.5 ky BP." i "A comparison of the CCSM3 simulations with geologic data confirms that this model captures the magnitudes of change about right justifying its use of FUTURE CLIMATE PROJECTIONS. [...]"
Dlaczego więc IPCC tutaj po prostu mówi szerokiej opinii publicznej półprawdy (abstrahuje od tekstu raportu), czy aby nie po to by wziąć ją strachem?
-
2009/04/16 14:13:25
Tak to już jest w nauce: zamyka się pewien etap dyskusji i idzie dalej, zamiast w nieskończoność debatować czy na pewno Ziemia jest okrągła.

Aha, proszę mi przy okazji wyjaśnić, jak Pan jest w stanie pogodzić ze sobą wyniki badaczy gęstości szparek i oparte o dawne analizy chemiczne... bo obie nie mogą być poprawne.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/16 14:30:46
..co do tego że Ziemia jest okrągła mamy (na razie, he, he, he) niezbite dowody...
"Aha, proszę" - właśnie staram się to zrobić utrudniłem sobie zadanie o kopalne Cocolitophora (przepraszam za ewentualny błąd w pisowni - nie mam pamięci do nazw, co chwilę muszę sprawdzać) tych innych na razie nie chcę zdradzać by mi ktoś nie "buchnął" tematu.
Chcę także "uodpornić" materiał na ataki takie jak Pana, merytoryczne co prawda ale nie w sedno a nazwijmy to pobocze zagadnienia...
Cierpliwości chcę wszystko zweryfikować by uniknąć głupich błędów...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/16 14:32:40
...no a po zatym drogi Panie Ziemia nie jest okrągła a z lekka eliptyczna - geoidalna...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/16 14:43:03
...a skoro mamy kończyć dyskusję...
...to nawiążę do filozofii - ideologii strachu uprawianej przez IPCC...
"W 2003 ROKU STARY KONTYNENT NAWIEDZIŁA NAJWIĘKSZA OD STULECI FALA UPAŁÓW, KTÓRA POZBAWIŁA ŻYCIA 52 TYSIĄCE LUDZI." fakt. Został on szeroko rozpropagowany wykorzystany, już na konferencjach prasowych IPCC na Balii, w Europie i USA by udowodnić szkodliwość AGW-GHG... O roku ów (2003) czy byłeś rzeczywiście rekordowo ciepły? No jak to, w 2003 było bardzo upalne lato w Europie ! a im upalniej tym cieplej to przecież oczywiste...
Ja jednak twierdzę, że w 2003 było tak: to wyjątkowo gwałtowne ochłodzenie, całkowicie niezależne od AGHG, doprowadziło do rekordowych upałów, wielkiej suszy w Europie... (i także w 2006r, który wg nie tylko dr fizyki M. Popkiewicza był rzekomo rokiem cieplejszym nawet od 1998...)
Na początek parę słów wstępu. W moich komentarzach na stronach przeznaczonych dla młodzieży często cytuję pewną "międzynarodową" pozycję popularyzującą wiedzę: "Ziemia powstawanie kontynentów, oceanów i życia". Jej autor Ron Redfern m. in. pisze o okresie zlodowacenia: "opady śniegu były na Syberii niewielkie. Krótkie, ciemne dni i długie noce były bardzo mroźne, za to długie dni w porze letniej GORĄCE, suche i słoneczne [upały bliskie 40 st. C na Syberii w maksimum zlodowacenia !!!]. Te warunki były wynikiem STAŁEGO WYŻU POGODOWEGO."
A jak było w 2003 i 6 r.? Proszę zobaczyć co się w tych latach stało z temperaturą: www.eorc.jaxa.jp/en/imgdata/topics/2006/img/tp060407_03.jpg (podobny wykres jest na stronie mającej za zadanie zwalczanie nauki sceptyków: www.skepticalscience.com/images/soi.gif - dotyczący Pd. półkuli - SH - SOI- pokazujący również gwałtowne zmiany temperatury w rzeczonych latach). Dodajmy do tego wykres temperatur na świecie: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/af/Short_Instrumental_Temperature_Record.png, czy nowszy o szerszym zakresie informacji: www.warwickhughes.com/agri/da_msusoi0208.gif; i spójrzmy sobie na tym ostatnim, na krzywe: global i NH. Szczególnie na przykładzie tej ostatniej NH - z naszej półkuli, widzimy gwałtowny spadek temperatury na początku pory letniej 2003;6 i utrzymanie się jej praktycznie do końca ww. pory, na dość niskim poziomie...
