Blog > Komentarze do wpisu

Matematyka mitygacji

Z okazji COP19 nowa notka, z niewielką tylko zawartością wtrętów politycznych.

Z naukowego punktu widzenia problem mitygacji globalnego ocieplenia jest relatywnie prosty: wielkość ocieplenia obserwowanego w skali czasowej kilkuset lat jest w pierwszym przybliżeniu liniowo zależna od całkowitej ilości wyemitowanego w tym okresie CO2. Jest to związane z kompensowaniem się dwóch przeciwstawnych efektów: tendencji do powrotu systemu klimatycznego do stanu równowagi radiacyjnej (co prowadziłoby do ocieplenia); oraz osiągnięcia stanu równowagowego przez rezerwuary węgla (co prowadzi do obniżenia koncentracji CO2 w atmosferze, i w konsekwencji ochłodzenia). Gdybyśmy zatem dzisiaj nagle całkowicie zaprzestali spalania kopalin, klimat (a przynajmniej jego najszybsze składowe -- tj. atmosfera i lądy) "na zawsze" ustabilizowałby się na poziomie odpowiadającym temu z chwili ustania emisji. Co więcej, w przybliżeniu ten sam stan równowagowy zostałby osiągnięty gdybyśmy redukcji emisji dokonali stopniowo, pod warunkiem że całkowita ilość wyemitowanego CO2 pozostaje tak sama.

Odpowiedź klimatu na skumulowaną emisję CO2 w różnych symulowacjach modeli eksperymentu CMIP5. Panel dolny: liczba modeli, w których wzrost temperatury przekroczył dany poziom przy określonej emisji CO2. Źródło: IPCC WG1 AR5, Technical Summary.

Ma to kilka ciekawych konsekwencji. Po pierwsze, skoro ocieplenie zależy od sumy emisji historycznych, nie powinno być problemu z określeniem odpowiedzialności poszczególnych emitentów za dotychczasowe i przyszłe zmiany klimatu -- wystarczy policzyć, ile kto wyemitował w danym okresie. W praktyce oczywiście nie jest to tak do końca trywialne, chociażby ze względu na niepewności dotyczące emisji z wylesiania 50 czy 100 lat temu, oraz kwestię rozliczenia pochłaniania CO2 przez poszczególne państwa. Tym niemniej, w ogólnym zarysie ten rozkład odpowiedzialności wygląda następująco:

Suma emisji gazów cieplarnianych (podana w równoważnikach CO2) przez różne państwa i regiony świata, w różnych okresach. Dane dotyczące lat 2011-2030 opierają sięo prognozy zużycia energii w najbliższych dekadach. Źródło danych: EDGAR/JRC/PBL

Zwracam uwagę na pozycję Chin, ulubionego chłopca do bicia negacjonistów klimatycznych -- nawet dzisiaj są one, jeśli chodzi o sumę emisji historycznych, jakieś 20 lat za USA i Unią Europejską, i dopiero pod koniec następnej dekady uda im się je dogonić. Liczby te są oczywiście znane również chińskim delegacjom biorącym udział w negocjacjach klimatycznych i stanowią podstawę stanowiska, że w pierwszej kolejności redukcji powinny podjąć się bogate państwa zachodnie.

Drugą konsekwencją liniowej zależności ocieplenia od skumulowanej emisji jest to, że trajektoria globalnej emisji CO2 (czyli kształt krzywej zależności wielkości emisji od czasu) nie ma większego znaczenia, bo liczy się suma emisji w tym czasie (czyli pole pod krzywą). Zakładając, że chcemy ograniczyć długoterminowy wzrost temperatury -- na przykład do dwóch stopni Celsjusza ponad poziom przedindustrialny -- możemy spalić skończoną ilość węgla w postaci kopalin. Im większa aktualna emisja CO2, tym szybciej przepalamy się przez ten węglowy "budżet", i tym mocniej trzeba będzie hamować, gdy zaczniemy zbliżać się do jego końca.

(Nie)zależność ocieplenia od trajektorii emisji -- po lewej stronie roczne emisje CO2, po prawej odpowiadające im zmiany temperatury globalnej. Suma emisji odpowiada w przybliżeniu scenariuszowi RCP2.6. Ujemne emisje w drugiej połowie XXI wieku oznaczają przemysłową sekwestrację CO2.

Gdzie jest ten koniec? Szacunki z ostatniego raportu IPCC mówią że na każdy bilion ton spalonego węgla (1000 GtC) należy spodziewać się ocieplenia w ("prawdopodobnym") zakresie 0,8-2,5°C. Ponieważ interesuje nas utrzymanie się po jednej (niższej) stronie widełek, budżet odpowiadający (z prawdopodobieństwem wynoszącym co najmniej 66%) stabilizacji klimatu 2°C ponad poziomem przedindustrialnym wynosi 1000 GtC, z czego około 575 GtC już wykorzystaliśmy. Zostało nam zatem mniej niż pół biliona ton węgla (albo ~1800 mld ton CO2), czyli równoważność 40-50 lat obecnych emisji. Uwzględnienie innych gazów cieplarnianych ogranicza nasze możliwości w jeszcze większym stopniu, choć ma mniejsze znaczenie dla długoterminowej stabilizacji klimatu.

Jak podzielić te pół biliona ton węgla? Odpowiedź na to pytanie zdeterminuje rozwój gospodarczy, technologiczny i cywilizacyjny świata, więc nic dziwnego że negocjacje klimatyczne ciągną się już wiele lat, bez większych sukcesów. Wszyscy deklarują, że (zgodnie z konwencją ramową UN FCCC) podział redukcji powinien być "sprawiedliwy" i uwzględniać historyczne różnice w rozwoju poszczególnych państw, ale ustalenie -- w sposób satysfakcjonujący wszystkie strony -- co to dokładnie ma znaczyć nie jest takie proste. Jedno jest pewne: utrzymanie obecnej trajektorii gospodarczej i opóźnienie redukcji emisji o kolejne 10, 20 czy 30 lat spowoduje, że zmieszczenie się w tym budżecie staje się coraz trudniejsze i w praktyce niewykonalne. Nie tylko dlatego, że im później, tym większe będzie musiało być tempo redukcji (włącznie z dodatkową sekwestracją atmosferycznego CO2), ale również z powodu nieuniknionej inercji związanej z wdrażaniem nowych technologich i budową nowej infrastruktury energetycznej. Każda elektrownia węglowa, która została wybudowana dzisiaj, będzie funkcjonować w roku 2045, a możliwe że dłużej. Nawet po gruntownej modernizacji i zwiększeniu efektywności spalania nie będzie możliwa dalsza, znacząca redukcja ilości emitowanego przez nie CO2, a przy okresie amortyzacji przekraczającym 20 lat wyłączenie elektrowni przed tym czasem oznacza utratę zainwestowanego kapitału.

