|
Blog > Komentarze do wpisu
Daily Mail donosi...czyli znów bawimy się w głuchy telefon.
1. Gareth S. Jones, Michael Lockwood i Peter A. Stott publikują w JGR artykuł "What influence will future solar activity changes over the 21st century have on projected global near surface temperature changes?" na temat wpływu potencjalnego spadku aktywności słonecznej na klimat. Podobnie jak wcześniejsze badania (np. Feulnera i Rahmstorfa, albo Lean i Rinda), dochodzą do wniosku że wpływ ten byłby niewielki, i wciaż dominowałoby antropogeniczne ocieplenie spowodowane gazami cieplarnianymi: Using one of the most recent reconstructions of historic total solar irradiance, the likely reduction in the warming by 2100 is found to be between 0.06 and 0.1K, a very small fraction of the projected anthropogenic warming. 2. Met Office i University of Reading publikują informację prasową o badaniach, ponownie podkreślając główną konkluzję Jonesa, Lockwooda i Stotta: Decline in solar output unlikely to offset global warming 3. David Rose z Daily Mail i tak wie lepiej. 4. Met Office prosi Daily Mail o sprostowanie nieprawdziwych informacji. 5. Według polskich portali "badania opublikowane przez Jednostkę Badań Klimatycznych na Uniwersytecie Wschodniej Anglii świadczą wręcz o tym, że możemy się spodziewać powrotu niższych temperatur na skalę podobną do tej z okresu Małej Epoki Lodowcowej z XVII wieku, która trwała ponad 70 lat." wtorek, 31 stycznia 2012, perfectgreybody
TrackBack
Komentarze
2012/01/31 22:13:48
"I jeszcze jedno: Skąd ten nieszczęsny dziennikarzyna wyciągnął Daltona? "
Daltonista? 2012/01/31 22:45:46
W sumie poziom tego artykułu jest taki jakby ktoś przeczytał, w podręczniku do biologii, że pająk ma 8 kończyn i opisał to w swej gazecie słowami "Naukowcy z uniwersytetu takiego-a-takiego ustalili właśnie, że ośmiornica ma 92 nogi".
Gość: Paweł, mail.varsoviacapital.com
2012/02/01 09:25:26
www.cire.pl/item,60170,1,0,0,1,0,0,naukowcy-dementuja---globalne-ocieplenie-nadal-ma-miejsce.html#komentarz
"naukowcy dementują" :] Najgorsze jest to, że czytelnicy cire wyłapują z tego, że naukowcy się kłócą i właściwie to nie ma pewności, jak jest naprawdę. Ale już na pewno część z nich jest opłacana przez producentów turbin wiatrowych :)
Gość: wudin, public141249.xdsl.centertel.pl
2012/02/02 01:33:07
Jak to mówią odwrócić tabelę ocieplenie ciągle na czele, mam takie wrażenie, że wraz z ostrymi zimami ten blog zaczyna zamarzać, były dwie ostre zimy, ta wydawała się słabiutka przynajmniej w Polsce, ale ostatnio zima zaczęła bić rekordy ujemnych temperatur np. gdzieś na Słowacji, czy w Bułgarii czy ta zima globalnie na północnej półkuli jest ostra czy nie? Bo od dość dawna z Bułgarii i Turcji donoszono o rekordowych opadach śniegu itd., kiedy u nas było fajnie.
Aha skąd te pytanie bo podobno w historii badań, nigdy nie było pod rząd trzech ostrych zim. 2012/02/02 09:59:54
@wudin
Pamietaj, że pierwszy miesiąc tej zimy był wyjątkowo ciepły. Na razie mamy tydzień mrozów. Ja bym na Twoim miejscu nie stawaiał za dużych pieniędzy na to, że ta zima w Polsce bedzie poniżej średniej wieloletniej. 2012/02/02 10:13:39
Jeśli chodzi o obecną zimę - zarówno grudzień, jak i styczeń były powyżej normy - grudzień znacznie. Jeśli nawet luty wyjdzie w zestawieniach jako mroźny, to i tak zima zamknie się w pobliżu normy wieloletniej.
P.S. Nie prawdą jest, ze "nie było trzech mroźnych zim z rzędu". Mroźne były zimy 1984/5, 1985/6 i 1986/7. Wcześniej również wielokrotnie się to zdarzało, a cofając się do XIX wieku można "odkryć" i sześć mroźnych zim z rzędu. Ostatnio strasznie medialne stały się mrozy z kotlinek w Tatrach i Bieszczadach. Np. dziś w Jabłonce było -35 stopni. Niestety ciężko określić ile tam było w czasie zimnych zim XX wieku, bo nie było tam wtedy takiej sieci pomiarowej. Mówi się o -45 stopniach w Rabce. W Przeglądzie Geofizycznym z 1983 roku, czytamy: "(...) minima bywały niższe od wymienionego w pracy Wiszniewskiego i Chełchowskiego (1975). Według Ziobrowskiego (1933) w dniu 10 II 1929 w Rabce (na poziomie 2m) temperatura obniżyła się do -45 st C. Różański (1951), za inż. Poholeskim, autorem planu zagospodarowania przestrzennego Nowego Targu, cytuje: "W roku 1928/29 minimum zimowe dosięgało -49, temperatury nie notowanej nigdzie dotąd w Polsce". Mimo braku lokalizacji owo minimum zasługuje na uwagę. Michalczewski (1962) badając genezę zastoisk mrozowych w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej przez wnikliwą analizę mikrosynoptyczną, konstatuje: "przytoczona przez Różańskiego wartość -49 st. C leży w granicach możliwości klimatycznych tego regionu, stanowiąc niewątpliwe ekstremum" 2012/02/02 10:18:27
"Jak to mówią odwrócić tabelę ocieplenie ciągle na czele, mam takie wrażenie, że wraz z ostrymi zimami ten blog zaczyna zamarzać, były dwie ostre zimy, ta wydawała się słabiutka przynajmniej w Polsce, ale ostatnio zima zaczęła bić rekordy ujemnych temperatur np. gdzieś na Słowacji, czy w Bułgarii czy ta zima globalnie na północnej półkuli jest ostra czy nie?"
Nie jest. "Aha skąd te pytanie bo podobno w historii badań, nigdy nie było pod rząd trzech ostrych zim." 1. Nie wiem na jakiej podstawie prof. Miętus (bo to jego słowa) wyciągnął takie wnioski, zimy 1985-1987 na pewno kwalifikują się jako 'ostre'. 2. W Polsce grudzień 2011 był około 3 stopnie cieplejszy od średniej wieloletniej. W styczniu mrozy zaczęły się dopiero 27-ego, no ale już wydaje Ci się że ta zima jest ostra. 2012/02/02 10:28:24
@pdjakow
Zgadzam się, że z wiadomości anegdotycznych trudno wyciągać naukowe wnioski. Ale ja tę zimę zaliczę do srogich kiedy od mrozu zaczną pękać drzewa. Już tu chyba wspominałem, że moja mama za młodu takie rzeczy widziała (a właściwie słyszała) w południowej Polsce (i wcale nie w górach). Za mego życia coś takiego się chyba w Polsce jeszcze nie zdarzało. 2012/02/02 11:04:33
@arctic
Jasne jest, że z uwagi na postępujące ocieplenie, za skrajnie mroźną będziemy brać zimę, która 60 i więcej lat temu wcale by nie była uznana za nadzwyczajną. Chodzą plotki, że w takich Stuposianach temperatury rzędu -30 - -35 wcale do niezwykłych nie należały, zaś notowano po -40 i to w latach sześćdziesiątych XX wieku. Przypominam, że w XX wieku notowano temperatury rzędu -40 i to wcale nie w zastoiskach mrozowych, a na normalnych zwykłych nizinach. Jasne jest, że jeżeli sytuacja synoptyczna pozwoliła na wystąpienie -41 stopni w Siedlcach, to w zastoiskach musiałoby być znacznie mniej. Stąd również nie uważam za wzięte z kosmosu owe -49, tym bardziej że są to okolice, gdzie właśnie ostatnio notujemy ekstremalne spadki (-35 Jabłonka) - przy czym na nizinach spadło do ledwie -28 w Suwałkach. W 1996 roku w Stuposianach temperatura spadła do -37.5. Jutro rano, jeśli warunki będą sprzyjające, być może zobaczymy temperatury w pobliżu -40 (Jabłonka/Stuposiany).
Gość: Aprops, apn-95-40-145-255.dynamic.gprs.plus.pl
2012/02/02 11:09:20
(lpc2e.cnrs-orleans.fr/~ddwit/soleil/DdW_solar_forcing_CRGeo2009.pdf ) Dudok de Wit i Watermann (2009): ...główne mechanizmy, dzięki którym Słońce wpływa na Ziemię nie są w sposób decydujący [!] związane z bezpośrednimi zmianami w ilości emitowanej przez nie energii [...], Mechanizmy sprzężeń zwrotnych nie są wystarczająco dobrze zrozumiane i wzmocnienia pozytywne mogą być ZNACZNIE SILNIEJSZE niż oczekiwano..."
Wiemy też, że duże - takie jak obecna, zmiany klimatu dawniej występowały z często znacznym opóźnieniem w stosunku do zmian w aktywności Słońca - TSI. (www.wsl.ch/info/mitarbeitende//frank/publications_EN/Raspopov_etal_PPP_2008.pdf ) Raspopov i współ. (2008) konstatują: Może wystąpić znaczne opóźnienie w reakcji klimatu na sygnał słoneczny (do 150 lat). Ponadto wartość znaku [plus - ocieplenie, lub minus - ochłodzenie] reakcji klimatu może się różnić od wartości znaku dla sygnału słonecznego. Innymi słowy: dawniej gdy Słońce - w zakresie TSI - słabło, to klimat się często mimo to dalej ocieplał ! I odwrotnie oczywiście także. (onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/jqs.927/abstract )Turney i współ. (2005) dodają: Zmienność klimatu północnoatlantyckiego w Holocenie w tysiącletniej i stuletniej skali nie była liniową odpowiedzią na zmiany w aktywności słonecznej. (bulletin.geoscienceworld.org/cgi/content/abstract/122/11-12/1981 ) Helama i współ. (2010): ... klimat odpowiada [ostatnie tysiąclecia] z prawie stuletnim opóźnieniem na zmianę ilości plam co oznacza, że wpływ Słońca na klimat z tytułu obecnego epizodu wystąpienia dużej liczby plam [ww. XX-wieczne grand maximum], jeszcze się w pełni nie objawił w przebiegu zmian klimatycznych []. (www.springerlink.com/content/g589501544320529/ ) Swingedouw i współ. (2010) tak to opisują: ... przesunięcie tropikalnej konwekcji atmosferycznej na Pacyfiku, następuje maksymalnie po czterdziestu kilku latach od wzrostu wartości słonecznego wymuszania. Z kolei zmiany na Atlantyku wg nich stwierdzono po ok. 50 latach od wystąpienia zmian w aktywności Słońca (TSI). Powyższy Rys. 1. więc - jako dowód, że to głównie człowiek poprzez gazy cieplarniane odpowiada za obecne ocieplenie; powinien trafić do lamusa historii nauki. Innymi słowy na jego podstawie nie można stwierdzić, że w obecnym ociepleniu nie biorą udziału inne efekty - wymuszania (np. działające z opóźnieniem, drugiego rzędu), związane ze Słońcem. Inną kwestią jest siła klimatycznego wymuszania tych efektów. Cytowani wyżej autorzy prac [o charakterze metaanaliz - nie są więc to wisienki] nie twierdzą, że to Słońce decyduje o teraźniejszym ociepleniu, ale... Na twierdzenie o decydującej roli emisji naszych gazów cieplarnianych (GHGs - teoria AGW) trzeba szukać innych dowodów niż malejąca od ca 30 lat TSI Słońca.
Gość: Aprops, apn-95-40-145-255.dynamic.gprs.plus.pl
2012/02/02 11:12:30
(www.skepticalscience.com/images/tsi_vs_temp.gif - patrz rys. 1.).
2012/02/02 11:14:24
To jeszcze polecam ten artykulik o dawnych zimach, napisany podczas poprzedniej paniki mrozowej rok temu, oczywiście jako literaturę rozrywkową, nie naukową:
wiadomosci.wp.pl/results,1,kat,98554,opage,4,title,-46-stopni-Celsjusza---tyle-bylo-w-Polsce,wid,11891966,wiadomosc.html?ticaid=1dd94 Szczególnie podoba mi się kawałek o zimie 1709: "Podczas tej ostatniej zamarzło wielu ludzi, wyginęło wiele ssaków, ptaki przez okna i drzwi wpadały do domów. Z kolei stawy i sadzawki pozamarzały do dna, tak, że poginęły również ryby. Drzewa z hukiem pękały od mrozu, zaś Bałtyk był skuty lodem aż do kwietnia. " Natomiast o zimie 1440 sam "Jan Długosz pisał, iż wymarzło w jej czasie wiele drzew i zwierząt, a wracające do Polski z ciepłych krajów bociany chroniły się przed zimnem w ludzkich domostwach." Brakuje tylko opisu karczm na lodzie na środku Bałtyku, a mielibyśmy archetypiczne zimy "jakie drzewiej bywały" ;-) 2012/02/02 11:38:45
O, Arkadiusz Semczyszak powrócił...
