Blog > Komentarze do wpisu

Dlaczego F ~ ln(CO2)?

Krótka odpowiedź: bo w troposferze temperatura jest proporcjonalna do logarytmu grubości optycznej.

Odpowiedź nieco dłuższą czytelnicy mogą znaleźć w artykule ,,Why logarithmic? A note on the dependence of radiative forcing on gas concentration’’ Huanga i Shahabadi, opublikowanym kilka miesięcy temu w JGR. Poniżej znaleźć można nieco dłuższe omówienie argumentów autorów, wraz z wprowadzeniem do fizyki transferu radiacyjnego. Będzie trochę wzorów i definicji, ale mam nadzieję że uda mi się zachować czytelność wywodu.

Efekt cieplarniany dotyczy sytuacji, w której atmosfera planety spowalnia ucieczkę ciepła z jej powierzchni. Prostą metryką mierzącą siłę efektu cieplarnianego (oraz innych zjawisk mających wpływ na bilans radiacyjny planety), jest wymuszenie radiacyjne, które mówi nam jak zmieni się strumień promieniowania uciekającego w kosmos, jeśli zmienimy w jakiś sposób optyczne właściwości atmosfery.

Przykładowo, powierzchnia Ziemi emituje średnio 400 W/m\(^2\) promieniowania podczerwonego, ale ze szczytu atmosfery ziemskiej w kosmos wylatuje tylko 240 W/m\(^2\). Różnica pomiędzy tymi dwiema wartościami (160 W/m\(^2\)) mówi nam o sile efektu cieplarnianego panującego na naszej planecie.

Gdybyśmy w magiczny sposób wyłączyli efekt cieplarniany, czyniąc atmosferę całkowicie przezroczystą dla promieniowania podczerwonego, ilość promieniowania uciekającego w kosmos wzrosłaby o około 160 W/m\(^2\). Z drugiej strony, gdybyśmy uczynili atmosferę całkowicie nieprzezroczystą, strumień promieniowania spadłby oczywiście do zera, czyli o 240 W/m\(^2\). Taki sam eksperyment myślowy można wykonać dla poszczególnych składników atmosfery, oraz różnych ich proporcji, a różnicę w stumieniach promieniowania nazywa się wymuszeniem radiacyjnym \(F\). W praktyce oszacowanie zmian strumienia promieniowania uciekającego w kosmos polega na obliczeniu transferu radiacyjnego przez atmosferę przy niezmienionym profilu temperatury atmosfery; aby uzyskać szacunki dla całego globu trzeba takie wyliczenia wykonać przy pomocy globalnego modelu klimatu (przykład można znaleźć w artykule Attribution of the present-day total greenhouse effect autorstwa klimatologów z NASA).

Uważny czytelnik wskaże w tym momencie, że niemożliwe jest utrzymanie niezmienionej temperatury atmosfery w sytuacji, gdy planeta dostaje od Słońca więcej energii niż ją opuszcza w postaci promieniowania podczerwonego. Jest to oczywiście prawdą – skutki tego obserwujemy jako ,,globalne ocieplenie’‘– ale w oryginalnej definicji ,,natychmiastowego’’ wymuszenia radiacyjnego interesuje nas tylko zmiana przepływu promieniowania przez atmosferę tuż po zmianie jej własności optycznych. Co więcej, w najczęściej używanej definicji wymuszenia radiacyjnego (RF) pozwala się stratosferze osiągnąć równowagę radiacyjną; w nowszej literaturze można już częściej spotkać wartości wymuszenia radiacyjnego (AF) obliczone po uwzględnieniu zmian wilgotności i zachmurzenia występujących w troposferze zaraz po zaburzeniu bilansu radiacyjnego. Nie będę tutaj omawiać szczegółowo przyczyn wyższości jednej definicji nad drugą, zainteresowany czytelnik może sięgnąć do artykułu Forstera i in. albo ostatniego raportu IPCC.

Wiemy już mniej więcej co oznacza literka \(F\), zatem czas na drugą stronę równania. Dawno temu klimatolodzy zauważyli, że przy zmianie koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze wymuszenie radiacyjne jest proporcjonalne do logarytmu tej koncentracji: każde podwojenie zawartości CO\(_2\) skutkuje wymuszeniem o wartości około 4 W/m\(^2\). Zależność ta utrzymuje się dla szerokiego zakresu koncentracji dwutlenku węgla: od 100 części na milion do 50 części na tysiąc, czyli około 9 podwojeń, zasadne jest zatem pytanie, skąd ona wynika.

Jeśli przepuścimy promień światła przez cienką, jednorodną warstwę o grubości \(dz\), intensywność promieniowania \(I\) (czyli ilość energii niesiona przez promieniowanie wysyłana w jednostkowy kąt bryłowy) spadnie o jakąś wartość, tzn. \(I_\lambda\) staje się \(I_\lambda + dI_\lambda\). Znak plus oznacza tylko tyle że \(dI_\lambda\) musi mieć wartość ujemną, \(\lambda\) mówi nam że absorpcja jest zależna od długości fali promieniowania, ale dla uproszczenia na razie zapomnijmy o tej zależności (czyli będziemy rozpatrywać doskonale szarą atmosferę), jak też i o rozpraszaniu światła w ośrodku.

Z tego wynika że

\[dI = -\kappa \rho I dz\]

Gdzie \(\rho\) to gęstość ośrodka a \(\kappa\) to współczynnik absorpcji, o którym więcej będzie dalej. Dla ułatwienia możemy sobie zdefiniować iloczyn \(\rho z\) jako ścieżkę optyczną, czyli ilość cząstek którą napotka na swojej drodze promień światła, i której jednostką może być kilogram na metr kwadratowy.

