Blog > Komentarze do wpisu

BEST i surfacestations.org

Z góry przepraszam, że powracam do tematu instrumentalnych pomiarów temperatury, ale mamy 1 kwietnia, zatem mogę sobie pozwolić na długą notkę w temacie który prawie nikogo nie interesuje.

Poprzednim razem o projekcie surfacestations.org pisałem ponad rok temu, więc przypomnę tylko, że chodziło o zorganizowany przez klimatycznych "sceptyków" fotograficzny audyt amerykańskich stacji meteorologicznych, celem wykazania, że pozyskiwane przez nie dane są całkowicie niewiarygodne. Za projektem stał niejaki Anthony Watts, emerytowany telewizyjny zapowiadacz pogody, prowadzący jednego z najpopularniejszych Wordpressowych blogów Watts Up With That (który, o zgrozo, regularnie wygrywa w różnych internetowych plebiscytach na najlepszy blog naukowy).

Do tej pory drama rozwijała się mniej więcej tak:

  • czerwiec 2007: zainicjowanie projektu surfacestations.org
  • sierpień 2007: ochotnicy Wattsa opisują kondycję ok. 30% z 1221 stacji sieci US Historical Climatology Network, w sieci publikowanych jest mnóstwo zdjęć stacji stojących blisko asfaltowych powierzchni, klimatyzatorów, pasów startowych lotnisk, itd. Steve McIntyre znajduje błąd w analizie GISTEMP (zamianę danych z USHCN z danymi z GHCN, które nie uwzględniały homogenizacji TOB), który powodował zmianę rankingu najcieplejszych lat dla USA (1934 i 1998). Wśród denialistów panuje powszechne przekonanie, że to już ostateczny gwóźdź do trumny globalnego ocieplenia, które jest skutkiem błędów systematycznych pomiarów oraz manipulacji Jamesa Hansena z GISS.
  • wrzesień 2007: opierając się o klasyfikację 33% stacji projektu surfacestations.org, "sceptyk" John Van Vliet publikuje analizę porównawczą danych z "najgorszych" i "najlepszych" jakościowo amerykańskich stacji meteorologicznych. Okazuje się, że dane ze stacji najlepszych są zbliżone do "oficjalnych", a te ze stacji najgorszych wcale tak bardzo od nich nie odbiegają. Choć Watts szybko ogłasza, że badana próbka jest zbyt mała, by dało się z niej wyciągnąć jakiekolwiek wnioski, widoczny jest upadek morale w środowisku ochotników surfacestations.org -- bo jaki sens ma mieć ich ciężka praca, jeśli doprowadzi do potwierdzenia ociepleniowej propagandy? Tempo z jakim przeprowadzany jest fotograficzny audyt dramatycznie spada.
    Wcześniej, tego samego miesiąca, NASA publikuje w sieci algorytm GISTEMP, który ku rozczarowaniu denialistów okazuje się liczyć to, co liczyć powinien. Pada oczywiście mnóstwo szyderstw pod adresem Hansena i niezgodności napisanego przez niego fortranowego kodu ze standardami przemysłowymi, ale poza tym denialiści szybko tracą zainteresowanie tematem.
  • listopad 2008: coraz częściej padają pytania, kiedy zobaczymy jakieś wyniki projektu surfacestations.org. Watts zapowiada, że będzie miało to miejsce dopiero po przekroczeniu progu 75% sklasyfikowanych stacji.
  • maj 2009: surfacestations.org sklasyfikowało już około 70% stacji, (wg. słów samego Wattsa "the sample is large and representative, with good spatial distribution and broad coverage"). Watts publikuje w konserwatywnym think-tanku Heartland Institute raport o tytule Is the U.S. Surface Temperature Record Reliable?, ze straszącym na okładce retorycznym pytaniem "How do we know global warming is a problem if we can’t trust the U.S. temperature record?". Choć raport nie zawiera żadnej analizy ilościowej, a tylko klasyfikację stacji, Watts nie waha się stwierdzić: "The conclusion is inescapable: The U.S. temperature record is unreliable".
  • czerwiec 2009: klimatolodzy z NOAA publikują krótki dokument, w którym obalają tezy raportu Wattsa, wykorzystując jego własną klasyfikację, tak jak zrobił to Van Vliet dwa lata wcześniej. Watts znów odrzuca wyniki jako przedwczesne i oparte o niekompletne dane, po czym usuwa klasyfikację stacji ze strony surfacestations.org, by uniemożliwić innym dojście do "niewłaściwych" wniosków. Strona projektu przestaje być aktualizowana 16 lipca 2009 roku.
  • listopad 2009: dzięki Climategate denialiści nabierają wiatru w żagle, a do internetu znów wpływają dawno zdebunkowane memy. Choć jeszcze niedawno każdy klimatyczny "sceptyk" zaczynał swoje tyrady od wyjaśnienia że "nikt nie kwestionuje samego wzrostu temperatury", obecnie, poprzez omyłkowe powiązanie "ukrywania spadku" (hide the decline) z instrumentalnymi pomiarami temperatury, wśród denialistów znów powszechne staje się przekonanie, że temperatury nie wzrastają, a oficjalne dane są masowo fałszowane przez klimatologów z CRU.
  • grudzień 2009: wskutek ogólnego obniżenia poziomu denialistycznego dyskursu popularność zdobywają coraz bardziej absurdalne teorie. Dzięki Wattsowi, nową gwiazdą ruchu "sceptycznego" staje się emerytowany inżynier E. M. Smith, według którego NOAA kasując dane ze stacji meteorologicznych położonych w chłodniejszych rejonach powodowała sztuczne zawyżenie wzrostu temperatury w publikowanych analizach. W Polsce zwolennikiem tej teorii staje się m. in. prof. L. Marks.
    Na blogu Wattsa John Van Vliet wzywa go, by w końcu opublikował jakąś ilościową analizę, albo przynajmniej upublicznił dane z surfacestations.org, tak by analizy mogli dokonać inni.
  • styczeń 2010: Anthony Watts, razem z Josephem d'Aleo, publikuje kolejny raport o tytule "Surface Temperature Records: Policy Driven Deception?", gdzie powtarza tezy E. M. Smitha i oskarża NOAA o fałszowanie danych meteorologicznych i manipulacje nimi. Teorie Wattsa i d'Aleo zostają jednak ekspresowo zdebunkowane, i po cichej "aktualizacji" raportu znikają z jego treści (oryginalną treść można znaleźć tutaj, wersję poprawioną tutaj). W międzyczasie Journal of Geophysical Research-Atmospheres akceptuje artykuł trójki klimatologów z NOAA p.t. "On the reliability of the U.S. surface temperature record", w którym znów obalają tezy Wattsa, opierając się o jego klasyfikację (według stanu z połowy 2009 roku). Watts odpowiada publikując kolejne zdjęcia i długi rant na temat "nieprofesjonalnego" zachowanie NOAA, która zdecydowała się rozstrzygnąć problem wiarygodności danych USHCN, zamiast cierpliwie czekać w tej kwestii na Wattsa, i w międzyczasie znosić obrzucanie błotem i oskarżenia o fałszerstwa.

