Blog > Komentarze do wpisu

Argo i bilans cieplny Ziemi

Kiedy kilka lat temu Kevin Trenberth postanowił odpowiedzieć na kurtuazyjną prośbę redaktora nowego czasopisma Elseviera o napisanie artykułu do pierwszego numeru, nie spodziewał się że jednym z tego skutków będzie największa naukowa pseudoafera w historii ludzkości.

Czasopismem tym było Current Opinion in Environmental Sustainability, do którego Trenberth postanowił napisać o czymś, co ostatnio zwróciło jego uwagę: że bilans cieplny Ziemi najwyraźniej się nie domykał. Pomiary satelitarne nierównowagi radiacyjnej u szczytu atmosfery sugerowały, że w okresie 2004-2008 wynosiła ona średnio 0,9 W/m2, jednak nie wiadomo było, co się z tą energią dzieje -- choć wiadomo było, że niemal w całości powinna zostać pochłonięta przez oceany, według dostępnych ówcześnie obserwacji nagrzewały się one w tempie tylko 0,34 W/m2 [uwaga: wszystkie wartości podaje w odniesieniu do powierzchni całego globu, nie samych oceanów].

Ktoś mógłby słusznie wskazać, że takie porównanie powinno uwzględniać też zakres niepewności. Mówimy o okresie zaledwie czterech lat, jeśli więc obie wartości były znane z niewystarczającą dokładnością, trudno wywnioskować że "naprawdę" się od siebie różnią. Wciąż mogło to jednak oznaczać, że nierównowaga radiacyjna mierzona u szczytu atmosfery została przeszacowana, albo tempo ocieplania się oceanów zostało niedoszacowane (albo jedno i drugie). Trenberth skłaniał się ku tej drugiej możliwości, choć nie wykluczał również błędów pomiarów satelitarnych:

Accounting for the known contributions to energy uptake still leaves a likely residual of 30 to 100×1020 J/yr [0,19-0,62 W/m2], although total error bars overlap. Possibly this heat is being sequestered in the deep ocean below the 900 m depth used for the ARGO analyses where it would contribute about 0.4 to 0.5 mm/yr sea level rise,and then the land ice melt estimate would have to go down. Or the warming is not really present? In this case, the blame would point to the atmosphere and cloud changes, and it should be confirmed by CERES and MODIS measurements. However, preliminary estimates for 2006 through 2008 suggest that net radiation heating increased, which if true exacerbates the imbalance identified here.

Warto zwrócić tutaj uwagę na dość istotną kwestię nomenklaturową: deep ocean oznaczało dla Trenberta "poniżej 900 m". Sieć pływaków Argo prowadziła obserwacje na pełną skalę dopiero od kilku lat, a oceanografowie wciąż uczyli się kalibracji ich pomiarów i walczyli z błędami systematycznymi (wszyscy pamiętali wpadkę Lymana, Willisa i Johnsona, którym wydawało się że zmierzyli gwałtowne ochłodzenie planety), więc szacunki zmian ciepłoty oceanów we wszystkich analizach ograniczone były do górnych ~700 metrów. Około 80% objętości wszechoceanu znajduje się poniżej tej głębokości, zatem można było podejrzewać że wartość nierównowagi radiacyjnej jest zaniżona.

Trenberth o swoim artykule pochwalił się kolegom w emailu, który miesiąc później przestał być prywatny, gdy serwer pocztowy jednego z jego adresatów został zhakowany, i w efekcie słowa Trenbertha o "niemożności wytłumaczenia braku ocieplenia" stał się zaczątkiem popularnej legendy, że Ziemia się tak naprawdę oziębia, tylko klimatolodzy ukrywają to przed resztą świata.

Trenbertha tak ta cała sytuacja zirytowała, że kilka miesięcy później opublikował z Johnem Fasullo kolejny artykuł (tym razem w trochę bardziej znanym czasopiśmie) na ten temat, rzucając kolegom-naukowcom wyzwanie: czy potrafimy wyjaśnić różnice pomiędzy pomiarami satelitarnymi i oceanicznymi?

Od publikacji artykułu Trenbertha minęło już pięć lat, a w naukach przyrodniczych to cała epoka: nie tylko mamy więcej danych (bo "kilka lat" serii obserwacyjnych z Argo i GRACE zmieniło się w całą dekadę), ale i udało się rozwiązać wiele problemów wieku dziecięcego, związanych z kalibracją pomiarów i ich interpretacją. Efektowną tego demonstracją jest artykuł "Deep-ocean contribution to sea level and energy budget not detectable over the past decade" autorstwa oceanografów z Jet Propulsion Laboratory -- Llovela, Willisa, Landerera i Fukumori -- a który opublikowano w Nature Climate Change na początku miesiąca.

Po pierwsze więc, mamy wspomniane już automatyczne boje Argo, nurkujące do głębokości 2 kilometrów i mierzące, w drodze powrotnej ku powierzchni, ciśnienie, temperaturę i zasolenie wody. Dzięki nim, od momentu gdy program Argo osiągnął przyzwoite pokrycie przestrzenne (czyli od 2003/2004 roku), można określić pochłanianie ciepła w warstwie do głębokości 2000 metrów z dużą dokładnością.

Stan sieci Argo w dniu 19 października 2014 roku.

Według wyliczeń Llovela et al (opierająych się o kilka analiz wykonywanych przez różne ośrodki), w okresie 2005-2013 było to średnio 0,49±0,1 W/m2 -- więcej niż oryginalne szacunki Trenbertha (0,36±0,23 W/m2 w 2004-2008). Intuicja Trenbertha była zatem poprawna: część "brakującej energii" faktycznie ukryła się w oceanicznych głębinach.

Ocieplenie się oceanów powinno, poprzez zmiany objętości wody, spowodować wzrost poziomu wszechoceanu. Skoro wiemy, dzięki bojom Argo, o ile ociepliła się 2-kilometrowa kolumna wody, można też obliczyć wynikający z tego wzrost objętości wody: według wyliczeń Llovel et al było to 0,90±0,15 mm rocznie.

Drugą składową zmian objętości wszechoceanu jest woda pochodząca z topnienia lodowców i lądolodów (czy szerzej - transferu wody z lądu do oceanów i vice versa). Kiedyś trzeba byłoby tę składową zgrubnie szacować, teraz -- dzięki pomiarom grawimetrycznym satelity GRACE -- można po prostu zmierzyć, o ile zwiększyła się masa oceanu. Okazuje się, że przybywało 2,0±0,1 mm wody rocznie.

Kolor niebieski: obserwowane satelitarne zmiany średniego globalnego poziomu morza; czarny: zmiany masy wszechoceanu, zmierzone przez GRACE; czerwony: zmiany poziomu wszechoceanu wynikające z wahań temperatury górnych 2000 m słupa wody; czarny-przerywany: zmiany poziomu wszechoceanu obliczone jako składnik resztowy z obserwacji i zmian masy (czyli niebieski minus czarny). Źródło: Llovel et al 2014.

I teraz ta zabawna część, od której pochodzi tytuł artykułu. Pomiary satelitarne wysokości powierzchni oceanów wskazują na wzrost poziomu morza wynoszący 2,78±0,32 mm rocznie. Obie składowe -- ocieplenie górnych 2 km oceanu, oraz dodatkowa woda z topniejącego lodu -- dają w sumie 2,9±0,38 mm rocznie, czyli minimalnie więcej niż wynosi wartość obserwowana.

Gdyby założyć, że przyczyną tej różnicy (obliczonej na −0,13 mm rocznie z niepewnością 0,72 po uwzględnieniu poprawki na ruchy izostatyczne litosfery) jest zmiana temperatury warstwy oceanu poniżej 2 km, należałoby wyciągnąć wniosek że ochładzają się one, zmniejszając nierównowagę radiacyjną o −0,08±0,43 W/m2.