"Mechanizmy sprzężeń zwrotnych nie są wystarczająco dobrze zrozumiane i wzmocnienia pozytywne mogą być ZNACZNIE SILNIEJSZE niż oczekiwano..." Skoro te nieznane nauce wzmocnienia są znacznie silniejsze, to powinny wzmacniać też obecny spadek aktywności słonecznej, czyż nie? Co oznacza, że za obserwowane w ostatnich 3 dekadach ocieplenie odpowiadają w jeszcze większym stopniu inne czynniki. "Na twierdzenie o decydującej roli emisji naszych gazów cieplarnianych (GHGs - teoria AGW) trzeba szukać innych dowodów niż malejąca od ca 30 lat TSI Słońca." Panu Semczyszakowi się wydaje, że właściwości cieplarniane dwutlenku węgla poznano mierząc TSI? 2012/02/02 11:41:27
@Aprops
To, że ocean może odpowiadać z opóźnieniem na wymuszenie to żadne odkrycie. Jego olbrzymia pojemność cieplna powoduje, że po 100 latach od zmiany wymuszenia efekt na temperaturę Ziemi objawia się dopiero w 60% (Hansen et al., 2011, ACP, www.atmos-chem-phys.net/11/13421/2011/ ). Natomiast wysnuwanie przez Raspopova i innych wniosków z tego, że komuś udało się skorelować 800-letnią serię czasową słoi drzew na Ałtaju z liczba plam słonecznych przy przesunięciu 150 lat czy uważam za ryzykowne. Szczególnie jeśli aktywność słońca posiada cykl o podobnej długości (a posiada co jest głównym wnioskiem z tego samego artykułu). Korelowanie dwóch serii czasowych przy użycie silnej filtracji danych (widać to świetnie z ich Fig. 3, a w tekście tego tez nie ukrywają), że oni w gruncie rzeczy wymusili cykl 200 lat na wszystkich seriach czasowych (ich filtr przepuszczał tylko okresy 180-230 lat) mogło spowodować przesuniecie fazowe o 50 lat, które oni błędnie zidentyfikowali jako wyprzedzenie temperatury przez wymuszenie słoneczne o 150 lat (bo przecież temperatura nie powoduje zmian aktywności słońca po 50 latach). Gdybym był recenzentem to kazałbym im pokazać ten efekt na oryginalnych seriach danych. Jeśli tam go nie ma to jest to oczywisty artefakt. 2012/02/02 12:24:16
"To, że ocean może odpowiadać z opóźnieniem na wymuszenie to żadne odkrycie."
Tyle że to opóźnienie nie manifestuje się w postaci przesunięcia w fazie, jak wyobrażają sobie denialiści, tylko w czasie jaki musi upłynąć żeby klimat osiągnął stan równowagowy. Część odpowiedzi klimatu na wymuszenie (np. ocieplenie) ma miejsce "od razu", dzięki czemu obserwujemy np. ochłodzenie bezpośrednio po dużych erupcjach wulkanicznych, a nie 50 czy 100 lat później. A w ogóle to ciekawe, że dopóki indeksy aktywności słonecznej korelowały się jakoś z temperaturą, nie było mowy o żadnych opóźnieniach. Gdy korelacja zniknęła, w teoriach denialistów zaczęły pojawiać się magiczne opóźnienia. 2012/02/02 13:13:51
@perfectgreybody
Można sobie wyobrazić taki przebieg czasowy wymuszeń, że odpowiedź oceanu będzie wyglądała jak opóźniona czasowo oscylacja. Szczególnie, że zarówno wymuszenie słoneczne jak i cyrkulacja oceaniczna mają okresowości o długości kilkudziesięciu do kilkuset lat (ale nie o identycznych okresach więc prosta wiedza fizyczna o oscylatorach daje nam pewność, że jedno nie jest bezpośrednia odpowiedzią na drugie). Musze jeszcze dokończyć komentarz o artykule Raspopova i innych (link w komentarzu Apropsa). To jest po prostu zbyt śmieszne aby siedzieć cicho. Raspopov i koledzy używają filtru przepuszczającego jedynie oscylacje o okresie 180-230 lat na dwóch seriach danych a następnie je korelują. Cokolwiek co ma jakąś zmienność będzie wyglądało po takim zabiegu ja sinusoida o okresie około 200 lat bo na serii 800-letniej trudno aby przypadkowo nie wystąpiła zmienność o tym zakresie długości). Kiedy będziemy przesuwać jedną z nich o zmienną liczbę lat (czyli fachowo mówiąc zmienimy fazę) dla jakiejś wartości przesunięcia praktycznie się one nakryją. Nie ma innej możliwości jeśli mają praktycznie ten sam okres. I stąd podana w artykule korelacja miedzy nimi przy przesunięciu o 150 lat wynosi aż 0.94 (94%). Czemu nie 100%? Bo autorzy dali za szeroki przedział. Gdyby dali węższy (np. między 199 do 201 lat) to mieliby dwie prawie idealne sinusoidy i przy jakimś przesunięciu korelacja wynosiłaby 0.99 albo więcej. Jest to tak śmieszne, że aż się prosi zapytać czy to szkolny błąd wskazujący na kompletna ignorancję w dziedzinie używania statystyki w klimatologii czy po prostu zła wola. Przecież oni nawet nie pokazali, że dla 200 lat te serie czasu mają istotne statystycznie maksima w widmie (czyli czy tak w ogóle jest okres ok. 200 lat nie spowodowany szumem statystycznym). Bo pewnie dla tej serii czasu z rzekomym "opóźnieniem" 150 lat w ogóle takiego nie ma (wystarczy na nią popatrzeć - to seria nazwana Maximov na ich Rysunku 2). A w dodatku czemu 150 lat? Autorzy odrzucili bliższą wartość 50 lat w drugą stronę (bo temperatura by im wyprzedzała wymuszenie), ale skąd wiedzą czy słońce nie działa z opóźnieniem 350, 550 albo 750 lat? Korelacja wyglądałaby wtedy tak samo. Że co? Że bredzę? W ostatnim akapicie, owszem. Ale nie bardziej niż Raspopov i jego współautorzy.
Gość: , 89-75-56-220.dynamic.chello.pl
2012/02/02 15:31:39
i.imgur.com/g5z28.gif - świetny komentarz do "sceptyków" :D
2012/02/02 17:07:13
Tymczasem po sąsiedzku komentator z Centrum Badań Kosmicznych PAN opowiada o podzielonym w kwestii AGO środowisku klimatologów, niewielkim wpływie CO2 na ocieplenie i zlekceważonym stanowisku Komitetu Geologicznego PAN:
kobol.blox.pl/2012/01/Prezes-Instytutu-Globalizacji-o-globalnym.html
Gość: wudin, public136797.xdsl.centertel.pl
2012/02/03 19:07:55
@perfectgreybody i inni.
"1. Nie wiem na jakiej podstawie prof. Miętus (bo to jego słowa) wyciągnął takie wnioski, zimy 1985-1987 na pewno kwalifikują się jako 'ostre'. 2. W Polsce grudzień 2011 był około 3 stopnie cieplejszy od średniej wieloletniej. W styczniu mrozy zaczęły się dopiero 27-ego, no ale już wydaje Ci się że ta zima jest ostra." Pisałem, że początkowo zima była słabiutka, jednak gdzie indziej Bułgaria itd., były doniesienia jak wspomniałem o ostrej zimie, stąd pytanie jaka ona jest, właśnie globalnie dla północnej półkuli. Ja mieszkam od urodzenia na Dolnymśląsku, pamiętam zimy od blisko 40 lat, zimy 2010 i 2011, mnie osobiście zszokowały bo nigdy takich często wielometrowych zwałów śniegu nie widziałem, to był zawsze najcieplejszy region Polski o łagodnych zimach owszem były śniegi ale nigdy takich wielkich, średnioroczna okolic Wrocławia najzimniejszego (stycznia) -1,5 °C, czyli zawsze to nawet ja napadało śniegu to po paru dniach była odwilż i lepiło się bałwana. W 2011 śnieg leżał od listopada non stop do marca, podobnie było w 2010, teraz podają takie dane (link), jeśli to nie jest ostra zima to co jest ostrą zimą, te prawie minus -36°C nawet jeśli odejmiemy 6,5°C na 1000 metrów to i tak daje blisko -30°C, bo nie wiem czy to odjęto, ja takich temperatur nie pamiętam, czy jak Luty będzie miał średnio -10°C, bo będzie to trwać jeszcze z 2 tygodnie, to to jest ostra zima czy tylko ostry Luty. bi.gazeta.pl/im/3/11082/z11082013X.jpg "Rośnie liczba śmiertelnych ofiar zimy w Europie. Do dziś zmarło 220 osób i niestety nie wygląda na to, żeby był to koniec." Czy taka liczba ofiar to ofiary ostrej zimy, czy to jest liczba ofiar dla zimy typowej lub lekkiej? 2012/02/03 19:51:37
@wudin
"Ostrość zimy" to bardzo źle zdefiniowane pojęcie. Grubość pokrywy śnieżnej i bardzo niskie temperatury powietrza to rożne sprawy. Dużo śniegu spada na ogół w temperaturach nieznacznie niższych od zera. W Warszawie teraz śniegu prawie nie ma. Co tak naprawdę rozumiesz pod określeniem "ostra zima"? Bo dobrze wiedzieć o czym dyskusja. Aha, jeszcze jedno. Wychłodzenie organizmu i śmierć z zimna to tez nie sprawa tylko temperatury. Wiatr odgrywa tu wielka rolę: en.wikipedia.org/wiki/Wind_chill Warto o tym pamiętać, gdy próbuje się np. mówić o ofiarach wychłodzenia... 2012/02/03 20:38:19
"Wychłodzenie organizmu i śmierć z zimna to tez nie sprawa tylko temperatury. Wiatr odgrywa tu wielka rolę"
Dodam, że w naszych warunkach także alkohol. I piszę to najzupełniej poważnie. 2012/02/03 21:00:13
A jeszcze poważniej odpowiem, że tak ujemnych wartości NAO jak w dwie poprzednie zimy (szczególnie 2010) i ostatni tydzień nie miewaliśmy od lat 1970-ch. To nie dziwota, ze i mrozy wróciły.
Ale mamy jeszcze i globalne ocieplenie. A ono sprawia, że przy takiej samej sytuacji barycznej jest obecnie cieplej niż kiedyś (to nie mój domysł ale wniosek naukowo sprawdzony niedawno jeśli chodzi o zimę 2010). A przez to nawet zimy z bardziej dodatnim NAO bywały kiedyś zimniejsze. Popatrz sobie na historyczne wartości np.dla Wrocławia: www.weatheronline.pl/weather/maps/city?LANG=pl&UP=0&WMO=12424&CONT=plpl&NOREGION=0&PLZ=_____&PLNZ=_____&CEL=C&LAND=PLD&LEVEL=150&ART=MAX&R=150 Myślisz, że ostatnie trzy zimy są bez precedensu za twego życia? To porównaj sobie maksymalne dzienne temperatury (to ciekawsza wartość niż najzimniejsze bo nie jesteśmy stworzeniami nocnymi) . Wybierz luty i 8 tygodni (wtedy to jest styczeń i luty) i jedź w przeszłość. Najzimniejsze dni w ostatnich trzech zimach to -12 C przez dwa dni pod rząd w 2010 r. W tym roku najzimniejsze było wczoraj (-10 C). A teraz zobacz zimy 1985-1987 (trzy ostre zimy pod rząd). Najzimniejsze maksymalne dzienne temperatury we Wrocławiu były -16 C (dwukrotnie!) w 1985, -13 C w 1986 oraz -20 C w 1987. Nie wiem ile wtedy leżało we Wrocławiu śniegu ale whiteskies ma rację, że duże opady śniegu wiążą się raczej z małymi niż z dużymi mrozami (gdy się zdarzy wyjątek od tej reguły to mamy zimę stulecia jak 1978 roku).