Wdrożenie na masową skalę technologii CCS, czyli przechwytywania i przechowywania dwutlenku węgla, można włożyć między bajki -- przykładowo, nawet przy pokryciu zaledwie 18% obecnych emisji polskiego sektora energetycznego musielibyśmy zbudować infrastrukturę do przesyłania i składowania ilości gazu odpowiadającą tej której potrzebujemy do konsumpcji ropy i gazu ziemnego. Obawiam się więc, że obietnice niektórych polskich polityków, że węgiel jest przyszłością naszej energetyki, a wszystkie przyszłe cele redukcyjne Polski da się załatwić dzięki inwestycjom w sektor energetyki węglowej należy zatem umieścić w kategorii pobożnych życzeń albo obietnic mających na celu uspokojenie górniczego elektoratu.

wtorek, 12 listopada 2013, perfectgreybody
Tagi: cop19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/11/12 13:00:01
Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, choć przeczytałam artykuł z zainteresowaniem, ale czy nie uważasz, że porównując okres, w którym człowiek emituje CO2 na większą skalę niż np. do XVIII w. i zmiany klimatu, które cały czas mają miejsce odkąd Ziemia powstała, dojść należy do wniosku, że jednak emisje CO2 nie mają takiego znaczenia dla klimatu? Moim zdaniem większy wpływ mają na zdrowie ludzi niż na klimat całej planety, którego nie da się tak prosto kontrolować
-
2013/11/12 13:40:09
@magda123
zmiany klimatu, które cały czas mają miejsce odkąd Ziemia powstała, dojść należy do wniosku, że jednak emisje CO2 nie mają takiego znaczenia dla klimatu?

Odpowiedź jest prosta. Emisje CO2 mają dokładnie takie znaczenia jak opisane tutaj na blogu.
-
2013/11/12 14:24:45
Więc uważasz, że po wyeliminowaniu całkowicie emisji CO2 przez przemysł i gospodarstwa domowe (samochody, ogrzewanie), klimat będzie cały czas liniowo taki sam? Zatrzymany na pułapie na jakim zakończymy emisję?
-
2013/11/12 14:42:54
Mniej więcej tak. "Mniej więcej", bo zmiany regionalne mogą być znaczące nawet setki lat po ustaniu emisji, no i niektóre części systemu klimatycznego, jak np. lądolody, reagują na warunki brzegowe ze znacznym opóźnieniem.
-
2013/11/12 14:58:31
A co z innymi czynnikami, które były w przeszłości odpowiedzialne za zlodowacenia czy ocieplenia dużo większe niż teraz podczas których w ogóle nie istniały lodowce?
-
2013/11/12 15:12:55
Koncentracja atmosferyczna CO2 zmienia się także z naturalnych przyczyn. I nie jest przypadkiem, że zawsze gdy było gorąco mieliśmy w atmosferze więcej dwutlenku węgla, a gdy zimnej, mniej.

Bez zrozumienia (naturalnego!) cyklu węgla nie da się zrozumieć klimatu.
-
2013/11/13 12:03:13
@Magda123:
Jako inny odwiedzający polecam lekturę bloga wstecz :) Bo była mowa i o innych czynnikach, tyle że było i o tym, jak się różnią ówczesne zmiany od obecnych.
W skrócie (jak rozumiem): w rozsądnej perspektywie (dziesiątek i setek lat), antropogeniczna emisja gazów cieplarnianych (zwłaszcza CO2) stanowi dominujący czynnik zmian klimatycznych.
-
Gość: wudin, *.play-internet.pl
2013/11/13 12:38:24
Widzę, że nawet siebie zmoderowano. Powiem tak "zawodowcy" często przywiązani są do pewnych teorii i traktują je jako pewnik, być może dla tego, że mają je już utrwalone w pamięci długoterminowej, są jakieś przypuszczenia, że ta pamięć kodowana jest nawet w DNA. Oraz dla tego, że teoria dużo im tłumaczy, a ze jest kilka niewiadomych, to są one niewiadome czyli nieistotne. I jak to kapitanowie tonącego okrętu toną razem z nim, albo schodzą z niego, jak zaczynają śmiać się z ich teorii kucharki.

Tu jest taki problem, że chcą byśmy razem z nimi utonęli (płacili za ich mesjanistyczną teorię), w przypadku Polski jest to nawet jak piszą energetyczne samobójstwo.
-
ru0
2013/11/13 13:10:34
"Za a nawet przeciw" dzisiaj w Trójce: " czy ograniczanie emisji CO2 ma sens"?
- za: 25%
- przeciw: 75%
I tak myślałem, że będzie gorzej. Najlepszy był na końcu komentarz jakiegoś eksperta z Instytutu Batorego, że wpływ człowieka na klimat jest zerowy, co doskonale odzwierciedlają wyniki sondażu :)
-
2013/11/13 13:20:26
@ru0
Najlepszy był na końcu komentarz jakiegoś eksperta z Instytutu Batorego, że wpływ człowieka na klimat jest zerowy, co doskonale odzwierciedlają wyniki sondażu :)

Powinni pójść dalej. Należało przegłosować zasadę zachowania energii. Wtedy toną węgla ogrzalibyśmy całą Polskę. Rozwiązalibyśmy w ten sposób całkowicie problemy energetyczne kraju.
-
Gość: studentciak, *.ae.krakow.pl
2013/11/13 13:38:04
globalizacja.org/node/590
Jednak parę autorytetów pisze co innego.
-
2013/11/13 13:54:10
@studentciak

Tak sobie czytam ten raport NIPCC i nie wiem, jak oni doszli do tych rezultatów, ponieważ w rozdziale metodologia piszą o tym, co robi IPCC, a nie jaką metodę przyjęli by wyciągnąć swoje wnioski. Może oświeć mnie i napisz, jaką metodologią posługuje się NIPCC. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że ich metoda to edycja dokumentu i stawianie zaprzeczenia przed każdym wnioskiem IPCC, co jest - przyznasz - trochę mało jak na "autorytety". Poza tym z argumentem "bo tak" trudno się dyskutuje.

Tak to i ja potrafię :-)
-
2013/11/13 14:43:58
O rzetelności tych "autorytetów" niech świadczy poniższa próbka:

"Wreszcie IPCC ignoruje wariacje strumieni rentgenowskiego, ultrafioletowego i strumienia indukcji magnetycznej; ten ostatni ma szczególnie istotny wpływ na modulację napływu galaktycznego promieniowania kosmicznego i tworzenie się chmur niskich (Svensmark, 1988 [powinno być 1998]; Kirkby, i in., 2011)."

