Blog > Komentarze do wpisu

Fred Singer o globalnym ociepleniu

Jedno muszę przyznać: analiza temperatur z Berkeley ma, oprócz naukowej, również sporą wartość rozrywkową. Zaledwie kilka dni po tym, gdy słyszeliśmy liczne zapewnienia, że żaden rozsądny sceptyk klimatyczny nie kwestionuje wzrostu temperatur, do głosu doszła inna komórka Departamentu Zaprzeczaniu Rzeczywistości.

W liście wysłanym przedwczoraj do "Washington Post" jeden z najbardziej utytułowanych denialistów, emerytowany atmosferyk Fred Singer, założyciel SPPI i NIPCC, wyartykułował szereg powodów, dla których nie powinniśmy wierzyć w instrumentalne pomiary temperatury i wyciągane na ich podstawie wnioski.

Why are you surprised by the results of the Berkeley Climate Project? They used data from the same weather stations as the Climategate people, but reported that one-third showed cooling — not warming.

W tym co pisze Singer jest ziarenko prawdy: w jednej z kilku przeprowadzonych analiz grupy Berkeley, opisanej w artykule "Berkeley Earth Temperature Averaging Process", faktycznie użyto mniej więcej tych samych danych co "ludzie Climategate" (zakładam, że chodzi o naukowców z CRU, NASA GISS i NOAA NCDC), tj. pochodzących z zestawu 7280 stacji bazy GHCN-M. Nie wiem, dlaczego miałoby to dyskwalifikować analizę BEST -- dane te są wysyłane przez służby meteorologiczne z całego świata, m. in. z Polski, i "ludzie Climategate" nie mają wpływu na ich pierwotną postać. Niezależnie od tego, co można sądzić o Philu Jonesie, Jamesie Hansenie, czy Tomie Petersenie (by wspomnieć najbardziej nielubianych przez denialistów naukowców), dezawuowanie analizy BEST tylko dlatego, że wykorzystali te same dane co wymienieni naukowcy, jest po prostu śmieszne.

Co więcej, grupa z Berkeley nie ograniczyła się tylko do bazy GHCN-M. Inne ich analizy, w tym także ta z artykułu o UHI, gdzie jedna trzecia stacji raportowało trend ujemny, korzystały z szerszego zestawu danych -- w tym konkretnym przypadku, 39 tys. stacji, m. in. pochodzących z depesz SYNOP i METAR.

Skąd zatem wzięły się trendy ujemne, dotyczące aż jednej trzeciej stacji? Przecież podobno mamy globalne ocieplenie?

Singer zaczerpnął tę informację z sekcji 3 artykułu o UHI, gdzie jako pierwszy krok w analizie wpływu urbanizacji na mierzone temperatury policzono trendy liniowe (OLS) dla każdej, indywidualnej stacji, celem porównania rozkładów dla całego zbioru, oraz podzbioru "wiejskiego".

Rozkład trendów liniowych dla całego zbioru analizy BEST oraz podzbioru stacji "wiejskich". Różne odcienie szarości oznaczają różne długości trendów. Źródło: Rhode 2011.

W komentarzu autorzy zauważają

A histogram of the station trends is shown in Figure 3, categorized by station record length. The distribution is broad with a width substantially larger than the mean; 67% of the slopes are positive, i.e. there are about twice as many warming stations as cooling stations. The dispersion is larger in the records of short duration, but even in the stations with records longer than 30 years, 23% have negative trends.

Jedna trzecia oznaczała zatem trendy dowolnej długości (nawet kilkuletnie), i dotyczące dowolnego okresu (niekoniecznie drugiej połowy XX wieku). Co więcej, wyliczono je dla danych niehomogenizowanych, co oznacza że w większości przypadków (zarówno trendów dodatnich, jak i ujemnych) nie odzwierciedlają one rzeczywistych zmian klimatycznych, tylko wpływ takich czynników jak wymiana instrumentacji czy przeniesienie stacji. Przykłady (pierwszych 40 stacji ze zbioru danych BEST) można obejrzeć poniżej, kolor niebieski oznacza trendy ujemne.

Można byłoby postawić hipotezę, że pomijając wpływ urbanizacji, który powinien być jednokierunkowy, pozostałe niehomogeniczności powinny mieć rozkład w przybliżeniu normalny i symetryczny wokół zera: przykładowo, przy zmianie lokalizacji stacji, mniej więcej połowa powinna być przenoszona w wyższe rejony, a połowa w miejsce niżej położone, co skutkowałoby wprowadzeniem sztucznego "ochłodzenia" i "ocieplenia", odpowiednio. Można byłoby zatem oczekiwać, że przy odpowiednio dużym zbiorze danych sygnał "globalnego ocieplenia" wyłoni się z szumu nieklimatycznych trendów - i faktycznie, widać je w postaci przesunięcia rozkładów na histogramach powyżej, w obu zbiorach danych.

Dalsza część krytyki Singera ma jednak jeszcze mniej wspólnego z rzeczywistością:

They covered the same land area – less than 30% of the Earth’s surface – with recording stations that are poorly distributed, mainly in US and Western Europe. They state that 70% of US stations are badly sited and don’t meet the standards set by government; the rest of the world is likely worse.

