Blog > Komentarze do wpisu

FAQ - Klimat i jego zmiany

Na początek tygodnia kolejna część FAQ. Tak jak poprzednio, zachęcam do zadawania nowych pytań.

1. Czym jest klimat, w jaki sposób różni się od pogody i czym zajmuje się klimatologia?

"Pogoda" w najogólniejszym znaczeniu oznacza stan (jakiegoś regionu) atmosfery w danym momencie: prędkość wiatru, intensywność opadów atmosferycznych, temperatura powietrza, jego wilgotność i tak dalej.

Klimat może więc w pierwszej kolejności oznaczać "średnią pogodę": statystyczny opis podanych powyżej (i wielu innych jeszcze) właściwości atmosfery, obserwowanych w jakimś miejscu przez dłuższy okres czasu. "Temperatura powietrza w Warszawie 1 stycznia 2010 roku zawierała się pomiędzy -3 a -4 stopniami Celsjusza" to warunki pogodowe na ten jeden konkretny dzień, zaś "średnia temperatura powietrza w Warszawie dla miesiąca stycznia w latach 1981-2010 wynosi -2 stopnie, z odchyleniem standardowym 3,95 stopnia" to już opis warunków klimatycznych.

Odkrycie, że "klimat" podlega długookresowym zmianom zainicjowało, na przełomie XIX i XX wieku, badania nad ich przyczynami. W ten sposób narodziła się "klimatologia" jako dziedzina nauk fizycznych, zajmująca się systemem klimatycznym. Najważniejszym składnikiem tego systemu jest atmosfera, której właściwości optyczne bezpośrednio wpływają na bilans energetyczny naszej planety, zaś jej niewielka pojemność cieplna sprawia, że łatwo (i szybko) można zmienić jej temperaturę. Z drugiej strony, w różnych skalach czasowych, na atmosferę wpływają także oceany, kriosfera (na przykład pływający lód morski Arktyki), biosfera (na przykład poprzez cykl węglowy), a także litosfera (na przykład poprzez zjawiska wulkaniczne i tektoniczne).

Należy zatem pamiętać, że choć często myślimy o klimacie w kategoriach zmian zachodzących w przypowierzchniowej warstwie atmosfery, w której żyjemy, tak naprawdę jest to przysłowiowy wierzchołek góry lodowej, i tylko jeden z elementów skomplikowanego systemu, zaś to co nazywa się "klimatologią" jest ogromną, interdyscyplinarną dziedziną, która w rzeczywistości staje się tożsama z "nauką o Ziemi".

2. Jakie czynniki decydują o klimacie i jego zmianach?

System klimatyczny, o którym mowa powyżej, można przyrównać do ogromnego, planetarnego silnika cieplnego. Źródłem energii dla tego silnika jest Słońce, dostarczające średnio 122 petadżuli energii każdej sekundy (240 watów na metr kwadratowy), a chłodnicą -- przestrzeń kosmiczna, odbierająca średnio taką samą ilość energii. Część pochłanianej przez system energii jest wykorzystywana do napędzania cyrkulacji atmosferycznej i oceanicznej (czyli "pogody"), część zamieniana jest na energię chemiczną w procesach fotochemicznych (włączając fotosyntezę). "Zmiana klimatu" oznacza tak naprawdę zmianę trybu funkcjonowania systemu klimatycznego, i zmianę w przepływie energii pomiędzy poszczególnymi jego elementami.

Wynika z tego, że czynników wpływających na klimat może być wiele -- zarówno na "wejściu" systemu (poprzez modyfikację ilości docierającej do Ziemi energii słonecznej), w jego "środku" (poprzez zmianę dystrybucji tej energii pomiędzy poszczególne elementy systemu), jak i "wyjściu" (poprzez zmianę ilości uciekającej z Ziemi energii cieplnej). Do najważniejszych z tych czynników należą: aktywność słoneczna, procesy tektoniczne, orografia, zmiany orbity Ziemi, stężenie gazów cieplarnianych, stężenie aerozoli (wulkanicznych, mineralnych, biogenicznych i antropogenicznych), zmiany albeda planety.