Poprzednie szacunki pochłaniania ciepła poniżej 2 kilometrów -- 0,068±0,061 W/m2 w latach 1990-2010 -- oparte były o pomiary temperatury wykonane przy okazji przekrojów hydrograficznych WOCE i GO-SHIP. Nie ma się zatem co dziwić, że metoda pośrednia oparta o wymodelowanie wkładu zmian temperatury w wysokość kilkukilometrowego słupa wody nie była wystarczająco dobra, by udało się wykryć trend kilkakrotnie mniejszy od zakresu niepewności wyznaczonego przez Llovela z kolegami.

Co więcej, jeśli zsumujemy wszystko razem, okaże się że ten "lepszy", bo dotyczący całej głębokości oceanu wynik jest znacznie mniej dokładny: zamiast początkowych 0,49±0,1 W/m2 dostajemy 0,41±0,44 W/m2, czyli z niepewnościami większymi niż centralna estymata.

Uważny czytelnik zauważy tutaj, że podaję inne wartości niż autorzy autorzy. Wynika to z tego, że Llovel et al popełnili w trakcie obliczeń błąd: sumując wartości pochłaniania ciepła powyżej i poniżej 2000 metrów pomieszali szacunki wyliczone dla powierzchni całego oceanu, oraz całego globu. W konsekwencji zawyżyli wartość całej sumy, oraz -- co być może ważniejsze -- zaniżyli wartość względnej niepewności, przez co ich wynik wygląda lepiej niż "wartość nierównowagi radiacyjnej mieści się pomiędzy 0 a 1 W/m2." Jasne jest więc, że bez znaczącego zmniejszenia niepewności pomiarów poziomu oceanów, ich temperatury i masy nie da się określić tego co się dzieje poniżej 2 km z satysfakcjonującą dokładnością.

Rozwiązaniem bardziej radykalnym są oczywiście bezpośrednie pomiary, co niestety wymaga czasu, pieniędzy i odpowiednich narzędzi. Te ostatnie już istnieją -- prototypy nowych boi planowanej sieci Deep Argo potrafią nurkować do głębokości dochodzących do 6 km -- zatem za jakieś 15 lat kolejne pokolenie oceanografów będzie dysponować danymi pozwalającymi na precyzyjne określenie budżetu cieplnego całej planety.

Dane zbierane przez jedną z prototypowych boi Instytutu Scrippsa.
niedziela, 19 października 2014, perfectgreybody

Polecane wpisy

  • B9

    Na githubie piszę o górze lodowej B9 , która w przyszłym roku skończy 30 lat. Na zachętę video:

  • Kołakowska

    Mój komentarz do tekstu Kołakowskiej można przeczytać tutaj .

  • W sejmie o globalnym ociepleniu

    Dzisiejsza notka będzie po części eksperymentem, jako że z kilku powodów - przede wszystkim mojego lenistwa - jest hostowana gdzie indziej , i bardzo możliwe że

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/10/20 00:10:38
A jak ocieplanie wód wygląda dla Bałtyku? Wynoszenie chłodnych warstw przy brzegu powinno chyba wpływać na szybsze ocieplanie się głębokich warstw.
-
2014/10/20 08:09:36
Bałtyk jest na tyle płytki, że praktycznie idzie krok w krok za temperaturą atmosfery (ma identyczny trend wzrostu temperatury jak sąsiednie lądy). Czy li to w sensie klimatycznym jednak bardziej jezioro, niż morze.

-
2014/10/20 08:10:57
Bałtyk ze swoją średnią głębokością 52 m jest w zasadzie poza tymi rozważaniami (to ułamek promila wód oceanicznych i zupełnie bez wymiany z głębokimi strefami).
-
2014/10/20 15:25:00
Ostatnio słyszałem referat jednego z lepszych oceanografów fizycznych z okolic Bałtyku, Andreasa Lehmanna z Geomaru w Kilonii (specjalisty między innymi od upwellingów bałtyckich), który dowodził na podstawie argumentów objętościowych (z poziomu morza), że wlewów wody z Morza Północnego jest znacznie więcej niż oceanografowie sądzą. A jeśli tak to muszą one mieć w wyniku mieszania w płytkich cieśninach praktycznie tą samą temperaturę i zasolenie aby utrzymać się na powierzchni Bałtyku (dotychczas uważano, ze woda z Morza Północnego jest zawsze gęstsza bo bardziej słona). Dlatego te wody wpływają po powierzchni Cieśnin Duńskich i dlatego są nie do odróżnienia od wód Bałtyku co powodowało, że dotąd ich obecność przeoczano.

Jeśli ma rację to jeszcze jeden dowód, ze Bałtyk to w pierwszym przybliżeniu płytka sadzawką, w równowadze termicznej z atmosferą.
-
Gość: piotrpanek, *.gios.gov.pl
2014/10/21 11:51:43
Tak tylko potwierdzę, że z hydrobiologicznego punktu widzenia Bałtyk to bardziej słonawe jezioro niż wypustka Wszechoceanu.
-
2014/10/22 16:00:16
Spencer mówi, że nie pozwoli aby jego seria satelitarna dała rekord?

Swoją drogą nie rozumiem jak on może twierdzić, ze tylko satelitarne dane dają prawdziwą temperaturę powierzchni Ziemi gdy one nawet nie mierzą temperatury powierzchni, a raczej dolnej troposfery?
-
Gość: justcurious, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/24 00:51:21
a co panowie powiedzą o tym wykresie?
cnsnews.com/sites/default/files/documents/Tropical Mid-Troposphere Graph_0.pdf
-
2014/10/24 08:20:28
@justcurious

Jest to znany problem modeli że źle im wychodzi pionowy gradient temperatur (lapse rate) w górnej troposferze. Z tego artykułu wynika, ze modele z większą rozdzielczością pionową lepiej sobie z tym radzą:
www.physics.ox.ac.uk/Users/mitchell/grl50465.pdf

"Other than model resolution, it is hypothesized that this remaining discrepancy could be due to a poor representation of stratospheric ozone or remaining observational uncertainty"

No właśnie. Pomiarów górnej tropikalnej troposfery też nie mamy za dużo więc do końca nie wiadomo na ile to nie dość dobre modele a na ile błędy pomiarowe.

A jeśli pytasz o to czemu tam się nie ociepla to odpowiem Ci prosto. A co w tym dziwnego? Tuż nad najwyższą troposferą jest najniższa stratosfera, która się oziębia w wyniku rosnących koncentracji gazów cieplarnianych. To efekt przewidziany teoretycznie i potwierdzony pomiarami. Czy byłoby bardzo dziwne gdyby granica warstw które się ocieplają i oziębiają była nieco niżej niż wychodzi modelom? Nie byłoby. A to, że modele o większej rozdzielczości dają sobie z tym radę lepiej wskazuje, ze robimy postęp w modelowaniu górnej tropikalnej troposfery.

-
2014/10/24 12:04:19
Przeczytałem ten artykuł. Mitchell i współautorzy podejrzewają, że przyczyną różnicy między pomiarami i modelami jest nie dość dobra parametryzacja konwekcji w modelach. Wskazuje na to fakt, ze modele z większą rozdzielczością poziomą (a nie pionową jak napisałem wyżej chociaż to teoretycznie też może mieć znaczenie [1]) są bliższe pomiarom. Jeśli unormuje się wyniki do temperatury powierzchniowej (modele klimatyczne nie są asymilowane temperaturami zatem nie mają np. La Ninii wtedy gdy ma ją prawdziwa Ziemia) to te modele odzwierciedlają pomiary wręcz idealnie, z wyjątkiem najwyższej troposfery. A tam przyczyną może być "cold bias" pomiarów balonowych jaki występuje szczególnie w najwyższej troposferze. Jednak Mitchell i koledzy raczej w to nie wierzą bo to już było korygowane.

Nie wierzą też w jeszcze jedną możliwość przyczyny rozbieżności na szczycie troposfery tropikalnej, mianowicie w problem z błędnymi koncentracjom ozonu stratosferycznego w modelach. A tu już bym się na ich miejscu zastanowił. Taki efekt jest przewidziany teoretycznie [2], a trendy ozonu są tam rzeczywiście malejące przez ostatnie 20 lat [3], co nie jest koniecznie odzwierciedlane w modelach. Ale być może (jak zwykle) różnica wynika z jakiejś kombinacji tych wszystkich przyczyn.