Wykres #4 z pierwszego artykułu z grupy Berkeley (poniżej) pokazuje, że zarzut o kiepskie pokrycie przestrzenne jest bezzasadny: nawet dla podzbioru z GHCN-M, od początku XX wieku ilość stacji jest wystarczająca, by próbkować zmiany temperatur na 80% powierzchni lądów, w latach 50tych, dzięki stacjom meteorologicznym zakładanym na Antarktydzie, pokrycie przekroczyło 95%.

Rozmieszczenie, liczebność i pokrycie przestrzenne stacji zbioru GHCN-M. Źródło: Rhode 2011.

Spadek liczebności stacji w ostatnich dekadach (wynikający z tego, że tylko część z nich raportuje co miesiąc swoje pomiary do sieci GCN, dane z pozostałych zostały skompilowane jednorazowo z historycznych archiwów) miał tylko nieznaczny wpływ na pokrycie przestrzenne z tego względu, iż dotyczył obszarów które i tak były bardzo gęsto próbkowane. Dla wieku XIX pokrycie jest oczywiście gorsze, i jak pisałem w poprzedniej notce faktycznie ogranicza się do części Ameryki Północnej i Europy w pierwszych dekadach tego stulecia, ale przecież nie bez powodu i niepewności szacunków są odpowiednio szersze.

Singer nie wspomina też ani słowem o tym, że wpływ czynników "mikrośrodowiskowych" (np. obecności asfaltowych powierzchni nieopodal stacji meteo) był badany zarówno przez zespół Berkeley, jak i samych sceptyków klimatycznych z projektu surfacestations.org, z wiadomym rezultatem.

Ale Singer nie poprzestaje na podważaniu wiarygodności pomiarów instrumentalnych temperatury. Twierdzi jeszcze, że inne, niezależne pomiary -- sondaże atmosferyczne dokonywane in situ przez balonowe radiosondy oraz zdalnie przez satelity, oraz dane proxy -- nie pokazują ocieplenia:

Unlike the land surface, the atmosphere showed no warming trend, either over land or over ocean — according to satellites and independent data from weather balloons. This indicates to me that there is something very wrong with the land surface data. And did you know that the climate models, run on super-computers, all show that the atmosphere must warm faster than the surface. What does this tell you? And finally, we have non-thermometer temperature data from so-called “proxies”: tree rings, ice cores, ocean sediments, stalagmites. They don’t show any global warming since 1940! The Berkeley results in no way confirm the scientifically discredited Hockeystick graph, which had been so eagerly adopted by climate alarmists. In fact, the Hockeystick authors have never published their temperature results after 1978. The reason for hiding them? It’s likely that their proxy data show no warming either.

W rzeczywistości, według analiz satelitarnych oraz balonowych, dolna troposfera ogrzewa się w tempie 0.15 ± 0.02°C na dekadę; przy czym nad obszarami lądowymi trend jest jeszcze nieco wyższy.

Zmiany temperatury dolnej troposfery w analizach radiosond balonowych, satelitarnych oraz reanalizach historycznych. Źródło: BAMS, State of the Climate in 2010.

Co do danych proxy, Singer nawiązuje bez wątpienia do "ukrywania spadku" z emaili wykradzionych z CRU, czyli czegoś określanego w literaturze dendrologicznej jako divergence problem. Dotyczyły one jednak tylko rekonstrukcji proxy na podstawie słoi drzew (i też nie wszystkich), i nie miało nic wspólnego z innymi proxy wymienianymi przez Singera. Które to proxy pokazują zresztą ocieplenie również po roku 1940 (jeden z przykładów tutaj), zgodnie z tym czego powinniśmy się spodziewać znając dane instrumentalne.

Ale celem Singera było nie tylko podważenie konkluzji zespołu z Berkeley. Na koniec udowadnia on, że naukowcy tak naprawdę kwestionują teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia!

One last word: In their scientific paper, submitted for peer review, the Berkeley scientists disclaim knowing the cause of the temperature increase reported by their project. However, their research paper comments: “The human component of global warming may be somewhat overestimated.” I commend them for their honesty and skepticism.

Cytat pochodzi z artykułu Decadal Variations in the Global Atmospheric Land Temperatures, gdzie po (kontrowersyjnej) analizie korelacji oscylacji atlantyckiej AMO z globalną temperaturą, autorzy spekulują

If the long-term AMO changes have been driven by greenhouse gases then the AMO region may serve as a positive feedback that amplifies the effect of greenhouse gas forcing over land. On the other hand, some of the long-term change in the AMO could be driven by natural variability, e.g. fluctuations in thermohaline flow. In that case the human component of global warming may be somewhat overestimated.

W stylu typowym dla raportów NIPCC i publikacji SPPI, Singer wyciął z tego fragmentu tylko ostatnie zdanie i przedstawił jako konkluzję autorów, mimo że (niezależnie od jakości całej analizy korelacji, o której była trochę mowa w dyskusji pod poprzednią notką) jest ona przedstawiana tylko jako jedna z kilku hipotez.