3. Czy oznacza to, że klimat może się zmieniać z przyczyn naturalnych?

Tak, oczywiście. Zmiany klimatu, większe i mniejsze, następowały wielokrotnie w historii geologicznej Ziemi, i były powodowane jednym z powyższych czynników, bądź ich kombinacją.

4. Dlaczego zatem uważa się, że obecnie obserwowana zmiana klimatu -- "globalne ocieplenie" -- nie jest spowodowana czynnikami naturalnymi, tylko działalnością człowieka?

Ponieważ taka hipoteza jest sprzeczna z obserwacjami. Przykładowo, zmiany aktywności słonecznej są zbyt małe, by mogły wytłumaczyć więcej niż kilka-kilkanaście procent obserwowanego w XX wieku ocieplenia, a od lat osiemdziesiątych zachodzą nie w tym kierunku, co trzeba.1 Zmiany orbity Ziemi są zbyt powolne, by mogły odgrywać znaczącą rolę w skalach czasowych krótszych niż tysiąclecie (i też prowadziłyby do oziębienia).2 Strumień promieniowania kosmicznego, który miałby, poprzez modyfikację zachmurzenia, powodować zmiany klimatu, również nie uległ w XX wieku większym zmianom.3

Z drugiej strony, teoria powszechnie akceptowana jako poprawna -- wyjaśniająca globalne ocieplenie wzrostem stężenia gazów cieplarnianych, spowodowowanym ludzką działalnością -- jest z obserwacjami zgodna. Wiemy, że CO2 pochłania promieniowanie podczerwone. Potrafimy policzyć, jak zmieni się temperatura atmosfery po wzroście stężenia tego (i nie tylko tego) gazu -- troposfera ociepli się, stratosfera oziębi. Potrafimy z grubsza przewidzieć, jaka będzie dynamiczna odpowiedź innych elementów systemu klimatycznego na ocieplenie atmosfery -- że na przykład letnia pokrywa arktycznego morskiego lodu ulegnie zmniejszeniu. Obserwowane w rzeczywistości zjawiska zgadzają się z tymi teoretycznymi przewidywaniami.

5. A może za globalne ocieplenie odpowiadają jakieś słabo zbadane, naturalne procesy?

Nasza wiedza na temat procesów kierujacych klimatem nie jest oczywiście kompletna -- wręcz przeciwnie, lista luk czy niepewności jest długa, i obejmuje m. in. pośredni efekt aerozoli, krótko- i długoterminowe zmiany irradiancji i widma słonecznego, mikrofizykę chmur czy odpowiedź cyklu węglowego na zmiany klimatyczne.

Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, by umknął naszej uwadze i obserwacjom czynnik, który miałby decydujący wpływ na klimat. Jeszcze mniej prawdopodobne, by jednocześnie nauka myliła się w takich podstawowych kwestiach jak prawa transferu radiacyjnego, właściwości spektralne CO2, i tak dalej.

Weźmy kilka artykułów z ubiegłego roku, które były często przez "sceptyków klimatycznych" uważane za dowód na to, że globalnym ociepleniem martwić się nie musimy: Solomon et al4 o stratosferycznej parze wodnej; Haigh et al5 o zmianach irradiancji słonecznej w zakresie UV; albo Bounoua et al6 o wpływie ewapotranspiracji na trendy temperaturowe. Opisywane tam wyniki badań, choć w żadnym przypadku "ostateczne", uzupełniają naszą wiedzę o systemie klimatycznym, nie zmieniając jednocześnie jej fundamentów. Co więcej, odpowiedzialni za nie naukowcy korzystali z tego samego zestawu narzędzi, i odwoływali się do tych samych praw fizyki, co inni klimatolodzy. Nie było zatem mowy o "podważeniu" czy "obaleniu" naukowych podstaw teorii antropogenicznego globalnego ocieplenia.