Ciekawe nieprawdaż ? A jako, że z natury jestem dość złośliwy (jak każdy 40-to paroletni Skorpion) dodam i ten wykres: www.warwickhughes.com/blog/?p=197 - opis przy nim brzmi tak: "There are now 30 years of satellite data on global temperature. The graph above shows the University of Alabama Huntsville Microwave Sounding Unit (UAH MSU) results for the period 1978 to 2008."
W miesiącach letnich 2003;6 temp. gwałtownie się obniżyła - szokujące co? Skąd wiec rekordowe upały i susze?
Może ten wykres to wyjaśni: 3.bp.blogspot.com/_QCWLAhyamfg/SW4ampR81DI/AAAAAAAAJsQ/T3VyxNrqvm8/s1600/ENSO.gif. Widzimy, że okres ochłodzenia pokrywa się z chłodną La Nina a ta z suchą "porą suchą" w rejonach bliższych równika... ...a w 2003 La Nina nastąpiła nietypowo szybko: www.cpc.noaa.gov/products/outlooks/hurricane2003/May/fig5.gif - właściwie w pełni uformowała się od 26 marca do 7 maja (w 2006 nieco wolniej: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/55/LaNina_Pacific_2006JanFeb.jpg/250px-LaNina_Pacific_2006JanFeb.jpg) . A czym to skutkowało dla Europy? Ano tym: www.cpc.noaa.gov/products/outlooks/hurricane2003/May/fig5.gif. Zobaczcie co zabrał dołem do Zachodniej Europy (gorąco i sucho) a co górą do Pn. Skandynawii (wilgotno) prąd strumieniowy...
Dlaczego w 2003r. wystąpił jednak aż taki upał, czy jednak nie z winy AGHG? Nie. Na gwałtowną La Nina nałożył się bowiem drugi szczyt aktywności Słońca w 23 cyklu występujący akurat w 2003r. Jeden z amerykańskich astrofizyków tak opisał ten dość nietypowy 23 cykl "nastąpił jak gdyby podwójny wystrzał z armaty"...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/16 14:47:06
Gwałtowny spadek temperatury z tytułu ENSO-La Nina spowodował też znaczne ochłodzenie oceanu: spadek parowania - to raz; a dwa masowe obumieranie planktonu odpowiedzialnego za produkcję propionianu siarczku metylu (ang. dimethyl sulphoniopropionate - DMSP), który jest przekształcany na siarczek metylu (ang. DMS - dimethyl sulphide) tworzący jądra kondensacji chmur.
A więc La Nina = ochłodzenie, bo chłodny jest ocean = czyste niebo w Europie = upały w lecie nadmiernie upraszczam?
Chyba jednak nie. Przecież te dwa praktycznie najbardziej upalne lata XXI w. w Europie poprzedzały dość ostre, śnieżne zimy. Ta 2005/6 była wyjątkowo ostra - był to efekt nie tylko La Nina, ale gwałtownego spadku aktywności Słońca. Dowody? Choćby praca firmowana m. in. przez NOAA/Pacific Marine Environmental Laboratory: Correction to "Recent Cooling of the Upper Ocean" - Josh K. Willis, John M. Lyman, Gregory C. Johnson and John Gilson - Revised and Resubmitted 10 July 2007 to Geophysical Research Letters (specjalnie podaję wersję po korekcie by się nikt, nawet szary, nie "cepiał").
Jest tam (także po korekcie) takie zdanie: "From 1993 to 2003, the heat content of the upper ocean increased by 8.1 (1.4) x1022 J. This increase was followed by a decrease of 3.2 ( 1.1) x1022 J between 2003 and 2005." dr Lyman stwierdził ponadto, że: "temperatura warstwy powierzchniowej oceanu wzrosła o 0,09oC w latach 1993-2003, a następnie obniżyła się o 0,03 stopnia w latach 2003-2005. Obecne ochłodzenie odpowiada oddaniu około 1/5 ciepła zgromadzonego w oceanach w latach 1955-2003 [1/3 tego z lat1993-2003! oto jak mocne jest Słońce!]." (www.terradaily.com).
Podobnie zresztą za upały w 2008/9 we wschodniej Australii odpowiadała wyjątkowo głęboka, chłodna La Nina (images.intellicast.com/App_Images/Article/139_5.jpg) dłuższy niż zwykle okres bezchmurnego nieba... "Latem [VI-VIII 2008] na wyspie Niue na zachodzie Oceanii zrobiło się nadzwyczaj zimno. [...] Temperatura spadła do minus 10,6 stopnia ustanawiając nowy rekord mrozu [...] na tej polinezyjskiej, koralowej wysepce." donosiły media.