(Przy okazji, nie uważam by jej prawdziwość oznaczała że "the human component of global warming may be somewhat overestimated" jak chcą naukowcy z Berkeley -- według stanu badań sprzed kilku lat można było przypisać czynnikom antropogenicznym tylko "większość", a nie całość z ocieplenia obserwowanego w latach 1955-2005, jest zatem tam miejsce na naturalną, "niewymuszoną" zmienność spowodowaną chociażby oscylacjami cyrkulacji termohalinowej. Wiem że spośród autorów artykułu o AMO, Judith Curry podważa ustalenia IPCC w temacie atrybucji globalnego ocieplenia, ale łagodnie rzecz ujmując jej argumenty nie są zbyt przekonujące, a w kilku miejscach wynikają z niezrozumienia zagadnień z zakresu D&A.)

Aktualizacja: Widzę że Singer przekleił treść tego listu jako komentarz do edytoriala Nature, który zresztą (edytorial, nie komentarz Singera) świetnie podsumowuje medialną wrzawę wokół wyników zespołu z Berkeley:

Global warming is really happening — really. There was no conspiracy or cover-up. Peer review did not fail and the scientists who have spent decades working out the best way to handle and process data turned out to know how to handle and process data after all. Thank you Berkeley Earth Surface Temperature (BEST) study.
Four papers released by the BEST team at the University of California, Berkeley, last week are of undoubted interest to the media, given that they support what is portrayed as the mainstream scientific position on climate change. They could also find traction in politics, especially in the United States, where they could be used to combat the assertions of Republicans, who have effectively tossed climate science away. But the headline scientific conclusion, that a century and a half of instrumental measurements confirm a warming trend, is, well, all a little 1990.

I pewnie dlatego pierwszy artykuł grupy z Berkeley jest "sprzedawany" jako opis nowatorskiej metody, a wyniki potwierdzające ocieplenie są tak jakby podane tylko przy okazji.

czwartek, 27 października 2011, perfectgreybody

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/10/27 17:59:22
Komentarze pod artykułem redakcyjnym (editorial) w Nature to naprawdę masakra. Skąd to całe towarzystwo powychodziło. W dodatku wielu z nich nie jest w stanie zrozumieć co czyta.

Np. Nature pisze że Richard Muller niesłusznie oskarża to czasopismo (i Science) o zabranianie publikowania preprintów:

It is wrong because for years Nature has explicitly endorsed the use of preprint servers and confer-ences as important avenues for scientific discussion ahead of submission to this journal, or other Nature titles. For example, on page 493 this week we publish a paper that discusses the dwarf planet Eris, based on results that the lead author presented (with Natures knowledge and consent) at a conference several weeks ago. Journalists are, of course, welcome to report what they come across in such venues as several did on Eris.

I co z tego rozumie dyżurny denialista-komentator? Ot co:

"Journalists are, of course, welcome to report what they come across in such venues ? as several did on Eris." They have journalists on Eris? What is the evidence for this statement? (:-)"

Oczywiście "on Eris" znaczyło "na temat Eris" :-)
-
2011/11/01 17:48:53
Dodatkowych rozrywek związanych z projektem BEST dostarcza nam ostatnio Judith Curry z Georgia Tech. Postanowiła ona, dwa lata temu, zostać samozwańczą reformatorką klimatologii, w którym to celu niezbędne jej zdaniem było dopuszczenie do głosu denialistów. Curry uważa bowiem, że niesłusznie marginalizuje się ich opinie, a jeśli jacyś ludzie nie wierzą np. we wzrost temperatury albo antropogeniczne źródło zmian stężenia CO2 w atmosferze, to jest to wina niewiarygodnych naukowców i upolitycznionego IPCC. Stąd też na jej blogu trwają ciągłe "debaty" np. na temat tego, czy efekt cieplarniany jest sprzeczny z drugą zasadą termodynamiki, a Curry jest jeszcze dumna z tego, że u niej nikt nie boi się kwestionować autorytetów.

Ponieważ na początku projekt BEST był sprzedawany pod szyldem "niezależni naukowcy robią w końcu to, czego nie byli w stanie przez lata uczynić klimatolodzy, i rekonstruują PRAWDZIWĄ historię zmian temperatur w XX wieku", Curry bardzo chętnie dołączyła do zespołu. Po ogłoszeniu wyników znalazła się między młotem a kowadłem: denialiści zaczęli wylewać wiadra pomyj na Mullera, który ich "zdradził" i oszukał, Curry początkowo bardzo ostrożnie go broniła, potem jednak zmieniła front o 180 stopni i dziennikarzowi Daily Mail powiedziała m. in.

"She said this affair had to be compared to the notorious Climategate scandal two years ago.
Like the scientists exposed then by leaked emails from East Anglia Universitys Climatic Research Unit, her colleagues from the BEST project seem to be trying to hide the decline in rates of global warming.
In fact, Prof Curry said, the projects research data show there has been no increase in world temperatures since the end of the Nineties a fact confirmed by a new analysis that The Mail on Sunday has obtained.
There is no scientific basis for saying that warming hasnt stopped, she said. To say that there is detracts from the credibility of the data, which is very unfortunate."