Iloczyn ścieżki i współczynnika absorpcji (czyli \(\kappa \rho z\)) nazywamy z kolei grubością optyczną i oznaczymy jako \(\tau\). Przy obliczaniu transferu radiacyjnego w atmosferze można traktować grubość optyczną jako alternatywną, bezwymiarową współrzędną.

Po scałkowaniu od 0 do \(z\) otrzymujemy

\[I(z) = I_0 e^{-\kappa \rho z} = I_0 e^{-\tau}\]

czyli zależność znaną jako prawo Beera-Lamberta, które mówi nam że intensywność promieniowania podróżującego przez jednorodny ośrodek spada wykładniczo wraz ze wzrostem grubości optycznej.

forcing1

\(\tau\) jest bezwymiarowe, wygodnie jest zatem zdefiniować kolejny bezwymiarowy parametr zwany transmitancją \(T\), który mówi nam, ile z oryginalnego promienia pozostało po podróży przez absorbujący ośrodek:

\[ T = I/I_0 = e^{-\tau}\]

Dopełnieniem transmitancji jest oczywiście absorbancja \(A\)

\[ A = 1 - T = 1 - e^{-\tau}\]

Ponieważ dla małych wartości \(x\) jego eksponenta \(e^x\) jest w przybliżeniu równa \(1 - x\), zatem dla niewielkich grubości optycznych absorbancja jest też niewielka i liniowo zależna od grubości optycznej \(A \sim \tau\). Mówimy, że ośrodek jest optycznie cienki jeśli jego grubość optyczna jest znacznie mniejsza od 1, i promieniowanie może się wewnątrz rozchodzić bez przeszkód.

Z drugiej strony, dla \(\tau\) większego od 1 transmitancja szybko spada do wartości bliskich 0. W rejonie tym ośrodek jest optycznie gruby dla promieniowania. Oznacza to też, że jeśli mamy do czynienia z ośrodkiem posiadającym po jednej stronie granicę, i grubość optyczną rosnącą od 0 na tej granicy do dużych wartości gdzieś w głębi tegoż ośrodka, obserwator stojący przy brzegu będzie mógł zaobserwować promieniowanie dochodące z wnętrza tego ośrodka dopiero gdy jego źródło znajdzie się w okolicach grubości optycznej \(\tau = 1\).

forcing2

Mniej więcej taką sytuację mamy w przypadku atmosfery jakiejś planety, jeśli patrzymy nad nią z kosmosu: emitowane przez nią promieniowanie będzie pochodziło z okolic warstwy odpowiadającej grubości optycznej \(\tau = 1\). Warstwy głębsze nie są wystarczająco przezroczyste, a warstwy wyższe są zbyt rzadkie i zimne, by mogły być istotnym źródłem promieniowania.

(Tak na marginesie, efektywną metodę obliczania przepływu promieniowania przez doskonale szarą atmosferę pierwszy raz opracował w 1906 roku niemiecki fizyk nazwiskiem Schwarzschild (znany też jako autor rozwiązania równań Einsteina ogólnej teorii względności, opisującego pole grawitacyjne wokół sferycznej masy), któremu potrzebna ona była do wytłumaczenia zjawiska pociemnienia brzegowego tarczy słonecznej. Schwarzschild pokazał, że ponieważ możemy bezpośrednio obserwować tylko optycznie cienki rejon fotosfery, i ponieważ fotony wylatujące z centrum tarczy słonecznej mają do pokonania krótszą drogę niż te, których źródłem są brzegi tarczy, w tym pierwszym przypadku widzimy trochę głębsze, a zatem i cieplejsze, warstwy fotosfery.)

Zanim przejdziemy do emisji promieniowania, wróćmy jeszcze do absorpcji i kwestii którą z premedytacją zaniedbaliśmy na początku. Jak wiemy różne gazy pochłaniają promieniowanie o różnej długości fali, dzięki czemu możliwy jest efekt cieplarniany, czyli selektywna absorpcja promieniowania podczerwonego przez parę wodną, dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane.

Selektywna absorpcja jest możliwa dzięki kwantowej naturze światła i materii, którą nie będziemy się szczegółowo tutaj zajmować – wystarczy nam informacja, że cząsteczki gazów takich jak CO\(_2\), ma wiele stanów kwantowych, i może pomiędzy nimi przeskakiwać pochłaniając bądź emitując fotony o długości fali odpowiadającej różnicy energii zawiązanych z tymi stanami.

Z powodów historycznych mówimy o liniach spektralnych, odpowiadających długościom fali w których jakiś ośrodek – na przykład atmosfera ziemska, albo atmosfera Słońca czy innej gwiazdy – pochłania promieniowanie elektromagnetyczne. Ponieważ prawa fizyki pozwalą cząsteczkom ośrodka trochę oszukiwać przy określaniu ich kwantowego stanu, nawet pojedyncza linia spektralna może pochłaniać, z pewnym prawdopodobieństwem, promieniowanie w jakimś szerszym zakresie. Zjawisko to nazywa się poszerzeniem linii, i wymaga uwzględnienia jeśli chcemy obliczyć współczynnik absorpcji ośrodka dla określonej długości fali.

Poszerzenie termiczne wynika z chaotycznego ruchu molekuł ośrodka, przez co możliwa jest absorpcja promieniowania o zmienionej przez efekt Dopplera długości fali. Poszerzenie ciśnieniowe jest natomiast konsekwencją zderzeń cząsteczki z innymi cząsteczkami (w przypadku atmosfery ziemskiej, są to głównie cząsteczki azotu i tlenu, ale już w przypadku Marsa i Wenus jest to dwutlenek węgla). Oba procesy prowadzą do różnych kształtów profilu linii spektralnej, czyli funkcji opisującej zależność znormalizowanego współczynnika absorpcji od długości fali. Profil dopplerowski opisywany jest funkcją Gaussa, a poszerzenie ciśnieniowe daje profil opisywany funkcją Lorentza.