[1] onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/grl.50177/abstract
[2] onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2007GL031994/abstract
[3] onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2012GL052723/abstract

PS. Ciekawostką jest to, że cała ta dyskusja toczy się na łamach jednego czasopisma, Geophysical Reseach Letters. Niestety nie jest ono pokryte subskrypcją konsorcjum polskich instytucji naukowych. Ja sam płacę za dostęp do niego z własnych pieniędzy.
-
Gość: whiteskies, *.dynamic.chello.pl
2014/10/25 18:59:07
Tak, ani Journal of Geophysical Research, ani Geophysical Research Letters, ani Nature Climate Change nie są prenumerowane przez polskie instytucje naukowe.... Ale to idzie w parze z faktem ze żadna polska uczelnia nie ma dobrego programu meteorologii i klimatologii, zgodnego ze standardami międzynarodowymi. Polska służba meteorologiczna nie zezwala na uwolnienie swoich danych klimatycznych. Polska jako jeden z nielicznych krajów europejskim nie należy ani nie współpracuje z ECMWF, takim "CERN" meteorologii i klimatologii:
www.ecmwf.int/en/about/who-we-are/member-states
A cytowalność polskich klimatologów wygląda na tle świata tak:
www.scimagojr.com/countryrank.php?area=1900&category=1902®ion=all&year=all&order=cd&min=200&min_type=it
-
2014/10/25 22:50:38
@whiteskies

Co ciekawe istnieje coś takiego, co nazywa siebie Stowarzyszenie Klimatologów Polskich. Co prawda osób zajmujących się badaniami klimatu u nich nie ma, są za to całe stada geografów. Termin globalne ocieplenie tłumaczy im niejaki Leszek Marks, który też w tej dziedzinie niczego nie publikuje, za to ma duże parcie na szkło i szmatławce. Na swojej stronie mają nawet sekcję publikację, ale nic tam nie ma. Może nie mają publikacji? Czekam, aż coś opublikują na temat zmian klimatu, będzie można się powyśmiewać z głupoty. :-)
-
2014/10/25 22:53:29
Widziałem, że na Nauce o Klimacie zmasakrowany został Ziemkiewicz. Do tego stopnia, że RAZ zaczął się powoływać na lekarza. Fakt - lekarz nie był psychiatrą, ale twit RAZ-a, że on w to wierzy, bo mu lekarz tak powiedział jest bezcenny :-)
-
Gość: whiteskies, *.dynamic.chello.pl
2014/10/26 13:52:02
@alfa_x
Znam trochę towarzystwo z tego stowarzyszenia. Gwoli sprawiedliwości jest tam cały przekrój: od kilku rozsądnych osób po denialistów i niedouczonych hochsztaplerów.
Pozytywnym elementem działania tego stowarzyszenia jest intensywna akcja na temat uwolnienia informacji meteorologicznej i klimatycznej. Gorzej, niestety z szerzeniem nowoczesnej wiedzy o klimacie, szczególnie gdy publicznie wypowiadają się denialiści czy ewidentnie niedouczeni i powołują się na "stan wiedzy naukowej".
-
2014/10/26 22:31:22
@whiteskies

Czyli trzeba poczekać na "zmianę pokoleniową"? (chciałem użyć bardziej dosłownego określenia, ale się powstrzymałem).

Moim zdaniem jedynym wyjściem jest budowa od nowa. Z tego nic nie będzie.
-
2014/10/26 22:50:57
Jeśli to nie jest konieczne, nie wracajmy do analizy dokonań nieżyjącego lekarza radiologa, specjalisty (możliwe, że wybitnego) od ochrony ludzi przed promieniowaniem przenikliwym. Ten motyw już był na PGB gruntownie przemielony co najmniej raz (raz, nie RAZ).
-
Gość: whiteskies, *.igf.fuw.edu.pl
2014/10/27 08:43:44
alfa_x
Z tą "zmiana pokoleniową" masz 100% racji. Budowa od nowa wymaga nowego pokolenia. Znam sporo młodych klimatologów którzy jawnie burzą się przeciw tezom wygłaszanym przez ich profesorów., podobnie jest z wieloma geologami. Znam tez wielu fizyków, nie tylko starego pokolenia, którzy uważają że AGW to hucpa.
Co do budowy od nowa - trzeba, tez się zgadzam, ale trzeba mieć z kim...
-
Gość: Adi, *.p2.interarena.pl
2014/10/27 13:50:08
Ziemkiewicz?
Poniżej absolutny "miszcz" Zbigniew Ziobro:
CO2 to dwutlenek węgla, czyli "trujący" gaz, który każdy z nas pije w wodzie mineralnej albo w pepsi. I z nim walczy Unia Europejska - zauważył. - Tu nie chodzi o ołów czy jakieś inne trujące substancje, tylko CO2, który zdaniem znawców klimatu ma powodować ocieplenie klimatu - ocenił Ziobro

-
2014/10/28 07:42:22
@Adi
CO2 to dwutlenek węgla, czyli "trujący" gaz, który każdy z nas pije w wodzie mineralnej albo w pepsi. I z nim walczy Unia Europejska - zauważył. - Tu nie chodzi o ołów czy jakieś inne trujące substancje, tylko CO2, który zdaniem znawców klimatu ma powodować ocieplenie klimatu - ocenił Ziobro

Argument kategorii: Ziemia nie może być okrągła, bo ludzie z drugiej strony by pospadali.

Czekamy aż Zbigniew Ziobro ogłosi, że Ziemia jest płaska.

Napisałbym, że jest to poziom naszej klasy politycznej, gdyby nie to, że to jest poziom części naszego społeczeństwa. A że Korwin uderza w argumenty a la Korwin Mikke (łatwe, proste, chwytliwe, zrozumiałe dla każdego i kłamliwe) to świadczy tylko o tym, że ludzie chcą takich argumentów słuchać.
-
2014/10/28 07:43:11
errata

Miało być "Ziobro uderza w argumenty a la Korwin Mikke" :-)
-
Gość: Adi, *.p2.interarena.pl
2014/10/28 11:05:24
@alfa_x

zgadzam się z Tobą z jednym wyjątkiem. Uważam, że w państwach niedemokratycznych, do których zaliczam Polskę, ludziom podaje się takie argumenty, które są korzystne dla podających je. Ludzie chcą słuchać prawdy, niestety nie mogą zweryfikować argumentów bo serwuje im się sieczkę zamiast prawdy. Dużo lepiej pod tym względem jest w krajach demokratycznych np. na zachodzie Europy. Tam przekaz głównych mediów bardziej pokrywa się z aktualnym stanem wiedzy naukowej, co skutkuje innym nastawieniem społeczeństw do problemów klimatycznych, które przed nami.
-
2014/10/28 12:45:41
Nie wiem czy to kwestia zbyt małej demokracji czy zbyt dużej produkcji paliw kopalnych. Podejrzewam to drugie bo np. Australia jest pod tym względem podobna do Polski.