Sytuacja jest tym bardziej kuriozalna, że w pierwszym artykule zespołu BEST, gdzie Curry figuruje jako drugi autor, pada m. in. konkluzja

"Though it is sometimes argued that global warming has abated since the 1998 El Nino event (e.g. Easterling and Wehner 2009, Meehl et al. 2011), we find no evidence of this in the GHCN land data. Applying our analysis over the interval 1998 to 2010, we find the land temperature trend to be 2.84 0.73 C / century, consistent with prior decades."

Pytaliśmy Curry, dlaczego nie zgadza się z treścią artykułu gdzie wymieniana jest jako autorka, i czy w ogóle go czytała. Odpowiedzi, niestety, się nie doczekaliśmy.
-
2011/11/02 12:34:53
Podobnież Curry zaprotestowała przeciwko temu, co napisano w Daily Mail twierdząc, że została źle zrozumiana. Przynajmniej tak napisał Tamino w update:
tamino.wordpress.com/2011/10/30/judith-curry-opens-mouth-inserts-foot/
Jednak nadal pozostaje twierdzenie typu "nie ma naukowych podstaw do stwierdzenia że GO się nie zatrzymało".

O ile dobrze rozumiem częściowo podstawą do takiego twierdzenia stała się końcówka danych z BEST, gdzie któryś z miesięcy w 2010 spada na -0.9. Oczywiście jest to związane ze skrajnie małą ilością danych w tym miesiącu (Nick Stokes w komentarzach stwierdza, że o ile w marcu 2010 było ponad 14 tys. stacji, to w kwietniu było ich zaledwie 47) stąd błąd skacze do 3 stopni.

Niedługo wyskoczy McLean i stwierdzi, że miał rację
climaterealists.com/index.php?id=7349
-
2011/11/02 15:32:14
"Podobnież Curry zaprotestowała przeciwko temu, co napisano w Daily Mail twierdząc, że została źle zrozumiana."

Mało przekonująco to brzmiało. Curry potwierdziła, że wszystkie jej wypowiedzi zostały zacytowane dokładnie, ale stwierdziła też że porównanie z Climategate nie należało do niej. Wtedy na jej blogu pojawił się dziennikarz, który przeprowadzał wywiad, i wyraził zdziwienie, że Curry się tego wypiera.

David Rose nie jest znany z dziennikarskiej rzetelności, ale nie podejrzewam by rozmowy z Curry nie nagrywał. Curry przestała potem wprost zaprzeczać, i tylko dodała że "wyciągnięto" (tease out) z niej porównanie z "hiding the decline".

"Jednak nadal pozostaje twierdzenie typu "nie ma naukowych podstaw do stwierdzenia że GO się nie zatrzymało".

O ile dobrze rozumiem częściowo podstawą do takiego twierdzenia stała się końcówka danych z BEST, gdzie któryś z miesięcy w 2010 spada na -0.9.
"

Nie wiem, co "naprawdę" było dla Curry podstawą dla tego stwierdzenia - o ile dla Davida Rose'a punktem wyjścia były nonsensowne twierdzenia z GWPF (gdzie faktycznie wartość trendu liniowego silnie zależy od dwóch ostatnich punktów z niekompletnymi danymi), nie sądzę że Curry je znała przed przeprowadzeniem wywiadu.

Według jej samej
"However, please understand that my statement to Rose was about the plot with the 10 year running mean ending in 2006 being misleading. It is misleading."

Tylko że ten konkretny wykres, pokazujący 120-miesięczną średnią kroczącą, również został wyciągnięty z artykułu pod którym Curry się podpisała, nie wiem więc dlaczego nazywa go teraz "mylącym".

Kiedy pytać Curry o uzasadnienie jej tezy o zahamowaniu ocieplenia, odpowiada że "wszyscy o tym mówią" więc musi być prawdziwe. Tylko że Muller, którego krytykowała, odnosił się tylko do jednego konkretnego zestawu danych ich własnej analizy, dotyczącego temperatury lądów, a nie np. zmian OHC czy SST.
-
2011/11/02 19:21:48
Faktycznie, nie czytałem komentarzy na blogu J. Curry, stąd nie wiedziałem, że Rose w taki sposób odpowiedział.
Całość jest mętna. Wygląda na to, że Judith nie za bardzo wie co ma z tą całą historią zrobić, co dobitnie wskazuje że w całym projekcie była chyba tylko figurantem (gdyby było inaczej to podejrzewam, że znacznie wcześniej wiedziała by czego się spodziewać i wymyśliłaby jakieś lepsze komentarze).
Znacznie lepiej wychodzi na tym Muller, który za dużo się chyba nie wypowiada. W FAQ pojawiła się jedynie informacja iż cały projekt miał na celu jedynie zbadanie czy temperatura rośnie. Krótko mówiąc badania BEST nie mówią nic o udziale literki "A" w "GW". Z czym generalnie trudno się nie zgodzić.
Tym samym Muller zostawia sobie pewną furtkę, choć wydaje mi się że jego wątpliwości w "A" zostały nadszarpnięte. Czas pokaże.
P.S.
Tylko rzuciłem okiem na "Climate Realist", ale widzę że z BEST próbują zrobić Climategate II. Fascynujące.
-
2011/11/02 19:59:22
"Wygląda na to, że Judith nie za bardzo wie co ma z tą całą historią zrobić, co dobitnie wskazuje że w całym projekcie była chyba tylko figurantem"