Funkcja Lorentza opisuje również poszerzenie naturalne linii absorpcyjnych, wynikające z zasady nieoznaczoności Heisenberga. W przypadku atmosfer planetarnych wkład poszerzenia naturalnego w profil linii jest zaniedbywalny; odgrywa ono natomiast ważną rolę w obserwacjach widma światła pochodzącego z odległych gwiazd czy kwazarów (gdzie zaniedbywalne jest poszerzenie ciśnieniowe).

Obie funkcje zachowują się inaczej przy zwiększaniu ścieżki optycznej. Przypomnijmy, że transmitancja równa jest

\[T_\lambda = e^{\tau_\lambda} = e^{\kappa_\lambda \rho z}\]

(Tym razem dodaliśmy indeks dolny \(\lambda\), żeby podkreślić, że mówimy o transmitancji dla określonej długości fali.) Współczynnik absorpcji \(\kappa_\lambda\) zależy od profilu linii, i jeśli zwiększamy \(\rho z\) (na przykład mierząc absorpcję promienia światła na dłuższej ścieżce), zaobserwujemy, że w przypadku profilu Gaussa, po wysyceniu absorpcji w centrum linii (czyli tam, gdzie transmitancja spada do zera), dalsza absorpcja na ,,skrzydłach’’ przyrasta w tempie zaledwie logarytmicznym.

forcing3

Absorpcja linii definiowanej przez profil Lorentza przyrasta natomiast proporcjonalnie do pierwiastka kwadratowego długości ścieżki:

forcing4

Oznacza to, że absorbancja, liczona dla jakiegoś odpowiednio szerokiego kawałka widma otaczającego środek linii absorpcyjnej \(\lambda_0\), zachowuje się jak funkcja liniowa długości ścieżki w rejonie optycznie cienkim (bo \(A \sim \tau\)). Przy zwiększaniu liczby cząsteczek ośrodka napotykanych przez promień światła, transmitancja spada do zera w samym środku linii \(\lambda_0\), a przyrost absorbancji jest tylko logarytmiczny, tak jak to opisuje funkcja Gaussa (mówimy, że linia jest ,,wysycona’’). Jeśli poszerzenie ciśnieniowe jest odpowiednio silne, przy dalszym zwiększaniu długości ścieżki do głosu dochodzi absorpcja na skrzydłach opisywana funkcją Lorentza, i przyrost absorbancji znów przyspiesza.

W astronomii tę zależność pomiędzy absorbancją scałkowaną na jakimś przedziale długości fali \(W\) (nazywaną szerokością równoważną linii) a grubością optyczną nazywa się krzywą wzrostu (Curve of Growth):

forcing5

Okazuje się jednak, że część logarytmiczna krzywej wzrostu nie ma większego znaczenia w warunkach ziemskich, gdyż atmosfera naszej planety jest wystarczająco gęsta, by poszerzenie ciśnieniowe decydowało o kształcie profilu linii absorpcyjnych CO\(_2\) nawet tam, gdzie staje się optycznie cienka. Profil Lorentza opisuje linie absorpcyjne CO\(_2\) z dużą dokładnością mniej więcej do wysokości 50 km, i to nie tylko na Ziemi. Poszerzenie dopplerowskie nie odgrywa znaczącej roli w troposferze Marsa, a także innych planet Układu Słonecznego, oraz z innych układów planetarnych.

Do tej pory mowa była o pojedynczych liniach absorpcyjnych. Wystarcza to astronomom od kwazarów, którzy widzą tę samą alfę Lymana (wielokrotnie, ze względu na przesunięcie ku czerwieni obiektów znajdujących się w odległej przeszłości), powstającą gdy promień światła przechodzi przez obłok materii międzygalaktycznej zawierający atomy neutralnego wodoru. Dwutlenek węgla, który jest cząsteczką trzyatomową, ma jednak skomplikowane widmo oscylacyjno-rotacyjne składające się z tysięcy linii. W interesujących nas okolicach – czyli maksimum emisji ciała doskonale czarnego o temperaturze pokojowej – wygląda ono tak:

hitran1

Większość z tego co wiemy o widmie absorpcyjnym CO\(_2\) i innych gazów cieplarnianych pochodzi z programów badawczych zainicjowanych w najgorętszym okresie zimnej wojny, których celem było rozwiązaniem takich problemów jak naprowadzanie pocisków przeciwlotniczych, wykrywanie startów międzykontyntentalnych rakiet balistycznych, a także projektowanie wysokoenergetycznych laserów zdolnych niszczyć owe rakiety balistyczne. Skorzystała na tym fizyka atmosfery i astronomia podczerwona, bo nikt nie chciałby pomylić ataku nuklearnego z chmurami, albo bombowca strategicznego z Księżycem. W szczególności, powszechnie używana dzisiaj przez klimatologów, planetologów i astronomów baza linii spektralnych HITRAN, z której pochodzą dane prezentowane na powyższym wykresie, powstała w laboratorium badawczym sił powietrznych Stanów Zjednoczonych w Hanscom (AFCRL, później AFGL).