Przez kolejny rok niewiele się działo -- pytany o informacje Watts odpowiadał, że "kończą" analizę i ujawnią jej wyniki dopiero gdy zostanie opublikowana w czasopiśmie naukowym, a zanim to się stanie wszystkie wnioski publikowane wcześniej przez innych można z góry uznać za niepoprawne. W międzyczasie jednak podysycanie nieistniejących kontrowersji zrobiło swoje -- grupa naukowców z Berkeley, na czele z fizykiem Richardem Mullerem, postanowiła dokonać własnej analizy danych temperaturowych (ochrzczonej skromnie BEST, Berkeley Earth Surface Temperature), by "raz na zawsze" rozstrzygnąć problem istnienia globalnego ocieplenia. Jak już pisałem, takie postawienie zadania świadczyło moim zdaniem z naiwności grupy z Berkeley, której wydawało się, że odrzucanie realności wzrostu temperatury wynikało z tego, że to klimatolodzy robią coś źle, a nie z samej natury denializmu.

Wczoraj Muller opublikował treść swojego wystąpienia przed Komisją ds. nauki, przestrzeni kosmicznej i techniki Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, gdzie przedstawił pierwsze wyniki analizy BEST, opartej o losową 2% próbkę z populacji 39 tys. stacji:

In our preliminary analysis of these stations, we found a warming trend that is shown in the figure. It is very similar to that reported by the prior groups: a rise of about 0.7 degrees C since 1957. (Please keep in mind that the Berkeley Earth curve, in black, does not include adjustments designed to eliminate systematic bias.)
The Berkeley Earth agreement with the prior analysis surprised us, since our preliminary results don’t yet address many of the known biases. When they do, it is possible that the corrections could bring our current agreement into disagreement. Why such close agreement between our uncorrected data and their adjusted data? One possibility is that the systematic corrections applied by the other groups are small. We don’t yet know.