Gość: wudin, public136797.xdsl.centertel.pl
2012/02/03 22:11:09
Chyba odczucia o ostrej zimie w Europie nie są subiektywne, chodzi o uciążliwość zimy, duże opady śniegu lub/i siarczyste mrozy, mrozy ułatwiają utrzymywanie się śniegów.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11080948.html "Siarczysty mróz zbiera śmiertelne żniwo w wielu krajach europejskich. W Europie zamarzły co najmniej 163 osoby, w tym wielu bezdomnych. Najwięcej ofiar jest w krajach wschodnioeuropejskich... Włochy: najbardziej surowa zima od 25 lat" @"Nie wiem ile wtedy leżało we Wrocławiu śniegu ale whiteskies ma rację, że duże opady śniegu wiążą się raczej z małymi niż z dużymi mrozami (gdy się zdarzy wyjątek od tej reguły to mamy zimę stulecia jak 1978 roku). A nie jest tak z opadami wtedy kiedy oceany intensywniej oddają ciepło atmosferze parując, czy intensywność parowania nie zależy od różnicy temperatur ocean/atmosfera, a atmosfera się wychładza bo aktywność Słońca jest mniejsza. Dla mnie zima 2011 była subiektywnie najostrzejsza, samochody były zsypane śniegiem na przyulicznych parkingach pod okna, oczywiście też pryzmowanym przez pługi, ale problem z tym śniegiem czy lodem był taki, że był tak zmrożony, że nie szło go odkuć i trzymało tak z miesiąc. Nie twierdzę, że nigdy nie zdarzały się ostrzejsze zimy, ale czy teraz nie powinny być co najmniej wyjątkowe, od 1987 minęło 25 lat, kiedy będzie średnio więcej te 2-3°C, a nawet 5-6 °C na północy. Zakładając, że teoria GW ma związek z rzeczywistością, dlaczego nie mamy już dziś tych 1-2°C więcej, bo podobno średnio globalnie jest więcej 0,5-1°C(?). 2012/02/03 22:36:29
@wudin
A policzyłeś rzeczywiste różnice pomiędzy zeszłymi ostrymi zimami a obecnymi? Przecież to w ogóle nie ma porównania. Ostatnie dwie zimy nie podskoczyły pod względem temperatury nawet do zimy 1995/6. Dla przykładu. Tu masz przestrzenne odchylenie od normy dla zimy 2010/11: gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter2011_ceu_8110.png Od -3 do -1 Poprzednia zima 2009/10 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter2010_ceu_8110.png Bardzo podobnie, od -3 do -1. Także w tych granicach w 2005/6 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter2006_ceu_8110.png Paradoksalnie zimniejsza była 2002/3 - ale o niej nikt nie mówi. Dlaczego? Bo w społeczeństwie najwyraźniej panuje niezwykła wręcz skleroza. A była to naprawdę ostra i śnieżna zima. 1995/6 - najmroźniejsza po latach 80-tych gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1996_ceu_8110.png 1986/7 była cieplejsza od 1995/6 z prostej przyczyny. W 1987 bardzo mroźny był generalnie tylko styczeń gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1987_ceu_8110.png Znacznie poniżej normy 1985/6 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1986_ceu_8110.png I tak naprawdę najmroźniejsza w latach 80-tych zima 1984/5 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1985_ceu_8110.png Ostatnie zimy nie są tej zimie godne nawet butów czyścić ;) 1978/9 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1979_ceu_8110.png 1969/70 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1970_ceu_8110.png 1968/69 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1969_ceu_8110.png 1963/4 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1964_ceu_8110.png Najzimniejsza po 1951 zima 1962/3 gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1963_ceu_8110.png Bardzo podobna w przebiegu (wyskok mrozów w lutym) była zima 1955/6, tylko że tamte lutowe mrozy były bez porównania silniejsze od obecnych. 30 stopni mrozu notowano nawet we Wrocławiu. Cała zima jednak nie miała jakiegoś skrajnego odchylenia. gfspl.rootnode.net/klimat/eobs/winter1956_ceu_8110.png Musisz sobie również zdać sprawę, że podawanie danych z Hali izerskiej, czy innej Jabłonki czy Stuposian nijak się ma do danych historycznych, bo dawniej tam stacji nie było. Możemy tylko wierzyć na słowo ludziom którzy twierdzą iż notowano tam wielokrotnie po -42, czy -45 (Rabka) lub nawet -49 (1929, Orawy). Tak że w odpowiedzi na twoje pytanie - mylisz się. Obecne najostrzejsze zimy w dekadzie są właśnie o 1-2 stopnie cieplejsze, niż najostrzejsze zimy z dekad przed 1990.
Gość: Adi, osnor4.rene.com.pl
2012/02/04 08:14:27
Chciałem napisać, że na Pomorzu w obecnej zimie nie ma nic szczególnie ostrego, ani pod względem opadów śniegu ani pod wględem mrozu. Ot trochę śniegu i mrozu w ostatnim tygodniu. Na Bałtyckich plażach ledwie zabieliło się, nawet morze nie chce zamarzać, cały czas cieplejsze niż zwykle. Ale szanowny przepiszca wyczerpał temat. Suwałki? Moja rodzina stamtąd pochodzi. Pół wieku temu "copok" to dopiero uznawali za porządny mróz.
Niekumatym wyjaśnię, że "copok" to po rosyjsku czterdzieści. A czy są gdzieś historyczne dane na temat temperatur wody w Bałtyku? Z pewnością doskonale będzie widać trend, a ze względu na pojemność cieplną wszelkie "ekstrema" i "ostrości" będą niewidoczne. 2012/02/04 11:35:27
@wudin
Im cieplejsze powietrze tym więcej wody może wyparować. Może kiedyś słyszałeś w szkole o krzywej równowagi faz (Clausiusa-Calapeyrona) która dokładnie to pokazuje: pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3wnanie_Clausiusa-Clapeyrona W bardzo zimnym powietrzu może się "zmieścić" bardzo mało pary wodnej, stąd duże mrozy nie wiążą się z silnymi opadami z wyjątkiem sytuacji gdy nad cienką warstwą mroźnego powietrza zalega cieple i wilgotne. Tak było podczas tej "zimy stulecia" o której pisze Arctic. 2012/02/04 14:39:40
"Czy taka liczba ofiar to ofiary ostrej zimy, czy to jest liczba ofiar dla zimy typowej lub lekkiej?"
Nie mam pojęcia, gugiel mówi że zimą 1998/1999 zamarzło w Polsce ponad 250 osób, 1999/2000 154, 2000/2001 112, 2001/2002 ponad 270 (od października do 20 stycznia), 2004/2006 190, 2005/2006 co najmniej 199. Pewnie odpowiednie służby posiadają lepsze dane. 2012/02/04 16:11:05
@Adi
Widać trend temperatur wód Bałtyku. niestety nie w darmowym Internecie. Program pomiarów zasolenia i temperatury Bałtyku rozpoczęto szczęśliwie pod koniec XIX wieku. Szwedzi robili je w paru punktach na całej długości Bałtyku i przerwali tylko w okresie obu wojen. Opublikowali je Fonselius i Valderrama w 2002 roku. Przez stulecie woda na 80 m ogrzała się koło Bornholmu (czyli najbliżej naszych wód) o 2,5 stopnia, natomiast w Zatoce Botnickiej na północy Bałtyku) jedynie o ułamek stopnia. Co mnie nie dziwi bo jak długo będzie ona pół roku pod lodem to ominie ją szczególnie nasilony właśnie zimą (tak, tak, wudin!) trend rosnący temperatur powietrza. Jeśli kogoś to interesuje dokładniej mogę wysłać PDF tego artykułu. Mój adres mailowy jest na moim blogu.
Gość: Adi, osnor4.rene.com.pl
2012/02/04 21:23:36
Dzięki serdeczne! Prosiłbym o pdfa, chętnie się zapoznam:
adam.slupsk@poczta.onet.pl
Gość: wudin, public136809.xdsl.centertel.pl
2012/02/04 23:39:01
@whiteskies
Chodziło mi o takie coś, podobno im większa różnica temperatur tym parowanie jest intensywniejsze, czyli ocean ma 15°C powietrze 2°C, to też mogą się tworzyć chmury. "Obszarem najbardziej obfitującym w mgły jest Arktyka, mgła z parowania - tworzy się podczas napływu chłodnego powietrza nad cieplejszy zbiornik wodny. Unosząca się para wodna ulega kondensacji w chłodnym powietrzu" @pdjakow Wszystko to pięknie, tylko ja uważam, że to było dzięki zwiększającej się aktywności słonecznej, CO2 ma tu wpływ ale ujemny, bo to schładzacz atmosfery. Takie proste zestawienie faktów, twierdzi się, że gdyby nie efekt cieplarniany to średnia temperatura Ziemi miałaby -18 °C, tylko faktem jest, że taką temperaturę -18°C mamy już na wysokości ok. 5km. Do 5km mamy 50% masy atmosfery, jeśli ją koncepcyjnie usuniemy, mamy już te -18°C na poziomie morza, mimo, że mamy jeszcze 50% masy atmosfery i 400ppm CO2 czy duże ilości pary wodnej, to mamy zero efektu cieplarnianego. Takie wynikające z powyższego twierdzenie, jeślibyśmy zmniejszyli jeszcze masę atmosfery to jeszcze byśmy obniżyli te temperatury, odwrotnie efekt cieplarniany zaczyna się gdy masa atmosfery przekracza 50% obecnej masy, gdyby tę masę zwiększyć ponad 100% to owszem byśmy mieli większe temperatury, bo temperatura zależy od ciśnienia, wysokie ciśnienie to wzrost temperatur niskie spadek. Wszystkie rekordy temperatur w Izraelu są na poziomie Morza Martwego depresja -500m pod poziom oceanów czy 5x0,65°C czyli +3,25°C na samo zwiększone ciśnienie. Owszem słońce było aktywne, były wzrosty temperatur, zapadło w śpiączkę mamy zjazd temperatur i ostre zimy, oczywiście jest pewna bezwładność klimatu opóźnienie reakcji, ale było 0,6°C potem mamy 0,4°C, jednak atmosfera relatywnie dość szybko reaguje na spadek aktywności słońca. www.eioba.org/files/user4894/tab6.gif Co do Bałtyku. Panowie całkowicie pomijają taki fakt, że w ciągu ostatnich stu lat, doszło nie tylko do zwiększenia ludności, ale też zwiększenia produkcji ilości różnego rodzaju ciepła na głowę mieszkańca, czyli jak te miliony ludzi biorą codziennie gorącą kąpiel i spuszczają wodę to ma to wpływ na temperatury w Bałtyku, pomijając zanieczyszczenia, które pewnie poprzez reakcje biochemiczne też powodują wzrost temperatur, mnie nie dziwi, że zatoka Botnicka nie wykazuje takiego efektu bo tam mieszaka stosunkowo mało ludzi i nie wpadają do niej wielkie rzeki, czyli to taki rodzaj morskiej plamy(wyspy) ciepła. 2012/02/05 09:19:53
@wudin
1) Z mgły nie pada śnieg. Do intensywnych opadów śniegu tego potrzebujesz raczej wysokiej chmury zwykle związanej z frontem atmosferycznym. Pudło. 2) Aktywność słońca jest obecnie wysoka. Mieliśmy parę dni temu pierwszą większą burze magnetyczna od 6 lat. Ile to opóźnienie według Ciebie wynosi? Bo wg. statystyki to zaledwie parę miesięcy (efekt zmienności aktywności słońca na temperaturę Ziemi jest słaby ale istotny statystycznie), gdzieś rzędu 2-4 (piszę z pamięci) a słońce jest już mocno aktywne dłużej. Ale widać nie jest to najważniejszy czynnik wpływający na znak NAO (czyli intensywność zim u nas). Co ciekawe nawet nie widać jedenastoletniego słonecznego cyklu w serii czasowej NAO - czym zresztą jestem nieco zdumiony. Widać przeceniamy chyba znaczenie wpływu aktywności słońca na cyrkulacje naszych szerokości. Bo jeszcze raz powtórzę: ciepła czy zimna zima u nas nie ma wiele wspólnego z globalna temperaturą bo ze statystyk widać wyraźnie, ze najważniejszym czynnikiem kontrolującym zimy w Europie jest cyrkulacja atmosferyczna. Drugie pudło. 3) Bałtyk podgrzewany ściekami. To najśmieszniejsza "teoria" sezonu. To się nie zgadza ani energetycznie (policz sobie ile energii jest potrzebne aby ogrzać Bałtyk o jeden stopień, a przecież nie jest to zbiornik termicznie izolowany więc to się nie kumuluje z czasem- strumień przez powierzchnie przy danej różnicy temperatur też mona policzyć) ani chemicznie (efekt takiej ilości ścieków byłby zauważalny w składzie chemicznym wody), ani technologicznie (musiałbyś ekspresowo te ścieki wysyłać bez oczyszczania aby nie ochłodziły się po drodze do temperatury otoczenia). Poza tym ścieki domowe czy przemysłowe to woda słodka i ciepła, a ta zalega na powierzchni (bo lżejsza), aż sztorm jej nie wymiesza i na pewno zdąży się ochłodzić. Jedyne istotne procesy technologiczne grzejące wodę w Bałtyku to chłodzenie elektrowni atomowych wodą morską. Jest to efekt znany i badany ze względu na lokalny wpływ na życie w morzu. Ale właśnie: lokalny. Ta woda jako ciepła i lekka zalega na powierzchni i szybko oddaje ciepło atmosferze (tworząc twoje ulubione mgły). A najlepsze, że wbrew Twojej intuicji większość tych elektrowni jest na północy, kilka nad Zatoką Fińską i dwie (szwedzka i fińska) nad Botnicką. Listę i mapki czynnych i nieczynnych reaktorów atomowych możesz obejrzeć sobie tutaj: world-nuclear.org/NuclearDatabase/Default.aspx?id=27232 Co zabawne drugi najwolniej ogrzewający się punkt w artykule, o którym wczoraj pisałem jest akurat na przeciw jednej z czynnych szwedzkich elektrowni atomowych. A jeśli jeszcze dodam, że trendy ogrzewania zaczęły się wiele lat zanim zbudowano te elektrownie to kolejna "teoria" idzie w łeb. Wudin, masz wyobraźnie. To istotne w pracy naukowej. Ale brakuje Ci drugiego ważnego elementu: wiedzy.