Zasady obowiązujące żurnale AGU mówią w tej kwestii jasno

Only individuals who have significantly contributed to the research and preparation of the article should be listed as authors. All of these coauthors share responsibility for submitted articles. While not all coauthors may be familiar with all aspects of the research presented in their article, each should have in place an appropriate process for reviewing the accuracy of the reported results. A deceased person who met the criteria described here may be designated as an author. The corresponding author accepts the responsibility of having included as authors all persons who meet these criteria for authorship and none who do not. Other contributors who do not meet the authorship criteria should be appropriately acknowledged in the article. The corresponding author also attests that all living coauthors have seen the final version of the article, agree with the major conclusions, and have agreed to its submission for publication.
-
2011/11/02 20:03:14
W związku z powyższym powstaje pytanie, czy Curry miała naprawdę istotny wkład i "should be listed"? Jeśli tak, to dlaczego nie zgadza się z praca pod którą się podpisała, jeśli nie dlaczego została wymieniona?

Wiadomo konkretnie jaki był jej wkład? I czy powinna być wymieniona wśród autorów?
-
2011/11/03 00:48:59
@pdjakow

Ten przepis to niestety fikcja, nawet w USA czy w UK. Miałem stamtąd współautorów których jedyną zasługa było bycie czyimś promotorem (taką mieli umowę w zagranicznej instytucji, że publikują jedynie razem) i miałem współautorów, których jedynym powodem zaistnienia na liście autorów było finansowanie innego autora ze swego grantu. Jeszcze raz powtórzę: nie piszę o Polsce.

Tak więc Curry mogła się załapać z wielu powodów, nie mających wiele wspólnego z jej wkładem intelektualnym w artykuł.
-
2011/11/03 09:18:27
Wiem że dopisywanie kogoś (promotora, czy PI z wspólnego grantu) do publikacji się zdarza, ale z reguły taki delikwent siedzi cicho, a nie odkrywa po jakimś czasie, że tak naprawdę nie zgadza się z konkluzjami artykułu (chociaż nie potrafi tego uzasadnić), albo że nie był on jeszcze "gotowy" żeby go wysłać do JGR.
-
2011/11/03 10:06:00
"z reguły taki delikwent siedzi cicho, a nie odkrywa po jakimś czasie, że tak naprawdę nie zgadza się z konkluzjami artykułu"

Oczywiście pod warunkiem, że jest psychicznie stabilny. Nie jestem psychiatrą ani psychologiem ale coraz trudniej znaleźć mi inne wytłumaczenie niespójnych działań pani Curry.
-
2011/11/03 11:32:16
"Nie jestem psychiatrą ani psychologiem ale coraz trudniej znaleźć mi inne wytłumaczenie niespójnych działań pani Curry."

Ja myślę że ona po prostu uzależniła się od popularności. Kilka przykładów obrazujących reakcję denialistów na jej niespójne wypowiedzi:
"Judith Curry is a hero."
"Judith Curry is, in my opinion, a global hero."
"Im glad she has come out and denounced Mullers chicanery"
"Dr. Curry has guts and integrity."
"Judith Curry is stellar"
"God bless Judith Curry!"
"Hip Hip Hurra for Dr Curry, an example to us all !!!"
"Judith Curry you are a woman of integrity. Queue here for your Nobel Prize."

Dlatego też Curry bardzo się stara, by nie zawieść swojej "widowni", i przypadkiem nie powiedzieć czegoś, co postawiłoby ją w jednym obozie z "alarmistami", jak to przez przypadek zdarzyło się Mullerowi.
-
2011/11/03 14:09:43
Myślisz, że uzależnienie od sławy nie może być objawem problemów psychicznych? Przynajmniej niektórzy widzą związek między jednym a drugim:
www.wired.com/wiredscience/2009/03/pinskybook/
-
Gość: Dzidzia Kop, *.press-service.com.pl
2011/11/04 10:27:48
"Zdaniem prof. Mirosława Miętusa, kierownika Katedry Meteorologii i Klimatologii Instytutu Geografii Uniwersytetu Gdańskiego ostatnie dwie zimy były klasyfikowane jako chłodne. A ponieważ nigdy w Polsce nie mieliśmy z rzędu trzech chłodnych zim, ta sroga być nie powinna. Obserwujemy wzrost aktywności słońca, co także uprawdopodobnia tezę, że ta zima będzie cieplejsza niż ostatnie, twierdzi utytułowany synoptyk." - może odbiegam od tematu
-
2011/11/04 11:21:58
Odbiegasz, ale to świetny przykład na zrozumienie zjawisk atmosferycznych w społeczeństwie. Według tego tekstu:
biznes.onet.pl/zima-coraz-blizej-aura-znow-zaskoczy-wladze,18515,4898032,1,news-detal
"zima chłodna w Polsce = dużo opadów śniegu, zima ciepła = mało opadów śniegu".
Drugi problem - i to juz w wypowiedzi prof. Mietusa to sposób interpretacji zależnosci klimatycznych. Dwie kolejne zimy byly klasyfikowane jako chlodne totrzecia nie bedzie bo tak sie nie zdarzylo w naszym (krotkim) zapisie...To dobry specjalista ale i taki czasem zrobi skrot myslowy albo powie cos niedokladnie, a to i tak bedzie to dalej "upraszcaone i wyjasnione" przez dziennikarza.
Myslę że tematu nie warto dalej rozwijać, tylko zajrzeć do Piotra do wpisu na temat prognoz na zimę:
"zima chłodna = dużo śniegu, zima ciepła = mało śniegu"
gfspl.rootnode.net/BLOG/?p=2893