No i ja zostanę oskarżony o manipulację wykorzystałem pracę - i to nie jedną, zagorzałych zwolenników AGW-GHG do celów sceptycznych... Usprawiedliwia mnie jednak twierdzenie z raportów IPCC, że to CIEPŁE ZIMY ŚWIADCZĄ O OCIEPLENIU A NIE UPALNE LATA...

Ale ja z kolei oskarżam IPCC, KE, Europejską Agencję Środowiska (EEA) i Światową Organizację Zdrowia (WHO); o CYNICZNE wykorzystanie śmierci 52 tys. ludzi (...) wobec braku pełnej wiedzy opinii publicznej tzw. laików na powyższy temat; do swoich celów...
czy mogą być one uczciwe, czy cel może aż tak uświęcać środki ???


Dlaczego tak ważne jednak jest, czy rdzenie lodowe mówią prawdę o CO2?
Jeśli mówią, to zakładają praktycznie brak ważkich naturalnych zmian w stężeniu tego gazu w powietrzu przez 650 tys. lat - to raz. A z tego wynikające dwa zakłada równowagę między jego naturalnym uwalnianiem i akumulacją. Z tegoż z kolei wyprowadzamy trzy: czyli istnienie stałej NIEZBILANSOWANEJ, do tego stale rosnącej nadwyżki; złożonej z cywilizacyjnego CO2 żyjącego w atmosferze tysiące lat (bo i to musimy a priori założyć)...
-
2009/04/16 16:07:52
"Ta 2005/6 była wyjątkowo ostra - był to efekt nie tylko La Nina, ale gwałtownego spadku aktywności Słońca. Dowody? Choćby praca firmowana m. in. przez NOAA/Pacific Marine Environmental Laboratory: Correction to "Recent Cooling of the Upper Ocean" - Josh K. Willis, John M. Lyman, Gregory C. Johnson and John Gilson - Revised and Resubmitted 10 July 2007 to Geophysical Research Letters (specjalnie podaję wersję po korekcie by się nikt, nawet szary, nie "cepiał").
Jest tam (także po korekcie) takie zdanie: "From 1993 to 2003, the heat content of the upper ocean increased by 8.1 (1.4) x1022 J. This increase was followed by a decrease of 3.2 ( 1.1) x1022 J between 2003 and 2005." dr Lyman stwierdził ponadto, że: "temperatura warstwy powierzchniowej oceanu wzrosła o 0,09oC w latach 1993-2003, a następnie obniżyła się o 0,03 stopnia w latach 2003-2005. Obecne ochłodzenie odpowiada oddaniu około 1/5 ciepła zgromadzonego w oceanach w latach 1955-2003 [1/3 tego z lat1993-2003! oto jak mocne jest Słońce!]"


Wszystko pięknie, ale nie cytuje Pan wersji "po korekcie" (taka wersja nie istnieje), tylko artykuł z 2006 oparty o błędne dane z Argo. "Correction" zawierał tylko informacje o tym, że znaleziono błędy, i że prawdopodobnie są one przyczyną wykrytego ochłodzenia.

Właściwą, poprawioną analizę ma Pan tutaj

www.pmel.noaa.gov/people/gjohnson/hc_bias_jtech_v3.pdf
-
2009/04/16 20:33:22
Jesli chodzi zaś o zimę 2005/6, to nie przesadzał bym tu z określeniem "wyjątkowo zimna". Biorąc pod uwagę Warszawę bardzo zimny był jedynie styczeń, oraz jako zimny należałoby sklasyfikować marzec.

2005/6

XI 3,3
XII -0,3
I -8.3
II -3,2
II -0,6

W każdej dekadzie mamy jedną-dwie, czasem trzy zimy wyjątkowo mroźne zimy, ale ta w porównaniu do innych "wyjątkowa" nie była:

1995/6

XI -0,2
XII -5,3
I -5,6
II -5,6
III -1,6

1986/7

XI 1,9
XII -0,7
I -12,3
II -0,9
III -2,2

(Dane GHCN/NOAA)

Dodatkowo nie można bezpośrednio wiązać danej zimy w Europie z aktywnością słońca, czy El Nino, La Nina. Błędem też jest sugerowanie, że po zimnych zimach mieliśmy upalne lata:

- Wyjatkowo cieple zimy 2006/7 i 2007/8 wystąpiły w czasie jeszcze niższej aktywności słonecznej, niż w 2005/6, mówienie, że "był to efekt nie tylko La Nina, ale gwałtownego spadku aktywności Słońca" to bzdura.
- W czasie 2005/6 nie mieliśmy ani silnie wyrażonej La Nina, ani El Nino. Znacznie silniejsze La Nina wystapiło w 1998-2001. kiedy zimy w Europie były znacznie cieplejsze. Dodatkowo mroźna zima 1987 wystapiła w czasie El Nino.
Upalne lato 2003 wystapiło, gdy ocean był niemal w normie, podobnie 2006. Zimne lato 1987 wystąpiło przy El Nino, upalne 1992 także.
www.cpc.ncep.noaa.gov/products/analysis_monitoring/ensostuff/ensoyears.shtml
Częściowa koincydencja wystepowania mroźnych zim i El Nino, czy La Nina może być wynikiem okresowości występowania mroźnych zim w Polsce (średnio co 8,3 roku).
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/17 15:56:46
Najzimniejsza zima w XXI w. w Europie - owszem daleko jej do np. tej z 1963 - w Wahaniach klimatu UJ 2007 są świetne rekordów mrozu i lat z dniami upalnymi - 1998-2001 to kopalnia takich upalnych rekordów dla Polski. "Dziewczynki" przełomu wieków zwłaszcza tą z 2003, cechuje szybkość jeśli nie gwałtowność powstania... na dodatek ta z 2003 tak szybko jak się pojawiła...
"Wyjątkowo cieple zimy 2006/7 i 2007/8 wystąpiły w czasie jeszcze niższej aktywności słonecznej, niż w 2005/6, mówienie, że "był to efekt nie tylko La Nina, ale gwałtownego spadku aktywności Słońca" to bzdura." - ależ oczywiście, aktywność Słońca trzeba "przepuścić" choćby przez atm.-oceaniczne cyrkulacje, oscylacje, oceaniczny indeks cieplny itd, itp.
W 2006 roku aktywność słońca wcale nie była zresztą taka niska. Proszę jednak dokładnie czytać: chodzi mi o gwałtowny spadek aktywności Słońca o to że ilość energii docierająca do ziemi się nietypowo szybko zmniejszyła (o amplitudę w czasie 2003 - 5) a nie że a.s. znacznie się zmniejszyła w wartościach bezwzględnych bez uwzględnienia skali czasowej. Ilość straty energii po korekcie ww. pracy NOAA zostaje ta sama - tego nikt nie podważył - o ile wiem.
"po korekcie" (taka wersja nie istnieje) - patrząc na tytuł publikacji "Correction to..."
miałem prawo sądzić, że jest to wersja poprawiona - dziękuje za link z poprawioną analizą.
-
2009/04/17 16:22:04
Najzimniejsza zima w XXI w. w Europie - owszem daleko jej do np. tej z 1963