6. Co to jest wymuszenie radiacyjne?

Jedynym sposobem, w jaki Ziemia może tracić ciepło, jest promieniowanie długofalowe emitowane przez powierzchnię i atmosferę naszej planety. Jeśli Ziemia otrzymuje w postaci promieniowania słonecznego więcej -- albo mniej -- energii, niż wypromieniowuje w kosmos, mówimy o zaburzeniu równowagi radiacyjnej. Aby odzyskać tę równowagę, Ziemia musi zacząć emitować promieniowanie bardziej -- lub mniej -- efektywnie, co oznacza zmianę temperatury. Czyli właśnie zmianę klimatu.

"Wymuszenie radiacyjne" jest miarą tej nierównowagi radiacyjnej, zdefiniowanej dla szczytu troposfery.7 Dodatnie wymuszenie (wywołane np. zwiększoną irradiancją słoneczną, albo stężeniem gazów cieplarnianych) prowadzi do ocieplenia klimatu, ujemne (spowodowane np. rozpyleniem wulkanicznych aerozoli) powoduje ochłodzenie. Suma wszystkich antropogenicznych czynników jest szacowana na +1,6 W/m2 -- czyli o taką wartość ludzkość zmniejszyła, od początku epoki przemysłowej, ilość promieniowania długofalowego uciekającego w kosmos.

Rozbicie wymuszenia radiacyjnego na poszczególne elementy prezentuje poniższy wykres z ostatniego raportu IPCC:

Źródło: IPCC AR4.

7. Co to jest czułość klimatu?

Czułość klimatu to parametr którym mierzymy reakcję systemu klimatycznego na działanie wymuszenia. Przykładowo, jeśli dwukrotnie zwiększymy ilość atmosferycznego CO2, strumień promieniowania długofalowego uciekającego w kosmos natychmiast (a w każdym razie bardzo szybko) zmniejszy się o 4 W/m2. Gdyby rozpatrywać tylko procesy radiacyjne, do odzyskania równowagi wystarczyłoby, aby Ziemia (a raczej: szczyt troposfery) ogrzała się o mniej więcej jeden stopień Celsjusza.

Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana, gdyż wzrost temperatury atmosfery uruchamia całą kaskadę innych procesów fizycznych, chemicznych i biologicznych. Zmienia się wilgotność powietrza (co prowadzi do wzmocnienia efektu cieplarnianego), intensywność parowania (co wzmacnia strumień ciepła utajonego), zachmurzenie (co prowadzi do zmiany efektu cieplarnianego oraz albeda), zmienia się pokrywa śnieżna i lodowa w rejonach polarnych (co prowadzi do zmiany albeda), w dłuższych skalach czasowych możemy również zaobserwować zmiany pokrywy roślinnej albo pustynnienie na dużych połaciach powierzchni planety.

Część z tych procesów pogłębia ocieplenie, część mu przeciwdziała. System klimatyczny posiada zatem szereg sprzężeń zwrotnych, które mogą wzmocnić lub osłabić zmiany wywołane wymuszeniem radiacyjnym. Suma działania wszystkich sprzężeń, działających w określonej skali czasowej, definiuje nam czułość klimatu.

Dokładna wartość czułości klimatu nie jest znana -- szacuje się, że wynosi ona około 3 stopnie dla podwojenia zawartości CO2 w atmosferze; wartości powyżej 4,5 stopnia i poniżej 2 stopni są uważane za mało prawdopodobne.8

Kompilacja różnych szacunków czułości klimatu na podwojenie zawartości CO2. Źródło: Knutti i Hegerl (2008).

Wartości te są zdefiniowane dla stanu równowagowego, jednak bez uwzględnienia zmian w pokrywie roślinnej i powierzchni lądolodów -- innymi słowy, mówią nam one, jakiego wzrostu temperatury należy się spodziewać w skali stuleci, ale już nie tysiącleci. "Prawdziwa" czułość klimatu może być nawet drukrotnie wyższa.9 Z drugiej strony, "przejściowa" czułość klimatu, czyli jego odpowiedź na wymuszenie w skali lat czy dekad, jest niższa (o mniej więcej 1/3) od wartości równowagowej.


