Blog > Komentarze do wpisu

Ostatni brzeg

Dzisiaj kolejny odcinek z cyklu "nadesłane przez czytelników".

Węglowy szowinista był na konferencji "Polska w kosmosie", gdzie zauważył poster  o jakże intrygującym tytule "Czy skutki czelabińskiego bolidu wystarczają dla falsyfikacji hipotezy o antropogeniczności Globalnego Ocieplenia?", wystawiony przez znanego niektórym czytelnikom publicystę "Najwyższego Czasu", Wiktora Kobylińskiego.

Prawo Nagłówków Betteridge'a mówi, że powinniśmy się spodziewać odpowiedzi oczywiście, że nie, ale Węglowy chciał bym wyjaśnił dokładnie, dlaczego to bzdura.

"Nie ma możliwości aby CO2 produkowany przez działalność przemysłową na półkuli północnej przenosił się na półkulę południową", brzmi teza Kobylińskiego, a ponieważ "wzrost stężenia CO2 w powietrzu [...] jest globalny, czyli identyczny na obu półkulach", zatem musi za niego odpowiadać jakiś inny, naturalny czynnik.

Jako dowód na istnienie nieprzekraczalnej bariery na równiku pokazuje trajektorie tropikalnych cyklonów, oraz obserwacje i modelowanie dyspersji pyłu meteoru czelabińskiego.

Wynikające stąd jego zdaniem wnioski zacytuję w całości:

Zjawisko to daje się wytłumaczyć na gruncie mechaniki płynów biorąc pod uwagę oddziaływanie przyspieszenia Coriolisa na wirujące wraz z Ziemią masy powietrza. Niestety wygląda na to, że specjaliści pracujący na rzecz Międzyrządowego Panelu d/s Zmian Klimatu albo nie są zbyt mocni w mechanice płynów, albo swoją wiedzą nie chcą się publicznie podzielić.

Piłeczka jest po stronie specjalistów lansowanych przez Międzyrządowy Panel (IPCC) i niektórych sponsorujących ten urząd polityków. Jeśli ktoś chce podstrzymać tezę, że nałożenie podatku węglowego za emisję CO2 przy spalaniu węgla kopalnego jest oparte na nauce niech wskaże w jaki sposób możliwy jest transport CO2 wyemitowanego na półkuli północnej poprzez równik na półkulę południową Ziemi!

Nie ma problemu.*

Transport CO2 wyemitowaneo na półkuli północnej na półkulę południową jest możliwy, bo pomiędzy półkulami występuje wymiana powietrza. Główne odpowiedzialne za to mechanizmy powiązane są z cyrkulacją hadleyowską i Tropikalną Strefą Konwergencji (ITCZ), która w górnej troposferze zmienia się w strefę dywergencji, gdy gorące powietrze unosi się a następnie rozchodzi w obie strony. Dodatkowo, położenie ITCZ też ulega sezonowym zmianom -- przesuwa się ona w kierunku "cieplejszej" półkuli -- co również sprzyja mieszaniu powietrza.

Nie muszę dodawać, że da się to wymodelować, wyliczyć, i porównać z obserwacjami.

Skąd wiemy, że ta wymiana powietrza następuje?

Jak się okazuje, możemy to zaobserwować bezpośrednio, przy pomocy "znaczników" (atmospheric tracers), czyli związków chemicznych których dyspersję w atmosferze można w jakiś sposób śledzić.

Kiedyś takimi znacznikami były izotopy radioaktywne: testy jądrowe przeprowadzano w jednym miejscu, a kilka-kilkanaście tygodni później, tysiące kilometrów dalej, padał lekko radioaktywny deszcz. Przykładowo, seria francuskich testów przeprowadzanych pod koniec lat sześćdziesiątych na Polinezji stworzyła rzadką okazję do obserwacji transportu atmosferycznego z półkuli południowej na północną (dotychczasowe testy były przeprowadzane przez USA i ZSRR na półkuli północnej), i poświęcono jej kilka artykułów w Nature i Science. Zakaz przeprowadzania naziemnych testów jądrowych sprawił, że nie jest to już tak atrakcyjne narzędzie jak niegdyś... przynajmniej w naukach atmosferycznych, bo oceanografowie wciaż mogą mierzyć wzbogacenie wody głębinowej w tryt i w ten sposób określić kiedy miała ona ostatni kontakt z powierzchnią.

W przypadku freonów, czy szerzej substancji pochodzenia niemal wyłącznie antropogenicznego, źródła ich emisji były i są głównie na półkuli północnej. Nie oznacza to, że nie występują one na półkuli południowej, lecz że docierają tam z opóźnieniem, co widać choćby po tym, że wzrost ich koncentracji był opóźniony o kilka lat w stosunku do półkuli północnej.