W sumie daleko jej do dowolnego minimum dla dowolnej dekady z lat wczesniejszych. Chociazby do zimy 1995/6/

1998-2001 to kopalnia takich upalnych rekordów dla Polski

Nie wiem, co tam jest, ale 1998-2001 to akurat niezbyt cieply okres, jesli chodzi o lato. W Polsce lata z okresu 1996-2001 nalezaly generalnie do chlodniejszych dla okresu 1988-2008. Jedynie lato 1999 bylo jako takie. W 1997 bardzo cieply byl sierpien. Mozemy tu mylic pojedyncze fale upalow z upalnym latem. Znacznie cieplejsze byly lata 1992, 1994, 1995, 2002, 2003, 2006.

chodzi mi o gwałtowny spadek aktywności Słońca o to że ilość energii docierająca do ziemi się nietypowo szybko zmniejszyła (o amplitudę w czasie 2003 - 5)

Problem w tym, ze wahania cieplych / mroznych zim lub zimnych/upalnych lat w Polsce w zaden sposob nie sa odzwierciedlane ani przez wahania aktywnosci slonecznej. Zima 2002/3 byla pod wzgledem sredniej nawet mrozniejsza od 2005/6 - mroznosc tej ostatniej zostala glownie nadmuchana przez media (czas trwania + pare dni silnych mrozow). Jaki ma to byc niby uklad, zaleznosc ENSO + Aktywnosc sloneczna, ktora wplywa na lata/zimy w Europie Srodkowej, bo wzorca na prozno szukac w danych.




-
2009/04/17 16:28:18
Do Pana Szemczyszyka.
Prosze Pana, nic nie poradze, ze Pana denerwuja wyniki dotyczace prognozy spadku opadow w basenie Morza Srodziemnego podawane w raporcie IPCC. Takie wychodza wyniki obliczen i takie wobec tego sa prognozy. Jak Pan sam podal w zacytowanym tekscie, ten sam model pokazywal 8.5tys lat temu wzrost opadu, co odpowiada rekordom geologicznym. Czyli, przy naszej wiedzy (slabej) na temat forcingu w tamtym okresie odtworzyl to co bylo.
Teraz, ze wzgledu na wymuszanie przez gazy cieplarniane, forcing jest inny i odpowiedz systemu inna. Czyli obserwowane ocieplenie ma inny charakter niz 8500 lat temu i prognozowane skutki, jak pokazuje model, sa inne.

By the way, zgadzam sie z pdjakow, a Pan w spojej polemice wyraza sie nieprecyzyjnie, tak ze trudno zrozumiec o co chodzi. Np. kompletnie nie rozumiem tekstu:
"ilość energii docierająca do ziemi się nietypowo szybko zmniejszyła (o amplitudę w czasie 2003 - 5)".
To jak z tym szamponem do wlosow w reklamie co dodaje 30% blasku i 2x wieksza puszystosc :), moze znaczyc cokolwiek i trudno z tym polemizowac.
Pokazuje Pan wiele wykresow wyrwanych z kontekstu, ktore odobnie jak korekacje cytowane kkiedys wczesniej niczego nie dowodza.
Napisze jeszcze raz: naszym jedynym narzedziem, ktory pozwala zrozumiec w jakims zakresie skomplikowana siatke sprzezen i zaleznosci w systemie klimatycznym w roznych skalach czau i wskutek roznych wymuszen sa modele zbudowane na podstawie praw fizyki. Jak widac na podstawie omawianego przykladu z opadem na Polwyspie Iberyjskim, nie jest z nimi tak najgorzej, choc oczywiscie sa to tylko modele.
-
2009/04/17 17:24:15
"W 2006 roku aktywność słońca wcale nie była zresztą taka niska. Proszę jednak dokładnie czytać: chodzi mi o gwałtowny spadek aktywności Słońca o to że ilość energii docierająca do ziemi się nietypowo szybko zmniejszyła (o amplitudę w czasie 2003 - 5) a nie że a.s. znacznie się zmniejszyła w wartościach bezwzględnych bez uwzględnienia skali czasowej. Ilość straty energii po korekcie ww. pracy NOAA zostaje ta sama - tego nikt nie podważył - o ile wiem."