1. M. Lockwood (2010), "Solar change and climate: an update in the light of the current exceptional solar minimum", Proc. R. Soc. A vol. 466 no. 2114 303-329 (link).

2. D. S. Kaufman, et al (2009), "Recent Warming Reverses Long-Term Arctic Cooling", Science Vol. 325 no. 5945 pp. 1236-1239 (link).

3. Przegląd literatury na ten temat można znaleźć tutaj.

4. S. Solomon, et al (2010), "Contributions of Stratospheric Water Vapor to Decadal Changes in the Rate of Global Warming", Science Vol. 327 no. 5970 pp. 1219-1223 (link).

5. J. D. Haigh, et al (2010), "An influence of solar spectral variations on radiative forcing of climate", Nature Vol. 467, pp. 696–699 (link).

6. L. Bounoua, et al (2010), "Quantifying the negative feedback of vegetation to greenhouse warming: A modeling approach", Geophysical Research Letters, Vol. 37 L23701 (link).

7. Standardowa definicja, używana np. w raportach IPCC, wlicza do "natychmiastowych" efektów zmianę temperatury stratosfery. Patrz np. BASC (2005), "Radiative Forcing of Climate Change: Expanding the Concept and Addressing Uncertainties", The National Academies Press (link).

8. R. Knutti i G. C. Hegerl (2008), "The equilibrium sensitivity of the Earth's temperature to radiation changes", Nature Geoscience 1, 735 - 743 (link).

9. Głównym argumentem przemawiającym za wysoką wartością czułości klimatu są dane paleoklimatyczne. Patrz np. J. E. Hansen, et al (2007), "Climate change and trace gases", Phil. Trans. Royal. Soc. A Vol. 365, 1925-1954 (link).

poniedziałek, 24 stycznia 2011, perfectgreybody

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/24 13:16:20
Ostatnio gdzieś tam wśród niusów przewijał się nie jaki U.R.Rao i promieniowanie kosmiczne
www.thehindu.com/news/national/article1106044.ece
A to oryginał:
www.ias.ac.in/currsci/25jan2011/223.pdf

-
2011/01/24 13:47:32
I cała analiza rozwala się już w drugim akapicie:

"In this paper we present recent results on galactic cosmic intensity changes since 1800, obtained using accurate measurements of 10Be derived from deep ice core measurements"

Gdzie jest odnośnik do rekonstrukcji McCrackena i Beera z 2007 roku, o której sami autorzy przyznają, że jest niepoprawna (ryc. 6 z tego artykułu).

Ale dalej jest jeszcze gorzej:

"A 8% decrease in galactic cosmic ray intensity during the last 150 years as derived from 10Be records will cause a decrease of 2.0% absolute in low cover clouds[12] which in turn will result in increasing earths radiation budget by 1.1 Wm2, which is about 60% of the estimated increase of 1.66 Wm2 forcing due to increased CO2 emission during the same period."

Tyle że z artykułu Lee (ref 12) nic takiego nie wynika.
-
2011/01/24 15:44:52
Tym razem pismo ogólnonaukowe Akademii Nauk Indii, indeksowane co prawda, ale o niskim prestiżu....
www.ias.ac.in/currsci/
-
2011/01/24 17:53:06
Zwolennicy wpływu promieniowania kosmicznego na chmury (do których i ja kiedyś należałem) maja coraz większe problemy. Otóż żeby ze zmniejszenia ilości promieniowania kosmicznego wyciągnąć ocieplenie klimatu, promieniowanie to musi działać na niskie chmury (zmniejszenie ich pokrycia ociepla powierzchnię) bo z wysokimi chmurami (cirrusami) byłoby na odwrót (one bardziej absorbuję a podczerwieni wiec mogą zwiększać efekt cieplarniany). Problem jednak w tym, że jeśli w ogóle ten mechanizm miałby działać to tylko w niskich ciśnieniach (tak jak w komorze Wilsona), czyli wysoko.
-
2011/01/24 18:10:42
A propos, czy ktoś wie co słychać z projektem CLOUD w CERN-ie, który miał zbadać wpływ promieniowania kosmicznego na tworzenie kropelek chmur przy pomocy akceleratora i komory niskociśnieniowej.