Tutaj mnie osobiście Muller trochę rozbawił -- bo gdyby naukowcy z BEST lepiej znali literaturę przedmiotu, to wiedzieliby że jest właśnie dokładnie tak: poprawki homogenizujące szeregi temperatury mają niewielki wpływ na średnie globalne, bo mają symetryczny rozkład bimodalny ze średnią w okolicach zera, czyli, mówiąc po ludzku, poprawek "w górę" jest mniej więcej tyle samo, co poprawek "w dół" (bimodalność wynika zaś z tego, że najdrobniejsze niehomogeniczności nie są poprawiane).

Dalej Muller odnosi się już do zarzutów Wattsa:

Many temperature stations in the U.S. are located near buildings, in parking lots, or close to heat sources. Anthony Watts and his team has shown that most of the current stations in the US Historical Climatology Network would be ranked “poor” by NOAA’s own standards, with error uncertainties up to 5 degrees C.
Did such poor station quality exaggerate the estimates of global warming? We’ve studied this issue, and our preliminary answer is no.
The Berkeley Earth analysis shows that over the past 50 years the poor stations in the U.S. network do not show greater warming than do the good stations.
Thus, although poor station quality might affect absolute temperature, it does not appear to affect trends, and for global warming estimates, the trend is what is important.
[...]
NOAA has already published a similar conclusion – that station quality bias did not affect estimates of global warming – -- based on a smaller set of stations, and Anthony Anthony Watts and his team have a paper submitted, which is in late stage peer review, using over 1000 stations, but it has not yet been accepted for publication and I am not at liberty to discuss their conclusions and how they might differ. We have looked only at average temperature changes, and additional data needs to be studied, to look at (for example) changes in maximum and minimum temperatures.
In fact, in our preliminary analysis the good stations report more warming in the U.S. than the poor stations by 0.009 ± 0.009 degrees per decade, opposite to what might be expected, but also consistent with zero. We are currently checking these results and performing the calculation in several different ways. But we are consistently finding that there is no enhancement of global warming trends due to the inclusion of the poorly ranked US stations.

W odpowiedzi, Watts w ekspresowym tempie opublikował komentarz do oświadczenia Mullera, w którym czyni mu głównie zarzut, że przedstawia komisji Izby Reprezentantów wnioski oparte o niepublikowaną jeszcze analizę BEST. Najciekawsze w niej jest jednak to, że zacytował w niej abstract z artykułu którego jest współautorem, a który ma być własnie na końcowym etapie procesu recenzenckiego (czyli także niepublikowanego):

Temperature trend estimates vary according to site classification, with poor siting leading to an overestimate of minimum temperature trends and an underestimate of maximum temperature trends, resulting in particular in a substantial difference in estimates of the diurnal temperature range trends. The opposite-signed differences of maximum and minimum temperature trends are similar in magnitude, so that the overall mean temperature trends are nearly identical across site classifications. Homogeneity adjustments tend to reduce trend differences, but statistically significant differences remain for all but average temperature trends. Comparison of observed temperatures with NARR shows that the most poorly-sited stations are warmer compared to NARR than are other stations, and a major portion of this bias is associated with the siting classification rather than the geographical distribution of stations. According to the best-sited stations, the diurnal temperature range in the lower 48 states has no century-scale trend

Innymi słowy, po czterech latach Wattsowi wyszło, że choć trendy temperatury maksymalnej są nieco zaniżane, a trendy temperatury minimalnej zawyżane w stacjach "złych", oba efekty są podobnej wielkości, przez co trendy średniej temperatury dobowej są niemal identyczne dla stacji "dobrych" i "złych". Żeby było śmieszniej, jest to de facto potwierdzenie wyników Menne'a, jak widać na poniższym obrazku z jego artykułu:

Trudno z abstractu wyciągnąć coś więcej (tym bardziej, że nie wiadomo co pozostanie z artykułu gdy już skończą z nim recenzenci), jednak na razie wygląda na to, że cała historia projektu surfacestations.org zakończy się tak, jak wszyscy podejrzewali od dłuższego czasu: potwierdzeniem "oficjalnych" danych NOAA.