Przecież właśnie to podważono, wykazując że strata energii cieplnej była wynikiem błędów pomiarowych. Proszę przeczytać tę poprawioną analizę.
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/20 14:20:41
1. Co do skali zmian to proszę spojrzeć choćby na czerwoną linię na wszem i wobec cytowanym wykresie: Solar cycle variations.
2. Czy wyrwanie z kontekstu ma tutaj wpływ na końcowe wnioski? Jeśli tak to jaki i gdzie?
3. Cebulak, Limanówka (Wahania klimatu... 2007) zestawiają rekordy temperatur z Polski z lat 1951-2005. (Fakt szkoda, że nie objęli 2006...). Temperatur powyżej + 35 st. C zanotowano najwięcej w 1994r., ale następne to 1998 i 2000 (???). 2003 pojawia się jedynie z Wrocławia + 36,3 wiadomo blisko Zachodu. Co ciekawe w 1963r. zanotowano w Szczecinie i Włodawie 35,2 st., w Gorzowie 35,1, w Warszawie 35,3, w Olsztynie było to aż 4 dni z temp. ponad 35 st. (!) - rekord w skali półwiecza obok 1994 !
Czy super upalne lata naprawdę nie są skorelowane z najmroźniejszymi zimami?
Mrozy poniżej - 30 st. C: jest 1 dzień z 2003 r z Suwałk - 31,2 (na ledwie 27 zanotowanych), i aż 7 z 1963 r....
Prawda, że całkiem dorodne wisienki?
co prawda cierpkie... przynajmniej dla niektórych; wiem Pan szara cielesność woli zapewne słodkie czereśnie... Ostrzegam jednak wisienki są zdrowsze, mimo że cierpkie, bowiem w przeciwieństwie do czereśni; praktycznie nigdy nie są robaczywe...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/20 14:48:09
"Teraz, ze wzgledu na wymuszanie przez gazy cieplarniane, forcing jest inny i odpowiedz systemu inna. Czyli obserwowane ocieplenie ma inny charakter niz 8500 lat temu i prognozowane skutki, jak pokazuje model, są inne." - tak?
1. Niby dlaczego teraz ten sam wzrost temperatury w podobnym tempie ma dać inne wyniki? Przecież jesteśmy w podobnym okresie - zakresie aktywności Słońca, momencie cyklu orbitalnego (różnice są niewielkie), a CO2 przecież nie wpływa bezpośrednio na opady - nie tworzy np. jąder kondensacji chmur, nie zmniejsza przepuszczalności dla światła atmosfery, TYLKO zmienia temperaturę...
2. "denerwuja" - tylko śmieszą...
3. W raportach IPCC pełno jest informacji, że prognozy tam zawarte nic nie wymyślają nowego - bo opierają się na danych paleoklimatycznych. Jeśli tak proszę mi więc powiedzieć czy kiedykolwiek w przeszłości podobne jak dzisiaj ocieplenie wysuszyło Hiszpanię?
4. "szamponem do wlosow w reklamie co dodaje 30% blasku" - nie trafione porównanie: tutaj są konkretne liczby, fakty: - dwa piki w cyklu - spadek na pewno też nie za typowy i do tego szybki - jakkolwiek chcielibyśmy ten fakt "zagadać" - gwałtowna La Nina - jest też zima śnieżna 2003 w Europie; i dość zimna jak na ostatnie 20 lat (w mojej wyszukiwarce od razu wskakuje Leszno w śnieżnej szacie) - jest też upalne lato 2003 i 52 tysiące...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/20 15:15:37
...a no i zapomniałem najważniejsze: "Mozemy tu mylic pojedyncze fale upalow z upalnym latem." - ale to właśnie taka pojedyncza fala upałów zabiła tle osób w 2003 czy 6 - druga połowa szczególnie tego ostatniego była brzydka słotna i zimna... Stąd i ten mój festiwal cytowanych "wisienek" - rekordów upałów w nie najcieplejszych często latach jako porach roku...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/20 17:34:03
"Kryj się, kto może nadchodzą FALE UPAŁÓW. CHOCIAŻ MIJAJĄCA ZIMA NALEŻAŁA DO WYJĄTKOWO MROŹNYCH, rząd przygotował już plan kryzysowy w związku z rosnącym ryzykiem występowania ekstremalnie wysokich temperatur w lecie. Wyspiarze muszą zmienić swoje zwyczaje wzorem mieszkańców Europy Południowej. W ramach rządowego planu mieszkańcy rejonów dotkniętych falą upałów powinni pozostać w domach w godzinach południowych zachęca się ich do sjesty oraz mają ubierać się w lżejsze stroje i unikać gorącego jedzenia. Zaleca się im również korzystanie z wentylatorów, zasłanianie okien i picie dużej ilości wody.

System "alarmu sjestowego" został opracowany przez ministerstwo zdrowia przy współpracy z innymi agendami rządowymi. Jedną z nich jest Met Office. Naukowcy z krajowej służby meteorologicznej ostrzegają, że zmiany klimatu skutkować będą częstszym występowaniem fal upałów na przestrzeni nadchodzących dwóch dziesięcioleci, a po roku 2030 staną się wręcz regułą.