Ani słowa o tym, że wyniki Svensmarka z 1998 były artefaktem wynikającym z niewłaściwego połączenia kilku serii obserwacji, a korelacja pomiędzy pokrywą chmur a strumieniem promieniowania kosmicznego rozsypała się gdy przybyło więcej danych; ani słowa o licznych badaniach innych naukowców które nie potwierdziły tego "szczególnie istotnego wpływu", ani słowa o tym że nie potwierdziły ich także badania grupy CLOUD na które NIPCC się powołuje...
-
Gość: Adi, *.p1.interarena.pl
2013/11/13 14:45:04
czy są jakieś wyliczenia o ile każde 3 mm corocznego wzrostu poziomu mórz jest w stanie podnieść wysokość fal przy brzegu przy huraganie wiejącym w stronę lądu?
-
2013/11/13 14:53:01
Całe to CO2 to nagonka na nasze pieniądze.....
-
2013/11/13 15:04:49
Nalepiej porownac listy autorow na poczatku kazdego rodziału "raportu" NIPCC i rozdziału I Grupy Roboczej Raportu IPCC. Pouczajace.
Drugim pouczajacym etapem jest sprawdzenie dorobku naukowego autorow NIPCC w dziedzinie ktorej dotyczy rozdział. W wiekszosci wypadkow wynosi on okragłe ZERO.
-
2013/11/13 15:07:57
Moe napisze jasniej. Kazdy rozdział "raportu" NIPCC sygnuje dwoch lub trzech autorw bez dorobku naukowego w dziedzinie. Jesli idzie o IPCC , liczba autorw to kilkadziesiat osb, najlepszych specjalistw w dziedzinie ktrej dotyczy rozdzial...
-
2013/11/13 15:43:38
@izywork7
Całe to CO2 to nagonka na nasze pieniądze.....

Tak samo jak zasada zachowania energii, druga zasada termodynamiki, chemia (zamiast alchemii), mechanika kwantowa, ......

Co w związku z tym proponujesz? Ignorowanie faktów?
-
2013/11/13 17:07:16
"czy są jakieś wyliczenia o ile każde 3 mm corocznego wzrostu poziomu mórz jest w stanie podnieść wysokość fal przy brzegu przy huraganie wiejącym w stronę lądu?"

Są: 3 mm na rok. Przecież dopóki podnoszenie się poziomu morza na zmieni istotnie profilu głębokości przy brzegu (czyli nie przed podniesieniem się morza o parę metrów), fizyka spiętrzania się fali się nie zmieni. A sama generacja fali na głębokim morzu nie zmieni się nawet gdy rozpuścimy Antarktydę (będzie nadal głębokie, w sensie znacznie większe niż długość fali).
-
Gość: Adi, *.tvkslupsk.pl
2013/11/13 21:10:52
arctic to co piszesz jest oczywiste, ale mi chodzi o znane zjawisko kiedy wiatr nagania masy wody na ląd. Na wybrzeżu gdy na Bałtyku gdy wieje z północy fale wdzierają się daleko i niszczą plażę, gdy wieje tak samo ale z południa plaża jest nienaruszona bo wiatr odgania wodę w inne rejony morza. Jeżeli poziom wszechmorza jest wyższy to 3 mm warstwa nadmiarowej wody z jakiegoś obszaru jest naganiana na mały obszar przy lądzie. Nie wiem o ile lokalnie wiatr jest wtedy w stanie podnieść poziom wody przy brzegu i ile bardziej wypiętrzą sie fale ale na pewno nie o 3 mm tylko więcej. Jeżeli od początku XX wieku poziom morza przyrósł o 20 cm, to nie dziwi mnie, że Sandy nagonił na Nowy York tak dużo wody, że ta najzwyczajniej w świecie przelała się przez wały do miasta. Tak samo na Filipinach. Gdyby poziom morza był niższy fale nie wdarłyby się tak daleko w głąb lądu. Stąd moje pytanie.
-
Gość: Adi, *.tvkslupsk.pl
2013/11/13 21:17:58
takie spiętrzenie wody przez wiatr, o które pytam, na Bałtyku jest bezpośrednią przyczyną tzw. cofki:

pl.wikipedia.org/wiki/Cofka
-
Gość: Kloszard, *.adsl.inetia.pl
2013/11/13 21:44:07
@Wudin
Nawet nagły rozpad Antarktydy Zachodniej nie przekona niektórych, nadal będą kwestionować zasadę zachowania energii. Największym absurdem, obrazą dla ludzkiego rozumu jest przekonanie, że wykładniczy wzrost gospodarczy może trać w nieskończoność na skończonej planecie, która to według nich ma niekończoną zdolność akumulacji wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń.
-
2013/11/13 22:18:08
Adi, w ogólności masz rację. Większa zmiana batymetrii i linii brzegowej wpłynie na wielkość spiętrzeń sztormowych ale jest to efekt raczej drugiego rzędu. Zróbmy eksperyment myślowy. Obecnie spiętrzenia sztormowe na Bałtyku są rzędu 1 m (w 1872 było znacznie większe ale od tego czasu się nie powtórzyło). Gdybyśmy zaczęli wypompowywać wodę z Bałtyku robiłoby się z niego coraz mniejsze jezioro aż osiągnęłoby wielkość stawu gdzie spiętrzenia sztormowe byłyby bez znaczenia. O ile trzeba by obniżyć poziom Bałtyku aby spiętrzenia sztormowe zmalały o ten jeden metr? Ano o jakieś 400 m bo więcej wody tam nie ma. Proces jest nieliniowy bo dno nie opada równo więc na wszelki wypadek dajmy 400% margines błędu. Czyli będziemy mieli efekt rzędu 1/100. Czyli podniesienie poziomu morza o metr zwiększy spiętrzenia sztormowe o centymetr przy tym samym wietrze i ciśnieniu atmosferycznym.

Myślę, że się wiele nie pomyliłem bo szybki przegląd literatury na temat przyszłych spiętrzeń sztormowych (storm surges) pokazuje, że rozważa się tam w szczegółach jakie będą kiedyś wiatry i jaki poziom morza ale dodaje te efekty arytmetycznie bez żadnego wzmocnienia.
-
Gość: slaba-tabaka, *.ip.jarsat.pl
2013/11/13 22:27:28
Walka z emisjami CO2 nie ma najmniejszego sensu (przynajmniej przez najbliższe 15 lat - potem może jakiś przełom technologiczny zmieni sytuację) ludzkość nie zrezygnuje z taniej energii która napędza cywilizację i co za tym idzie nasz wygodny styl życia. Jedyne co możemy zrobić to próbować przystosować się do nowych warunków klimatycznych. CO2 to nie freony których emisję można wyeliminować niskim kosztem.
-
Gość: Adi, *.p1.interarena.pl
2013/11/14 12:00:17
@ arctic
kursywa , Czyli podniesienie poziomu morza o metr zwiększy spiętrzenia sztormowe o centymetr przy tym samym wietrze i ciśnieniu atmosferycznym. kursywa ,
Co Ty tu wypisujesz?
jak już to o metr i dodatkowo o centymetr. Poza tym nie jest tak, że fala wyższa o metr sięga metr dalej w głąb lądu ;-)