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/05 09:55:01
@Wudin
... stopienie powłoki lodowej na Morzu Barentsa i Karskim zakłóciło skomplikowane systemy przemieszczania się powietrza. Topniejące lody Oceanu Arktycznego odsłoniły duże połacie wód, normalnie pokrytych lodem, wystawiając je na działania atmosferyczne. Utrata arktycznego lodu może ich zdaniem mieć wpływ na rozwój wyżów barycznych (obszarów wysokiego ciśnienia, w których najwyższe ciśnienie jest w środku układu) nad północną Rosją, przynoszonych przez bardzo zimne wiatry z Arktyki i Syberii do Europy Zachodniej. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11090031,To_brak_powloki_lodowej_na_Arktyce_jest_powodem_mrozu.html 2012/02/05 10:17:36
@lx
To nie jest zupełna nowość - artykuły na ten temat kumulują się już gdzieś od dwóch lat. Teraz dopiero z okazji mrozów prasa się o tym dowiedziała. To jest jeden z moich zaległych tematów na blog, na mojej "krótkiej liście" co najmniej od roku ;-) Mam to w końcu spisać (gdy znajdę jeden wolny dzień)? 2012/02/05 10:23:01
@wudin
"Wszystko to pięknie, tylko ja uważam, że to było dzięki zwiększającej się aktywności słonecznej, CO2 ma tu wpływ ale ujemny, bo to schładzacz atmosfery. " Wszystko to pięknie, tylko niedawno twierdziłeś, że w ogóle żadnego wzrostu nie było. Teraz twierdzisz, że było to efektem wysokiej aktywności słonecznej. Zdecyduj się @wudin "Takie proste zestawienie faktów, twierdzi się, że gdyby nie efekt cieplarniany to średnia temperatura Ziemi miałaby -18 °C, tylko faktem jest, że taką temperaturę -18°C mamy już na wysokości ok. 5km. " Gdyby nie efekt cieplarniany temperatura byłaby znacznie niższa - choćby dlatego że gwałtownie wzrosłoby albedo naszej planety. @wudin "Owszem słońce było aktywne, były wzrosty temperatur, zapadło w śpiączkę mamy zjazd temperatur i ostre zimy, oczywiście jest pewna bezwładność klimatu opóźnienie reakcji, ale było 0,6°C potem mamy 0,4°C, jednak atmosfera relatywnie dość szybko reaguje na spadek aktywności słońca. " Pudło. Aktywność słoneczna wyrażona jako długość cyklu słonecznego na Twoim obrazku bardzo słabo koreluje z temperaturą. Dodatkowo postulaty wysuwane przez bodaj Archibalda, który postulował taką korelację okazują się delikatnie mówiąc naciągane (konia z rzędem temu, komu uda się zreplikować jego wyniki dla HadCET).
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/05 10:38:36
@arctic_haze
Masz spisać ;-) Ale i tak jestem pod wrażeniem, że autor tego artykułu z gazeta.pl nie zrobił z 8-nożnego pająka 92-nogiej ośmiornicy ;) 2012/02/05 10:40:42
@arctic
Ja nie jestem pewien, czy tego typu wiązanie braku lodu m.in. na Morzu Karskim a falą mrozów jest w tej chwili uprawnione. Nie trzeba Boryczki, żeby wiedzieć że przynajmniej w ciągu ostatnich 70 lat mroźne zimy pojawiały się w pewnych cyklach. Z ciekawości spróbowałem nałożyć takie dwa dość dobrze znane cykle (ok. 8 i 22 lata) na rzeczywiste temperatury zimy w Europie Środkowej, i wyszło coś takiego: www.wstaw.org/m/2011/11/11/cykl2_png_750x750_q85.jpg Gdzie niebieska, to prognoza. Zgadza się to całkiem nieźle - oczywiście pod warunkiem że dodam trend liniowy ocieplenia 0.3 / 10 lat. Czy ma to sens? Może, pozostawiam pod rozwagę :) Bardzo łatwo dobrać takie cykle, by wyszło "cokolwiek". Udało mi się na przykład niemal idealnie zreplikować serię UAH w oparciu o AMO/ENSO/Aktywność słoneczną, wulkaniczną itd. Oczywiście nadal musiałem dodawać trend do ocieplenia. Jeśli jednak z ciekawości puścimy to dalej, to wyjdzie to: www.wstaw.org/m/2011/11/11/cykl_frc_png_750x750_q85.jpg Jeśli jesteśmy obecnie w minimum jakiegoś cyklu, to nie jest konieczne wiązanie pokrywy lodowej ze zmianą pokrywy lodowej, szczególnie iż ta zima wcale do najostrzejszych nie należy. Jeśli zaś chłodniejsze zimy pozostaną z nami na dłużej, to warto się nad tym zastanowić.
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/05 10:41:30
@arctic_haze
A dało się to zrobić, bo w sumie wychodzi, że jak się ociepla, to się oziębia ;) 2012/02/05 12:48:22
@lx
No to spróbuje niedługo znaleźć czas. Ale teraz na szybko: jest zasadnicza różnica między zmianą temperatury całego globu (globalne ocieplenie) a przemieszczaniem zimnego powietrza z miejsca na miejsce bez zmiany temperatury nawet północnej półkuli (zmiany znaku NAO i temperatura zimy w naszych okolicach geograficznych). 2012/02/05 12:59:09
@pdjakow
Twój wykres 8 i 22 letnich cykli jest niezwykle ciekawy. Tłumaczy po części czemu aktywność słońca ma istotna korelacje z NAO ale w jego serii czasowej nie widać cyklu 11-letniego. Wygląda na to, że widać 22-letni. Intrygujące, A ten 8-letni tez jest ciekawy. Znalazłem w literaturze próby wytłumaczenia jego obecności w serii czasowej NAO falami Rosbiego w Oceanie Atlantyckim. To mniej więcej 2x czas ich przebiegu w poprzek Atlantyku. A czemu tego szukałem? Bo sam na to wpadłem (ale nie pierwszy) przez analogię do 20-letniego cyklu PDO na Pacyfiku, też przypisywanego przez niektórych falom Rosbiego. Pomysł jest ciekawy ale te fale Rosbiego poruszają się tylko w jedna stronę (na zachód) więc w jaki sposób ta oscylacja wraca na wschodni brzeg? Co nie znaczy, że nieprawdziwy. Jeśli oba oceany maja oscylacje z okresami proporcjonalnymi do ich szerokości to coś w tym może być. Widać, że wielu rzezy jeszcze nie rozumiemy. Co nie zmienia faktu, że trochę rozumiemy i wiele "teorii" potrafimy od razu odrzucić jako bzdurne, chociażby dzięki ich sprzeczności z faktami obserwacyjnymi. A ta akurat jest z nimi zgodna.
Gość: edek, aawn44.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/05 13:16:51
Od ocieplenia do ochlodzenia i tak w kolo chlopcy.
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/05 13:37:36
Od ocieplenia do ochlodzenia i tak w kolo chlopcy
A dało się to zrobić, bo w sumie wychodzi, że jak się ociepla, to się oziębia A nie mówiłem... Ale teraz na szybko: jest zasadnicza różnica między zmianą temperatury całego globu (globalne ocieplenie) a przemieszczaniem zimnego powietrza z miejsca na miejsce bez zmiany temperatury nawet północnej półkuli (zmiany znaku NAO i temperatura zimy w naszych okolicach geograficznych). To przecież oczywiste - globalny bilans ciepła (pochłanianego z promieniowania słonecznego i oddawanego w kosmos), to nie to samo co lokalna pogoda. Ale dla @edka już chyba niebałdzo... Tak z ciekawości? Czy gdzieś na świecie są teraz (w lutym) temperatury dużo wyższe niż średnie długoletnie?
Gość: wudin, public133552.xdsl.centertel.pl
2012/02/05 14:11:06
@arctic_haze
1) Z mgły nie pada śnieg. Do intensywnych opadów śniegu tego potrzebujesz raczej wysokiej chmury zwykle związanej z frontem atmosferycznym. Pudło. Tylko ja początkowo mówiłem o takim mechanizmie dla oceanów i chłodnej atmosfery, to była tylko polemika z poglądem, że tylko ciepłe powietrze sprzyja parowaniu, stąd przykład z Arktyką bo takowe zachodzi nawet w Arktyce. "Poza tym ścieki domowe czy przemysłowe to woda słodka i ciepła, a ta zalega na powierzchni (bo lżejsza), aż sztorm jej nie wymiesza i na pewno zdąży się ochłodzić." To był znów taki przykład jak z 10 milionów mieszkań w Polsce dziennie zleci 100 litrów wody podgrzanej do 80°C, a z 50 litrów to u mnie potrafią wychlapać dzieciaki podczas jednej kąpieli, to mamy 1 milion m^3 ścieku o takiej temperaturze i po z mieszaniu z wodą podwyższy o 1°C prawie 1 kilometr^3, Bałtyk jest płytkim morzem, i taka ilość wody jest już dla niego istotna bo to da z 500km2 warstwy wody o takiej temperaturze o 2m grubości. Tylko to znów był przykład różnych składowych pomijanych przy problemie ocieplenia południowego Bałtyku, najwięcej postawiłbym na zanieczyszczenia ropą czy olejami, bo one pośrednio mogą wpłynąć na zmniejszenie parowania czyli ochładzanie się Bałtyku, tak jak to robi tłuszcz w rosole. Do tych kilkudziesięciu milionów mieszkańców znad południowego Bałtyku pływa dziesiątki tysięcy tankowców niech tylko jakiś promili się gdzieś się wyleje, to mamy 1 tysiąc czy parę tysięcy ton ropy rocznie, a to wpływa na to, że nagrzany Bałtyk oczywiście w 99.9% przez Słońce słabiej się ochładza, czyli ma wyższą niż sto lat temu temperaturę, a to w konsekwencji zmienia jego zimowe albedo. Itd. @pdjakow "Wszystko to pięknie, tylko niedawno twierdziłeś, że w ogóle żadnego wzrostu nie było." Nie wiem może;] powiem więcej nawet parę razy zmieniałem zdanie od czasu gdy się problemem zainteresowałem, nawet początkowo przyjmowałem trochę na wiarę to, że CO2 to gaz cieplarniany. Teraz uważam, że CO2 gaz to prolodowcowy, i wyliczam sobie ile to spalanie węglowodorów w tlenie atmosferycznym usunęło tegoż O2 z atmosfery, głównie w postaci H2O, chociaż i CO2 też rozpuszcza się w oceanach, zmniejszając masę atmosfery co przełoży się na spadek temperatur, czyli przewaga flory produkującej tlen prowadzi do ocieplenia klimatu poprzez wzrost masy/pojemności cieplnej atmosfery i ciśnień, przewaga fauny doprowadzi do spadku masy atmosfery i epoki lodowcowej, czyli obecnie też jestem przeciwnikiem CO2 & spalania węglowodorów i zwolennikiem elektrowni atomowych, a nawet termojądrowych. Tylko z wręcz przeciwnych powodów;] ale jestem dalej przeciwnikiem opodatkowywania CO2, bo ogólnie jestem przeciwnikiem biurokracji. 2012/02/05 14:18:16
@Ix
"Tak z ciekawości? Czy gdzieś na świecie są teraz (w lutym) temperatury dużo wyższe niż średnie długoletnie?" W Arktyce. Za tydzień do +10 od normy. 2012/02/05 14:20:40
@wudin
" nawet początkowo przyjmowałem trochę na wiarę to, że CO2 to gaz cieplarniany. " Rozumiem, że teraz w to nie wierzysz. To fajnie, ja lubię takich co to albo uważają, że Ziemia jest płaska, albo że żyjemy wewnątrz sfery, albo że kiedyś skały były miękkie jak plastelina, co pozwoliło ludziom zbudować Zamek Królewski. Tacy ludzie też są potrzebni, bez nich nie byłoby z czego się śmiać. 2012/02/05 14:37:42
@pdjakow
"W Arktyce. Za tydzień do +10 od normy. " To dokładnie miałem na myśli gdy pisałem o "przemieszczaniu zimnego powietrza z miejsca na miejsce bez zmiany temperatury nawet północnej półkuli ".
Gość: wudin, public133552.xdsl.centertel.pl
2012/02/05 15:16:54
@pdjakow
Po prostu nie jestem skrajnie podejrzliwy i jak się tak ogólnie twierdzi to początkowo to przyjąłem ale... to, że CO2 to chłodziwo wiedzą już nawet w NASA ma częściowo odpowiadać za kolaps termosfery z 2008-2009. "Jednym z możliwych wyjaśnień zaobserwowanych zmian może być wzrost stężenia ditlenku węgle, który w atmosferze działa jak chłodziwo, wypromieniowując ciepło w paśmie podczerwonym. Zwiększone stężenie CO2 w termosferze być może zwiększyło efekt stygnięcia zainicjowany w trakcie minimum słonecznego." www.teleskopy.net/?idg=news&idd=925 2012/02/05 15:31:50
@wudi
A teraz zajrzyj łaskawie do źródła: "When carbon dioxide gets into the thermosphere, it acts as a coolant, shedding heat via infrared radiation. It is widely-known that CO2 levels have been increasing in Earth's atmosphere. Extra CO2 in the thermosphere could have magnified the cooling action of solar minimum." 2012/02/05 15:57:16
A konkretnie to:
www2.ucar.edu/news/thermosphere-visuals-multimedia-gallery
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/05 16:49:42
W Arktyce. Za tydzień do +10 od normy.
Prosiłbym jeszcze o źródło tych danych.
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/05 16:52:58
Nie to, żebym miał wątpliwości co do tego, że w Arktyce teraz jest dużo cieplej. Chodzi mi o to, żebym mógł się powołać w potencjalnej dyskusji na konkretne dane.