FALA UPAŁÓW, jaka przetoczyła się przez Francję w 2003 roku zabiła 35 tysięcy osób powiedział Wayne Elliott, szef wydziału badającego wpływ pogody na zdrowie w Met Office." "Przysięgam, że nie ja to napisałem - na wszystkie świętości...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/21 08:10:15
Proszę przeczytać tę poprawioną analizę.
Przeczytałem ale muszę ja porównać z innymi a to wymaga czasu, no i tutaj korekta raczej dotyczy głównie głębszych warstw oceanu. Dla nas ciekawy może być jednak Fig. 1 pokazujący niebieski kolor na całym Atlantyku...
Wróćmy więc jeszcze do tego jak spadła słoneczna irradiancja 2003-2005 wg innych źródeł. Zacznijmy od... IV raportu. Jeszcze ciekawszy - wyraźniejszy wykres a raczej dwa nałożone na siebie, jest bowiem w IV raporcie IPCC - na stronie 189. Jest tam fig. 2.16. Procentage change in monthly values of the total solar irradiance... wg Wilsona i Mordvinowa i Frohlicha i Leana.
Ten to dopiero szokuje...
Zarówno, gdy patrzymy na linie fioletową jak i zieloną to widzimy, że w cyklu 23 spadek energii jaki nastąpił między 2003 2005 rokiem, w cyklu 21 rozciągnął się na 1981- 85 a w 22 cyklu od 1991-2 do 1996-7 trwał ponad 2-krotnie dłużej !!!...
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/21 08:13:30
"...zmiany klimatu skutkować będą częstszym występowaniem fal upałów na przestrzeni nadchodzących dwóch dziesięcioleci..."
Jeśli popatrzeć na lichy, wręcz rachityczny początek 24 cyklu i przewidywany przez wszystkich mikry cykl 25, to jest to prawda... Tylko, że przyczyną tego będzie ochłodzenie...
Popatrzmy jak zaczął się (i trwa) rok 2009 na Świecie - data.giss.nasa.gov/gistemp/graphs/ (pierwszy wykres) niską temperaturą...
Przypomnijmy też dlaczego tak jest - jeszcze raz jak głęboka była chłodna dziewczynka 2007-8 -images.intellicast.com/App_Images/Article/139_5.jpg...
Czy ocieplenie odpowiada więc za falę upałów, czy też raczej chłodny Wszechocean ograniczający parowanie, kondensację liczbę niży płynących w stronę lądu?
-
2009/04/21 10:59:05
Pan chyba nie rozumie zasadniczej czesci problemu, stad wycinkowe uwagi i odwolania do fluktuacji, ktorych nikt nie neguje, ktore jakoby mialy powierdzic Pana racje. Jasne, ze aktywnosc sloneczna jest istotna. Ale, jesli mamy nierownowage radiacyjna na poziomie (sredniej wieloletniej) 0.9 w/m2 to ta musi zaowocowac srednim wzrostem temperatury, zeby zgodnie z prawem Stefana-Boltzmanna, moglo dojsc do rownowagi radiacyjnej.
Oceany to tylko magazyn i redystrubucja. Magazyn jest ew tej chwili w trybie "przyjmowania towaru" (energii) - La Nina, nie dziwi spadek - fluktuacja w dol na stalym trendzie wsrostowym sredniej temperatura globalnej. W dodatku "dostawy" sa wolniejsze, bo slabsza aktywnosc sloneczna. Jak magazyn bedzie w trybie "wydawania" energii do atmosfery (El Nino) - to temperatura wzrosnie, i tyle. Problemem jest staly wzrost gazow cieplarnianych, bo rosnaca "izolacyjnosc" powoduje utrzymanie nierownowagi. To tak jakbysmy dokladali coraz nowe warstwy styropianu do domu, gdzie mamy jakis (minimalnie fluktuujacy) doplyw ciepla do i ogrzewania wody kaloryferow przez rury, raz wiecej tego ciepla idzie w kaloryfer, raz na ogrzanie cieplej wody (odplywu tej cieplej wody nie ma).
Jak Pan nie zrozumie bilansu energii w skali globu oraz sposobow jej transferu i redystrybucji, nie bedzie mogl Pan zrobic jej bilansu. A bilans i jego zmiennosc jest tu kluczem. Jesli Pan prowadzi rozumowanie oparte na fragmentach, wycinkach - cherry picking - (notabene cherry po angielsku to czeresnia, a sour cherry to wisnia) w oparciu o z gory zalozona teze, bez obrazu calosciowego, to zawsze znajdzie Pan wycinki, ktore pasuja do Pana tezy. Takie podejscie nie ma naukowego znaczenia w spojrzeniu na zagadnienie. Istotne jest pokazanie, ze inny obraz CALOSCI bilansu energii, wymuszen, skal czasu redystrybucji i.t.p - jest bardziej spojny niz aktualne rozumienie procesu globalnego ocieplenia. Ja przyznam ze nie zauwazam w Pana rozumowaniu ani proby ogarniecia calosci, ani proby sbudowania spojnego systemu, jedynie wlasnie takie dobieranie sobie swobodne argumentow i zaglowanie niemi zeby udowodnic - wlasnie - nawet nie wiadomo co....
-
2009/04/22 08:34:26
Cebulak, Limanówka (Wahania klimatu... 2007) zestawiają rekordy temperatur z Polski z lat 1951-2005. (Fakt szkoda, że nie objęli 2006...). Temperatur powyżej + 35 st. C zanotowano najwięcej w 1994r., ale następne to 1998 i 2000 (???).