@slaba tabaka
No! wydamy miliardy na retencję dla rolnictwa aby walczyć z suszami a tu przyjdzie ulewa stulecia i będzie powódź bo wały nie podniesione, a na dodatek zbiory zgniją w wodzie. Albo robactwo z cieplejszych rejonów wpieprzy nam całe zbiory. Przecież dziś nikt nie wie co właściwie trzeba robić... A na wszystko naraz i tak nie starczy pieniędzy. Skoro funkcjonujemy w takim klimacie to ja bym jednak starałbym się redukować zanieczyszczenia i zapobiegać zmianom.
-
Gość: plokin, *.dynamic.chello.pl
2013/11/14 12:05:50
@slaba-tabaka:
Podobno jedną z rzeczy odróżniających ludzi od zwierząt jest zdolność przewidywania konsekwencji swoich działań i branie ich pod uwagę (planowanie).
Jeśli koszty podjęcia działań istotnie redukujących emisje CO2 to X (teraz), a koszt niepodjęcia ich (przystosowania do nowych warunków klimatycznych) to 5X, 10X czy 20X (za kilkadziesiąt lat), to przynajmniej w teorii prosty rachunek ekonomiczny powinien nas przekonać do podjęcia tych działań, pomimo wysokich kosztów.
Demokracja nie jest tu sprzymierzeńcem, ale jeśli uda się wyedukować dostatecznie wiele ludzi to może jednak się uda - a na pewno warto.
Twierdzenie, że nie ma to "najmniejszego sensu" jest mylne. Co najwyżej jest niemożliwe w praktyce (mam nadzieję, że nie), ale sens na pewno ma.
-
Gość: wudin, *.play-internet.pl
2013/11/14 12:39:57
@Kloszard "Nawet nagły rozpad Antarktydy Zachodniej nie przekona niektórych, nadal będą kwestionować zasadę zachowania energii."

Straszyć rozpadem Antarktydy Zachodniej i potopem to można dzieci, które nie potrafią liczyć i nie wiedzą co to jest pojemność cieplna wody i lodu, gdyby dla czytelności rachunku założyć, że w AntarZ jest 3 miliony km^3 lodu, to przy obecnym tempie, też upraszczając topiło się rocznie netto 50-100km^3, to owa stopnieje za 60 000 lat w drugim za 30 000 lat.

ps. ciałkiem ciekawy ten raport NICCP, już myślałem, że większość ludzi kończy studia z brakiem umiejętności liczenia liczb wielocyfrowych. A co do tych autorytetów to wynika z tego tylko tyle, że mają bardzo, ale to bardzo dużo do stracenia.

nipccreport.com/reports/ccr2a/ccr2physicalscience.html
-
2013/11/14 13:48:41
"Straszyć rozpadem Antarktydy Zachodniej i potopem to można dzieci, które nie potrafią liczyć i nie wiedzą co to jest pojemność cieplna wody i lodu, gdyby dla czytelności rachunku założyć, że w AntarZ jest 3 miliony km^3 lodu, to przy obecnym tempie, też upraszczając topiło się rocznie netto 50-100km^3, to owa stopnieje za 60 000 lat w drugim za 30 000 lat."

Można też straszyć geologów, którzy w odróżnieniu od wudina wiedzą, że rozpad WAIS miał wielokrotnie miejsce w pliocenie a tempo wzrostu poziomi morza przy ostatniej deglacjacji było 10x większe niż obecne...

"ps. ciałkiem ciekawy ten raport NICCP, już myślałem, że większość ludzi kończy studia z brakiem umiejętności liczenia liczb wielocyfrowych."

Autorzy raportu NIPCC nie posiadają nawet umiejętności dostrzegania wewnętrznych sprzeczności raportu.

"A co do tych autorytetów to wynika z tego tylko tyle, że mają bardzo, ale to bardzo dużo do stracenia."

W odróżnieniu od autorów raportu NIPCC, którzy są w większości emerytami, nie mają nic do stracenia, więc mogą pisać dowolne głupoty bez żadnych konsekwencji.

@sargon

Dzięki, poprawione!
-
Gość: Adi, *.p1.interarena.pl
2013/11/14 14:00:45
Profesor Leszek Marks nadal bryluje w mediach. Tak jak przypuszczałem, facet odkrył się, że jest zwyczajnym lobbystą polskiego lobby węglowego.
forsal.pl/artykuly/745850,polska-emituje-mniej-gazow-cieplarnianych-na-osobe-niz-holandia.html

-
2013/11/14 15:46:07
@wudin
A propos rozpadu Antarktyki zachodniej zrób sobie symulację. Nalej wody do talerza, a na brzegu postaw kostkę lodu. Potem trąć ja delikatnie, tak żeby zsunęła się do wody. Pytanie za 3 punkty: czy tempo w jakim podniesie się woda w talerzu będzie miało wiele wspólnego z pojemnością cieplną czy ciepłem przemiany fazowej lodu?
-
Gość: wudin, *.play-internet.pl
2013/11/14 16:33:46
Ale już wiemy, że nawet w tempie 10x większym niż obecnie ten rozpad trwa od 3000-6000 lat.
@perfectgreybody
rozpad WAIS miał wielokrotnie miejsce w pliocenie a tempo wzrostu poziomi morza przy ostatniej deglacjacji było 10x większe niż obecne...
Dowodzi to j/w. żaden potop proces w tysiącleciach, 2. był to proces naturalny, a 10x szybszy. 3. nie mieliśmy na to żadnego wpływu.

Autorzy raportu NIPCC nie posiadają nawet umiejętności dostrzegania wewnętrznych sprzeczności raportu.
Dla mnie jest tam dużo danych, nawet takie, że faktycznie wzrost poziomu oceanów to 2mm rocznie. Polityka ONZ za to jest niesprzeczna z deklaracjami o walce wzrostem poziomu mórz, kiedy UNESCO sponsoruje wspomniane pompowanie dodatkowych 3km^3 wód podziemnych przez Kenię.

nie mają nic do stracenia, [...]bez żadnych konsekwencji.

A tak to co by im groziło jakie konsekwencje, wyrzucenie z pracy, utrata stanowisk itp. Już rozumiem co można zarzucić zwolennikom GW, najdelikatniej rzecz ujmując konformizm.
-
Gość: slaba-tabaka, *.ip.jarsat.pl
2013/11/14 17:13:00
@plokin
@Adi
Koszty przystosowania się do nowych warunków klimatycznych są nieznane i mogą okazać się mniejsze niż koszty rezygnowania z węgla. Błędne jest założenie że będą wielokrotnie wyższe,
weźcie pod uwagę że ocieplenie się klimatu będzie miało wiele pozytywnych skutków.
Większa ilość CO2 w atmosferze oznacza lepsze plony, cieplejsze zimy to znaczne oszczędności na ogrzewaniu. Przyspieszenie cyklu wodnego oznacza więcej deszczu czyli mniej susz i zmniejszanie się obszarów pustynnych.
Szybki wzrost gospodarczy który zawdzięczamy spalaniu paliw kopalnych wyciągnął setki milionów ludzi z nędzy i włączył w obieg globalnej gospodarki. Ograniczenia w spalaniu węgla uniemożliwią awans cywilizacyjny kolejnym milionom. Nie skazujmy ich na nędzę tym bardziej że za 15-20 lat rezygnacja ze spalania węgla, ropy i gazu może dzięki postępowi technologicznemu okazać się ekonomicznie uzasadniona i cały problem rozwiąże się sam.
Tymczasem skupmy wysiłki na walce z dziesiątkami innych problemów nękających ludzkość i środowisko.

-
Gość: , *.rev.snt.net.pl
2013/11/14 17:15:05
-
2013/11/14 18:04:38
@Adi

Ten centymetr to oczywiście dodatkowy. Zgoda. Natomiast pisałem tylko o poziomie morza nie o nabiegu na brzeg. To już zależy od nachylenia terenu na aktualnym poziomie morza.