-
2011/11/04 19:26:00
@whiteskies

No co Ty! Zima będzie śnieżna, ostra i w ogóle makabryczna. Tako rzecze meteorolog. Zima tego roku zacznie się już we wrześniu... zaraz... czekaj... oops ;)

gfspl.rootnode.net/BLOG/?p=2690
-
2011/11/04 20:15:08
Biedny dr hab. Miętus. Wyzywają go od "utytułowanych synoptyków" ;-)

Ale nie krytykujcie. Ja lubię czytać jego wypowiedzi dla prasy. A spłycenia są zazwyczaj zasługą dziennikarza, który z dłuższej wypowiedzi robi dwa zdania.

A co do obecnej zimy to raczej się z nim zgadzam. Jeśli te korelacje między aktywnością słoneczną a NAO są coś warte to powinno być lepiej niż w dwóch ostatnich zimach. Chociaż pewnie nie powinna to też być szczególnie ciepła zima. Raczej przeciętna. Chociaż oczywiście moja prognoza, tak jak każde powyżej dwóch tygodni, to raczej "educated guess" niż prawdziwa prognoza.
-
2011/11/04 22:03:29
@arctic_haze

Widziałem już prognozy z kiszek jamnika, długości szyszek, skali otłuszczenia świstaka, czasu odlotu bocianów, kwitnienia wrzosu. Często były ze sobą sprzeczne i z reguły zapowiadały niemal zawsze zimę mroźną. Szczególnie mocno poległy one zimą 2006/7. Może teraz będzie tak samo? ;)

I czy na pewno nie było trzech mroźnych zim z rzędu? Moim zdaniem do takiego ciągu można zaliczyć zimy 1984/5, 1985/6, 1986/7. 1940-1942 z pewnością taki ciąg tworzyły. W okresie 1886-1891 najprawdopodobniej 6 zim w regionie środkowej europy stworzyło ciąg w którym każda z nich była co najmniej tak mroźna jak ta zeszłoroczna.
Zapewne rozbieżność wynika z niezrozumienia dra Miętusa. Może chodziło mu o zimy z tak silnym odchyleniem jak w grudniu zeszłego roku? Kto wie. Tyle, że wtedy 1985-7 pasuje jak ulał.

Siakaś tajemnica.
-
2011/11/04 23:55:42
Ten aspekt jego wypowiedzi (o ile jest ona prawidłowo spisana) też mnie lekko zaskoczył. Nie sprawdzałem w danych ale NAO dlatego jest nazywane oscylacją "dekadalną", że jest silnie autoskorelowane (sąsiednie lata maja podobne wartości). A z kolei NAO silnie koreluje się z zimowa temperaturą tej części Europy. Stąd nie bardzo chciało mi się wierzyć, żeby nigdy nie było trzech ostrych zim z rzędu.
-
2011/11/05 12:12:50
Właśnie gdzieś z forum onetu:

- Zima będzie ostra, bo liście spadające z drzew są proste i nie poskręcane.
- Zima będzie lekka bo "moja sunia nie nabiera futra"
- Zima będzie ostra bo "mój pies ma apetyt jak nigdy"

Liście kontra sunia kontra głodny pies, odsłona pierwsza.
-
2011/11/05 16:47:01
To masz jeszcze mrówki, jeże, borsuki i krety. A nawet myszołowy włochate. Plus parę roślin.
www.pijarzy.pl/?strona,doc,pol,glowna,1331,0,2285,1,1331,ant.html