Jednak efekt końcowy jest taki jak wspominali przedmówcy. Są kraje w których gdy polityk mówi, że walczy w globalnym ociepleniem to ma na myśli wysiłki nad zmniejszeniem emisji. W Polsce oznacza to próbę zakłamania wyników badań naukowych. Widziałem na własne oczy tytuły prasowe "NN walczy z globalnym ociepleniem", gdzie NN był naszym politykiem, który miał na myśli walkę typu "kill the messenger". Na szczęście nie dosłownie, bo na razie tylko Korwin-Mikke proponował zamykanie nas w więzieniu za popularyzację wyników badań naukowych.
-
2014/10/28 12:54:42
@Adi
Poziom demokracji jest nieźle skorelowany z poziomem roli nauki w społeczeństwie i średnią umiejętnością odsiewania ziarna od plew. To nie jest tak, ze na zachodzie Europy nie serwuje się sieczki (np. Daily Mail, Wall Street Journal). Serwuje się jak najbardziej. Jednak poziom kultury o zrozumienia nauki wśród klasy średniej, w w tym standardy większości opiniotwórczych środków przekazu są na tyle wysokie że sieczka RACZEJ nie przechodzi, a przynajmniej trudno jej stać się mainstreamem.
Innymi słowy, nasze społeczeństwo ma sporo pracy przed sobą. Standardy demokratyczne i standardy informacyjne nie biorą się znikąd. U nas serwowanie nawet najprościej pokazanej , najlepiej udokumentowanej informacji często budzi podejrzenia o interes osobisty, korupcję, sprzedajność e.t.c. Nie mamy zaufania do siebie nawzajem, dużymi kwantyfikatorami obdarzamy cale grupy na podstawie jednostkowych przypadków, króluje odpowiedzialność zbiorowa. Kapitał społeczny jest bardzo niski. W takim społeczeństwie nie zaprowadzi się wysokich standardów, ani dotyczących demokracji, ani przekazu informacji. Trzeba pracować od podstaw...
-
2014/11/01 22:36:22
@Adi

Widzę, że Nauka o klimacie bierze się za wybór idioty roku. Razem z Ziobro w szranki stają Ireneusz Jabłoński i Krzysztof Rybiński. Cała trójka zapewne lekcje fizyki spędzała na zielonej trawce i takie są tego teraz efekty. Kto ich przepuścił na maturze (już o kolejnych stopniach nie wspomnę)?

Podobała mi się rozbudowana narracja Jabońskiego, że (w uproszczeniu) "mechanika kwantowa to ideologiczny wymysł ekologów". Cóż - taki autorytet z zarządu CAS - chyba woda sodowa (sic) odbiła. Jakbyś Jabłoński chodził na fizykę, to byś przynajmniej zdawał sobie sprawę z tego, jakie głupoty wygadujesz.
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2014/11/02 13:38:29
Alfa_x
"Kto ich przepuścił na maturze (już o kolejnych stopniach nie wspomnę)?"
To zależy co wybierali jako przedmiot dodatkowy :)
-
2014/11/02 21:53:53
@sargon
To zależy co wybierali jako przedmiot dodatkowy :)

Niezupełnie. Ażeby być dopuszczonym do matury to trzeba zaliczyć wszystkie przedmioty. Ktoś Jabłońskiego z fizyki przepuścił... :-)

CAS powinno się po tej jego kompromitacji odciąć od jego wypowiedzi. Jednak moim zdaniem tego nie zrobią, tylko będą brnęli w kłamstwa.
-
2014/11/03 07:59:56
To zależy kiedy zdawał maturę. Na przykład za moich antycznych czasów obowiązkowy był egzamin pisemny z polskiego i matematyki oraz dwa ustne z przedmiotów do wyboru.
-
Gość: Adi, *.p2.interarena.pl
2014/11/03 12:27:44
My tu pierdu pierdu o miejscowych imbecylach a niektórzy biją w dzwony i larum grają:

exignorant.wordpress.com/2014/11/01/arktyczny-metan-zignorowane-dowody-emisji/

Czy rzeczywiście jest się czego bać? Kto odpowie?
-
2014/11/03 13:30:36
Powiem szczerze, że ja tu byłbym raczej za zachowaniem ostrożności. Nie chcę pisać o stronach bo uważam, że nie ma tu dwóch wyraźnych odmiennych stanowisk. Jest za to kwestia czy wyniki Shakhovej (a używając obecnie unikanej w nauce polskiej transkrypcji rosyjskich nazwisk Szachowej, nie Szakowej!) dotyczące zatopionej wiecznej zmarzliny mają zastosowanie do klatratów, spoczywających znacznie głębiej. Moim daniem nie mają wprost przeniesienia. Kiedyś klatraty też się uruchomią jeśli będziemy dalej ocieplać Ziemię ale na razie nie widać takiego zjawiska.
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/12 13:03:21
"Północno-środkowe stany USA zaatakowała ostra zima. Jest to bardzo rzadkie zjawisko o tej porze roku. Według prognoz, tegoroczna zima będzie równie mroźna jak ubiegłoroczna, która należała do najzimniejszych w historii Stanów Zjednoczonych."

Jakiś komentarz do tego czyli u nas znów będzie łagodna zima, czy tylko farta mieliśmy w zeszłym roku...
-
2014/11/12 13:55:57
"Według prognoz tegoroczna zima"

Jeśli ktoś deklaruje, w trybie oznajmującym, jaka będzie zima w pierwszej dekadzie listopada, to albo jest kompletnym ignorantem albo cynicznym kłamcą, a możliwe że jednym i drugim.

"będzie równie mroźna jak ubiegłoroczna, która należała do najzimniejszych w historii Stanów Zjednoczonych."

2013/2014 nie załapała się nawet do najzimniejszych 25% zim w historii Stanów Zjednoczonych (była 34 w rankingu).
-
2014/11/12 16:57:59
Północno-środkowe stany USA zaatakowała ostra zima. Jest to bardzo rzadkie zjawisko o tej porze roku.

I jest wynikiem rekordowo (OIDP najniższe odnotowane ciśnienie) silnego sztormu na północnym Pacyfiku. Meteorolodzy przewidzieli zresztą taki rozwój wydarzeń tydzień temu...
-
2014/11/12 16:59:43
@koniec luzu

To raczej Kanada i północne stanu USA miały "niefart" biorąc pod uwagę, że wg. NOAA grudzień 2013 był globalnie trzeci najcieplejszy w historii pomiarów, a styczeń czwarty. Tylko luty był globalnie zimny jak na ostatnie lata (21-szy najcieplejszy) ale i tak o 0.4 C cieplejszy niż średnia lutych XX wieku. Marzec 2014 wrócił do czołówki bo znów był 4-ty najcieplejszy globalnie w historii pomiarów.

Ciebie, końcu luzu, też powinienem zapytać której części słowa "globalne" nie rozumiesz w nazwie globalne ocieplenie.
-
2014/11/12 20:00:49
Oho, zaczęło się. Co roku do Stanów Zjednoczonych przychodzi zima i za każdym razem jakiś idiota się tym ekscytuje. To pewne jak Święty Mikołaj
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/12 21:21:05
@all ale spadek temperatur bardzo ładny chyba nawet do -20 od przeciętnej www.karstenhaustein.com/reanalysis/gfs0p5/ANOM2m_ntham/ANOM2m_f00_ntham.html

@arctic_haze To raczej Kanada i północne stanu USA miały "niefart"

Nie uważam, że oni mieli "niefart" tak jak wpisywałem się tu przy okazji największego zasięgu lodu w Antarktyce uważam, że jeżeli nastąpi globalny spadek temperatur to zacznie się on od Antarktyki oraz właśnie Ameryki (Kanady), bo tam były największe zlodowacenia w epoce Lodowej, więc tam najpierw powinny pojawić się warunki do ich odbudowy, i tam co oczywiste będzie najpierw spadek temperatur.

My mamy taki fart, że na południe od nas jest Sahara co powoduje, że mimo tego, że Wrocław jest na północ od równika tak samo daleko jak Calgary, to zimy ma dużo łagodniejsze i krótsze. Zresztą brak zimy w zeszłym roku, to też zasługa prawie stałego napływu, relatywnie ciepłego powietrza znad Sahary.

ps. ... szpiegom i fanatykom GW gratuluje ciasnoty umysłu.
-
2014/11/12 21:29:17
na południe od nas jest Sahara co powoduje, że mimo tego, że Wrocław jest na północ od równika tak samo daleko jak Calgary, to zimy ma dużo łagodniejsze i krótsze

Przecież nie dlatego, tylko z powodu gorących serc wrocławskich dziewczyn. I tak oto cały Twój mit globalnego ochłodzenia się roztopił.
-
2014/11/12 21:57:47
Europa jest ciepła nie przez Saharę ale przez Północny Atlantyk.