2012/02/05 17:04:03
@Ix
Np. reanaliza NCAR. tinyurl.com/6ugn23s Na Hornsundzie bardzo ciepło www.ogimet.com/cgi-bin/gsynres?lang=en&ind=01003&ndays=50&ano=2012&mes=02&day=28&hora=23&ord=REV&enviar=Ver Można cofnąć o rok i zobaczyć jak było w 2011. 2012/02/05 17:28:27
@ wudi: widzę tu silne symptomy syndromu Dunninga-Krugera.
Gość: sargon, c177-53.icpnet.pl
2012/02/05 18:14:35
@wudin
"To był znów taki przykład jak z 10 milionów mieszkań w Polsce dziennie zleci 100 litrów wody podgrzanej do 80°C, a z 50 litrów to u mnie potrafią wychlapać dzieciaki podczas jednej kąpieli, to mamy 1 milion m^3 ścieku o takiej temperaturze" Ścieki domowe 80 stC??? Temperatura ciepłej wody użytkowej to z reguły 45-55 stC (do 65-70 stC daje się przegrzew na podgrzewaczach cwu by zabić legionellę - oczywiście jak sobie ktoś 80 stC nastawi to będzie tyle miał, tylko wtedy musi uważać by się poważnie nie poparzyć), siłą rzeczy oczyszczone ścieki odprowadzane do cieków czy morza nie mogą mieć wiekszej. A w rzeczywistości mają znacznie mniejszą, po pierwsze dlatego, że nie tylko zużyta cwu jest wprowadzana do kanalizacji (jeszcze zużyta woda zimna, choćby z wc), po drugie przewody kanalizacyjne kładzie się poniżej głębokości przemarzania (w zależności od regionu kraju 0,8-1,2m, przewody jeszcze niżej - np. u mnie w Poznaniu Aquanet wymaga 1,4m przykrycia rury, przy głębokości przemarzania 0,8m), gdzie jednak grunt ma już ok. +8 stC (+/- kilka stC, zależy), więc następuje wymana ciepła między medium w rurach i gruntem, po trzecie, zerknij sobie na dowolną dużą oczyszczalnię ścieków w Polsce (np. przez Zumi - ja akurat patrzę na Centralną Oczyszczalnię Ścieków w Koziegłowach, pod Poznaniem), zobaczysz kilka ciemnych kółek i prostokątów - to reaktory biologiczne i osadniki wstępne / wtórne, będące de facto ogromnymi zbiornikami, POD GOŁYM NIEBEM. "Tylko to znów był przykład różnych składowych" To tylko przykład filozoficznego podejścia z kompletnym pominięciem realiów 2012/02/05 19:11:54
Jakieś dwie godziny temu rozmawiałem z jednym z byłych kierowników zimowań w polskiej stacji w Hornsundzie. Sam poruszył temat artykułu z dzisiejszej Wyborczej i powiedział "To przecież wiadomo, że kiedy w Hornsundzie jest zimno to w Polsce ciepło i odwrotnie".
I to też dowód na to, że dodatnie czy ujemne NAO to tylko szuflowanie zimnego i ciepłego powietrza z miejsca na miejsce (fachowo to się zwie zmiany cyrkulacji). Ani globalnie nie robi się od tego cieplej ani zimniej. 2012/02/05 21:30:27
@wudin
To był znów taki przykład jak z 10 milionów mieszkań w Polsce dziennie zleci 100 litrów wody podgrzanej do 80°C, a z 50 litrów to u mnie potrafią wychlapać dzieciaki podczas jednej kąpieli Kąpiesz dzieci w wodzie o temperaturze 80C? Albo nie masz dzieci, albo ich nigdy nie kąpałeś, albo sam się nigdy nie kąpałeś (przynajmniej nie zmierzyłeś temperatury wody). U mnie na baterii termostatycznej mam ustawione 38C!!! Dokładną temperaturę wody mierzyłem też przy kąpieli niemowlaka (39C). Proponuję, żebyś kupił termometr zagotował wodę w czajniku, wlał do dużej miski, zmierzył temperaturę i jak ostygnie do 80C to żebyś włożył rękę na 1 minutę (mogą być trzy zdrowaśki). Kup sobie wcześniej jakąś maść na oparzenia. Jeśli naprawdę wykąpałeś swoje dzieci w wodzie o temperaturze 80C to jesteś sadystą i powinieneś zgnić w więzieniu.
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/05 22:20:00
@alfa_X
Wudinowi coś się pokiełbasiło, ale to nie znaczy, że trzeba go od razu linczować. Tym bardziej, że Sargon już sprostował pomyłki. No fajnie, że umiesz obsługiwać baterię (w dodatku termostatyczną), mierzyć temperaturę i kąpać niemowlaki, tak by nie trafić do więzienia, ale po co ta agresja? Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 12.04.2004 r. Dz. U. Nr 75/02, §120 ust. 2 brzmi: "Instalacja ciepłej wody powinna zapewnić uzyskanie w punktach czerpalnych temperatury wody nie niższej niż 55°C i nie wyższej niż 60°C"
Gość: wudin, public133552.xdsl.centertel.pl
2012/02/05 22:28:39
No jeny, to są dzieci na tyle duże, że potrafią regulować temperaturę kranem, mieszając zimną z ciepłą, chodziło o zużycie, 100 litrowy bojler jak jest ustawiony na maksimum, pod dwóch 20-30 minutowych kąpielach jest już z letnią wodą, po trzech z zimną, liczyłem dla czteroosobowej rodziny;] ja mogę się wykąpać w 5-10 minut, a niektórzy mają podgrzewane baseny.
@sargon Ścieki domowe 80 stC??? Ludzie jest coś takiego jak zasada zachowania energii, wiadomo, że nikt nie kąpie się w 80 °C, ale miesza ciepłą z zimną co nie oznacza, że ta energia się ulotniła nie wiadomo gdzie, choć zawsze mogła ta temperatura ogrzać np., powietrze czy cokolwiek innego, bezpośrednio nad Bałtykiem jest kilka miast portowych o milionowych populacjach i kilkanaście niewiele mniejszych, więc może nawet sporo oczyszczonych lub nie ścieków trafia do morza z temperaturą 10°C czy więcej, ale mniejsza o to, choć ciekawe by było jakie temperatury, miały wody Wisły czy Odry u ujść, w ostatnich stu latach. Być może ta zmiana temperatur wiąże się głównie z zmianą koloru Bałtyku czyli albedo bo "Stwierdzono, że Morze Bałtyckie w ciągu XX wieku zmieniło swój charakter z oligotroficznego (o przejrzystych wodach) w mocno zeutrofizowane". pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Phytoplankton_bloom_in_the_Baltic_Sea_(July_3,_2001).jpg&filetimestamp=20070325151540 @ZielonyGrzyb znalazł się i samozwańczy psycholog ;] mnie już dość dawno w szkole przebadali parę razy bo sprawiałem lub nie pewne problemy, wyszło im po testach, że mam wybitne zdolności matematyczne, i IQ ok. 130, dlatego często mi wytyka się rozwiniętą wyobraźnię, czy inne talenty do wymyślania wymyślnych rzeczy. Ja się specjalnie temu nie dziwię tylko tak zastanawiam jak ludzie bez talentu, inaczej zmysłu, mogą oceniać czy mój ogląd rzeczywistości, jest do rzeczy czy od rzeczy, nie mieć talentu inaczej zmysłu do czegoś, to tak jakby ktoś bez zmysłu węchu czy węchomózgowia chciał psa myśliwskiego, prześcignąć w tropieniu zwierzyny po zapachu tropu.
Gość: wudin, public133552.xdsl.centertel.pl
2012/02/05 22:46:18
Co do tego bojlera wydawało mi się, że temperatura maksymalna to 80°C, być może jest mniej instrukcję czytałem z dwa lata temu, przy okazji montażu, prawdopodobnie, to jest mniejsza temperatura, no fakt parzy ale chyba nie tak by wywoływać oparzenia, bąble, czy zaczerwienienia, wątpię by producent chciał się narazić na proces o uszkodzenie ciała podczas kąpieli, ale może kto wie, tu nie Ameryka.
Gość: sargon, c177-53.icpnet.pl
2012/02/06 00:33:21
@wudin
"Ludzie jest coś takiego jak zasada zachowania energii, wiadomo, że nikt nie kąpie się w 80 °C, ale miesza ciepłą z zimną co nie oznacza, że ta energia się ulotniła nie wiadomo gdzie, choć zawsze mogła ta temperatura ogrzać np., powietrze czy cokolwiek innego, bezpośrednio nad Bałtykiem jest kilka miast portowych o milionowych populacjach i kilkanaście niewiele mniejszych, więc może nawet sporo oczyszczonych lub nie ścieków trafia do morza z temperaturą 10°C czy więcej, ale mniejsza o to, choć ciekawe by było jakie temperatury, miały wody Wisły czy Odry u ujść, w ostatnich stu latach. Być może ta zmiana temperatur wiąże się głównie z zmianą koloru Bałtyku czyli albedo bo "Stwierdzono, że Morze Bałtyckie w ciągu XX wieku zmieniło swój charakter z oligotroficznego (o przejrzystych wodach) w mocno zeutrofizowane"." "Co do tego bojlera wydawało mi się, że temperatura maksymalna to 80°C, być może jest mniej instrukcję czytałem z dwa lata temu, przy okazji montażu, prawdopodobnie, to jest mniejsza temperatura, no fakt parzy ale chyba nie tak by wywoływać oparzenia, bąble, czy zaczerwienienia, wątpię by producent chciał się narazić na proces o uszkodzenie ciała podczas kąpieli, ale może kto wie, tu nie Ameryka." Proponuję zrezygnować z rozważań odn. tego co mogło czy co się komu wydaje i przejść do faktów. A fakty są takie, jak Ci tu ludzie napisali. 2012/02/06 07:33:21
@wudin
CO2 jest gazem o czasteczce zlozonej z 3 atomow. Wszytskie gazy o trój(i wiecej) atomowych czasteczkach maja pasma absorbcyjne w zakresie podczerwieni. Fakt, ze CO2 jest gazem cieplarnianym odkryl Tyndall w XIX wieku, poczytaj np ladny esej o nim: doc-snow.hubpages.com/hub/Global-Warming-Science-In-The-Age-Of-Queen-Victoria 2012/02/06 08:38:46
@wudin:
Sama inteligencja nie wystarczy. Przydałoby się jeszcze trochę wiedzy. Mając ostre zęby, ale nie mając jedzenia, nie najesz się. zastanawiam jak ludzie bez talentu, inaczej zmysłu, mogą oceniać czy mój ogląd rzeczywistości Insynuacje odnośnie mojej (i pozostałych tu) inteligencji sobie odpuść. 2012/02/06 09:14:12
@wudin
"Takie proste zestawienie faktów, twierdzi się, że gdyby nie efekt cieplarniany to średnia temperatura Ziemi miałaby -18 °C, tylko faktem jest, że taką temperaturę -18°C mamy już na wysokości ok. 5km." Przy gradiencie 6,5K/km na wysokości 5 km powinno być -50 stopni, a nie -18. Efekt cieplarniany w działaniu! "Do 5km mamy 50% masy atmosfery, jeśli ją koncepcyjnie usuniemy, mamy już te -18°C na poziomie morza, mimo, że mamy jeszcze 50% masy atmosfery i 400ppm CO2 czy duże ilości pary wodnej, to mamy zero efektu cieplarnianego." Bzdura. Efekt cieplarniany na pewno byłby mniejszy (odpowiadałoby to ~200 ppm CO2 minus poszerzanie ciśnieniowe), ale nie byłby zerowy. "Po prostu nie jestem skrajnie podejrzliwy i jak się tak ogólnie twierdzi to początkowo to przyjąłem ale... to, że CO2 to chłodziwo wiedzą już nawet w NASA ma częściowo odpowiadać za kolaps termosfery z 2008-2009. W NASA wiedzą także, że CO2 emituje oraz absorbuje promieniowanie podczerwone. Sumarycznie wszystkie gazy cieplarniane "ochładzają" atmosferę w tym sensie, że niemal wszędzie absorbuje ona mniej promieniowania długofalowego niż emituje; gdybyś jednak usunął gazy cieplarniane 100% emisji w kosmos musiałoby następować z poziomu gruntu, z wiadomymi skutkami (temperatura efektywna ~255 K). Natomiast zmiany temperatury danego poziomu atmosfery, tj. ocieplenie/ochłodzenie wywołane zmianami stężenia gazów cieplarnianych zależy od sumarycznego bilansu emisji, absorpcji oraz innych strumieni ciepła. Dlatego jednocześnie wzrost koncentracji CO2 prowadzi do ocieplenia w troposferze oraz do ochłodzenia w stratosferze, mezosferze i termosferze.