Standardowe wyjaśnienie logarytmicznej zależności pomiędzy wymuszeniem radiacyjnym a koncentracją dwutlenku węgla (które znaleźć można np. w podręczniku Goody’ego i Yunga, albo Pierrehumberta) opierało się o spostrzeżenie, że intensywność poszczególnych linii spadała wykładniczo wraz z odległością od środka pasm odpowiadających gałęziom P, Q i R. Widać to wyraźniej, jeśli zmienimy skalę osi pionowej na logarytmiczną, i rozciągniemy oś poziomą tak by obejmowała szerszy zakres częstotliwości:

hitran2

Jak już wiemy transmitancja szybko spada do zera przy grubościach optycznych większych niż 1, a grubość optyczna to iloczyn ilości dwutlenku węgla na ścieżce optycznej i współczynnika absorpcji. Łatwo jest dostrzec, że nawet przy zwiększeniu ilości dwutlenku węgla o kilka rzędów wielkości, wciąż obserwować będziemy przyrost absorpcji na skrzydłach gałęzi P i R.

Jeśli ktoś zajrzał do artykułu Huanga i Shahabadi o którym wspomniałem na początku, to wie już że taki argument ich nie przekonywał, a przedstawione przez nich wyjaśnienie nie odwołuje się do widma dwutlenku węgla – ani jakiegokolwiek innego, bo działa dla doskonale szarych atmosfer – za to wymaga policzenia kompletnego transferu radiacyjnego, a więc nie tylko absorpcji, ale też i emisji promieniowania.

Strumień promieniowania uciekającego w kosmos jest sumą tego, co zostało przez atmosferę przepuszczone, oraz tego co zostało wyemitowane przez samą atmosferę. Jeśli podzielimy atmosferę na warstwy wystarczająco niewielkiej grubości, byśmy mogli je uważać za jednorodne, wkład poszczególnych warstw w tę sumę będzie różny – warstwy znajdujące się niżej są co prawda cieplejsze (a więc, zgodnie z prawem Stefana-Boltzmanna, emitują więcej promieniowania), ale jednocześnie oddziela je od kosmosu więcej absorbującego ośrodka. Z drugiej strony, warstwy znajdujące się wyżej są bardziej przezroczyste, ale też zimniejsze.

Jeśli znowu zaniedbamy zależność od długości fali, możemy zapisać wkład poszczególnych warstw jako sumę emisji ważoną proporcjonalnie absorpcją na odcinku od szczytu atmosfery do danej warstwy

\[R = \sum B(z) W(z)\]

gdzie \(z\) oznacza wysokość danej warstwy. Ponieważ patrzymy na atmosferę z kosmosu, więc widzimy że im głębiej, tym większe ciśnienie, temperatura i grubość optyczna, zatem wygodnie jest ustawić wartość \(z\) tak by też wzrastała wraz ze zbliżaniem się do powierzchni planety.

Emisję każdej warstwy opisuje funkcja źródłowa \(B(z)\), w tym przypadku tak naprawdę funkcją Plancka (którą scałkowaliśmy po wszystkich długościach fali), natomiast wagi wkładu emisji warstwy w strumień promieniowania uciekającego w komos obliczane przez funkcję wagową \(W(z)\), która jest po prostu pochodną transmitancji, \(W(z) = dT(z)/dz\).

Zachowanie wszystkich składników tego równania przedstawiono na poniższych wykresach. Panele górne pokazują je w układzie współrzędnych związanym z \(z\) (skala jest umowna – można to sobie wyobrażać jako odległość od powierzchni Ziemi, wyrażoną w kilometrach), w panelach dolnych w roli współrzędnej pionowej występuje grubość optyczna \(\tau\). Przypominam też, że \(T\) oznacza transmitancję, a nie temperaturę.

Jak widać, zgodnie z przewidywaniami waga \(W(z)\) ma maksimum w pobliżu grubości optycznej \(\tau = 1\) (warstwa zaznaczona linią przerywaną), i większość emisji \(R\) pochodzi z okolic tego regionu. Warstwy wyższe są zbyt zimne, a warstwy niższe zbyt gęste, by mogły mieć znaczący wkład w \(R\).

Co się stanie, jeśli zwiększymy koncentrację pochłaniającego promieniowanie składnika atmosfery dwa i cztery razy?

Najpierw popatrzmy na dolny panel, gdzie współrzędną pionową jest grubość optyczna. Zwiększanie koncentracji gazu cieplarnianego niewiele tutaj zmienia – transmitancja i funkcja wagowa zależą tylko od grubości optycznej (która jest w każdym przypadku współrzędną), i w dalszym ciągu widzimy że niezależnie od koncentracji gazu większość emisji w kosmos pochodzi z okolic warstwy \(\tau = 1\). Ostatni panel pokazuje jednak, że tej emisji jest coraz mniej, a zatem to funkcja źródłowa \(B(z)\) musi mieć przy wyższych koncentracjach coraz mniejsze wartości dla tego samego \(\tau\).

Dzieje się tak, bo w troposferze temperatura maleje w stałym tempie wraz z wysokością (czyli w naszym układzie współrzędnych rośnie wraz ze wzrastającym \(z\)), a ponieważ \(B(z)\) też jest w przybliżeniu liniowo zależne od temperatury, zatem \(B(z)\) jest też liniowo zależne od wysokości.

Huang i Shahabadi zauważają, że jeśli grubość optyczna jest, przy stałej koncentracji gazu absorbującego promieniowanie, jakąś funkcją wykładniczą \(z\), to funkcja źródłowa \(B\) też od \(\tau\) będzie zależeć logarytmicznie. A skoro tak, to logarytmiczne będą też zmiany radiancji przy zmieniającej się koncentracji gazu cieplarnianego: każde podwojenie ilości cząsteczek pochłaniających promieniowanie będzie popychać okolice warstwy \(\tau = 1\) o tę samą odległość powyżej (w naszej konwencji – w kierunku mniejszych wartości \(z\)), co w konsekwencji będzie powodować, z dobrym przybliżeniem, stały spadek radiancji.