Analogiczne zjawisko widać zresztą i w przypadku dwutlenku węgla: choć według Wiktor Kobyliński twierdzi, że jego zawartość jest wszędzie "identyczna", w rzeczywistości (po uwzględnieniu wahań sezonowych związanych z wegetacją) na półkuli północnej jest nieco wyższa, niż na południowej, o czym zresztą wiemy z badań Charlesa Keelinga, na którego powołuje się Kobyliński. Przykładowo, w chwili obecnej stężenie CO2 mierzone na Mauna Loa (19°N) jest około 4 ppm wyższe niż na biegunie południowym.

Możemy teraz wrócić do dowodów prezentowanych przez Kobylińskiego. Z meteorem czelabińskim sprawa jest o tyle prosta, że był on zwyczajnie zbyt mały, by dało się zaobserwować dyspersję wygenerowanego przy jego spaleniu aerozolu po całej atmosferze -- po 3 miesiącach był on już nieodróżnialny od tła.

Ciekawiej wygląda natomiast kwestia cyklonów tropikalnych: jest faktem, że w ich przypadku przekroczenie równika jest bardzo mało prawdopodobne, bo cyklogeneza wymaga obecności siły Coriolisa -- co oznacza że nie mogą one powstawać zbyt blisko równika -- która następnie, po uformowaniu się cyklonu, będzie odchylać go w prawo na półkuli północnej i w lewo na południowej. Bardzo mało prawdopodobne nie znaczy jednak niemożliwe. Znany jest przypadek cyklonu tropikalnego który uformował się tam gdzie teoretycznie nie powinien, znane są też przypadki mniejszych burz tropikalnych, które jak najbardziej przekraczały równik. Zwróćcie uwagę, w którą stronę obraca się niż pokazany poniżej:

Jak widać, zjawisko wymiany powietrza pomiędzy półkulami jest znane i badane od ponad pół wieku, a wyniki tych badań nie powinny budzić kontrowersji. Przyczyn kompletnej ignorancji Wiktora Kobylińskiego w tym temacie nie będę dociekał. Trudno jest jednak za nią akurat winić specjalistów pracujących na rzecz Międzyrządowego Panelu d/s Zmian Klimatu.


*) Tak, wiem że to non-sequitur, a z istnienia wymiany powietrza pomiędzy półkulami nie wynika że podatek węglowy "jest oparty na nauce" (cokolwiek by to nie znaczyło).

środa, 19 listopada 2014, perfectgreybody

Polecane wpisy

  • Czy CO2 chłodzi atmosferę?

    Tak. Globalne ocieplenie obalone? Nie. Po internetach krąży prześmieszny tekst "Globalne ocieplenie obalone: raport NASA wskazuje, że dwutlenek węgla chłodzi at

  • Zimny marzec

    Tegoroczny marzec był (a w zasadzie wciaż jest) jednym z trzech najzimniejszych ostatniego półwiecza. Ostateczną pozycję w rankingu poznamy za kilka dni, ale za

  • 0.0006

    Nie chciałbym sugerować, że nie jesteśmy pępkiem świata, ale...

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/11/19 12:42:36
A gdyby tak wybudować wysoki na 150 km mur wzdłuż równika?
-
2014/11/19 14:37:31
Wtedy wymiana powietrza by ustała, choć wciąż możliwy byłby znacznie wolniejszy transport drogą oceaniczną. Zakładając, że byłby to prawdziwy mur a nie po prostu pasmo bardzo wysokich gór, cyrkulacja hadleyowska też wyglądała by inaczej po stronie oświetlonej i zacienionej muru.
-
2014/11/19 17:18:38
@mig_watch

Hindusi by Cię za to nienawidzili, zresztą słusznie. Bo wyłączyłbyś monsun południowo-azjatycki, który jest źródłem dużej części wody potrzebnej dla ich rolnictwa:
www.geogonline.org.uk/images/g3a_ki2.1monsoon.jpg

Zwróć uwagę, zeta fioletowa linia nazwana ITCZ (strefa konwergencji tropikalnej) to granica między cyrkulacją południowej i północnej półkuli. I wcale nie trzyma się ona na równika. A na Oceanie Indyjskim to jeździ ona o tysięcy kilometrów na północ i południe w cyklu rocznym. A jednak powietrza po obu stronach równika jest cały czas tyle samo co świadczy o tym jak duża wymiana musi być przez ITCZ podczas jego przesuwania się na zmianę na jedna i drugą półkulę. Bo powietrze z zwiększoną koncentracją CO2, które go przeniknie w stronę południową staje już częścią cyrkulacji półkuli południowej i zaraz wiatry wywieją go przez równik.