Nawiasem mówiąc powtórzyłem to proste rozważanie dla oceanu i zasadniczo wychodzi ten sam wynik. Tam największe spiętrzenia sztormowe mają ok. 10 m a głębokości (nie licząc rowów) to ok. 4 km. W sumie podobny stosunek. Bo to nie przypadek, że na Bałtyku wysokości spiętrzeń są o rząd mniejsze niż na oceanach.
-
Gość: Adi, *.p1.interarena.pl
2013/11/14 18:12:32
slaba-tabaka

Chciałbym tylko zwrócić uwagę, ludzie wyewoluowali i stworzyli cywilizację przy stężeniu CO2 rzędu 250-350 ppm. Przy takich stężeniach jak obecnie ludzi ani cywilizacji nie było. Stąd prosty wniosek, że wyższe stżenie to warunki niekorzystne dla ludzi ale korzystne dla innych organizmów, niekoniecznie przyjaznych ludziom. W Ameryce w zeszłym roku mieli wszystko i wyższe CO2 i wyższe temperatury tylko plonów nie mieli ;-) W Polsce ciepłe zimy są zmorą rolniów bo rozhartowane rośliny wymarzają przy wiosennych przymrozkach - patrz zeszły rok. Oszczędności na ogrzewaniu pożre klimatyzacja li chłodzenie latem, itd. itd.
-
Gość: laik, *.dynamic.chello.pl
2013/11/14 19:19:38
Proszę o wytłumaczenie mi dlaczego ataki zimy w miejscach, które wcześniej nie miały z nią nic do czynienia jest winą globalnego ocieplenia - rym niezamierzony.
-
2013/11/14 19:21:16
@wudin
"Dowodzi to j/w."

Dowodzi że nie masz racji z rozpadem WAIS i jego skalą czasową.

"żaden potop proces w tysiącleciach, 2. był to proces naturalny, a 10x szybszy. 3. nie mieliśmy na to żadnego wpływu."

Wiem, dla ciebie 3 cm rocznie to "żaden potop", a zdarzenie które nie kończy się wymarciem całej ludzkości to "żaden problem".

"Dla mnie jest tam dużo danych, nawet takie, że faktycznie wzrost poziomu oceanów to 2mm rocznie."

No ba, przecież autorem jest Nils-Axel Mörner, według którego poziom oceanów w ogóle nie rośnie:
www.second-opinions.co.uk/images/12we22.gif

"A tak to co by im groziło jakie konsekwencje, wyrzucenie z pracy, utrata stanowisk itp."

Może i tak. Przykładem niech będzie smutna historia Salby'ego, któremu uczelnia podziękowała po tym jak przez kilka lat zajmował się opowiadaniem głupot na imprezach organizowanych przez konserwatywne think-tanki, zamiast uczyć i prowadzić badania w dziedzinie w której był specjalistą.

"Już rozumiem co można zarzucić zwolennikom GW, najdelikatniej rzecz ujmując konformizm."

Jeśli dla ciebie brak odpowiedzialności za słowa to cnota, to najdelikatniej rzecz ujmując jesteś idiotą.
-
2013/11/14 19:22:40
"Proszę o wytłumaczenie mi dlaczego ataki zimy w miejscach, które wcześniej nie miały z nią nic do czynienia jest winą globalnego ocieplenia"

Podaj jakieś przykłady.
-
2013/11/14 19:22:45
Nie ciepłe zimy, tylko zimy bez pokrywy śnieżnej - to zasadnicza różnica.
-
Gość: wudin, 78.10.254.*
2013/11/14 20:18:17
"żaden potop proces w tysiącleciach, 2. był to proces naturalny, a 10x szybszy. 3. nie mieliśmy na to żadnego wpływu."

Wiem, dla ciebie 3 cm rocznie to "żaden potop", a zdarzenie które nie kończy się wymarciem całej ludzkości to "żaden problem".


Pisałem o Antarktydzie zachodniej 1000 km^3 czyli 10x więcej niż obecnie to 3.3 mm rocznie. Rozumiem, że te 3cm jakieś topienie globalne, tylko to rzeczowo wtedy całkiem co innego.
Cenie sobie swój indywidualizm i niezależność intelektualną, być może ten brak przynależności do grup interesów to społeczna głupota, tylko to jest alternatywa albo powtarza się wielkie prawdy za przewodnikiem, albo jest się jest niezależnym intelektualnie.
-
2013/11/14 22:08:05
Właśnie widzę, jesteś niezależny intelektualnie w tematach związanych z klimatologią, lingwistyką, archeologią, teorią względności i pewnie jeszcze wielu innych rzeczach...
-
Gość: , *.rev.snt.net.pl
2013/11/14 22:14:17
@wudin
Pacjenta, który twierdzi, że jest Napoleonem albo Juliuszem Cezarem, określiłbym właśnie "niezależym intelektualnie"? W końcu zamiast wierzyć twierdzącym, że tymi osobami nie jest, on "myśli samodzielnie", myśli niezależnie i "samodzielnie formułuje wnioski" z tych przemyśleń.

-
Gość: wudin, 78.10.254.*
2013/11/14 22:56:46
Czyli do rachunków to błędu w nich nie ma. Zresztą są bardzo proste tylko na dużych liczbach.
A co do reszty tylko mnie śmieszycie, no jestem dziwny ja już w liceum czytałem podręczniki do fizyki relatywistycznej, czy wstęp do teorii kwarków i leptonów, "języki indoeuropejskie" no fakt mam bardzo szerokie zainteresowania, przeczytałem nawet podstawy kryminalistyki i "proces karny" Marszała. Fakt mam swoje zdanie w różnych dziwnych sprawach, zawsze starałem się czytać ze zrozumieniem, no i jestem bardzo różny od przeciętnej.

Wami i GW bym się nie przejmował, tylko jak inny głupek np. Abdusamatow uważam, zresztą po 2-3 letnich dyskusjach które niektórzy tu dobrze pamiętają, że kierunek zmian klimatu będzie całkiem przeciwny niż lansujecie, a ten jest dużo bardziej niebezpieczny niż wątpliwe Globalne Ocieplenie. To tyle na razie żegnam;)
-
2013/11/15 00:41:04
Odnośnie rysunku thefrogthatjumpedout.blogspot.com/2013/05/communicating-climate-change-in-one.html, to może warto zauważyć, że 31 grudnia 2100 temperatura nie przestaje rosnąć i w RCP 8.5 stopniowo rośnie dalej do 8°C (link.springer.com/content/pdf/10.1007%2Fs10584-011-0156-z.pdf), co właściwie powinno znaleźć się na wykresie thefrogthatjumpedout...
-
Gość: Marcin Popkiewicz, *.dynamic.chello.pl
2013/11/15 00:43:48
Korekta linku do Meinshausen i in. (2011)
link.springer.com/article/10.1007/s10584-011-0156-z#page-1
-
2013/11/15 08:08:02
A co do reszty tylko mnie śmieszycie, no jestem dziwny ja już w liceum czytałem podręczniki do fizyki relatywistycznej, czy wstęp do teorii kwarków i leptonów,

Samo czytanie nie wystarczy. Trzeba jeszcze zrozumieć. Niestety zrozumienie obu tych obszarów wymaga znacznie znajomości (i rozumienia) matematyki niż ta, która jest w liceum. W liceum można równie dobrze czytać po chińsku bez znajomości chińskiego i efekt będzie taki sam.