A epoka lodowa nie zaczyna się od lodowatych zim ale od zimnych lat (tak zimnych że nie stopnieje zeszłoroczny śnieg). A lato w tym roku było globalnie najcieplejsze w historii pomiarów. Zatem mówienie o początku epoki lodowej w roku w którym topniały w Arktyce pola śniegowe mające 6000 lat zakrawa niestety na odjazd absolutny.
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2014/11/12 22:05:28
@koniec luzu w klimacie
"Nie uważam, że oni mieli "niefart" tak jak wpisywałem się tu przy okazji największego zasięgu lodu w Antarktyce uważam, że jeżeli nastąpi globalny spadek temperatur to zacznie się on od Antarktyki oraz właśnie Ameryki (Kanady), bo tam były największe zlodowacenia w epoce Lodowej, więc tam najpierw powinny pojawić się warunki do ich odbudowy, i tam co oczywiste będzie najpierw spadek temperatur.

My mamy taki fart, że na południe od nas jest Sahara co powoduje, że mimo tego, że Wrocław jest na północ od równika tak samo daleko jak Calgary, to zimy ma dużo łagodniejsze i krótsze. Zresztą brak zimy w zeszłym roku, to też zasługa prawie stałego napływu, relatywnie ciepłego powietrza znad Sahary."

Ty tak na serio?
Chyba, ze to też (jakoś) wysnułeś z Herodota... :D
-
2014/11/12 22:13:28
No właśnie. Powiedz no koniec_luzu, rybeńko, dlaczego w Europie zimy są ciepłe przy dodatnich wartościach indeksu NAO, a zimne przy ujemnych (przy czym korelacja temperatur zimowych i NAO jest bardzo silna) jeśli NAO jest indeksem cyrkulacji zachodniej, a nie południowej?

Zajmij ty się już lepiej tym Herodotem.
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/13 09:04:21
Więc mówimy o czymś innym (innym zjawisku). Nie wiem jak w Europie ale u mnie na Łużycach, było praktycznie cały czas pogodnie czyli nie deszczowo, i brak było praktycznie pokrywy śnieżnej, czy coś jest nie tak z ta mapką positive to chyba dodatnia, a nie ujemna, tak czy inaczej nie było u nas w tam tym roku opadów pluvieux. A z mapki wynika, że powinno być odwrotnie.

Oscillation_nord-atlantique
-
2014/11/13 09:38:25
@koniec luzu

Nie, nie mówimy o czym innym. Łużyce jednak leżą w Europie. Obrazek jaki wrzuciłeś ilustruje dokładnie to o czym pisałem. Ale chyba tego nie rozumiesz? W dodatku czemu oczekujesz śniegu gdy jest ciepło?

Zauważ, że dodatnie NAO, dające u nas wiatr z zachodu i ciepła zimę, z definicji wymaga silnego wyżu koło Azorów (na tym francuskim rysunku to literka R). A wyż się kręci tak jak wskazówki zegara. Czyli paradoksalnie, wtedy Sahara dostaje powietrze znad Europy, a nie odwrotnie.

Spływ znad Sahary jest możliwy głównie przy neutralnym NAO jak w ostatnich dniach i wtedy też jest ciepło i sucho. Ale ujemne NAO oznacza najczęściej powstanie wyżu koło Grenlandii (tzw. blokadę) i spływ powietrza arktycznego z północy (pomysł jak powietrze okrąża ten wyż). Albo wyż nad Rosją powodujący u nas wiatr wschodni w sumie jeszcze zimniejsze skutki. Stąd ta silna korelacja NAO z temperaturą.
-
2014/11/13 10:10:44
@koniec luzu w klimacie

uważam, że jeżeli nastąpi globalny spadek temperatur to zacznie się on od Antarktyki oraz właśnie Ameryki (Kanady), bo tam były największe zlodowacenia w epoce Lodowej, więc tam najpierw powinny pojawić się warunki do ich odbudowy, i tam co oczywiste będzie najpierw spadek temperatur.

ROTFL. Ale argumentacja - co oczywiste.

szpiegom i fanatykom GW gratuluje ciasnoty umysłu

Trochę głupio tak gratulować samemu sobie. Jesteś szpiegiem czy fanatykiem GW? Poza tym tobie można tylko współczuć. Tyle razy ci tutaj tłumaczono, niestety do twojego ciasnego umysłu to nie dochodzi. Przyjmij do wiadomości, że Ziemia się ociepla a niech ochładza. Nie ma szans obecnie (w obecnych warunkach) na zlodowacenie.
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/13 10:19:18
A skąd się bierze wyż Azorski bo na "Dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich Kalima oznacza suche i gorące powietrze i temperaturę która przekracza 40 st. C." a to przynosi powietrze znad Sahary.
Potrafi to zawędrować znad Sahary nawet nad Teksas czyli USA. może tzw., NAO było szczególnie silne lub te powietrze przestało wędrować nad USA, ale dla nas jeszcze go starcza, lub z tego powodu mieliśmy ciepłą zimę, że przepchnęło się nad Europę.
Ta w/w mapka z NAO ogranicza się do Atlantyku i Europy nie pokazuje jak faktycznie wędruje powietrze nad/z Saharą/y.

pl.wikipedia.org/wiki/Kalima_(piasek)
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/13 10:26:22
@alfa_x
... każdy kto myśli wie, że kwestionuję teorię GW, więc nie jestem jej zwolennikiem, tym bardziej fanatycznym.

przy okazji ostatnia zima "20 lut 2014 - Chmura pyłu znad Sahary wisi nad częścią Europy i sięga południa Niemiec" czyli i powietrze.
-
2014/11/13 11:27:56
@ koniec luzu w klimacie
... każdy kto myśli wie, że kwestionuję teorię GW, więc nie jestem jej zwolennikiem, tym bardziej fanatycznym.

Niczego jeszcze nie zakwestionowałeś. Na razie jesteś jeszcze na etapie nieuświadomionej niekompetencji. Do tego jesteś fanatycznie odporny na wiedzę.

Teorię AGW możesz znać lub jej nie znać. To nie jest polityka i nie można głosować praw przyrody. Jeśli zbierzesz dostatecznie dużo zwolenników płaskiej Ziemi, to Ziemia nie zrobi się od tego płaska. Tak więc ucz się bądź nie zawracaj głowy.
-
2014/11/13 13:14:19
@koniec luzu

Gdybyś rozumiał jak obraca się wyż to by Cię nie dziwiło, ze Azory dostają powietrze znad Sahary.

A gdybyś jeszcze wiedział czym różni się cyrkulacja strefy umiarkowana (wiatry zachodnie) od podzwrotnikowej (strefy pasatów) to już w ogóle by Cię nie dziwiło, że pył z Sahary leci nad Atlantyk. Nawiasem mówiąc w pomiarach satelitarnych aerozolowej grubości optycznej świetnie to ostatnie widać:
earthobservatory.nasa.gov/IOTD/view.php?id=7469

Na koniec Ci powiem, że krytykowanie czegoś czego się ewidentnie ani w ząb nie rozumie nie jest nawet śmieszne.
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/13 14:11:09
A czego tu nie rozumieć AGW CO2 i koniec tematu. Tu nie chodzi o aerozole tylko piasek jest markerem który wskazuje skąd napływa gorące powietrze.

Co do cyrkulacji tu mamy dwa opisy tej cyrkulacji jakby sprzeczne z lutego tego roku . "Potężne niże, które rozgościły się w ostatnich dniach nad Atlantykiem oraz rozległy wyż znad Morza Czarnego pociągnęły do Europy niezwykle ciepłe masy powietrza prosto znad Afryki. O adwekcji powietrza znad Czarnego Lądu świadczy obecność w atmosferze saharyjskiego piasku, który wraz z opadami tworzą zjawisko brudnego deszczu, obserwowanego w ostatnich dniach w Niemczech, Czechach oraz w Polsce informuje DPA."

... i z kwietnia.

Obecność rozległych ośrodków wyżowych rozciągających się od południowej Grenlandii do wschodniej Europy powoduję zmianę tradycyjnego przepływu mas powietrza. Zazwyczaj przepływ powietrza odbywa się od zachodu do wschodu kontynentu, jednak obecne rozmieszczenie układów powoduje zmianę cyrkulacji. Dlatego do zachodu Europy dociera powietrze z południa.