Jest tylko jeden problem. Artykuł jest niedatowany i nie bardzo wiadomo, o którą zimę w nim chodzi.
-
Gość: Dzidzia Kop, *.press-service.com.pl
2011/11/08 09:47:00
to mam jeszcze inną przypowieść dotyczącą tym razem prognozowania burz - większe wyprzedzenie niż radary dopplera. Moja babcia zwykła mówić latem: "Ale dzisiaj słońce mocno świeci, po południu będzie burza." I te rekordy temperatury na termometrze przy murze od południowej strony. Globalne ocieplenie na nim wyprzedziło już najgorsze prognozy na rok 2100.
-
Gość: globalny kit, 195.205.81.*
2011/11/08 10:51:32
Masz racje kolego tak to dziala
-
Gość: Dzidzia Kop, *.press-service.com.pl
2011/11/10 09:04:36
to była ironia, tak to nie działa
-
Gość: plastikowy wałęsik, *.sds.uw.edu.pl
2011/11/12 16:01:16
Witam! Mam nadzieję,że nie będzie duzym problemem,jeśli zadam pytanie o literaturę - czy istnieje lepszy podręcznik do klimatologii po polsku od tego ksiegarnia.pwn.pl/produkt/6299/meteorologia-i-klimatologia.html i czy jest lepszy podręcznik do paleoklimatologii od tego books.google.pl/books?id=SIo-OzrQCT4C&printsec=frontcover&dq=paleoclimatology+bradley&hl=pl&ei=C4q-TrbxDMWX8QORz6SIBA&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=1&ved=0CCsQ6AEwAA#v=onepage&q&f=false
Z góry dziękuję i przepraszam za offtop.
-
2011/11/12 18:54:36
Po polsku nie ma dobrego nowoczesnego podrecznika. Kozuchowski jest chyba najlepszy na rynku, co nie znaczy ze jest dobry. Jeśli idzie o fizyczne podstawy klimatologii nie ma tam wiele. Dla zrozumienia podstaw nowoczesnej meteorologii i klimatologii ważna jest znajomość geofizycznej dynamiki płynów, praw transferu radiacyjnego i termodynamiki atmosfery, do tego trzeba dobrych podstaw matematycznych i fizycznych których w Polsce tam gdzie uczy sie klimatologii nie ma matura z matematyki i fizyki na ogól nie jest brana pod uwage przy klwalifikacji studentów. Nie ma wiec popytu (a zarazem podazy) nowoczesnych podręczników z dziedziny.
Dobrym, niekonwencjonalnym nowoczesnym podręcznikiem klimatu jest:
geosci.uchicago.edu/~rtp1/PrinciplesPlanetaryClimate/index.html
Na paleo za słabo sie znam zeby coś doradzać...
Niezmiennie warto zajrzec do opencourseware MIT:
ocw.mit.edu/courses/earth-atmospheric-and-planetary-sciences/

-
Gość: plastikowy wałęsik, *.sds.uw.edu.pl
2011/11/12 19:18:29
"Principles..." był wspominany na tym blogu,więc pewnie warto zajrzeć. O tyle dobry,że można go znaleźć w intrernecie w pliku pdf. Szkoda,że nie ma za wiele dobrej literatury po polsku - są jakieś pozycje jak np. ksiegarnia.pwn.pl/produkt/67613/globalne-ocieplenie.html ale chyba trochę zbyt popularnonaukowe są. Trochę dziwne,skoro klimatologia rozwija się w takim tempie. No i co z tym Bradley'em? Poprzestać na nim czy szukać lepszego podręcznika?
-
Gość: plastikowy wałęsik, *.sds.uw.edu.pl
2011/11/12 19:34:09
Zerknąłem z ciekawości na tok studiów na Zakładzie Klimatologii WGiSR UW i tok studiów wydaje się na pierwszy rzut oka mało nowoczesny.Z kolei na Geologii uczy się matematyki,fizyki,geofizyki (chociaż w stopniu bardzo podstawowym) więc student ma mozliwość nauczyć się potrzebnych rzeczy (a parę metrów dalej znajduje się Instytut Geofizyki). Z drugiej strony specjalizacja Geologia Klimatyczna tam to trochę śmiech na sali,bo magisterki robione są tam jednak przede wszystkim z typowej geologii czwartorzędu. Czyli podsumowując - raczej kształcić się z fizyki atmosfery i próbować ogarnąć metody statystyczne niż bawić się na kierunkach typowo przyrodniczych?
-
2011/11/12 20:51:49
Jako fizyk atmosfery rzekę:
zdecydowanie tak!
-
2011/11/12 20:55:33
-
2011/11/13 09:09:31
"czy jest lepszy podręcznik do paleoklimatologii od tego"

"Paleoclimates: Understanding Climate Change Past and Present" Cronina.
-
2011/11/13 22:03:15
Do statystyki w klimacie je też używam polecanego wyżej von Storcha i Zwiersa (czy na odwrót - tak to pamiętam bo von Storcha znam a Zwiersa nie). Trochę to piłowate ale nic lepszego chyba nie ma.
-
Gość: Myslak, *.gze.pl
2011/11/14 15:10:20
Wielki Oponent Globalnego Ocieplenia niniejszym zakończył ziemską misję.
Gazeta Wyborcza podaje informację o śmierci prof. Zbigniewa Jaworowskiego.
Ciekawe jak popatrzy na całą sprawę z tamtej strony. Szkoda , że się tego (tu i terza) nie dowiemy.
-
2011/11/14 22:37:41
Requiescat in pace....
-
2011/11/15 12:27:03
Ponieważ de mortuis nil nisi bonum, nie będą teraz komentował "naukowych" dokonań prof. Jaworowskiego z ostatnich 20 lat jego życia (jak ktoś ciekawy, to moją opinię na ten temat może znaleźć tutaj).