Gość: wudin, public140607.xdsl.centertel.pl
2012/02/06 13:49:06
@perfectgreybody
"Efekt cieplarniany na pewno byłby mniejszy (odpowiadałoby to ~200 ppm CO2 minus poszerzanie ciśnieniowe), ale nie byłby zerowy." No może coś na stałą g, czyli jaki -17,5°C, dlaczego "~200 ppm" to można i zapisywać procentowo, procenty by się nie zmieniły lub minimalnie, tu zmienia się masa tak jak masa atmosfery, czyli co zostaje te "poszerzenie ciśnieniowe", może coś więcej na ten temat, cały czas coś piszę o tym ciśnieniu. Bo mi się intuicyjnie, a raczej geometrycznie nie zgadza to, by 1m^3 o np. masie 3kg, dociśnięty wiadomym słupem masy gazów w polu grawitacyjnym, nie różnił właściwościami od 1m^3 gazu z wysokości 10000m o masie np. 1kg, bo na pewno ten metr ma kilka razy więcej energii kinetycznej, która musi równoważyć choćby te ciśnienie, czy ten słup też nie robi tego zderzeniowego łup. Czyli o co chodzi z tym poszerzeniem ciśnieniowym (zderzeniowym wymuszeniem;]). "Dlatego jednocześnie wzrost koncentracji CO2 prowadzi do ocieplenia w troposferze oraz do ochłodzenia w stratosferze, mezosferze i termosferze." A już chciałem uwierzyć, że tylko termosfera jest przezroczysta dla promieniowania cieplnego;] ps. panie sargon i inni mniejsza o te poboczne Bałtyckie i ambicjonalne tematy. 2012/02/06 14:34:15
@wudin
Ja już nawet przestałem rozumieć o czym Ty piszesz a propos efektu cieplarnianego. O co Ci chodzi z poszerzeniem ciśnieniowym? Też nie wierzysz w jego istnienie czy uważasz że wpływ jego istnienia jakoś zaprzeczy efektowi cieplarnianemu? Zaprzeczasz już nawet spektroskopii molekularnej? I jeszcze jedno pytanie do Ciebie. Dlaczego przy atmosferze o połowę rzadszej mielibyśmy rzekomo mieć zerowy efekt cieplarniany? Czy Ty jesteś tą samą osobą, która kiedyś wmawiała mi na moim blogu, że temperaturę atmosfery wywołuje ciśnienie. To nie jest fizyka z tego Wszechświata. Tak naprawdę temperatura byłaby tylko o kilka stopni niższa. Ponieważ efekt cieplarniany jest proporcjonalny do logarytmu koncentracji gazów cieplarnianych oziębiłoby się przy zmniejszenie CO2 o połowę o prawie dokładnie tyle ile spowoduje jego podwojenie (ok. 3 stopnie). Miedzy innymi dlatego, że pary wodnej nie miałbyś wcale połowę. Jej koncentracja zależy od temperatury powierzchni oceanów a nie koncentracji atmosfery.
Gość: Adi, fby98.internetdsl.tpnet.pl
2012/02/06 15:00:42
Z tym cienkim lodem na morzu Barentsa i Karskim, jako przyczyną obecnych mrozów to media chyba napisały po to, żeby gawiedź utwierdziła się w przekonaniu, że klimatolodzy od ocieplenia to jacyś szarlatani. Bo przecież teorii do opisania było całe mnóstwo. Nie macie lekko chłopaki, ale cóż, każdy ma swoje ryzyko zawodowe ;)
Ja ze swoich organoleptycznych obserwacji wysnułbym raczej wniosek, oprócz tego co napisałem kiedyś o coraz bardziej niestabilnej pogodzie, że zanikają pośrednie pory roku (wiosna i jesień) a klimat w Polsce staje sie coraz bardziej kontynentalny. Przede wszystkim jest suchszy i szczególnie lata są cieplejsze. Z zimami to różnie bywa, na moje po całej serii wyjątkowo łagodnych zim 1990-2005 coś jakby się przełączyło szczególnie w ostatnich trzech zimach, które są bardziej normalne. 2012/02/07 08:56:52
Jeszczwe wyjaśnienie. tak mnie zadziwił ten absurdalny kawałek wywodów wudiego, że zapomniałem napisać dlaczego to absurd:
"Do 5km mamy 50% masy atmosfery, jeśli ją koncepcyjnie usuniemy, mamy już te -18°C na poziomie morza," Absurdalność tego polega na nie zauważeniu, że atmosfera ziemska ogrzewana jest przez Słońce głównie od dołu. Powietrze (nawet z pewna zawartością sadzy itp.) jest na tyle przezroczyste dla promieniowania słonecznego ("krótkofalowego"), że powierzchnia Ziemi absorbuje dwa razy więcej ciepła niż cała atmosfera. I dlatego gdyby "ukraść" dolnych 5 km atmosfery to temperatura tego przeniesionego z góry powietrza bardzo szybko by wzrosła ogrzana przez nasłonecznioną powierzchnię Ziemi (i to pomimo, że nie byłoby ogrzania powietrza przez adiabatyczny wzrost ciśnienia).
Gość: wudin, public138508.xdsl.centertel.pl
2012/02/07 14:25:20
Przepraszam, że dopero dzisiaj, ale co do efektu cieplarnianego CO2, H2O, to jeśli to ma być jakieś zwrotne odbicie fotonów podczerwieni w co ciekawe nieprzezroczyste dolne warstwy troposfery, to to jest absurd, jeśli te 2000 cząstek O2, N2 na jedną CO2 czy 5-10-50-100 cząsek H2O w troposferze, odbierają kinetycznie (zderzeniowo) ochotę do świecenia w podczerwieni cząstkom CO2 i H2O, czyli CO2 i H2O absorbują, ale nie świecą, lub bardzo rzadko, bo są nachmiast gaszone przez kinetyczny odbiór energii przez O2 i N2, to to ma jakiś sens.
Czyli przy takim mechanizmie jeśli powietrze byłoby rzadsze, to tzw., efekt cieplarniany w ogóle by nie wystąpił. Jeszcze raz, czyli to zachodzić może w dość gęstej atmosferze czyli większa gęstość to skrócenie dróg między cząsteczkami, liczba zderzeń na /s itd., CO2 jeśli chodzi o liczbę do innych cząstek i cząstek H2O ma na to, mały wpływ wygląda na to, że już na wysokości 5km ujemny. Atmosfera to duża bardzo skomplikowana maszynera o wielu zmiennych, rozłożona na kuli o sporej masie i grawitacji, jest dużo róznych przepływów masy i ciepła, np, w dzień atmosfera pęcznieje nabiera energii potencjalnej w nocy grawiatcyjne gaz opada czyli pompa ciepła, przepływy ciepła są z prędkościami światła podczerwień i dzwięku cząsteczki gazu, co do zderzeń jeżeli mamy trzy cząstki to mogą one nadać jednej zderzeniami większą temperaturę, no tak kiedyś pod tym samym nikiem chyba tu i chyba na "anomalia klimatyczna" czy jakoś tak, coś o tym pisałem, ale pojęcia "młota grawitacyjnego" to nie ja użyłem, płaska powierzchnia absorbcji w m^2 to nie wszystko, zwłaszcza, że albedo się zmienia, były dziury ozonowe itd, żeby rozgrzać tą maszynerię do tych temeratur trzeba tysięcy lat czyli oceany, czy lat dla atmosfery ze względu na ich pojemności ceplne itd., "CO2 cieplarnianocentryzm" to żenada, zwiększenie masy CO2 w atmosferze powyżej kilku kilometrów 2 razy, to dwa razy większe zdolności CO2 do oziebiana górnych warstw atmosfery, w dolnej ma kilkanaście - kilkadziesiąt razy słabszy wpływ niż para wodna, czyli per saldo wzrost masy CO2 być może bardziej powodje ochłodzenie niż efekt cieplarniany. Te powierznie które pracują grzeją się najbardziej, powierzchnia ziemi w nocy też nagrzewa się od atmosfery, pomijam już tu sprawy ozonu, jonów i elektronów, wiatru słonecznie itd., czyli tego, że atmosfera nie grzeje się tylko od ziemi. Przepraszam jeśli wiedzę kogoś uraźiłem, ja nie szukam wiary ja chcę wiedzieć jak, z fizyki uznaję tylko fizykę kwantową która jest genialna, w zasadzie geometria i ruch, podstaw można szukać u Euklidesa i Zenona z Elei, reszta fizyki to przybliżenia uogólnień, na razie dziękuję. Temat to ciekawy ale dla mnie w II czy III rzędzie zainteresowań, głównym jest pismo, język i historia. 2012/02/07 14:50:20
"Przepraszam jeśli wiedzę kogoś uraźiłem, ja nie szukam wiary ja chcę wiedzieć jak"
Problem w tym że nie chcesz się niczego nauczyć (a masz niepowtarzalną okazję, właśnie kilku fizyków traci swój czas by coś ci wyjaśnić), bo przecież i tak już wszystko wiesz: "CO2 cieplarnianocentryzm" to żenada, CO2 powoduje ochłodzenie, atmosfera pęcznieje, przepływy ciepła są z prędkościami światła, i tak dalej, klasyczny Dunning-Kruger. "z fizyki uznaję tylko fizykę kwantową która jest genialna, w zasadzie geometria i ruch, podstaw można szukać u Euklidesa i Zenona z Elei, reszta fizyki to przybliżenia uogólnień, na razie dziękuję. Temat to ciekawy ale dla mnie w II czy III rzędzie zainteresowań, głównym jest pismo, język i historia." To obawiam się że nie możemy ci pomóc. 2012/02/07 15:53:32
@ Wudin:
Cytując klasyka: Witki mi opadły!
Gość: wudin, public138508.xdsl.centertel.pl
2012/02/07 16:00:03
"przepływy ciepła są z prędkościami światła, i tak dalej, klasyczny Dunning-Kruger. "
Nie da się dać całego opisu w paru akapitach, trochę uprościłem wiem, że ze względu na geometrię i masę atmosfery, tzw. bezwładność cieplną, oraz energię kinetyczną gazu o rzędy wielkości większą, niż energia fotonu, największa rolę gra konwekcja co nie wyklucza tego, że cząstka z jakimś tam prawdopodobieństwem, bliskim prędkości dźwięku może się znaleźć w 30 sekund z poziomu 0 na 10km, im wyżej tym prawdopodobieństwo większe. "poszerzanie ciśnieniowe), ale nie byłby zerowy." ?
Gość: , abha48.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/07 16:04:27
@wudin
"Atmosfera to duża bardzo skomplikowana maszynera o wielu zmiennych, rozłożona na kuli o sporej masie i grawitacji, jest dużo róznych przepływów masy i ciepła, np, w dzień atmosfera pęcznieje nabiera energii potencjalnej w nocy grawiatcyjne gaz opada czyli pompa ciepła [...]" Silnik cieplny, jeśli już. "Temat to ciekawy ale dla mnie w II czy III rzędzie zainteresowań, głównym jest pismo, język i historia." Filozofia widzę też.
Gość: , abha48.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/07 16:06:12
Verfluchte...
(nie wziąlem pod uwagę, ze piszę z nieswojego kompa) To wyżej to ja, znaczy się sargon :)
Gość: wudin, public138508.xdsl.centertel.pl
2012/02/07 16:14:19
Filozofia jak najbardziej od argumentów przeciwko ruchowi, czyli argumentów przeciwko dzieleniu odcinka w nieskończoność, dochodzimy do niepodzielnych najmniejszych cząstek w fizyce kwantowej.
2012/02/07 16:22:20
@wudin
Efekt cieplarniany tłumaczy przede wszystkim na gruncie fizyki kwantowej. Żadnego "odbijania fotonów" tam nie ma. Na najprostszym poziomie efekt cieplarniany (dobra szkoła średnia) tłumaczy się go prawem Stefana-Boltzmanna oraz Beera-Lamberta , na nieco bardziej zaawansowanym korzystając z prawa Plancka a na jeszcze bardziej ( i precyzyjniej) za pomocą widm oscylacyjno rotacyjnych cząsteczek (to już bardzo zaawansowana fizyka kwantowa). Taka praca z lat 30-tych - dynamicznego rozwoju teorii kwantów na temat CO2 i jego roli w efekcie cieplarnianym z Phys.Rev jest np.tu: prola.aps.org/abstract/PR/v38/i10/p1876_1
Gość: wudin, public138508.xdsl.centertel.pl
2012/02/07 16:45:40
Dzięki wiem, że nie ma lekko i trzeba samemu;]
2012/02/07 17:38:04
@wudin
Nie dość, że nie chcesz się niczego nauczyć to jeszcze nie przyznasz nigdy, że nie masz racji. A ignorancja zmieszana z arogancją to nader nieprzyjemna mieszanina. Piszę to tylko dlatego, że mam nadzieje, że jeszcze jesteś w stanie korygować wady charakteru.