A to ciekawe. W zadnym wypadku te dwa lata nie byly cieplymi latami. Szczegolnie 2000, kiedy upal byl tylko przez pare dni w III dekadzie czerwca, a lipiec byl wyjatkowo chlodny.
Wystarczy zreszta spojrzec na dane chociazby dla Wroclawia:

2000 - Wroclaw

1998 i 2000 to pikus przy chciazby 2002 i 1999. Liczenie ilosci temperatur pow. 35 i okreslanie, ze tu a tu byly 3 takie srednie, a nie jedna, wiec lato bylo upalne, to idiotyzm najwyzszych lotow. A jesli przez cale lato, ponad 90 dni bedzie miedzy +28 a +34, nie mniej, nie wiecej, to lato bylo chlodne?
Tu moze pomoc przyklad sierpnia 2002, ktory na zachodnich krancach byl rekordowo cieply, jednak miejscami nie bylo nawet +30 (Zielona Gora). Za to przez caly niemalze miesiac temperatury zawieraly sie w zakresie od 25 do 30 stopni.

-
2009/04/22 09:01:01
Przypomnijmy też dlaczego tak jest - jeszcze raz jak głęboka była chłodna dziewczynka 2007-8

Przypomnijmy takze, ze tak "chlodna" dziewczynka z 2007-8 to pikus w porownaniu do chlodnych dziewczynek z lat 1998-2001:

ENSO

Przypomnijmy tez, ze w najsilniejszych cyklach slonecznych z lat 50-60 temperatura globalna spadala.
Przypomnijmy tez, ze przy oslabieniu cykli slonecznych z II polowy lat 70-ych i chlodnej dziewczynce 1973-76 (chlodniejszej, niz obecnie) temperatura globalna zaczela rosnac.
Przypomnijmy tez, ze podobny spadek temperatury, jak obecnie mielismy na poczatku lat 90-ych. Mimo to, wykres caly czas pnie sie do gory. Czy to oznacza, ze caly czas mielismy doczynienia z coraz silniejszym El Nino i coraz silniejsza aktywnoscia sloneczna?
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/23 12:40:55
Primo: Panowie chcecie koniecznie zagadać temat: a ten brzmi: IPCC niezbyt ciepłego roku - raczej chłodnego - pozostawiam Panom do wyboru; nie może podawać jako przykład, że GW stał i stać będzie za falami upałów - oskarżam IPCC i podaję rażący przykład, że nieprawidłowo i świadomie opisuje po prostu skutki GW.
"te dwa lata nie byly cieplymi latami" ale fala mikra bo mikra upałów była..., - potwierdza Pan tylko, że IPCC nieodpowiedzialnie żongluje danymi - miód na me serce...
"Ale, jesli mamy nierownowage radiacyjna na poziomie (sredniej wieloletniej) 0.9 w/m2 to ta musi zaowocowac srednim wzrostem temperatury" Fakt. Święta prawda. Tylko, że różnie pochodzenie tego wymuszenia tłumaczymy IPCC - inaczej sceptycy.
Prof. Boryczka dodam z U.Warsz. żeby nie było trzeciorzędny naukowiec z trzeciorzędnego..., pisze: "Tendencje standaryzowanych średnich rocznych wartości liczb Wolfa (W) i średniej rocznej temperatury powietrza (T) w latach 1881-1994 są określone zbliżonymi równaniami prostych regresji : W= 0,0125t-24,146; T= 0,0117t-22,549 o dużych współczynnikach determinacji R2=73,3% i 78,5%. Tendencje liczb Wolfa i temperatury powietrza, po standaryzacji, są prawie równe 1,2/100 lat." "Istotne znaczenie w badaniu przyczyn zmian klimatu Ziemi ma zależność aktywności Słońca (liczb Wolfa) od zmian położenia środka masy czterech największych planet." (szkoda, że sposób obliczeń i wyniki prof. Boryczka nie przedstawił do dyskusji na zagranicznych stronach naukowych).
Ja dodaję smog jako izolator cieplny, ciepło odpadowe, inni cykliczność, kosmoklimat, dziurę ozonową...
"A to ciekawe." - pretensje proszę do autorów pracy. Z danych z mojego pkt. meteo wynika, że najwięcej dni upalnych - ponad 35 st. (średnia z min + max.) było w 1998 w tym jedna ponad + 40 st.
"Pan chyba nie rozumie..." - staram się rozumieć jeśli dla Pana za słabo to przepraszam i postaram się bardziej...
"Oceany to tylko magazyn i redystrubucja." - Fakt. Przy tej okazji załatwię remanenty:
Gospodarz blogu napisał przy innej okazji:
kontynenty ogrzewają się szybciej niż oceany naprawdę? A USA to nie ląd?
Owszem całe tj. do dna, oceany ogrzewają się wolniej, ale nie warstwa powierzchniowa (z przyczyn termokliny) - choćby rozkład Ekmana pokazuje, że wymiana energii: lądy wiatry ocean; jest zaskakująco szybka; mimo, że do ogrzania jednostki objętości wody oceanicznej trzeba tak wiele więcej, niż w przypadku powietrza, lądu; energii...
Owszem po raz drugi: w dzień ląd nagrzewa się szybciej w nocy jednak...
Dlatego stąd, w skali średnich z np. 5 lat, SST są w wartościach i przebiegu zmienności, praktycznie takie same temp. z oceanów jak i temp. lądowe z USA, gdzie mieści się ok. 60% stacji meteo Świata - raczej się więc nie mylą...
"notabene cherry po angielsku to czeresnia, a sour cherry to wisnia" - tutaj z czystym sumieniem przepraszam za błąd, mea culpa...
"Mimo to, wykres caly czas pnie sie do gory.", "na stalym trendzie wsrostowym sredniej temperatura globalnej". Na trendzie z ostatnich 100 lat - tak do góry; na ostatnim 50-letnim też; na 20 - na dwoje wróżyła..., na ostatnim 10 letnim - NIE.
"nie zauwazam w Pana rozumowaniu ani proby ogarniecia calosci" - przyjdzie i na to czas. Chodzi mi tylko o to co powyżej: ocieplenie nie równa się - wzrost liczby i skali upałów; a nie że ocieplenia nie ma, bo zgadzam się: JEST i to w sporej części antropogeniczne...