Wygląda na to, że niewiele się tam dzieje.

Strona oficjalna projektu jest praktycznie historyczna (last modified 17 May 2006):
cloud.web.cern.ch/cloud/

Strona PR projektu opisuje na czym ma polegać i kieruje na tę martwą
public.web.cern.ch/public/en/research/CLOUD-en.html

Strona o projekcie w Wikipedii ma jeszcze najwięcej informacji:
en.wikipedia.org/wiki/CLOUD

Jednak zdanie "The first comprehensive quantitative analyses are expected already in 2010, well ahead of the previous plans of a launch in 2011." też nie wrózy zbyt dobrze, szczególnie w kontekście martwej strony projektu.

Mam nadzieje, że ci w końcu naukowcy jacy prowadzą ten eksperyment nie są na tyle fanatykami aby przemilczeć negatywny wynik. W ten projekt jest przecież zaangażowanych parę przodujących ośrodków fizyki atmosfery.

Dla mnie osobiście każdy wynik pozytywny czy negatywny byłby ciekawy - oby tylko prawdziwy.
-
2011/01/25 00:29:26
"A propos, czy ktoś wie co słychać z projektem CLOUD w CERN-ie"

Na razie góra urodziła mysz:
www.atmos-chem-phys.net/10/1635/2010/acp-10-1635-2010.html
-
2011/01/25 10:17:34
"góra urodziła mysz"

To jest czasopismo, w ktorym proces recenzji jest jawny.

Podoba mi się ten fragment recenzji:

"While this study intended to validate this new experimental setup, experiments shown in this manuscript were conducted in not well-controlled experimental conditions and the results are not reproducible. There is also some misinterpretation of experimental results. And from these results, the main conclusion is not convincing"

Rzeczywiście mysz. I to słabowitą.
-
Gość: PAK, *.iitis.gliwice.pl
2011/01/25 12:28:09
Mogę zadać pytanie do dalszej części FAQ? Może jeden raz to będzie dość często ;)
Otóż ciągle interesuje mnie, co z tego wynika. Czyli jakie są konsekwencje globalnego ocieplenia. Dla świata trochę się mówi. A dla Polski? Czy to już poza zakresem zainteresowania?
-
2011/01/25 19:28:28
@PAK

Zasadniczo to o co pytasz to cała II część raportu IPCC
www.ipcc.ch/publications_and_data/ar4/wg2/en/contents.html

A dla Europy (czyli także i Polski)? To nawet (o dziwo) jest na stronach Sejmu:
parl.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/C8292E9AF82C2743C12573B50050884F/$file/infos_023.pdf
-
2011/01/25 19:32:29
A jeśli chcesz dłuższą (ale i nudniejszą) wersję konsekwencji zmian klimatu dla Polski, to przeczytaj to opracowanie:
wl.sggw.waw.pl/units/urzadzanie/materialy/przestrzen_plan/Konsekwencje%20zmian%20klimatu%20dla%20zagospodarowania%20przestrzennego%20kraju.pdf
-
Gość: 123456, 195.205.81.*
2011/01/25 19:38:52
NIPCC DLA ROWNOWAGI MOZE
-
2011/01/25 20:01:53
@123456
NIPCC DLA ROWNOWAGI MOZE

Ojej, straciłeś równowagę? I jeszcze CapsLock ci się popsuł.
-
2011/01/25 21:35:52
Równowaga między IPCC a NIPCC to tak ja równowaga między alma mater a naser mater.
-
2011/01/26 04:31:55
Mam 2 pytania:

1. Czemu przyjęło się, żeby do obliczania średnich wieloletnich brać okres akurat 30-letni, a nie np. 20-letni, albo 50-letni, lub dłuższy.
2. Czy w związku z trwałością obecnego wzrostu temperatur przeprowadzanie korekt średnich wieloletnich w górę nie jest zaciemnieniem faktycznej skali ocieplenia i czy do porównań nie powinno się brać jakiegoś stałego, wcześniejszego okresu? Bo np. uważa się, że rok 2010 był w Polsce pierwszym od wielu lat rokiem chłodnym, z tym, że gdyby porównywać do trzydziestolecia 1951-80, to okazałby się po prostu normalny.
-
2011/01/26 05:45:15
@ PAK

"Otóż ciągle interesuje mnie, co z tego wynika. Czyli jakie są konsekwencje globalnego ocieplenia. Dla świata trochę się mówi. A dla Polski? "

O konsekwencjach globalnego ocieplenia mowi sie sporo. Z dokumentow polecanych na tym blogu wiele mozna sie dowiedziec. Zdecydowanie mniej zas mowi sie o rzeczywistych konsekwencjach wprowadzenie proponowanych rozwiazan. Najogolnie, dla swietego spokoju, sugeruje sie, ze zmienimy "brudne" na "czyste" a poza tym bedzie jak bylo, a nawet lepiej. Nic bardziej blednego i wielu czeka niezly wstrzas jesli "dziwne " pomysly zostana wprowadzone w zycie.

Pozdrawiam
-
2011/01/26 07:40:52
@rockier

30 lat to stara tradycja w meteorologii. Kiedyś definiowano klimat jako 30-letnią średnia pogodę. Obecnie, w obliczu oczywistego faktu, że nie mamy w ostatnich dekadach ustabilizowanego stanu klimatycznego, klimat definiuje się często jako krótszą 20-letnią średnią. Ale odruch 30-letniego okresu bazowego pozostał.

A czemu nie starszy okres? IPCC definiuje wymuszenia antropogeniczne jako zmiany tych parametrów w stosunku do okresu przedprzemysłowego ale problem w tym, że wtedy praktycznie nie było żadnych pomiarów. Dlatego w praktyce wybiera się okres bazowy, który ma dobre pokrycie pomiarami meteorologicznymi, w tym satelitarnymi. A pomiary satelitarne rozpoczęły się w roku 1979. A im później tym więcej danych. Stąd skłonność do "niedawnych" okresów bazowych.
-
2011/01/26 08:04:30
@rockier
A na temat tego czy 2010 w Polsce był normalny w stosunku do starszych okresów bazowych poczytaj u Piotra Djakowa:
gfspl.rootnode.net/BLOG/?p=2033
i jednym z wcześniejszych wpisów u Gospodarza tego blogu.
-
2011/01/26 08:35:47
@vandermerve
"Zdecydowanie mniej zas mowi sie o rzeczywistych konsekwencjach wprowadzenie proponowanych rozwiazać. "
Rozumiem że w tym zdaniu słowo "rzeczywisty" oznacza kontekst ekonomiczny, nie fizyczny.
I tu sie zgodzę. Podobnie malo sie mowi o konsekwencjach zostawienia starych rozwiazan (ekonomicznych).

Przykład? Chcialbym np. porównać dla róznych modeli koszty ciagnione (zakładajace realistyczny wzrost cen paliw kopalnych) koniecznych inwestycji energetycznych w Polce. Albo poznać estymowane koszty inwestycji infrastrukturę gospodarki wodnej (razem z kanalizacyjno ściekową) przy założeniu aktualnych standardow klimatycznych i przy przewidywanych zmianach.
Problem polega na tym, ze pole do dowolności w jednym i drugim przypadku jest ogromne i trudno wybrać wariant optymalny.
Warto przy analizach zwracac uwagę na rzetelność (i odideologizowanie) założeń przyjmowanych do szacunków ekonomicznych. A z tym jest duży problem...
-
2011/01/26 12:52:30
@ whiteskies:

Napisałem, co napisałem właśnie w związku z obejrzeniem 2 wykresów Gospodarza z doskonaleszare.blox.pl/2011/01/2010-w-Polsce.html i przeczytniem komentarzy pod tamtym wpisem, oraz na podstawie linku, który podałeś, a który też jest w tamtych komentarzach.
Z drugiego z tych wykresów wynikało, że do połowy lat 60-tych rok 2010 znajdowałby się nad niebieską linią i że chłodny jest tylko na tle zupełnie ostatnich lat.
-
2011/01/26 12:53:49
Dziękuję -- zerkam.
-
2011/01/26 15:21:37
@rockier

Masz rację, klimat się zmienia, więc kolejne 30-letnie "normy" różnią się od siebie. "Naprawdę" nie ma to znaczenia, bo to tylko offsetowanie serii w jedną czy drugą stronę, bez wpływu na trendy, pozycje lat w rankingu, itd, natomiast przy komunikacji z opinią publiczną pojawia się problem, bo trzeba najpierw wyjaśnić co rozumiemy przez tę normę.

Przykładowo, zespół z NASA konsekwentnie podaje odchylenia wobec średniej 1951-1980, bo zaczęli publikować w latach osiemdziesiątych i dla nich "normalny" był właśnie tamten okres, który dzisiejsze pokolenie dwudziestolatków i trzydziestolatków uznałoby zapewne za (wyjątkowo mroźną) prehistorię. Z drugiej strony, wystarczy seria kilku wyjątkowo ciepłych zim, by kolejna, już poniżej normy, była witana komentarzami "jak żyję czegoś takiego nie pamiętam".

BTW byłoby prościej, gdyby własne "oficjalne" podsumowania publikował IMGW, np. w takiej formie jak robi to NOAA albo JMA. Po coś chyba zrobili to narzędzie:
www.imgw.pl/klimat/
-
2011/01/26 15:23:51
@rockier
OK, nie do końca zrozumialem punkt 2.

Jak pisal Arctic Nie ma żadnego idealnego okresu odniesienia, jeśli wybierze sie go za daleko beda zarzuty ze malo bylo pomiarów...
Z drugiej stronty w sposob naturalny (nasza pamiec) za normalne uwazamy to co bylo ostatnio. Stad 2010 zimny w stosunku do lat ostatnich rozumianych jako "new normal" w takim sensie:
www.scientificamerican.com/article.cfm?id=average-global-temperature-rise-creates-new-normal


Jeszcze kilka uwag. Definicja klimatu wg IPCC to:
"Climate in a narrow sense is usually defined as the "average weather," or more rigorously, as the statistical description in terms of the mean and variability of relevant quantities over a period of time ranging from months to thousands or millions of years. The classical period is 30 years, as defined by the World Meteorological Organization (WMO). These quantities are most often surface variables such as temperature, precipitation, and wind. Climate in a wider sense is the state, including a statistical description, of the climate system."

Te 30 lat zalecane przez WMO wynika moim zdaniem bardziej z naturalnych praktycznych ograniczeń (długość życia ludzkiego) niż z potrzeb czy wymogów statystycznych. Rok trwa ile trwa, żyjemy ile żyjemy... Kłopoty interpretacyjne zaczynają się wtedy gdy czas charakterystyczny zmian staje się krótszy od (koniecznego, wynikajacego wewnatrzystemowych fluktuacji) wieloletniego okresu uśredniania.


-
2011/01/26 16:28:12
@whiteskies

Mam nadzieję, że nie zrozumiałeś z mojej wypowiedzi że ja twierdzę ze parędziesiąt lat jest potrzebne ze względów statystycznych. Zasadniczo mógłby to być nawet pojedynczy rok. Ale dobrze abyśmy znali dokładnie jego temperaturę. I najlepiej aby była ona mierzona tymi samymi metodami, które używa się obecnie. Dlatego właśnie 1951-80 to marny okres bazowy bo... tak naprawdę nie znamy z dobrą dokładnością globalnych średnich temperatur miesięcznych z tego okresu. Nie było jeszcze wtedy satelitów meteorologicznych (za wyjątkiem ostatniego półtora roku), a temperatury powierzchni oceanów pochodziły prawie wyłącznie z 9marnych) pomiarów ze statków handlowych.
Creative Commons License