CBDU.

wtorek, 31 marca 2015, perfectgreybody

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/03/31 22:27:02
Jeśli ktoś chce pobawić się samemu nakładką graficzna na model transferu MODTRAN dostępną tu:
forecast.uchicago.edu/modtran.html
"czyszcząc" do zera obecność wszystkich gazów cieplarnianych oprócz tego który bada i systematycznie zmieniając jego koncentracje o czynnik np. 2 to zauwazu opisywany tu efekt. Polecam!
-
2015/04/01 09:47:38
Co nie zmienia faktu, że artykuł jest bardzo ciekawy. Parę lat temu szukałem wyjaśnienia tej logarytmiczności i znalazłem jedynie to, że to cecha samych poszczególnych linii, nie jedynie pasm oscylacyjnych, jak się zwykle twierdzi. Teraz się okazuje, że nie było to wcale pełne wyjaśnienie. Trzeba będzie uważnie to przeczytać.
-
Gość: Krzyś W, *.c3-0.161-ubr1.lnh-161.md.cable.rcn.com
2015/04/02 03:15:56
Super notka.
Drobna uwaga: jednostki liczby falowej na osiach tych wykresów to chyba miały być cm^-1, nie cm.
-
2015/04/02 19:55:29
A słusznie, już poprawiam!
-
Gość: iceman, *.internetia.net.pl
2015/04/02 20:57:38
Świetny wpis.
Pytanko: gdyby spalić cale znane zasoby paliw kopalnych, to jaki (mniej więcej) osiągniemy poziom CO2? (ciekawi ile jeszcze podwojeń jest teoretycznie możliwe). Poza CO2 z cieplejszych oceanów, co jeszcze dołoży "do pieca"?
-
Gość: quim, *.sta.asta-net.com.pl
2015/04/02 22:24:38
Znane zasoby (nie mylić z rezerwami, jak to ma w zwyczaju pewien oszust udający eksperta rynku paliw slomski.us/author/morris/#post-10654 ) i rezerwy paliw chemicznych na świecie wynosiły:
surowiec: rezerwy + zasoby:
Ropa konwencjonalna: 170 Gt + 161 Gt
Ropa niekonwencjonalna: 48 Gt + 247 Gt
Gaz konwencjonalny: 193 Tm^3 + 528 Tm^3
Gaz niekonwencjonalny: 5.6 Tm^3 + 754 Tm^3
Wegiel kamienny 585 Gtce + 14946 Gtce
Węgiel brunatny 110 Gtce + 1765 Gtce
Źródło: www.bgr.bund.de/EN/Themen/Energie/Downloads/energiestudie_2014_en.pdf?__blob=publicationFile&v=2 (strona 15)

Spalenie tego wszystkiego wytworzyłoby około 45 000 mld ton CO2 i gdyby nastąpiło natychmiastowo podniosłoby stężenie CO2 w ziemskiej atmosferze 15-krotnie - do 6000 ppm.
-
Gość: iceman, *.internetia.net.pl
2015/04/02 23:11:57
Dzięki, czyli prawie 4 podwojenia.
-
Gość: zenek, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/04/04 16:25:23
dziś mam zaćmienie chyba bo nie rozumiem
F = 160W/m2
załóżmy że już podwoiliśmy stężenie CO2
skąd się bierze pozostałe 154W/m2 wymuszenia radiacyjnego?
-
Gość: zenek, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/04/04 18:27:43
oszustem to jest bardziej Słomski niż Szcześniak.
dodatkowo słomski nie rozumie ze wraz z rozwojem technologii rezerwy stają się zasobami, dlatego więcej sensu ma branie pod uwagę rezerw niż zasobów bo nie wiadomo czy w przyszłosci wszystkie te rezerwy nie staną się zasobami a dodatkow mogą sie pojawić zasoby i rezerwy nowe których dziś nie znamy
-
2015/04/04 18:43:02
@zenek

Nie chodzi tu o wymuszenie antropogeniczne (wywołane przez człowieka), ale o cały efekt cieplarniany gazów absorbujących promieniowanie podczerwone (czyli całkowitego stężenia pary wodnej, CO2, metanu itp). Ten efekt, bez którego Ziemia byłaby o ponad 33 stopnie zimniejsza jak wynika z prostego użycia prawa Stefana-Boltzmana.
-
Gość: quim, *.sta.asta-net.com.pl
2015/04/04 19:03:30
@zenek
Odsłuchaj sobie dyskusję ze Szczęśniakiem na kontestacji:
www.kontestacja.com/obalamy-mity-nt-energetyki,3263
i poczytaj zamieszczone tam komentarze, w których wytknięto Szczęśniakowi masę kłamstw.

Chyba dobrym podsumowaniem jest to z ostatniego komentarza u Doxy pod tamtym tekstem o węglu:
Szczęśniak, Ziemkiewicz, Michałkiewicz i reszta tego środowiska to odrażające truchła skrajnej prawicy, których jedyną ideologią jest kłamstwo, chamstwo i posunięta go poziomu groteski ignorancja
*) dowód kłamstwa, chamstwa i ignorancji Szczęśniaka (lewa strona dyskusja przed moderacją prawa po niej)
**) dowód kłamstwa, chamstwa i ignorancji Ziemkiewicza
-
2015/04/04 22:05:15
@quim

Dyskusja na kontestacji to jak dyskusja ze zwolennikami płaskiej Ziemi. Oni (tak samo, jak Szcześniak) i tak stwierdzą, że "Ziemia nie może być okrągła, bo ludzie by pospadali". :-)

A propos Szcześniaka, to przesłuchałem sobie tę audycję. Strasznie się zagalopował w swoich kłamstwach. Stwierdził np.