-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/23 12:54:13
Przypomnijmy takze, ze tak "chlodna" dziewczynka z 2007-8 to pikus w porownaniu do chlodnych dziewczynek z lat 1998-2001 - po takim ekstremalnym El Nino...
...ale podobna jak 1985-7 (anomalie SST nawet większe do -2,5) a ta przecież też spowodowała niezgorsze zamieszanie w temperaturze...
"ze przy oslabieniu cykli slonecznych z II polowy lat 70-ych" - ???
"i chlodnej dziewczynce 1973-76 (chlodniejszej, niz obecnie) temperatura globalna zaczela rosnac." Ale po La Nina w 1982, spadła - zgoda doszedł do tego wulkan.
-
2009/04/23 19:54:09
Na trendzie z ostatnich 100 lat - tak do góry; na ostatnim 50-letnim też; na 20 - na dwoje wróżyła..., na ostatnim 10 letnim - NIE.

W innym miejscu pisze Pan

"Okres obrachunkowy z pełnymi latami 90-tymi powinien zatem objąć co najmniej 200 lat, by był w miarę wiarygodny"

Wiec prosilbym raczej o dostosowanie sie do wlasnych zalecen.

...ale podobna jak 1985-7 (anomalie SST nawet większe do -2,5) a ta przecież też spowodowała niezgorsze zamieszanie w temperaturze...

Link, ktory przedstawilem, to link do poszczegolnych Nino 3, 4. Do tego sa to srednie trzymiesieczne Z tego wynika, ze najchlodniejszym czasie w 2007-8 odchylenie wynosilo -1,3, nie jak Pan mowi 2,5 (to, co Pan mowi odnosi sie zapewne jedynie do Nino 3). W 1985-7 odhcylenie wynioslo -1,1, wiec bylo podobne do obecnego.

Ale po La Nina w 1982, spadła
Lata 1982-3 to okres silnego El Nino. uwazanego chyba zreszta, za najsliniejsze w historii po za 1997-8. Jesli zas chodzi o wybuch wulkanu, to ktory? Helenka z 1980?
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/30 12:04:37
"Jesli zas chodzi o wybuch wulkanu, to ktory? Helenka z 1980? "
"Both the 1982 El Chichon and 1991 Mt. Pinatubo eruptions were sulfur-rich, producing volcanic clouds that lasted a number of years in the stratosphere..." (Tabazadeh 2002)
-
Gość: Arkadiusz Semczyszak, 217.98.12.*
2009/04/30 12:14:12
"dostosowanie się do wlasnych zalecen" - zaleciłem sobie przede wszystkim niemieszanie niekompatybilnych statystycznie - innych co do przyczyn zmienności, serii danych; stąd ostatnie 20 lat muszę wysunąć po za nawias - ani wzrostem aktywności Słońca tylko w okresie industrialnym, nie mogę go wytłumaczyć, ani antr. CO2. Zgadzam się: trend temperaturowy liczony w 100 lat ciągle jest dodatni, ale nie przyjmuję tego bez szerszego kontekstu i wyjaśnień, czyli bez ale... a "ale" brzmi: ostatnie 20 lat to większość rozstępu zmiennej - zbyt duża, by ją zostawić bez wyjaśnień i móc wytłumaczyć tylko wzrostem AGHG.
Creative Commons License