Innym dowodem tego, że nasz gospodarz ma rację jest fakt, że popiół z wulkanów z okolic tropików da się wykryć zarówno w lodzie Grenlandii jak i Antarktydy. Taki wulkan zawsze jest po jednej stronie równika (oraz ITCZ, chociaż nie koniecznie tej samej) a jednak pył przenosi się i na drugą.
-
2014/11/19 17:22:57
PS. Nasz gospodarz zapomniał lub nie chciał napisać skąd tytuł notki. Oczywiście pochodzi ona od słynnej powieści i filmu, które nie miałyby żadnego sensu gdyby powietrze nie wymieniało się między półkulami.
pl.wikipedia.org/wiki/Ostatni_brzeg_%28powie%C5%9B%C4%87%29
-
2014/11/20 12:39:50
-
2014/11/20 13:22:34
To ma być cały numer specjalny poświęcony projektowi CLOUD. Większość artykułów jest dopiero w fazie "Discussion" czyli zasadniczo recenzji robionych jawnie. Widać je wszystkie tu:
www.atmos-meas-tech-discuss.net/special_issue18_148.html

Szczególnie rozczarowujący dla zwolenników wpływu promieniowania kosmicznego na klimat będzie ten artykuł:
www.atmos-chem-phys-discuss.net/12/15373/2012/acpd-12-15373-2012.html
-
Gość: Adi, *.p2.interarena.pl
2014/11/24 12:43:14
"Średnia temperatura na świecie jest dziś o 0,8 stopnia wyższa niż w roku 1800"

Źródło:

forsal.pl/artykuly/837307,bank-swiatowy-wyjawia-niewygodna-prawde-nic-nie-powstrzyma-globalnej-zmiany-klimatu.html

Według pomiarów prowadzonych przez NOAA średnia globalna temperatura w październiku 2014 była o 0,74oC wyższa od średniej z XX wieku.

Źródło via ZNR:
www.ncdc.noaa.gov/sotc/global/2014/10

Z tego co pamiętałem do tej pory za okres bazowy do danych o wzroście globalnych temperatur przyjmowano lata 1950-1980. Tu każdy podaje w odniesieniu do czegoś innego. Coś się zmieniło, źle pamiętam czy jest bałagan informacyjny?
-
2014/11/25 08:29:56
@Adi

Nie ma jakichś złotych standardów w dziedzinie okresu bazowego. NASA używa dla serii GISTEMP (zwanej też GISS) 1951-1980 bo taki wybrał Hansen jako okres najmniejszej zmienności w czasach jakie ludzie z jego pokolenia pamiętali (to korzystna cecha okresu bazowego), chociaż tu, po jego przejściu na emeryturę, podają tradycję jako przyczynę:
data.giss.nasa.gov/gistemp/FAQ.html

NOAA ogólnie używa okresu bazowego 1981-2010 co jest ponoć wytyczną WMO ale globalne dane serii NCDC podaja wobec okresu bazowego obejmującego... cały XX wiek:
www.ncdc.noaa.gov/monitoring-references/faq/anomalies.php.

Natomiast Brytyjczycy z CRU stosują dla serii HadCRUT jako okres bazowy 1961-1980 co tłumaczą skomplikowanie tutaj:
www.cru.uea.ac.uk/cru/data/temperature/

A ja dla swoich potrzeb przeliczam i tak te wszystkie serie anomalii na okres bazowy 1981-2000 bo tak lubię. I co mi zrobicie?
-
Gość: Adi, *.p2.interarena.pl
2014/11/25 15:14:21
A dlaczego lubisz? Z tych samych powodów co pokolenie Hansena, które pamięta jak to dawniej bywało?

Poważnie pytam, bo kiedyś postawiłem tezę, że trudno przekonać ludzi do radykalnych działań na rzecz utrzymania obecnego klimatu bo jest to zjawisko, które leży poza percepcją naszych zmysłów. Pożar, powódź to co innego. Tu się okazuje, że mimo wszystko ludzie, mimo że nie rejestrują zmian klimatu zmysłami próbują znaleźć jakąś bazę do porównań na podstawie tego co pamiętają. Ciekawe zjawisko psychologiczne.
-
2014/11/25 16:42:04
Lubię bo zacząłem ten okres stosować przed 2010 rokiem, kiedy 2000 był ostatnią okrągłą liczbą. Natomiast początek związany jest z tym, że 1980 jest pierwszym pełnym rokiem "satelitarnym".