1. Cena prądu dla ostatecznego odbiorcy wraz z dostawą (cyt. "który włącza lampkę") wynosi 25gr/kWh. Tymczasem ja biorę swój rachunek za prąd za pół roku, dzielę sumę przez kWh i wychodzi mi 65gr. Może to zrobić każdy :-)

2. Od protokołu z Kioto temperatury nie rosną. Protokół z Kioto to 1997r. - ROTFL.

Do reszty jego dywagacji dotyczących AGW trudno się odnieść, bo unikał powiedzenia czegokolwiek na temat.
-
Gość: zenek, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/04/05 13:56:09
@arctic_haze
jeśli ziemia dostaje 400W a oddaje 240W to znaczy że ociepla się cały czas w szybkim tempie nawet bez ingerencji człowieka, a te 4W wymuszenie z CO2 to jedynie kwiatek do kożucha
ilośc energii którą dostajemy i odbieramy musi być taka sama by klimat był stabilny
dopiero CO2 powino te wartosci zaburzyć zmniejszając ilosc oddawanej energii
jesli jednak czytam że te 4W to nic bo F już wcześniej było większe niż 150W to albo to jest błąd, albo klimat ocieplał się już wcześniej i CO2 ma pomijalny wpływ

@quim
szcześniak jest zdecydowanie bardziej na lewo niż na prawo i gospodarczo i politycznie
i nie zauważyłem żeby kłamał, natomiast zdarza mu się mylić lub używać źródeł nie uznawanych za powazne i na ich podstawie budowac teorie które mu odpowiadają
w omawianym jednak temacie sam pewnie rozumiesz że zasoby i rezerwy dzięki przyszłym technologiom staną się jednym i w tym wypadku zdecydowanie racje ma szcześniak a nie słomski, nawet jeśli zdarza sie szcześniakowi mylić zasoby z rezerwami
ale to błędy nie kłamstwa
u słomskiego zdarzyło mi się kilka razy natomiast przeczytać naprawdę kłamstwa na których on chce zarobić i takiego cięcia komentarzy jak u niego nigdzie indziej nie spotkałem
może Ciebie to nie spotkało więc i opinię o słomskim masz lepszą
-
2015/04/05 18:54:31
@zenek
jeśli ziemia dostaje 400W a oddaje 240W

Widzę, że masz trudności z czytaniem ze zrozumieniem. Gdzie - w powyższej notce - jest napisane, że Ziemia dostaje 400W?

Poczytaj tutaj u arctic_haze na blogu:
anomaliaklimatyczna.com/2010/04/09/efekt-cieplarniany-pierwsze-przyblizenie/

No dobra, nie będę się wyśmiewał, bo są Święta i sam wskażę ci miejsce, którego nie udało ci się zrozumieć:
Przykładowo, powierzchnia Ziemi emituje średnio 400 W/m\(^2\) promieniowania podczerwonego, ale ze szczytu atmosfery ziemskiej w kosmos wylatuje tylko 240 W/m\(^2\).

Skoro powierzchnia Ziemi emituje 400W, to gdyby nie było atmosfery to byłaby różnica 160W, czyli Ziemia .... (tak zgadłeś) - chłodziłaby się. :-) Schłodziłaby się do temperatury niższej o ok. 33K.

Odpocznij trochę ..... :-)

A następnym razem - czytaj uważniej to, co chcesz komentować. Nic dziwnego, że błędy Szcześniaka cię nie rażą, bo ich nie rozumiesz. Szcześniak (prawdopodobnie) też nie. Zresztą kilka razy w cytowanej tutaj audycji podkreślał, że nie jest "inżynierem". On tylko pisze notki na blogu, na reszcie się nie zna. :-)
-
Gość: zenek, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/04/05 19:47:16
@alfa_x

ok, tak jak podejrzewałem wcześniej miałem po prostu "zaćmienie"
mój bład
-
Gość: fn, 31.55.98.*
2015/04/06 01:21:18
@zenek
szcześniak jest zdecydowanie bardziej na lewo niż na prawo i gospodarczo i politycznie
Szczęśniak jest właścicielem jednego z większych blogów prawicowych w polskim internecie prawica.net (znajdź 'contact' na www.alexa.com/siteinfo/prawica.net ). Oczywiście to co reprezentuje, to nie jest prawica "normalna", tylko narodowo-socjalistyczna: postulująca system co prawda kapitalistyczny, ale praktycznie bez jakiejkolwiek wolności gospodarczej - taki w którym pełną władzę nad każdą działalnością gospodarczą - z prywatną włącznie - ma państwo (najlepiej będąc po prostu właścicielem większości istniejących w gospodarce firm).
A właściwie to nie jest prawica narodowo-socjalistyczna, tylko truchło po niej - gdzie z całej narodowo-socjalistycznej ideologii zostały już tylko trzy elementy: kłamsto, chamstwo i uwielbienie dla pseudonaukowych bredni.

nie zauważyłem żeby kłamał,
To przeczytaj w komentarzach na www.kontestacja.com/obalamy-mity-nt-energetyki,3263 wątek o tym ile kosztuje wydobycie ropy z kanadyjskich piasków roponośnych i innej ropy z najdroższych źródeł: ile według Szczęśniaka, a ile według prawdziwych ekspertów.


w omawianym jednak temacie sam pewnie rozumiesz że zasoby i rezerwy dzięki przyszłym technologiom staną się jednym i w tym wypadku zdecydowanie racje ma szcześniak a nie słomski