Tak więc może następnym razem staraj się czytać ze zrozumieniem. Zacznij od tego, co tutaj możesz przeczytać.
-
2013/11/15 09:13:33
@laik
"ataki zimy w miejscach, które wcześniej nie miały z nią nic do czynienia"

"pierwszy raz od 38 lat"
"pierwszy raz od 1995"
"największą zimą od 1996"

Nie widzisz tu pewnej sprzeczności?
-
2013/11/15 13:22:37
Zenku, oni się odważają na nie takie artykuły.
www.fronda.pl/a/homoseksualny-demon-kazal-sataniscie-ugotowac-biblie,31599.html
-
Gość: , *.rev.snt.net.pl
2013/11/15 14:09:38
@zenek @reptilianski_szpieg
Nic tylko zacytować gospodarza:
Zawsze mnie to fascynuje: te same osoby, które sceptycznie podchodzą do ustaleń naukowców, bezkrytycznie wierzą w doniesienia brukowców.
-
2013/11/15 14:57:10
@laik
O informacje o atakach zimy i globalnym ociepleniu możesz znaleźć tu:
www.wszechnica.org.pl/11/136/956/globalne_ocieplenie_topniejace_lody_arktyki_i_dluga_zima_w_polsce_czy_jest_zwiazek
-
2013/11/15 22:29:40
A propos wierzenia brukowcom:
tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/arktyczny-chlod-zmrozi-anglie-moze-zrobic-sie-bialo,105830,1,0.html

Tytuł jakby miał przyjść ten słynny "atak zimy w miejscach, które wcześniej nie miały z nią nic do czynienia". Ale na końcu straszenia czytamy:

Meteorolodzy prognozują, że niż może wywołać opady deszczu na całej wyspie. W wyższych partiach, w głębi lądu, może zrobić się biało. Będzie to pierwszy w tym sezonie śnieg. W Londynie i w okolicach może zabielić się w środę.

Nawet ładu i składu w tym nie ma (to w górach czy w Londynia ma w końcu padać śnieg?) ale ogólnie wygląda to na udramatyzowaną zapowiedź temperatur w okolicy zera stopni.

Jako źródło podano AccuWeather. Poszukałem i stwierdziłem, ze ten artykuł jest nieudolną próbą przetłumaczenie ponizszego tekstu:
www.accuweather.com/en/weather-news/cold-blast-snow-united-kingdom/19931796

Z tym, że w Londynie nie jest przewidywany śnieg a jedynie możliwe pierwsze płatki śniegu w tym sezonie ("bringing the threat for the first snowflakes of the season"). A to nie to samo bo płatki śniegu (bez zalegania śniegu na ziemi) sugerują temperaturę nieco powyżej zera. I słusznie jak się zaraz okaże.

Mianowicie w wersji polskiej całkowicie pominięto ostatni akapit:

"High temperatures over the weekend and on Monday will be near 10 C (50 F) in the city. After the cold air arrives, highs are only expected to reach 4-5 C (near 40 F) on Tuesday through Thursday."

Czyli ten straszliwy atak zimy w Londynie ma dziać się przy temperaturze +4-5 C w dzień. Zaiste nowa epoka lodowa.
-
2013/11/16 14:36:56
zenek, przestań spamować mi bloga. link do raportu o którym piszesz jest już raz podany wyżej (w komentarzu wudina) i naprawdę nie ma potrzeby dublować go za każdym razem kiedy sobie o nim przypomnisz.
-
2013/11/16 20:39:00
@pgb
www.youtube.com/watch?v=2f6Z0_HMLo8#t=301

Napisz do tego tłumaczenie ;p
-
2013/11/17 10:49:57
@pdjakow

Wydaje mi się, że w Polsce nie ma popytu na takie skecze, ponieważ jesteśmy wciąż na etapie wyśmiewania się z tych, co twierdzą, "że Ziemia jest okrągła". Jak na razie Polacy pukają się w czoło i twierdzą, że przecież "nie da się chodzić do góry nogami i tamci na dole by pospadali". Dlatego taką popularność zdobywa u nas mikkeloza.
-
2013/11/17 11:10:57
@pdjakow

Jeszcze a propos filmiku. Zwróć uwagę na komentarze pod filmem :-)

Natomiast trafność tych żartów jest świetna:

"globalne ocieplenie to bzdura, bo spadł śnieg to tak samo jakby twierdzić, że może Słońce nie istnieje wczoraj w nocy zrobiło się ciemno albo samochód nie działa, bo zgubiłem kluczyki"

"kwestii naukowych się nie głosuje"

"każda prawda ma dwie strony i strona, która kompletnie nic nie wie, ma coś do powiedzenia [...], to jest debata naukowa, a ponieważ tematem jest nauka, to nienaukowcy nie mają tutaj nic do powiedzenia"

A propos ostatniego: Wildstein swego czasu (program: Bronisław Wildstein Przedstawia) dokonał manipulacji i pokazał "debatę" na temat globalnego ocieplenia, jako dyskusję pomiędzy naukowcami (Marks, Jaworowski), których tytułował profesorami (nie mówiąc, że jeden jest lekarzem, a żaden nie ma żadnych publikacji w zakresie klimatologii i się tym nie zajmują naukowo) oraz ekologami (Greenpeace). To był moim zdaniem majstersztyk zakłamania.
"debata

-
2013/11/17 17:08:38
@alfa_x

Wiem, dlatego zasugerowałem by ktoś to przetłumaczył. Mój angielski jest słaby, doskonale rozumiem, co ktos mówi, jednak jeśli przychodzi do przepisywania kwestii, lub próby pisania czegoś po angielsku, to się wysypuję.

-
2013/11/17 17:21:39
Prasówka. Tym razem GW:

pieniadze.gazeta.pl/Gospodarka/1,117384,14939703.html

Kolejny argument - ochrona klimatu - w Polsce pojawia się relatywnie najrzadziej. Wśród naukowców nie ma jednoznacznej zgody co do tego, jak duży wpływ na ocieplanie się klimatu (bo co do tego, że się ociepla, są już zgodni) ma działalność człowieka.