-
2011/11/15 13:08:21
Bodaj w zeszłym roku zmarł Beck.
-
2011/11/15 19:38:31
"de mortuis nil nisi bonum"

Naprawdę? A Hitler? A Stalin? A Pol Pot?
-
2011/11/15 20:26:25
"Naprawdę? A Hitler? A Stalin? A Pol Pot?"

Jak chcesz dyskutować o granicach stosowalności społecznych tabu, to raczej nie na moim blogu. Jeśli chcesz natomiast podjąć temat poglądów prof. Jaworowskiego na globalne ocieplenie, to proszę bardzo -- ja mogę, jeśli jest taka potrzeba, potwierdzić że moja opinia na temat tychże poglądów, jak i samego Jaworowskiego się nie zmieniła.
-
2011/11/19 11:49:18
Czy ktoś z Panów nie pomyślał o tym, by napisać polemikę z artykułem Agnieszki Kołakowskiej w ostatniej Rzepie? Rzepa jest jedną z naszerzej czytanych gazet w Polsce, i wpływa na ogromną rzeszę ludzi. Odpowiedź naukowca na publicystyczne chwyty mogłaby być bardzo pożyteczna dla edukacji wielu wyborców. ja wiem, że za taką publikację punktów by nie było, ale może jednak? Sam bym chętnie przeczytał taką polemikę, bo chociaż potrafię wskazać błędy p. Kołakowskiej, to jestem zbyt słaby w uszach by pokusić się o napisanie porządnej odpowiedzi.
-
2011/11/19 13:50:16
@frusto:

Agnieszka Kołakowska od dawna przyzwyczaja swoich czytelników do tego, że nie ma zielonego pojęcia na temat AGW, ale ten artykuł to jakieś Himalaje ignorancji. Kiedy to czytałem, miałem wrażenie, że nagle znalazłem się w alternatywnej rzeczywistości. Najlepsze cytaty:

"Korzystam tu z okazji, by powtórzyć: nikt nie udowodnił, że ocieplanie wywołują zwiększone koncentracje dwutlenku węgla. Przeciwnie: ocieplenie nie może zależeć od dwutlenku węgla. Jeśli można w ogóle stwierdzić tu przyczynowość, to podąża ona raczej w odwrotnym kierunku: stężenie dwutlenku węgla w atmosferze zależy od ocieplenia. Prócz tego, że wynika to z elementarnych praw fizyki, badania rdzeni lodowych pokazują, że wzrost dwutlenku węgla zawsze następuje po ociepleniu, nie zaś przed nim. Wiele setek lat po nim. Wiemy też, że setki tysięcy lat temu koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze była wyższa niż obecnie."

"Słyszeliśmy już różne przepowiednie o tym, kiedy na Arktyce nastąpi lato bez lodu: w 2008 albo może 2013 lub w 2020 czy w 2030, albo ewentualnie w 2040, 2050, 2060, 2070 czy 2100... Już sam ten embarras de richesse nasuwa wątpliwości co do zdolności któregokolwiek z tych proroków do przewidzenia czegokolwiek."

"Cała afera Climategate opierała się na wyrwanych z kontekstu fragmentach" listów: trudno uwierzyć, że można w ten sposób zlekceważyć coś, co zostało nazwane największym skandalem nowoczesnej nauki i skandalem wieku: wiele tysięcy plików i listów, spektakularnie i dobitnie pokazujących nie tylko manipulacje danymi i naukową nieuczciwość pracowników ośrodka CRU, lecz także ich presję i szykany wobec innych naukowców. Nawet gdyby się okazało, że zmanipulowane przez nich wyniki zgadzają się z prawdą na co na razie nic nie wskazuje nie zmienia to w najmniejszym stopniu faktów o ich zachowaniu."

Niewiarygodne kuriozum.
-
2011/11/19 14:20:04
"Czy ktoś z Panów nie pomyślał o tym, by napisać polemikę z artykułem Agnieszki Kołakowskiej w ostatniej Rzepie?"

Tak, i może tym razem tylko na pomyśleniu się nie skończy...
-
2011/11/19 16:34:02
Jest to gdzieś w sieci?
-
2011/11/19 16:37:19
Jest, ale płatne, prawie 4 zł za jednorazowy dostęp.
-
2011/11/19 17:54:07
W takim razie szkoda 4 zł.
-
2011/11/19 19:15:49
Czytałem... tak szkoda 4 złotych :-( Bardzo słaby i podnoszący zarzuty z Climategate, które upadły już czas temu jakiś po tym, jak zbadała je jedna z komisji śledczych.

PS: Próbuję pisać często z adresu 077222224050.warszawa.vectranet.pl i od jakiegoś czasu notorycznie mnie blokuje, nawet gdym zalogowany. Czy da się coś z tym zrobić? Zależy mi na nim...
-
2011/11/19 19:23:46
@prawdziwy_ptr

Już powinno działać.
-
2011/11/20 01:29:49
@perfectgreybody

Działa! :-) Dzięki serdeczne!
Creative Commons License