1. Nie zauważyłem by Szczęśniak gdziekolwiek wypowiadał się na temat tego, czy zasoby staną się rezerwami czy nie.
2. Nie wiadomo jakie przyszłe technologie powstaną i czy powstaną - wiele rzeczy może się zdarzyć w przyszłości: np. ludzkość może wyginąć, albo mogą np. powstać tak tanie reaktory jądrowe, że koszty wydobycia nawet najpłycej położonych węgla, ropy i gazu będą wyższe od kosztów energii z tych reaktorów i w związku z tym zasoby ropy, gazu i węgla rezerwami nie zostaną.

i takiego cięcia komentarzy jak u niego nigdzie indziej nie spotkałem
To zamieść na szczesniak.pl albo na prawica.net linka do naszej tu dyskusji, do wcześniej podanej strony internetowej KonteStacji albo to tych artykułów o Szczęśniaku opublikowanych u Doxy.
-
Gość: Stanisław August P., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/06 15:15:58
A u nas w Polsce maksymalna patola, -4 C poniżej średniej i krzykacze od AGW siedzą cichutka jak myszki. Tematy zastepczne jak tej powyżej wklejają. Ochłodzenie nadchodzi
-
2015/04/06 16:41:06
@Stanisław August P.
A u nas w Polsce maksymalna patola, -4 C poniżej średniej

Sugerujesz, że ostatni rok miał anomalię -4K poniżej średniej?

Nie wiem, co bierzesz, ale odstaw to czym prędzej. A może chciałeś tylko zatrollować? Nie wyszło - poza tym, że się mocno ośmieszyłeś...... :-)
-
2015/04/06 17:22:41
@zenek

Poczytaj trochę blog arctika, to będziesz rozumiał, co komentujesz. Bez tego, to twoje komentarze będą wciąż tak samo chaotyczne jak dotychczas.
-
2015/04/06 17:26:31
ROTFL :)

Denialiści muszą siedzieć ostatnio cicho niemal cały rok. Z rzadka się trafi jakiś naprawdę chłodny tydzień, to robactwo wyłazi.
-
Gość: Stanisław August P., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/06 18:28:27
Niestety - w najbliższej perspektywie czeka nas (przynajmniej na N półkuli, zaś szczególnie w obszarze Europy W i wschodniego wybrzeża Ameryki N) narastające ochłodzenie, co jest związane z postępujących zaburzeniem cyrkulacji termohalinowej, wywołanej przed trwające (i postępujące) ocieplenie i spływa słodkiej wody z bieguna N. Nadzieją jest wysoka koncentracja CO2 (oby jak najwyższa), która złagodzi (i już łagodzi) dla tych obszarów negatywne skutki zaburzenia cyrkulacji ciepła z obszarów równikowych.
-
Gość: Stanisław August P., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/06 18:29:51
Zaburzenie to przywoływał Pan Piotr Djakow tutaj:
meteomodel.pl/BLOG/?p=9650
-
Gość: Stanisław August P., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/06 18:34:20
Sugerujesz, że ostatni rok miał anomalię -4K poniżej średniej?
Nie sugerowałem, że rok tylko, że jest taka anomalia - AKTUALNIE!
meteomodel.pl/klimat/poltemp/gfs/act.png
-
Gość: Stanisław August P., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/06 18:35:10
-
2015/04/06 20:23:15
Królu złoty, w artykule o którym wspominasz nie ma takiej prognozy. Tak naprawdę jest w nim (leciutko) ukryte stwierdzenie, ze od roku 1995 cyrkulacja termohalinowa (THC) się wzmacniała.

Mowa jest natomiast o dużym spadku THC w XX wieku, a szczególnie w latach 1970-ch. Nawet jeśli jest to w 100% prawda to poznanie dotąd nierozpoznanych zmiany cyrkulacji sprzed 40 lat nie zmienia w niczym obecnych temperatur, a tym bardziej przyszłych.
-
2015/04/06 21:50:40
@Stanisław

Wybacz, ale ktoś, kto po maratonie ostatnich 25 miesięcy, z których tylko dwa wypadły w kraju poniżej średniej z lat 1961-1990, wyciąga takie wnioski na podstawie 6 dni kwietnia, musi być albo idiotą, albo trollować.
-
2015/04/06 22:09:07
Nie dość, że po sześciu dniach to jeszcze mowa o obszarze 1/520 powierzchni planety.

Stanisławie, której części słowa "globalne" nie rozumiesz w nazwie globalne ocieplenie?
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/07 13:13:47
Ok, teraz proszę o cierpliwą odpowiedź, bo nie jestem fizykiem (a studentem biotechnologii) i czegoś tu nie rozumiem, a mam 2 punkty widzenia.

Pewien mój nauczyciel/profesor pokazał nam kiedyś widmo IR dla powietrza we Wrocławiu.
Absorbancja (absorpcja?) dla pewnego zakresu IR wynosiła ~60% (tam gdzie było pasmo CO2). Cytuję teraz w miarę dokładnie jak to skomentował:
"bez zbędnych komplikacji, jak nam to powietrze <<zjada>>ok. 50% w próbce która ma pół metra(albo 25 cm, nie pamiętam), to w próbce która ma metr <<zje>> nam 75%, dwumetrowej ~85% i tak dalej. Możnaby przybliżyć, że w tej częstotliwości światło całkowicie zgaśnie po powiedzmy 20-30 metrach. Czyli zakładając, że to właśnie te fale odpowiadają najbardziej za ogrzewanie, możnaby przybliżyć, że dla Wrocławia zwiększenie ilości CO2 może tylko spowodować zmniejszenie tej ciepłożernej warstwy, np. z 20 metrów do 15 itp... A na powiedzmy 100-200 metrach powietrze już się nie ogrzeje, czyli zmieniamy tylko rozkład temperatury (może być cieplej przy ziemi), ale nie zmieniamy <<ogólnej>> temperatury na tych kilkuset metrach".