Jeżeli to będzie trwała zmiana tradycyjnego przepływu mas powietrza. to może być oznaka jakiejś radykalnej zmiany klimatu. Ale jak nikogo to nie interesuje, nikt tego nie rozumie, ani nie widzi, no to się wyłączam.
-
2014/11/13 14:27:19
koniec luzu w klimacie

A czego tu nie rozumieć AGW CO2 i koniec tematu.

Dla ciebie koniec, bo nic nie rozumiesz. Nie wiesz nawet na czym polega teoria antropogenicznego globalnego ocieplenia.

Więc tak - na teraz to dla ciebie koniec tematu (tematu, którego nie zrozumiałeś).
-
2014/11/13 14:31:00
@koniec luzu w klimacie

Jeżeli to będzie trwała zmiana tradycyjnego przepływu mas powietrza.

Jakakolwiek zmiana tradycyjnego przepływu mas powietrza nie zmienia bilansu radiacyjnego całej Ziemi.

Nieważne, jak będziesz mieszał zupę z izolowanym garnku - suma energii będzie taka sama. Chyba, że jesteś także "przeciwnikiem zasady zachowania energii" - no to wtedy rzeczywiście możesz mieć wątpliwości. Fizycy są (wg twojej nomenklatury) fanatykami zasady zachowania energii, więc w tym temacie też niewiele zwojujesz.
-
2014/11/13 15:03:45
@alfa_x

Najlepszym dowodem na to, że masz rację była zima 2009/10. Była jedna z zimniejszych w ostatnich dekadach lokalnie na częściach Północnej Ameryki, Europy (w tym Polski) oraz Północnej Azji. Tu jest mapka:
www.chrisbeales.net/environment/about%20climate%20change_the%20cold%20winter.html

A jednak była globalnie druga najcieplejsza w historii. I powtórzę po raz n-ty dla naszych lokalnych denialistów: globalne ocieplenie nie oznacza, ze w każdym miejscu i momencie musi być najcieplej w historii pomiarów. Oznacza tylko, ze globalnie każda dekada będzie cieplejsza niż poprzednia. I jest:
anomaliaklimatyczna.com/2011/08/14/czy-globalne-ocieplenie-skonczylo-sie-w-1998-roku/comment-page-7/#comment-36267
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/13 15:12:28
Słabsza aktywność słoneczna go zmienia, słabiej nagrzewa się powietrze nad Saharą, mniejszy transport tego ciepła na zachód, niższe temperatury w Ameryce Pierwsze w tym roku tak poważne uderzenie zimy ma miejsce w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Zimne powietrze spływa za aktywnym frontem atmosferycznym Astro, który przyniósł rekordowe opady śniegu. Chłód ma dotrzeć aż na południe Stanów Zjednoczonych. my przejściowo może na tym zyskamy ale do czasu, ze względu na bezwładności cieplne to trochę potrwa.
"który przyniósł rekordowe opady śniegu"
-
2014/11/13 15:39:20
@koniec luzu w klimacie

Słabsza aktywność słoneczna go zmienia,

Patrz. Aktywność słoneczna jest słabsza a Ziemia się ociepla.
naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-globalne-ocieplenie-jest-powodowane-wzrostem-aktywnosci-slonecznej-3?t=2

Poza tym - jak już wpadłeś z tym Słońcem - jak to jest, że powierzchnia Ziemi się ociepla a stratosfera się ochładza. Przy głównym wpływie Słońca powinny obie te warstwy się ogrzewać.
-
2014/11/13 15:53:59
"który przyniósł rekordowe opady śniegu"

Powiedz nam teraz, na czym dokładnie polegał ten rekord.
-
2014/11/13 16:18:06
@koniec luzu

Dwa komentarze.

1) Już to ostatnio pisałem ale powtórzę jeszcze raz. Jeśli indeks NAO ewidentnie rządzi ostrością zimy w naszej części świata, a zmiany aktywności słonecznej są tak istotne dla ostrości zimy to dlaczego w indeksie NAO nie da się wykryć cyklu 11-letniego?

2) Rekordowe opady śniegu? A przyszło Ci do głowy skąd się bierze śnieg? Myślisz pewnie że sam się robi z zimna? Otóż nie. Mże Cię to zaskoczy ale rekordowo zimne zimy nie są zwykle zbyt śnieżne. Śnieg, podobnie jak deszcz, bierze się z parowania. W olbrzymiej większości z parowania oceanów. Parowanie jest tym większe im ocean cieplejszy. A oceany są w tym roku rekordowo ciepłe. Zaczyna Ci się to może układać w jakiś logiczny ciąg?

-
2014/11/13 16:52:16
I jeszcze:

3) A zauważyłeś może na załączonym przez siebie wykresie aktywności słonecznej, że w tym roku jest ona największa od 2003 roku? Przejawiasz ten sam fanatyzm co akademik Abdusamatow. On też uważa, że słońce rządzi klimatem ale w swoim denialistycznym amoku przepowiada corocznie początek epoki lodowej już najbliższej zimy niezależnie od fazy cyklu słonecznego :)
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/13 18:03:21
Ale to najprawdopodobniej jest szczyt aktywności słonecznej dość niski jak widać, niewielki relatywnie szczyt aktywności słoneczne,j ze względu na bezwładności cieplne, nie spowoduje jakiegoś przełomu, naprawdę ostrych zim możemy się spodziewać w następnym minimum.
"akademik Abdusamatow" nie uwzględnia czegoś takiego jak bezwładność cieplna która jest hamulcową gwałtownych wahań temperatury na Ziemi. Co nie zmienia faktu, że takie zmiany w perspektywie dekad już widać w zasięgu lodu w Antarktyce.
Co do parowania to nie to samo co produkty skraplania czy krystalizacji, czyli deszcz czy śnieg, te ostatnie biorą się przy spadku temperatur.
Jeśli chodzi o rekordy to za cytaty i ich stwierdzenia, za nie odpowiadają twórcy cytowanych tekstów. Ja nie wnikam czy ktoś przesadza, ale ostra zima w listopadzie z dużymi opadami śniegu, mówi sama za siebie.
-
2014/11/13 18:09:53
@koniec luzu w klimacie

A ty dalej chwalisz się swoją nieuświadomioną niekompetencją?

To nie jest nawet śmieszne - co zdanie to błąd. Nawet prostych słów nie rozumiesz. Najlepsze jest to:
Co do parowania to nie to samo co produkty skraplania czy krystalizacji, czyli deszcz czy śnieg, te ostatnie biorą się przy spadku temperatur.

Ty naprawdę myślisz, że para wodna w powietrzu to po prostu zawsze jest i tylko czeka aż się zrobi zimniej, żeby spaść w postaci deszczu lub śniegu.
-
2014/11/13 18:23:27
@ koniec luzu
Rozumiem że co roku jest rekordowa zima w Stanach a nawet, o Boże, bywa śnieg, ale coś jeszcze mnie zaciekawiło w szeregach szanownych denialistów.
Dlaczego wy zawsze mówicie o Slońcu i nie pokazujecie wykresów pomiarów jego promieniowania tylko jakieś plamy? Z tego co mi wiadomo to energia grzeje Ziemię a nie znaki zodiaku czy plamy słoneczne. Może to skutek lektury tylko denialistycznych pisemek?
-
2014/11/13 19:21:36
@alfa_x

Czyli dobrze wyczułem naszego denialistę. On naprawdę uważa, śnieg się rodzi z mrozu. Umrę ze śmiechu.

@koniec luzu

Teraz już piszesz o następnym minimum. Dopiero co ten sam wykres miał dowodzić straszności obecnej zimy. Ciekawe.

A co do inercji klimatu to nie zgodzę się di końca, ze Abdusamatow "nie uwzględnia czegoś takiego jak bezwładność cieplna". On chyba czuje podświadomie, że jego teorie nie bardzo są potwierdzone przez empirię bo w swoim artykule na ten temat coś przebąkuje właśnie o inercji cieplnej, że niby słonce działa z jakimś opóźnieniem. Gdyby tak było to nie mielibyśmy w temperaturze globalnej cyklu 11-letniego. A jednak mamy (około 0,1 C).