Nie wiem, co chcą osiągnąć redaktorzy pisząc, że nie ma zgody co do wpływu człowieka na klimat? Może przed napisaniem tego zdania powinni to z kimś w redakcji skonsultować. Do reszty się nie odnoszę, bo to tematy energetyczne, polityczne, gospodarcze, itd.
-
Gość: delegat, 31.41.174.*
2013/11/19 11:47:18
A ja mam inne pytanie, a konkretnie o rysunek1. Poniewaz nic mi nie mowia zrodla a dane dotyczace emisji historycznych dotad bralem z oak ridge (CDIAC) to czy tam sa LULUCF? ((Land Use Land Use Change and Forestry). den Elzen at al, 2013 (link.springer.com/article/10.1007/s10584-013-0865-6?no-access=true) pokazuja ze odpowiedzialnosc historyczna silnie zalezy od tego czy opieramy sie tylko na emisjach ze spalania paliw kopalnych, czy uwzgledniamy nonCO2 GHGs i czy uwzgleniamy LULUCF. Tyle na poziomie emisji. Bo na poziomie polityczno-etycznym to robi sie jeszcze bardziej skomplikowane, np jakie sa emisje Ukrainy przed 1991? (i to jest pytanie BEZ wsadzania jeszcze kija w mrowisko). Ale za info o tym jakie emisje siedza w Fig1 bede dozgonnie wdzieczny.
-
Gość: Adi, *.p1.interarena.pl
2013/11/19 13:40:08
Ktoś proponuje, aby zamiast pakietów klimatycznych przykryć Arktykę styropianem z folią refleksyjną ;-)

Zabawny pomysł i na na pierwszy rzut oka ciekawy. Ma oczywiście swoje słabe punkty. Ale gdyby przykryć jeszcze część oceanów ??? ;-)
-
2013/11/19 13:52:43
Jeśli chodzi Ci o górny rysunek (z raportu IPCC), to 'cumulative emissions estimate 1850-2010' obejmuje CO2 z LULUCF. Wartość czułości klimatu na sumę emisji jest diagnozowana z eksperymentów z modelami, a skumulowane emisje zwykle oblicza się jako sumę strumieni atmosfera-ląd, atmosfera-ocean, oraz zawartość węgla w atmosferze (która jest zadana w danym scenariuszu).

Jest tu pewien haczyk bo duże emisje z LULUCF oznaczają że (zmieniona przez działalność człowieka) biosfera będzie reagować trochę inaczej na wzrost CO2 w atmosferze, i będzie to zależeć od tego co dokładnie wycieliśmy i co posadziliśmy. Jest to jakieś źródło niepewności, ale raczej niewielkie - teraz i w przyszłości emisje z LULUCF będą stanowić 10% albo i mniej całkowitych emisji.

Dolny rysunek nakreśliłem w oparciu o bazę EDGAR, tej samej z której korzystał den Elzen et al (od razu ostrzegam, że emisje Polski są w tej bazie bardzo niedokładne -- lepiej korzystać z oficjalnego inwentarza pod Kioto, albo danych raportowanych dla Unii Europejskiej), i zawiera całość emisji GHG, w tym LULUCF. Różnice dla odpowiedzialności historycznej wynikają głównie z tego, że wiele krajów, także rozwijających się, miało duże emisje z LULUCF również w XIX i na początku XX wieku. Inne GHG mają mniejsze znaczenie, bo ich emisja jest zwykle skorelowana z emisją CO2. Największym wyjątkiem są z tego co widzę Indie, z wiadomych względów.

Co do zmian terytorialnych to jest to oczywiście problem, ale moim wcale nie taki duży. Tylko ~25% emisji pochodzi sprzed roku 1950, więc najwięksi emitenci są wśród nas z niewielkimi tylko zmianami, a w przypadkach takich jak Ukraina można historyczne emisje sprzed rozpadu ZSRR przyporządkować im terytorialnie.
-
2013/11/19 14:02:30
@Adi

To dobre! Tzn. przykrywanie białego białym i uważanie, że to coś pomoże. Szczególnie, że lód morski w Arktyce jest topiony także z dołu.
-
2013/11/19 14:20:57
@Adi
Pomysl w sprawie przykrywania oceanow juz jest od dawna, dyskutuje sie o nim:
adsabs.harvard.edu/abs/2010EGUGA..1211364C
en.wikipedia.org/wiki/Cloud_reflectivity_modification
Znaczy: uciekamy w geoinzynierie?
-
2013/11/19 14:27:57
Jeszcze w sprawie geoengineering. Niektore uniwersytety juz sie do tego przygotowuja:
www.geoengineering.ox.ac.uk/
www.umt.edu/ethics/resourcecenter/default.php
-
Gość: Adi, *.p1.interarena.pl
2013/11/19 15:13:29
Ja to doskonale wiem, że lód topi się od dołu od cieplejszej wody, dlatego równie żartobliwe co anonimowy pomysłodawca proponujący zastąpienie naturalnego albedo sztucznym, zaproponowałem przykrycie części oceanu.

Geoinżynieria? Wobec niemocy w redukcji emisji zanieczyszczeń gazowych wydaje się, że będzie coraz szerzej dyskutowana... Osobiście jestem sceptykiem, choć jestem inżynierem i z racji solidarności zawodowej powinieniem być za. Wiecie, nowe miejsca pracy, nowe budżety... ;-)

Jeszcze słówko do @marc1915

W Polsce ciepłe zimy są zmorą rolników bo rozhartowane rośliny wymarzają przy wiosennych przymrozkach

marc1915
Nie ciepłe zimy, tylko zimy bez pokrywy śnieżnej - to zasadnicza różnica.
,

Ciepłe zimy = brak pokrywy śnieżnej bo topnieje, zimna zima = śnieg leży długo. Wniosek? Drugie wynika z pierwszego... Gdzie tu różnica?

-
2013/11/19 16:36:58
@whiteskies

Sam dobrze wiesz, ze w Arktyce sztuczne chmury przez 9 miesięcy w roku raczej ogrzewałyby niż chłodziły powierzchnię (podobnie jak prawdziwe). Jakikolwiek sens miałoby to może przez 3 miesiące letnie.

Natomiast izolowanie termiczne lodu morskiego (od góry, na jego powierzchni) miałoby odwrotny skutek niż izolowanie lodowca. Ponieważ pod spodem siedzi ciepła woda atlantycka taka izolacja przyśpieszyłaby jedynie zanik lodu.
-
2013/11/19 19:17:06
@arctic
Taak, to z prędkosci. Przeczytałem o okładaniu styropianem Afryki zamiast Arktyki :)
Nie zmienia to faktu ze geoengineering jest już poważnie rozważanym rozwiązaniem...
-
2013/11/20 18:39:08
Nikt od wczoraj tego nie wrzucił to ja to zrobię. Jest nowy budżet cyklu węgla za rok 2013:
www.earth-syst-sci-data-discuss.net/6/689/2013/essdd-6-689-2013.html

Na razie jest to "Discussion paper" czyli formalnie w recenzjach ale nie sądzę aby wiele się zmieniło.

Skrót dla decydentów: w ostatniej dekadzie (2003-2012) emitowaliśmy średniorocznie 8.6 0.4 Gt węgla z paliw kopalnych oraz 0.8 0.5 Gt z wycinania lasów, z tego w atmosferze zostawało 4.3 0.1 Gt, do oceanu szło 2.6 0.5 Gt a do biosfery lądowej ("użyźnianie dwutlenkiem węgla") 2.6 0.8 Gt. To średniorocznie, ale w zeszłym roku (2012) emisje węgla z paliw kopalnych osiągnęły już 9.7 0.5 Gt.