piątek, 01 kwietnia 2011, perfectgreybody

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/04/01 18:34:39
Z września 2007 zrobił się wczesień.
-
2011/04/02 07:34:18
Z pobieżnej lektury części komentarzy Vileta wygląda na to, że po tej akcji z 30% stacji jest coraz bardziej sfrustrowany - w pozytywnym sensie. Chce odpowiedzi na swoje pytania, a Watts ewidentnie mu w tym przeszkadza. Jakkolwiek Watts&spółka chcą dotrzeć do prawdy tylko pod warunkiem, że jest to ich prawda, Vilet wydaje się akurat inny.

Link do komentarza Vileta się pochrzanił, chyba chodziło o to:
wattsupwiththat.com/2009/12/09/picking-out-the-uhi-in-global-temperature-records-so-easy-a-6th-grader-can-do-it/#comment-255707

-
2011/04/02 11:25:19
Jeśli Van Vliet jest sfrustrowany, to ciekawe jak się czują Muller i Curry, którzy jeszcze tydzień temu uchodzili wśród denialistów za wzór Prawdziwych Naukowców, a teraz są obrzucani błotem (Muller przynajmniej - bo Curry o swojej roli w projekcie BEST milczy, zresztą podejrzewam że dostarczyła tylko nazwisko) bo wyszedł im "zaskakujący" wynik, zgodny z tym co podawało CRU, NOAA i GISS ;)

I przyznam że mam z tego malutką Schadenfreude.
-
2011/04/02 11:27:07
Aha, i w charakterze uzupełnienia, Denial Depot zdiagnozował przyczynę problemu:

Dear Professor Muller and Team,

If you want your Berkley Earth Surface Temperature project to succeed and become the center of attention you need to learn from the vast number of mistakes Hansen and Jones have made with their temperature records. To aid this task I created a point by point list for you.

1) Any errors, however inconsequential, will be taken Very Seriously and accusations of fraud will be made.

2) If you adjust the raw data we will accuse you of fraudulently fiddling the figures whilst cooking the books.

3) If you don't adjust the raw data we will accuse you of fraudulently failing to account for station biases and UHI.

4) Homogenization is what Enron did.

5) If you rely on CLIMAT messages for the monthly updates this will cause a sharp station count drop after the first month. If that happens we will accuse you of fraudulently deleting stations to produce warming.

6) If you ever modify your algorithm and rerun it over the data so that some past monthly values change, we will accuse you of fraudulently rewriting written history.

...

24. In the event that you comply with all of the above, we will point out that a mere hundred-odd years of data is irrelevant next to the 4.5 billion year history of Earth. So why do you even bother?
-
2011/04/02 11:50:56
Z jednej strony jest zaskakujące jak teraz kolesie od Wattsa obrzucają Mullera błotem, z drugiej strony znając realia panujące na WUWT - nie powinno to dziwić. Część komentarzy jest wręcz histeryczna:

"You (Dr. Richard Muller) took advantage of the good and trusting nature of Mr Watts. You should be ashamed. Truly, I am sick of all of this posturing."

Biedny, ufny, dobrotliwy Papa Watts został bezczelnie wykorzystany...
-
2011/04/03 07:33:54
A w międzyczasie Spencer odpowiada na zarzuty:
www.drroyspencer.com/2011/04/on-recent-criticisms-of-my-research/

W skrócie - "nie będę tracił czasu na dyskusję z blogerami".
-
2011/04/03 12:01:17
Ach, to piękne: w swojej książce zaczyna od postawienia tezy, że proces peer-review jest skorumpowany i wobec tego musi go ominąć publikując poza czasopismami naukowymi; a teraz nagle mu się odmieniło?
-
2011/04/05 13:19:09
-
2011/04/15 11:35:55
Jeżeli ktoś chce się pośmiać, to w sieci jest dostępny (w sensie, jakiś wierzący wrzucił) artykuł z "Nieznanego Świata" poświęcony zmianom klimatu i związkom pomiędzy ograniczaniem emisji CO2 a kontrolą umysłów (serio, serio).

1, 2, 3, 4

Mówiąc szczerze, w życiu nie czytałem większego steku bzdur.
-
2011/04/15 12:21:25
Ja przeczytałem wstęp. I już mam dość.
Creative Commons License