Z drugiej strony wydaje się, że on (podobnie zresztą jak Ty) uważa w jakiś sposób, że aktywność słoneczna oddziałuje pod prąd czasu, przewidując ostrą zimę już teraz z powodu przyszłegospadku jasności Słońca. Ewidentnie, Wy dwaj wiecie coś o naturze czasoprzestrzeni czego nie wiedzą jeszcze fizycy.
-
2014/11/13 20:08:16
A jeśli z krainy bajek wrócimy do rzeczywistego świata to zobaczymy taki obraz najcieplejszego okresu kwiecień-wrzesień w historii pomiarów:
www.giss.nasa.gov/research/features/201410_gistemp/

W tym czasie prawie wszędzie na świecie było cieplej niż historyczna średnia dla tych miesięcy. Wyjątkiem są tylko cześć Antarktydy (chociaż Półwysep Antarktyczny był o 4 stopnie cieplejszy niż okres bazowy 1951-1980) oraz kawałek wód Północnego Atlantyku. To ostatnie jest o tyle ciekawe że przypomina rysunek 2 z artykułu Rodwell, Rowell i Folland 1999, rozkład (wzór) geograficzny letnich temperatur Atlantyku przepowiadający dodatnie NAO zimą. To o tyle ciekawe, ze opady śniegu na Syberii ponoć wróżą ujemne NAO tej zimy. Jak będzie... zobaczymy zimą.

To tyle jeśli chodzi o początek epoki lodowej, która musi się zaczynać od zimnych okresów letnich tak aby zeszłoroczny śnieg nie stopniał. Mówienie o czymś takim podczas najcieplejszego lata od co najmniej paruset lat to zupełna bzdura.
-
2014/11/13 21:03:10
Jeśli chodzi o aktywność słoneczną vs temperatura, to wystarczy taki obrazek:
www.uwosh.edu/faculty_staff/hiatt/Images/Sun_activity_correlation.gif
-
2014/11/14 09:24:17
Kontynuując wiadomości z rzeczywistego świata donoszę, ze wg NASA (seria GISTEMP) październik 2014 był najcieplejszy w historii, wyrównując rekord z 2005 roku. Całe 10 miesięcy tego roku chłodniejsze było tylko od 10 pierwszych miesięcy 2010 roku, a i to zaledwie o 0,01 C.

Dane i wykres dla październików mam jak zwykle u siebie:
anomaliaklimatyczna.com/2011/08/14/czy-globalne-ocieplenie-skonczylo-sie-w-1998-roku/comment-page-7/#comment-60046

PS. Pdjakow wiedział to już wczoraj. Jak rozumiem wyliczył sobie sam z ccc-gispemp :-)
-
2014/11/20 18:50:10
Mam wiadomość dla końca luzu, który nie wierzy, że śnieg pochodzi z parowania. Proponuję mu zapoznać się z "efektem jeziora", znanym amerykańskim meteorologom już od kilkudziesięciu lat. To właśnie powiew powietrza arktycznego płynącego nad ciepłym jeziorem powoduje tak wielkie opady śniegu na południowy-wschód od Wielkich Jezior. Przez co? Właśnie przez intensywne parowanie ciepłej (jak na zimę) wody mieszanej silnym wiatrem.

Tu jest więcej o tym zjawisku:
meteoserwis24.pl/czym-jest-efekt-jeziora/
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/23 13:45:25
z w/w meteoserwis24 "Zjawisko powstaje wtedy, gdy na większy zbiornik wodny napływa arktyczne powietrze. Woda w jeziorze lub morzu jest ciepła, wtedy rozpoczyna się gwałtowne parowanie kropelek wody, które dostarczane są w chmury."

Nie za bardzo wiem co innego niż wyżej, napisałem w tym zdaniu, arktyczne powietrze jest chyba zimnie, oczywiście znane mi jest pojęcie parowania, i wiem dla czego największe opady są w górach. "Co do parowania to nie to samo co produkty skraplania czy krystalizacji, czyli deszcz czy śnieg, te ostatnie biorą się przy spadku temperatur. "

To ogólnie jest polemika z poglądem, że duże opady biorą się z globalnego wzrostu temperatur, otóż na zwrotnikach są najwyższe temperatury, ale tam nie pada za bardzo, choć parowanie na pewno zachodzi, teoretycznie najbardziej powinno padać w okresach zwiększającej się różnicy temperatur między zwrotnikiem, a biegunem, a nie jej zmniejszaniem, oczywiście rozmieszczenie zbiorników wód itp., też ma znacznie.

Miedzy zwrotnikami mamy tylko 0,2C wzrostu temperatur chyba na stulecie, czyli temperatura jest prawie stała.
-
Gość: , *.hsd1.va.comcast.net
2014/11/23 16:09:41
@koniec luzu

Na zwrotnikach nie pada, bo tam powietrze średnio opada, a nie wznosi się jak w tropikach. To się nazywa cyrkulacja Hadleya. Opadajace powietrze jest suche, bo większość wody już z niego opadło ponad ITCZ. Czyli powietrze nad zwrotnikami jest suche, ergo brak opadów - to chyba właśnie arctic_haze próbuje bezskutecznie wytłumaczyć. Tutaj.
masz uśredniony rozkład wilgotności względnej w funkcji szerokości geograficznej i ciśnienia. Myślę, że przekaz jest dosyć jasny.
-
Gość: Krzys W, *.hsd1.va.comcast.net
2014/11/23 16:10:32
Sorki, poprzedni komentarz to ode mnie
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/11/23 20:08:30
To też mi jest ogólnie znana rzecz ConvectiveCells

Co do efektu jeziora bierze się on z podstawowej zasady czy prawa "Ciepło płynie tylko wtedy, gdy występuje różnica temperatur, w kierunku od temperatury wyższej do temperatury niższej." im wyższa różnica temperatur tym intensywniej to przebiega. Jezioro najszybciej oddaje temperaturę po prostu przez parowanie, a ta para musi się w zimnym powietrzu skraplać, czy krystalizować w płatki śniegu.

I tak przy okazji mamy taką prognozę globalnie -0,27K i NH -0,74K i cały GW poszedł na urlop.
ANOM2m_f168_mollw
-
2014/11/23 21:20:18
Co do obszarów subtropikalnych to dlaczego w nich jest cieplej niż w tropikach? Właśnie dlatego, że tam powietrze opada ze szczytu troposfery (poczytaj o cyrkulacji Hadleya) , przez co robi się bardzo suche, a zatem nie ma chmur, a więc jest gorąco (mówię o lądach), a ponieważ jest sucho to parowanie nie chłodzi powierzchni ziemi i jest jeszcze bardziej gorąco. Pamiętaj, ze na lądach do parowania potrzeba wcześniejszych opadów. Na oceanach oczywiście jest tam parowanie ale dominujący kierunek wiatrów przy powierzchni ziemi jest w kierunku zachodu ale też równika (znów się cyrkulacja Hadleya, czyli pasaty), czyli zwiększa to opady ale przy równiku.

Natomiast co do efektu jezior to wiesz czemu potrzebne jest arktyczne powietrze? To tak dziecinnie proste, ze naprawdę żal mi ciebie. Pomyśl. Jeśli się wysilisz to może Ci się uda. Dam Ci małą podpowiedź. Co by spadło z nieba za Wielkimi Jeziorami, gdyby powietrze płynące ponad tymi jeziorami miało więcej niż zero stopni Celsjusza?
-
2014/11/23 21:41:02
I jeszcze jedno. Od kiedy to wolisz prognozy od danych pomiarowych? Czy wiesz, że od robienia tych prognoz używa się (olaboga!) modeli cyrkulacji? Może poczekajmy tydzień i zobaczymy jak było naprawdę?