Gość: sargon, c177-53.icpnet.pl
2012/02/07 18:23:42
@wudin
"Filozofia jak najbardziej od argumentów przeciwko ruchowi, czyli argumentów przeciwko dzieleniu odcinka w nieskończoność, dochodzimy do niepodzielnych najmniejszych cząstek w fizyce kwantowej." No bardzo mi przykro, ale mi chodziło o to, ze to co tu (jak na razie) prezentujesz, to kupa bezpodstawnych spekulacji, najcześciej zupełnie oderwanych od rzeczywistosći i nieco równie uprawnionych wniosków. 2012/02/07 20:12:50
@wudin
Tacy okrutni nie jesteśmy :). Jak chcesz zgłębiać wiedzę fizyczną na temat efektu cieplarnianego i klimatu możesz zacząć np. tu: www.igf.fuw.edu.pl/meteo/stacja/wyklady/
Gość: wudin, public133298.xdsl.centertel.pl
2012/02/07 22:55:13
No dobra będę szczery każdy coś robi w jakimś celu, np., sargon przygadał mi od filozofa, a ja po prostu, ignorując to wykorzystałem tylko po to, by rozwinąć myśl Zenona;] tu nie wydało się, ale powszechnie wiadomo;] zbieram materiały na książkę pod roboczym tytułem "Pollin chóran", z CO2 zrobiono już negatywnego bohatera i rozreklamowano, jak wyżej napisałem u mnie będzie pośrednią przyczyną zlodowacenia, rzecz będzie w w latach 1910-1945, fizyka w tej alternatywnej historii, też będzie oparta na innych paradygmatach, ukatrupię arogancko niejakiego Einsteina, przestrzeń będzie nieruchoma, pojęciem urojonym będzie pojecie czasu w nauce będzie w użyciu tylko ruch, a światło się będzie zaginało zależnie od prędkości względem przestrzeni itp., nie ma czasu tylko teraźniejszość więc zasada zachowania energii będzie całkowicie zrozumiała, nie będzie niedorzecznych filmowych podróży w czasie, czyli dziękuję za ćwiczenia z retoryki, erystyki itp.;]
ps. do redakcji tekstu oczywiście zatrudnię polonistkę, bo buduję zbyt długie wielokrotnie złożone zdania, niepoprawne stylistycznie, każdy ma jakieś wady;]
Gość: wudin, public133298.xdsl.centertel.pl
2012/02/07 22:58:41
errata "a światło się będzie zaginało zależnie od prędkości względem przestrzeni (źródła światła)" i dla lepszego zrozumienia;]
Gość: sargon, c177-53.icpnet.pl
2012/02/07 23:24:27
Z ową "myślą Zenona" to chodzi Ci o Twój komentarz z 2012/02/07 16:14:19 i nawiązałeś do rozważan o Achillesie i żółwiu?
Jeśli tak, to błędem Zeno nie był podział odcinka na nieskończenie wiele częsci (więc nie ma potrzeby wyszukiwania "argumentów przeciwko dzieleniu odcinka w nieskończoność" (wudin), ale twierdzenie, ze suma nieskończonej liczba składników musi być równa nieskończoności. 2012/02/08 08:00:57
Paradoksy Zenona wyjaśnił rachunek różniczkowy (autorzy: Newton i Leibniz). Ale dla filozofów to nowinkarstwo, którego nie biorą pod uwagę.
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/08 14:00:47
@arctic haze
Ale po co od razu rachunek różniczkowy. To zwykły szereg geometryczny: 1/2+1/4+1/8+1/16+ ... = 1 @wudin Za moich czasów wzór na sumę nieskończonego ciągu geometrycznego był przerabiany (tak na oko) w II klasie szkoły średniej. Ale jakby co to wikipedia wyjaśnia to tak: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/4b/Geometric_progression_convergence_diagram.svg/220px-Geometric_progression_convergence_diagram.svg.png "Na oko" nie przekracza to możliwości poznawczych takiego Talesa czy Pitagorasa ;)
Gość: wudin, public144855.xdsl.centertel.pl
2012/02/08 14:52:11
Papier jest bohaterem i i męczennikiem nauki przyjmie wszystko, epicykle, figury geometrycznie niemożliwe i pojęcie różniczki. Argumenty Zenona przeciwko ruchowi są argumentami przeciwko rzeczywistemu istnieniu minus nieskończoności, każdy krok wykonywany w minus nieskończoność jest nieskończenie długi, czyli niemożliwy do wykonania, czyli to co możliwe to skończone, niemożliwe nieskończone.
Pojęcie różniczki jest logicznym i językowym potworkiem, co to znaczy "nieskończenie mała zmiana jakiejś wielkości", bo jak można ją dalej dzielić to nie jest nieskończenia mała, jak jest niepodzielna to jest niepodzielnym (możliwy) parakwantem, czyli jest skończona. Czyli to nie rozwiązanie tylko zawinięcie problemu, w niejasne wewnętrznie sprzeczne pojęcie. To nie nauka, to teologia typu licznie legionów diabłów na czubku szpilki. Czyli dzielenie w nieskończoność (pojęcie minus nieskończoności) to działanie (pojęcie) zabronione, paradoksalnie i nierzeczywiste, a jak napisałem bohater papier to dzielnie zniesie;]
Gość: wudin, public144855.xdsl.centertel.pl
2012/02/08 15:05:17
@arctic haze
Ale po co od razu rachunek różniczkowy. To zwykły szereg geometryczny: 1/2+1/4+1/8+1/16+ ... = 1 1/2+1/4+1/8+1/16+ ??? 1/perdylionowa ...= 1 Co tak idziemy na łatwiznę, uzupełnij ciąg liczbami w miejscu znaków zapytania, jak zbraknie życia i papieru, pisz na Bar;] (możliwe=skończone, nieskończone=nie możliwe) 2012/02/08 15:12:34
@lx
Mam wrażenie, że w tym jest nieco więcej niż tylko nieskończony szereg geometryczny. Paradoks o strzale także przede wszystkim wymaga pojęcia prędkości będącej pochodną z położenia po czasie, a to już na pewno rachunek różniczkowy.. Ale to nie wszystko. Współcześnie dowodzimy wzór na sumę skończonego szeregu geometrycznego przez indukcję (tak mnie tego uczono), chociaż można jeszcze prościej: www.youtube.com/watch?v=xfzcUkcLXXA Ale w starożytności mieli problem nie ze skończonym, a z nieskończonym szeregiem geometrycznym. My piszemy "limesy" i wszystko jest proste. Ale proste jest przez to co wiemy... z rachunku różniczkowego. A przynajmniej historycznie doszliśmy do wielkości nieskończenie małych właśnie tą metodą.
Gość: Ix, 87-206-93-10.dynamic.chello.pl
2012/02/08 16:16:29
@arctic haze
Ale w tym paradoksie ze strzałą owa strzała porusza się ze stałą prędkością (obojętnie jaką), więc w kolejnych odcinkach czasu: 1/2t+ 1/4t+ 1/8/t + ... = t pokona drogę: 1/2s + 1/4s + 1/8s + ... = s czyli w czasie t pokona drogę s. Nie potrzeba tu chyba rachunku różniczkowego - wystarczy dowód na sumę ciągu geometrycznego. Ale to chyba off-top - nie psujmy perfectgreybody'emu bloga. PS. A może by tak wprowadzić na blogu taki temat-katalog: "miscellanea" i tam takie off-topowe dyskusje przerzucać? 2012/02/08 16:43:54
Mi chodzi nie o dodawanie coraz mniejszych liczb (bo to się powtarza we wszystkich paradoksach Zenona) ale o tą część:
"Możemy sobie wyobrażać dowolną chwilę lotu, w którym strzała znajdowała się w jakimś konkretnym punkcie, w konkretnej odległości od łucznika. Czyli możemy powiedzieć, że skoro w każdej chwili znajdowała się w jakimś konkretnym punkcie, więc w każdej chwili była w spoczynku. Niemożliwe jest zatem, aby w każdej chwili czasu strzała pozostawała w spoczynku i poruszała się jednocześnie." Tu odpowiedzią jest definitywnie v = dx / dt A co do miscellanea to może warto tworzyć od czasu do czasu wątek to dyskusji "wokół". Chociaż z drugiej strony my i tak o wszystkim dyskutujemy wszędzie. Mi to nie przeszkadza, ale tu rządzi perfectgreybody.
Gość: Apropos, apn-46-76-240-216.dynamic.gprs.plus.pl
2012/04/04 10:47:49
Zajrzałem dopiero wczoraj ponownie i choć nikt tutaj pewnie już nie dotrze, to wyjaśniam:
Napisałem swój komentarz bo miałem już w styczniu gotowy tekst. Były to fragmenty mojego artykułu m. in. "o zimach" (danego do druku 15 stycznia br.), który ukazał się w naszej prasie lokalnej w lutym. @Arctic ... chyba nie sprawdził Pan kto jest współautorem pracy "skromnego" Raspopova . Otóż są to Szwajcarzy: J. Esper i D. Frank, uczeni wybitni, dodam zwolennicy teorii AGW, cytowani w raporcie IPCC, dysponenci jednego z największych centrum obliczeniowego wyposażonego w najnowsze oprogramowania. Zapewne wykonali oni w ciągu swojej kariery naukowej, patrząc po liczbie publikowanych prac, jeśli nie dziesiątki to setki tysięcy analiz statystycznych. Choć i sam Raspopov jest autorem (często jako współautor) prac cytowanych w literaturze recenzowanej - najważniejszych periodykach naukowych. Mógłbym zacytować kilka innych publikacji o "lags" z mojej podręcznej biblioteki "references" ale właśnie ze względu na wybitne osiągnięcia autorów i ich poglądy, zacytowałem właśnie tą pracę (fakt obok dwóch innych - proszę nie żałować pieniędzy szczególnie na Helama et al.). Gratuluje więc Panu odwagi Arctic, ale tylko i wyłącznie tego ... To co Pan napisał w dużej części jest po prostu nieprawdziwe lub źle zinterpretowane (czy przez to śmieszne - nie wiem zależy jak dla kogo) "aby siedzieć cicho". Wróćmy więc do meritum - mogę odpowiedzieć Panu krótko (nie użyję ostrych słów ale sam Pan powiedział, że chyba bredzi): to iż opóźnienie jest podobne do okresowości nie świadczy, że popełniono prosty błąd w założeniach do obliczeń - tyle i aż tyle ... Tak analizują to de facto "przeciwnicy" obu autorów: "Raspopov et al. (2008) employed band-pass filtering in the 180- to 230-year period range, wavelet transformation (Morlet basis) for the range of periods between 100 and 300 years, as well as spectral analysis, in order to compare the variability in the two tree-ring records with independent 14C variations representative of the approximate 210-year de Vries solar cycle over the past millennium." "<b>Complicating the matter</b>, however, Raspopov et al. report there can sometimes be an appreciable delay in the climate response to the solar signal," which can be as long as 150 years, and they note that regional climate responses to the de Vries cycle "can markedly differ in phase," even at distances of only hundreds of kilometers, due to "the nonlinear character of the atmosphere-ocean system response to solar forcing." Opóźnienie: Słońce - reakcja klimatu, jest więc pewną-nym, komplikacją - problemem dla nich: tj. Espera i Franka (et al. zapewne też ...). "The climate response to long-term solar activity variations (from 10s to 1000s years) manifests itself in different climatic parameters, such as temperature, precipitation and atmospheric and oceanic circulation." Czyli wiedzą o tym o czym Pan mówi że nie wiedzą - tylko trzeba dokładnie ...
Gość: Apropos, apn-46-76-240-216.dynamic.gprs.plus.pl
2012/04/04 10:50:36
<i>"Skoro te nieznane nauce wzmocnienia są znacznie silniejsze, to powinny wzmacniać też obecny spadek aktywności słonecznej, czyż nie?"</i>
Oczywiście że tak ! ... ta praca Fostera i Rahmstorfa (iopscience.iop.org/1748-9326/6/4/044022) twierdzi że bezpośrednio bardzo mało: o -0,019 st. C na dekadę; ale jednak kompletny i większy wpływ: sprzężenia zwrotne i "second order effects", ujawnią się dopiero za "jakiś czas": 10 do 1000 a najpewniej za 40-120lat. Chyba nie będzie to nowa LIA jak chce DM, ale ... Arctic pisze o oscylatorach. W modelach leżących u podstaw nowoczesnej nauki o klimacie - modeli klimatycznych, w tym i teorii AGW, jedną z głównych ról gra równanie - model Lotki-Volterra, najlepiej opisujące - pokazujące, konieczność istnienia - powszechność "lags" (od 1 sekundy do rzędu setek - tysiąca lat). Tutaj polecam do (dokładnej!) analizy ten podręcznik: Theoretical Environmental Analysis, Rothman, 2011. (www.scribd.com/doc/73423257/114/Predator-prey-cycles-the-Lotka-Volterra-equations).