W sumie dla serii globalnej można stosować dowolny okres bazowy bo różnica między nimi to dosłownie... różnica (w sensie algebraicznym). Hansen miał na myśli nie tylko serie globalne ale także wartości lokalne. Bo jak zaczynamy pracować nad macierzą liczb (w sensie ileś szerokości geograficznych razy ileś długości), zamiast pojedynczej liczby, to zmiana okresu bazowego zmienia anomalie różnie w różnych miejscach. Dlatego lepiej nie ruszać raz wybranego okresu bazowego i dlatego okres bazowy z małą zmiennością jest rzeczywiście lepszym wyborem.
-
2014/11/26 10:07:52
@Adi,
też tak czasem myślę, ale z drugiej strony... Czy widzimy radioaktywność? A przecież ludzi ona zajmuje.
Więcej -- widziałem, jak ci sami, którzy nie potrafią przyjąć do wiadomości globalnego ocieplenia, potrafili się rzucić entuzjastycznie na ideę przebiegunowania...
Myślę więc, że z AGW to kwestia połączenia trudnych do zauważenia skutków z odpowiedzialnością, jaka na ludzi spada w związku z nią.
-
2014/11/30 13:38:01
Ja bym powiedział, że po prostu sprawa została za bardzo powiązana z polityką. Znam ludzi twierdzących, że sporo ludzi najpierw określa "jestem z lewicy!" albo "jestem z prawicy!" i potem zauważa, że skoro ja jestem z prawicy, a ci z lewicy twierdzą, że AGW to prawa, a ci z prawicy twierdzą, że nie, no to oczywiście muszę wszystkim poakzać (i sobie samemu też!) że jestem dobrym i lojalnym członkiem plemienia i dlatego <s>wytatuuję sobe na czole</s> będę gadał największe nawet bzdury, które stanowią wyznacznik przynależności do plemienia.

Bo inaczej trudno sobie wyjaśnić, dlaczego akurat TĄ kwestią ludzie się tak emocjonują.
-
2014/11/30 14:39:03
@pak4, frustro

Moim zdaniem obaj macie rację, przynajmniej po części. Bo badania wskazują rzeczywiście, że w USA to na jaka partie się głosuje rzutuje silnie na poglądy na temat klimatu. Podejrzewam, ze w Polsce jest podobnie.

Natomiast poczucie winy też gra tu istotną rolę. To widać po tym, ze ci sami ludzie, którzy zaprzeczają jakoby człowiek miał coś wspólnego z klimatem (a nawet, ze klima się zmienia) często nie wierzą tez, że mogliśmy wytępić mamuty i inna megafaunę. I w tym wypadku, jak najbardziej, klimat ma prawo a nawet obowiązek się zmieniać.
-
Gość: camm, *.uznam.net.pl
2014/12/15 02:08:24
Skąd dziura logiczna pomiędzy prezentowanymi tutaj danymi liczbowymi i kolorowymi wykresami a wnioskami z nich mającymi niby płynąć? Generalnie w całym serwisie nie ma śladu linku pomiędzy "dowodami" a "wynikami". Tylko to jedno robi z całej nauki tu prezentowanej, drodzy panowie, tylko to jedno starczy by uznać całą waszą interpretację prezentowanych zjawisk za voodoo.
-
2014/12/15 07:54:48
@camm

Piszesz o sobie. W Twojej wypowiedzi nie ma żadnego połączenia (linki zostawmy Internetowi) logicznego między ogólnym oskarżeniem a jakimkolwiek faktem. Napisz konkretnie o co Ci chodzi to będzie Ci można odpowiedzieć.
-
Gość: zewszd i znikąd, *.static.ip.netia.com.pl
2017/01/14 14:56:20
Jest taka powieść i film "Ostatni brzeg" (w oryginale "On the Shore", co poza znaczeniem dosłownym można też rozumieć jako "wycofany ze służby"), która opowiada o kresie cywilizacji, choć z innych przyczyn. Rzecz się dzieje po globalnej wojnie jądrowej w Australii - z półkuli północnej nieubłaganie napływa promieniowanie i ostatnią nadzieją jest właśnie teoria, że rozproszy się ono, zanim przekroczy równik. Uwaga taka trochę na marginesie, ale tak mnie zastanowiło, czy autor bloga zna tę książkę?
(Sama zresztą chętnie bym to przeczytała, ale polskie wydanie jest stare i niełatwo o nie w bibliotekach... więc znam bardziej ze streszczenia.)
Creative Commons License