Z tym, że nie jest to niemożliwe ani zaskakujące. Widać, że całe minusy wyrabia półkula północna, która aktualnie wchodzi w zimę. A w zimnej połowie roku jakoś tak jest, że zmienność w skali dni jest bardzo duża, znacznie większa niż dotychczasowe globalne ocieplenia. Zatem muszą być dni w których jest zimniej niż średnia dla danego dnia z lat 1981-2010 (bo na tym rysunku przedstawiona jest anomalia od takowej, a dokładniej jej prognoza).

I chyba nawet tak zacięty zaprzeczacz faktom jak ty nie wymyśli żadnego argumentu mówiącego, że wartość z jednego dnia jest istotniejsza niż z miesiąca. Poczekajmy więc spokojnie na średnią globalna z listopada (ogłoszą ją koło połowy grudnia).

Nie muszę dodawać, że dla klimatu (który jest średnią z pogody) wartość roczna jest jeszcze sensowniejszą miarą niż z miesiąca. A jak na razie, po 10-ciu miesiącach tego roku, jest on najcieplejszy w historii:
www.ncdc.noaa.gov/sotc/global/2014/10
-
2014/11/23 23:03:55
@koniec luzu w klimacie
I tak przy okazji mamy taką prognozę globalnie -0,27K i NH -0,74K i cały GW poszedł na urlop.

Po co tu wyjeżdżasz z prognozą?
Może podaj pomiary - i to najlepiej średnią z całego roku a nie prognozę na kilka dni.

To, ze rzucasz tutaj te linki do prognoz pogody tylko potwierdza to, że nie wiesz, co to jest GW.
-
2014/11/26 16:57:12
koniec_luzu, który tak bardzo pokochał ostatnio prognozy z modeli powinien popatrzeć jaką średnią listopada przepowiada ten sam dokładnie model jaki tu linkował (link jest dokładnie z tej samej strony internetowej):
www.karstenhaustein.com/reanalysis/gfs0p5/ANOM2m_equir/ANOM2m_fcstMTH_equir.html
-
Gość: koniec luzu w klimacie, *.play-internet.pl
2014/12/02 17:18:58
Mają tam wyraźnie barki, nie ma anomalii 60N-90S czy 60N-60S jak się chce coś znaleźć to wypada góra coś takiego.

bobtisdale.wordpress.com/2013/04/22/model-data-difference-global-surface-temperature-anomalies-giss-hadcrut4-ncdc/
-
2014/12/03 00:26:26
Swoją barkę lepiej zostaw na brzegu bo chyba znów nie rozumiesz nawet co wrzucasz.

To jest porównanie serii temperatur pochodzących z obserwacji (GISS, NCDC i HadCRUT4) i wyników modelowania (CMIP5). Różnią się. Zgoda. Tylko co Twoim zdaniem z tego wynika? Przecież, to że mamy globalne ocieplenie wynika przede wszystkim z obserwacji, nie z modeli. Chyba, ze Twoja wiara w modele znowu wzrosła.
-
2014/12/03 07:46:09
A tak swoją drogą:

1. Różnią się raz na plus, raz na minus
2. Różnią się o ok. 0.1C a ocieplenie mamy już teraz 0.8C (z zastrzeżeniem poniżej).
3. Jakoś autor obrazków "zapomniał" dorysować błąd pomiaru temperatur oraz niepewność modelu. Przykład błędów w BEST: static.berkeleyearth.org/img/decadal-comparison-small.png
4. Można byłoby tę niezgodność rysować na obrazku wzrostu temperatur, wtedy byłoby widać.
5. Błąd dla różnicy jest sumą błędów - to tak dla "koniec luzu", bo pewnie w szkole na historii nie uczyli (za to nauczyli w szkole wklejać linki bez czytania).
-
2014/12/03 08:34:55
@alfa_x

Myślałem to samo co Ty tylko mi się nie chciało tego w środku nocy pisać. To znaczy trzeba by sprawdzić niepewności serii czasowych temperatur i modeli. Jednak tu jest więcej elementów i uważam, ze w sumie modele nie wychodzą z tego na tarczy. Po prostu dlatego, że porównanie tego typu nie może dać różnicy zerowej z co najmniej kilku powodów.

Jakie to są powody? Moim zdaniem są tu cztery najważniejsze czynniki.

1) Niepewność modeli. Z tym, że nie jest ona łatwa do ustalenia. CMIP5 to nie jest jeden model a cała ich wiązka. W sumie to nazwa kolejnego projektu porównywania modeli klimatycznych. Błąd statystyczny takiego porównania maleje z liczba modeli ale błąd systematyczny nie koniecznie (wszystkie czy większość modeli mogą mieć te same błędy systematyczne stosując te same czy podobne parametryzacje procesów "subpikselowych")

2) Niepewność pomiarów. Tu wiemy więcej. Niepewności statystyczne są zwykle podawane razem z wartościami średnimi, a nad usunięciem błędów systematycznych tłumy meteorologów pracowały już parędziesiąt lat (do tego służy homogenizacja itp.). Niepewności są na pewno największe w starszej części danych bo było ich po prostu mniej. I to widać dość wyraźnie na wykresie.

3) Niepewności wymuszeń. Porównanie modeli polega na puszczaniu ich z tymi samymi wymuszeniami. W tym wypadku trzeba stworzyć serię wymuszeń od 1880 roku. A niestety nikt nie mierzył np. grubości optycznych aerozolu przed latami 1930-mi, a i wtedy tylko w Szwajcarii. Czyli wymuszenie aerozolowe pochodzi w ilości sadzy w rdzeniach lodowych pobieranych daleko od źródeł (przemysłu) i może statystyk gospodarczych. Czy obliczone w ten sposób wymuszenia są realistyczne? Nie mamy pojęcia bo nic lepszego nie mamy. W dodatku potrzeba by wymuszeń aerozolowych zmiennych przestrzennie (aerozol nie jest dobrze wymieszany w atmosferze), a nikt jeszcze nawet nie marzy o czymś takim dla paleodanych. Sądzę że jest to główne przyczyna błędów modeli w skali dekadalnej i dłuższej (zmiany cyrkulacji termohalinowej mogą być dodatkowym powodem). Inaczej mówiąc widzimy w tej różnicy naszą aktywność przemysłową. Czemu na przykład ten błąd wali w stronę ujemnych wartości w czasie obu wojen światowych? Może przypadek, a może nie.

4) I jeszcze jedno, chyba najtrudniejsze do zrozumienia dla laika. Porównujemy zespół ("ensemble") modeli z jedną planetą. Na prawdziwej Ziemi El Nino i La Nina występują częściowo przypadkowo w zależności od pół wiatrów w danym roku (przewidywalne jest tylko to, że powtarzają się co 2 do 7 lat). W wielu modelach jest tak samo ale... nie koniecznie w tym samym roku. Gdybyśmy mieli 20 modeli i dwadzieścia Ziem, praktycznie identycznych ale różniących się pogodą (warunkami początkowymi) to pewnie średnie byłyby bardziej podobne. Jednak porównywanie wiązki modeli z jedna realizacją (Ziemią) jest porównywaniem jabłek i pomarańczy. Sądzę, że to główna przyczyna różnic w skali lat (tych skoków góra-dół na czarnej linii wykresu).
-
2014/12/05 08:07:52
@arctic

Dzisiaj mamy ocieplenie ok. 0,8C, chcemy się zatrzymać przed 2C żeby uniknąć katastrofy, a facet rozczula się nad odchyleniem o 0,1C i w ten sposób chce podważyć całość.

Przecież to już na pierwszy rzut oka wygląda na argumentację pod z góry założoną tezę.
-
2014/12/05 08:13:53
Szczerze mówiąc to myślę, że on się dobrze bawi. Wpada tu raz na tydzień wrzucając jakiś link którego i tak nie rozumie a my się wysilamy i mu próbujemy coś tłumaczyć.

Mam nadzieje, ze chociaż inni coś na tym skorzystają.
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2014/12/09 18:37:32
@arctic
"Mam nadzieje, ze chociaż inni coś na tym skorzystają."
Spoko luz :)
Creative Commons License