-
2013/11/20 18:40:20
Oczywiście blog zjadł znaki +/- (oznaczenia niepewności). Proszę dodać je sobie mentalnie miedzy każdą parą liczb.
-
Gość: goldfisch, *.dynamic.chello.pl
2013/11/22 21:50:43
Mam pytanie. Jak to jest? Na blogu nie podaje się swoich personaliów? Nie podpisuje sie tekstu?
I to w dodatku pisząc na 'naukawe' tematy?

Przepraszam za głupie pytania, ale miałem dotychczas do czynienia z tekstami podpisywanymi.

moj mail warjoy@gmail.com
-
2013/11/22 22:28:55
"Mam pytanie. Jak to jest? Na blogu nie podaje się swoich personaliów? Nie podpisuje sie tekstu? "

Tak.

Ale jak chcesz, możesz założyć własnego bloga i się tam podpisać.
-
2013/11/23 09:14:09
@goldfish
Podpisane, firmowane teksty na temat masz tu:
naukaoklimacie.pl
-
2013/11/23 21:05:24
@perfectgreybody

" tempo wzrostu poziomi morza przy ostatniej deglacjacji było 10x większe niż obecne... "

I to jest jeden wielu powodów istnienia "denialistów"(co za obrzydliwe słowotwórstwo żywcem wyszarpane z j. angielskiego !), których tak nie lubicie.

A sami jesteście tego WINNI siejąc takie dezinformacje jak w cytacie powyżej.

Więc nie dziwcie się, że spora część ludności ma głęboko gdzieś ... Wasze argumenty za ochroną klimatu, by w pewnym momencie dowiedzieć się,że "tempo wzrostu poziomu mórz podczas ostatniej deglacjacji było 10x wyższe niż obecnie"

Takim sposobem, klimatolodzy nie będą traktowani przez sporą część ludności poważnie - jak "naukowcy" - dietetycy co kilkanaście lat zmieniający zalecenia...

pozdrawiam
-
2013/11/23 21:11:11
Gdzie w powyższym cytacie jest dezinformacja? Czy w tym, że było to bliżej 15 niż 10 jak wynika np z artykułu Hanebuth, Stattegger i Grootes 2000 z czasopisma Science?

www.sciencemag.org/content/288/5468/1033.short
-
2013/11/23 22:42:03
@marc1915
" to jest jeden wielu powodów istnienia "denialistów"(co za obrzydliwe słowotwórstwo żywcem wyszarpane z j. angielskiego !), których tak nie lubicie. "

Tzn. ignorancja tychże denialistów i nieumiejętność czytania ze zrozumieniem? Wiem, to główne powody.
-
2013/11/24 00:52:35
"Gdzie w powyższym cytacie jest dezinformacja? Czy w tym, że było to bliżej 15 niż 10 jak wynika np z artykułu Hanebuth, Stattegger i Grootes 2000 z czasopisma Science? "

No , że tak powiem - w przekonywaniu ludzi do podjęcia działań przeciwko ociepleniu ta informacja nie pomaga,wręcz przeciwnie; skoro w przed rolniczej epoce tempo zmian było (podobno) 10-15 razy szybsze...

A później się jeszcze dziwicie,że jest tylu "sceptyków"... :-D
-
2013/11/24 09:18:10
Jeśli jakiś denialista, jak wudin powyżej, wierzy w oparciu o "własne rachunki" że szybki wzrost poziomu oceanów spowodowany rozpadem lądolodu jest niemożliwy, to myślę że mimo wszystko zaistnienie meltwater pulse 1A może go przekonać.
-
2013/11/24 10:01:05
@marc1915

Czy wiesz ile wtedy podczas tego epizodu 300 lat w czasie których poziom morza podniósł się o 15 m było wiosek i miast zbudowanych nad samym morzem?

Pewnie nie wiesz więc ci powiem. Nie było żadnych. Jeszcze nawet nie znaliśmy rolnictwa. W tym czasie groźnym tempem wzrostu poziomu morza było takie, że nie dało się przed nim uciec pieszo z dziećmi i inwentarzem ruchomym.

A teraz pojedź do jakiegokolwiek większego miasta nad morzem (mamy tego na świecie wielki wybór) i wyobraź sobie jak ono będzie wyglądało gdy morze podniesie się o 15 m. Ba, nawet o 5 m.
-
2013/11/24 11:04:43
@marc1915

Możesz w sposób jasny powiedzieć, o co ci chodzi? Możesz przedstawić jakieś wnioskowanie i powiedzieć, co zarzucasz i komu?

Na razie kompromitujesz denialistów.
-
Gość: fn, *.icpnet.pl
2013/11/24 13:25:16
Polecam w związku z omawianym tematem zmian poziomu morza poczytać o en.wikipedia.org/wiki/Doggerland
-
Gość: Adi, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/11/24 14:32:39
marc miał zapewne na myśli to, że skoro kiedyś poziom morza podnosił się 10x szybciej to nie ma jeszcze powodu aby przeciwdziałać zmianom klimatu. Idąc tym tokiem rozumowania, przeciwdziałać należy dopiero wtedy kiedy nie tylko gdy przyrost CO2 będzie rekordowo szybki ale też rekordowo szybko będzie wzrastał poziom wody w oceanach.
Dziwaczny sposób myślenia, jednak pokazuje psychologię człowieka, jednak daleki byłbym od krytykowania czy wyszydzania. Bo skutki zmian klimatu są poza bezpośrednią percepcją zmysłów gatunku homo sapiens, więc nie trzeba reagować. Powódź, pożar, wichura - to są zdarzenia, które łatwo odbieramy naszymi zmysłami, więc i reakcja jest natychmiastowa. Dlatego większości z nas tak trudno wyzwolić się myślowo z zaklętego kręgu ograniczonego naszymi zmysłami i zdać obie sprawę z przyszłych skutków zmian, których bezpośrednio nie dostrzegamy.
-
Gość: fn, *.icpnet.pl
2013/11/24 14:49:15
> marc miał zapewne na myśli to, że skoro kiedyś poziom morza podnosił się
> 10x szybciej to nie ma jeszcze powodu aby przeciwdziałać...
..co mniej więcej odpowiada rozumowaniu, że skoro sąsiadowi dom palił się po uderzeniu pioruna (czyli z przyczyny naturalnej) 10 razy szybciej, to nie ma co podejmować gaszenia naszego, palącego się "antropogenicznie" (od zostawionego żelazka).
-
2013/11/24 16:59:01
@Adi,fn
marc miał zapewne na myśli

Do tego, co napisał marc1915 mogę wymyśleć co najmniej kilka podobnie absurdalnych rozumowań. Może niech marc1915 sam napisze, co miał na myśli. Wtedy będzie można się odnieść.
-
Gość: cHARLI_JK, 194.165.48.*
2014/02/21 11:18:34
A CO Z GEOINŻYNIERIĄ; CHEMITRAILS I HARPEM?
-
2014/02/21 14:10:27
MAJĄ SIĘ DOBRZE!

A dokładniej mają się dokładnie tak jak odpowiednio energia termojądrowa, UFO i yeti.
Creative Commons License