Gość: Apropos, apn-46-76-240-216.dynamic.gprs.plus.pl
2012/04/04 10:53:41
... i dodam fragment mego artykułu:
"(www.atmos-chem-phys-discuss.net/9/24731/2009/acpd-9-24731-2009.pdf) Lin i współ. (2009) oceniają te opóźnienie w reakcji klimatu na zewnętrzne i wewnętrzne wymuszania na 70-120 lat (jest to tzw. stała klimatyczna), przy czym: "...wielkość współczynnika sprzężenia zwrotnego jest określona przez pamięć systemu klimatycznego. Im dłużej czynnik wymuszania jest ["zapisuje się"] w pamięci, tym silniejsze są pozytywne wzmocnienia - sprzężenia zwrotne." Uzupełnię o powszechnie cytowany: (ruby.fgcu.edu/courses/twimberley/EnviroPhilo/SolVar.pdf) Beer et al., 2006.: "This implies that the climate system has the potential to respond significantly to even VERY WEAK forcings and that this response may depend strongly, not only on the amplitude, but also on the duration of the forcing with potentially larger effects for LONGER LASTING or REPEATED forcings." ... i jeszcze kilka fragmentów z mojego artykułu z lutego: "Badacze z (atmospheres.gsfc.nasa.gov/climate/index.php?section=136) NASA twierdzą np., że: "...to, jak zmienność słoneczna wpływa na zmiany klimatu na Ziemi w długich okresach czasu, <b>pozostaje problemem nierozwiązanym.</b>" (www.citeulike.org/group/1174/article/969558) Bard i Frank (2006) dodają: "Ogólnie rzecz biorąc, udział aktywności słonecznej w zmianach klimatu - takich jak czwartorzędowe zlodowacenia lub obecne globalne ocieplenie - <b>pozostaje nieudowodniony</b> [...], bardzo prawdopodobnym jest, że jest ona reprezentowana [tj. zmiana aktywności słonecznej w zmianach klimatycznych] przez <b>efekty drugiego rzędu.</b>" (www.novaquatis.eawag.ch/organisation/abteilungen/surf/publikationen/2008_wanner.pdf) Wanner i wsp. (2008): "... na całym świecie <b>bezpośrednia zbieżność</b> między minimami słonecznymi, wybuchami tropikalnych wulkanów i wieloletnimi do wielowiekowych, okresami ochłodzeń, <b>nie została znaleziona.</b>"
Gość: Apropos, apn-46-76-240-216.dynamic.gprs.plus.pl
2012/04/04 10:56:56
W ogóle to część klimatyczną mego artykułu zacząłem tak:
"Bezpośrednią przyczyną ostrych zim w poprzednich latach, był niezwykle silny zimowy wyż arktyczny blokujący przepływ ciepłych polarnomorskich mas powietrza w naszą stronę. Naukowcy są podzieleni co do określenia przyczyn powyższego. Jedni (www.agu.org/pubs/crossref/2010/2009JD013568.shtml np. Vladimir Petoukhov i Vladimir A. Semenov, czy ostatnio www.nature.com/ngeo/journal/vaop/ncurrent/full/ngeo1379.html Katharine A. Giles i współ.) mówią: ww. wyż, ostre zimy wystąpiły bo... klimat się ocieplił. Najogólniej mówiąc szybko malejąca w wyniku ocieplenia powierzchnia lodów arktycznych zmienić miała cyrkulację atmosferyczną na naszej półkuli. Inni "zwalają" winę na wyjątkowo niską ilość energii dostarczaną przez Słońce w ubiegłych 2-3 latach, najniższą od lat 20-tych ubiegłego wieku. Tak twierdzi np. brytyjski badacz Mike Lockwood. Wybitna badaczka amerykańska (www.nature.com/news/2010/100414/full/news.2010.184.html) Judith Lean ustaliła, że ww. ostatnie minimum aktywności Słońca - mniejsza jego jasność, choć stosunkowo długie, praktycznie nie różniło się od poprzednich, ale w zakresie ultrafioletu (UV) wg (iopscience.iop.org/1748-9326/5/2/024001/fulltext i www.agu.org/pubs/crossref/pip/2011JD017013.shtml) Lockwooda zmiany były większe, co miało znaczny wpływ na górne warstwy atmosfery. W okresie niskiej aktywności Słońca górna atmosfera - konkretnie stratosfera, się bowiem ochładza. W wyniku tego "jet streams" - tzw. prąd strumieniowy, przesuwa się w stronę równika robiąc miejsce dla arktycznego wyżu. Dla ścisłości należy zaznaczyć, że w skali świata lata 2009-11 były ciepłymi (jednymi z najcieplejszych jeśli nie najcieplejszymi w historii pomiarów temperatury). Jedynie na naszej półkuli i to tylko w niektórych regionach zimą było mroźno. Przy okazji jednak powyższych ustaleń badacze stwierdzili - J. Lean:"... jest to dobre studium [o pracy Mike L.], pokazujące, jak <b>złożona dynamika globalnego klimatu może być manipulowana przez zmiany w aktywności słonecznej.</b>" Badacz norweski (iopscience.iop.org/1748-9326/5/2/021001) Rasmus E. Benestad napisał podobnie: "...nie było wielu badań związku między aktywnością Słońca i różnymi aspektami klimatu, a odpowiedź na pytanie o nie, [tj. te związki] nie jest jeszcze w pełni udzielona."
Gość: Apropos, apn-46-76-240-216.dynamic.gprs.plus.pl
2012/04/04 10:57:36
Najlepiej ogromne problemy ze słońcem w przeszłości i obecnie opisane są wg mnie tutaj: Solar influences on Climate, 2011., autorstwa profesor J. Haigh (workspace.imperial.ac.uk/climatechange/Public/pdfs/Briefing%20Papers/Solar%20Influences%20on%20Climate.pdf), choć pominięto część istotnej literatury właśnie piszącej o opóźnieniach w reakcjach klimatycznych na zmiany słoneczne.
Na tym blogu proponowano bardzo dobry przegląd: Gray et al., 2010 (www.agci.org/dB/PDFs/10S1_LGray_SolarInfluencesCLimate.pdf).
Gość: , apn-46-76-240-216.dynamic.gprs.plus.pl
2012/04/04 10:59:54
<i>"Panu Semczyszakowi się wydaje, że właściwości cieplarniane dwutlenku węgla poznano mierząc TSI?"</i>
Nie, Ja tylko zauważam, że Słońce poprzez np. ww. słabo lub w ogóle nie zbadane "second order effects" występujące z wieloletnim opóźnieniem, na dodatek często afazowo do zmian w TSI, może w różny sposób czynnie brać udział i w obecnym ociepleniu ... - przynajmniej nie jest to niemożliwe. Nic nie piszę, że Słońce - jego zmienność, jest decydujące w obecnym ociepleniu, ale ... Beer et al., 2006. napisali: "This led many people to conclude that, even if the solar constant is not constant, the changes are too small to be climatically relevant without invoking additional strong amplification mechanisms. <b>THIS CONCLUSION SEEMS TO BE PREMATURE</b>, firstly because there is NO DOUBT THAT THERE ARE POSITIVE FEEDBACK MECHANISMS IN THE CLIMATE SYSTEM." ... jeśli jednak do "positive feedback" "invoking [delayed] additional strong amplification mechanisms..."? To tylko takie wyczyszczenie pola do dyskusji - mam nadzieję, że już na moim blogu, który w końcu chyba założę bo bedę chciał a może i musiał. 2012/04/04 12:35:18
"... chyba nie sprawdził Pan kto jest współautorem pracy "skromnego" Raspopova . Otóż są to Szwajcarzy: J. Esper i D. Frank, uczeni wybitni, dodam zwolennicy teorii AGW, cytowani w raporcie IPCC"
Mam dla pana Semczyszaka szokującą wiadomość: to, że ktoś cytowany w którymś raporcie IPCC (a są tam cytowane tysiące prac) jest współautorem jakiegoś artykułu, nie oznacza że wnioski artykułu są automatycznie poprawne i niepodważalne. "dysponenci jednego z największych centrum obliczeniowego wyposażonego w najnowsze oprogramowania." Pomylił Pan ośrodki. "Centrum obliczeniowe wyposażone w najnowsze oprogramowanie" to ETH Zurich, a dendroklimatolodzy Frank i Esper są zatrudnieni w WSL. "Oczywiście że tak !" Skoro to oczywiste, to dlaczego nie wzmacniają? "... ta praca Fostera i Rahmstorfa (iopscience.iop.org/1748-9326/6/4/044022) twierdzi że bezpośrednio bardzo mało: o -0,019 st. C na dekadę; ale jednak kompletny i większy wpływ: sprzężenia zwrotne i "second order effects", ujawnią się dopiero za "jakiś czas": 10 do 1000 a najpewniej za 40-120lat." To już pan Semczyszak sam sobie zmyśla, bo przecież praca Fostera i Rahmstorfa nic o tych sprzężeniach zwrotnych nie mówi. "W modelach leżących u podstaw nowoczesnej nauki o klimacie - modeli klimatycznych, w tym i teorii AGW, jedną z głównych ról gra równanie - model Lotki-Volterra, najlepiej opisujące - pokazujące, konieczność istnienia - powszechność "lags" (od 1 sekundy do rzędu setek - tysiąca lat)." Litości, gdzie w modelowaniu klimatu wykorzystuje się model Lotki-Volterra? "Tutaj polecam do (dokładnej!) analizy ten podręcznik" Panie Semczyszak, z tego że znalazł Pan w jednym miejscu podręcznika równanie Lotki-Volterra opisujące prosty model populacyjny; oraz że w innym miejscu tego samego podręcznika mówi się o trochę klimacie, nie oznacza że w modelowaniu klimatu "jedną z głównych ról" odgrywa to równanie. "Lin i współ. (2009) oceniają te opóźnienie w reakcji klimatu na zewnętrzne i wewnętrzne wymuszania na 70-120 lat (jest to tzw. stała klimatyczna)" Obawiam się że nie rozumiał pan artykułu Lina et al. Ich stała klimatyczna nie oznacza, tak jak się panu wydaje, przesunięcia fazowego odpowiedzi systemu klimatycznego na wymuszenie, co widać zresztą wyraźnie na wykresie nr 4. "Uzupełnię o powszechnie cytowany: (ruby.fgcu.edu/courses/twimberley/EnviroPhilo/SolVar.pdf) Beer et al., 2006.: "This implies that the climate system has the potential to respond significantly to even VERY WEAK forcings and that this response may depend strongly, not only on the amplitude, but also on the duration of the forcing with potentially larger effects for LONGER LASTING or REPEATED forcings."" Co nijak się ma do przypadku krótkotrwałego wzrostu i późniejszego spadku aktywności słonecznej w połowie XX wieku. "Badacze z (atmospheres.gsfc.nasa.gov/climate/index.php?section=136) NASA twierdzą np., że: "...to, jak zmienność słoneczna wpływa na zmiany klimatu na Ziemi w długich okresach czasu, pozostaje problemem nierozwiązanym." No przecież nikt nie kwestionuje tego że zmienność aktywności słonecznej w czasach historycznych i prehistorycznych jest kiepsko zbadana... co nie przeszkadza nam w atrybucji zmian zachodzących obecnie. "Nie, Ja tylko zauważam, że Słońce poprzez np. ww. słabo lub w ogóle nie zbadane "second order effects" występujące z wieloletnim opóźnieniem, na dodatek często afazowo do zmian w TSI, może w różny sposób czynnie brać udział i w obecnym ociepleniu ... - przynajmniej nie jest to niemożliwe." No to w odróżnieniu od hipotetycznych, niewykrytych mechanizmów, działających z opóźnieniem i/lub afazowo (co pozwala na "wytłumaczenie" dowolnych zmian klimatu dowolnymi zmianami aktywności słonecznej), fizyczne własności gazów cieplarnianych są zbadane, a ich udział w obecnym ociepleniu udowodniony ponad wszelką wątpliwość. 2012/04/04 16:21:25
Zostałem wywołany do tablicy to odpowiadam.
"chyba nie sprawdził Pan kto jest współautorem pracy "skromnego" Raspopova . Otóż są to Szwajcarzy: J. Esper i D. Frank, uczeni wybitni, dodam zwolennicy teorii AGW, cytowani w raporcie IPCC, dysponenci jednego z największych centrum obliczeniowego wyposażonego w najnowsze oprogramowania. " Chyba mi się tu zarzuca jakiś recenzencki rasizm. Że niby Rosjanina to dołuję, ale gdybym zobaczył skąd ma współautorów to bym, się nie odważył. Otóż oświadczam, że ja jako recenzent staram się absolutnie nie brać pod uwagę skąd są autorzy i jakie maja afiliacje. Między innymi dlatego, że my sami mamy czasem problemy z tego rodzaju uprzedzeniami. Raspopow i współautorzy dokonali szkolnego błędu przy opracowywaniu danych (opisałem go wyżej dokładnie) i żadne wspaniałe afiliacje ani wcześniejsze zasługi dla nauki niczego tu nie zmienią. I zapewniam Cię, że proces peer-review dokładnie na tym polega i zdarzyło mi się ze dwa razy zablokować publikacje artykułów wybitnych w swojej dziedzinie naukowców (także z najlepszych instytucji) gdy popełnili równie szkolny błąd. I to także anonimowo (tak to działa). W dodatku myślę, że oszczędziłem im publicznej kompromitacji, więc w sumie wszyscy na tym zyskali. |
perfectgreybody(małpa)gazeta.pl
|
"According to a paper issued last week by the Met Office, there is a 92 per cent chance that both Cycle 25 and those taking place in the following decades will be as weak as, or weaker than, the Dalton minimum of 1790 to 1830."
z odpowiednim fragmentem artykułu naukowego, rzekomo w tym zdaniu cytowanego (Jones i inni 2012):
" Even in the event of the Sun entering a new Maunder Minimum like activity state the climate response is very small compared to the projected warming due to anthropogenic inuences (the probability of this within the next 40 years has been estimated to be 8% by Lockwood [2010]".
Zgadzam się co do jednego. Zdanie w artykule naukowym mogłoby być napisane prościej. Ale nie zmienia to faktu, że 8% to nie to samo co 92%. Czy to możliwe, żeby native speaker z dobrą wolą zrozumienia artykułu pojął to zdanie na odwrót?
Zresztą ta prognoza w artykule Jonesa i innych oparta jest na wcześniejszym o parę stron stwierdzeniu faktu obserwacyjnego:
"In the years following previous grand maxima, solar activity sometimes dropped to very low grand minimum levels, with a 8% chance that within 40 years of the end of the current high activity level that the Sun will be in similar state to that during the Maunder Minimum [Lockwood, 2010]. However there is a 50% probability that this will occur in the next 100-200 years."
Czyli paleodane świadczą o tym,. że w ciągu 40 lat po zakończeniu wysokiej aktywności słońce ma 8% wpadnięcia w minimum o skali Minimum Maundera, natomiast w okresie 100-200 lat do 50%.
I jeszcze jedno: Skąd ten nieszczęsny dziennikarzyna wyciągnął Daltona? Słowo "Dalton" nie tylko nie występuje w cytowanych fragmentach artykułu naukowego, ale nawet nie jest wspomniane w całym tym artykule!