Jego rozumowanie jest znacznie bardziej obrazowe od waszego (którego nie miałem siły nawet dokończyć, bo ledwo co je rozumiem).

Nie kłócę się, kto ma rację, bo nie jestem orłem z fizyki. Chcę tylko, żebyście mi palcem pokazali, gdzie p. prof. nie ma racji.
-
Gość: fn, 62.172.138.*
2015/04/07 13:22:04
"Możnaby przybliżyć, że w tej częstotliwości światło całkowicie zgaśnie po powiedzmy..."
Nie nie zgaśnie - nie będzie tylko widać kierunku z którego dochodzi. Coś jak kiedy jesteś we mgle dla przypadku światła widzialnego: kilkunastometrowa warstwa mgły nie sprawia że "widzisz ciemność" przebywając w niej - po prostu nie widzisz z jakich miejsc dochodzi światło - ale nadal do światło do ciebie dochodzi.
-
2015/04/07 14:12:15
@gość

To właśnie jest wyjaśnione w niniejszej notce :-) Gdzieś tam w okolicach drugiego rysunku.

Może tylko jeszcze jedna wskazówka, której w notce zabrakło (a jest dość oczywista dla fizyków). Jeśli cząsteczka CO2 zaabsorbuje kwant promieniowania to elektron przeskoczy z jednego stanu energetyczne w wyższy. Długo w tym wyższym się nie utrzyma, więc spadnie z powrotem na niższy. A jak spadnie to wyemituje kwant światła o tej samej częstości (energii). O ile kwanty które przychodziły pochodziły z dołu (z Ziemi), to emisja będzie izotropowa (tzn. w dowolnym kierunku). Czyli połowa "mniej więcej" w dół a połowa w górę (tzn. dla wszystkich możliwych kątów).

Dlatego w notce dzielisz atmosferę na bardzo cienkie paski, a każdy z nich absorbuje i emituje. I tak do szczytu atmosfery. Na samej górze z ostatniej warstwy "połowa" wylatuje w kosmos a połowa wraca. No i oczywiście każda warstwa trochę absorbuje a trochę przepuszcza. Trzeba to wszystko zsumować i masz transmisję.

Z tymi połowami to trochę uproszczenie, ale na poglądowe wyjaśnienie powinno wystarczyć.
-
2015/04/07 14:30:07
@gość
Krótko podsumowując alfa_x: twój nauczyciel przedstawił pół prawdy: zapomniał o emisji...
-
2015/04/07 16:06:16
Jest dokładnie tak jak pisali poprzednicy. To jest mniej więcej tak jak promieniowanie widzialne wewnątrz chmury. Tzn. w przypadku podczerwienie chodzi o wielokrotne zdarzenia absorpcji i reemisji tej samej energii, a w przypadku światła widzialnego w chmurze po prostu wielokrotne rozproszenia na kropelkach wody albo kryształkach lodu. Jednak efekt końcowy jest ten sam: żaden foton w chmurze nie wędruje daleko w linii prostej (najwyżej kilka metrów), a jednak pod chmurą o kilkukilometrowej grubości nie jest wcale ciemno.
-
2015/04/07 16:29:27
@gość
w sumie pośrednio powyższa (i poprzednia) notka na Twoje pytanie odpowiada, ale łopatologicznie:

1) nawet na poziomie gruntu zwiększenie koncentracji CO2 powoduje spadek transmitancji, bo atmosfera staje się gruba optycznie w coraz szerszym zakresie, tak jak pokazuje to jeden z rysunków powyżej. Nie jest to duży efekt, ale da się go zmierzyć (jako zwiększoną emisję), o czym piszę w poprzedniej notce.

2) gęstość powietrza (a zatem i liczba cząsteczek CO2 które napotka na swojej drodze promień światła) spada wraz z wysokością, więc nawet jeśli jakiś kawałek widma jest nieprzezroczysty na krótkiej ścieżce na poziomie morza, to w końcu przestaje takim być. Jeśli popatrzysz na Ziemię z kosmosu, to zarejestrujesz i fotony o długości fali 15 mikronów, czyli tam gdzie CO2 pochłania najsilniej - tyle że będą one pochodzić z wyższych i zimniejszych warstw atmosfery, a nie powierzchni. Widać to np. na tych pomiarach wykonanych nad stacją ARM w Barrow:
cimss.ssec.wisc.edu/fireiii/results/980518/hisnsa_radiance_outbound.jpg
cimss.ssec.wisc.edu/fireiii/results/980518/hisnsa_btfull_outbound.jpg
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/07 18:55:16
@perfectgreybody i inni

Rozumiem w czym problem...

Czyli- podsumowując- jako ludzkość mamy prze****ne?
-
2015/04/07 21:27:11
Tak z czystej ciekawości: czemu wszystkie moje komentarze pojawiają się z opóźnieniem? Aż tak przypominam spam???
-
Gość: fn, 109.144.168.*
2015/04/08 03:00:04
> Czyli- podsumowując- jako ludzkość mamy prze****ne?
Pewnie tak. Zawsze jednak można się pocieszyć, że jakieś promile ludzkości prawie na pewno przetrwają - i byćmoże wyewoluuje z nich jakaś "Ludzkość 2.0" - dużo od nas mądrzejsza, w której denialistów będzie można znaleźć jednynie wśród niepełnosprawnych umysłowo.
-
2015/04/08 08:26:35
@arctic_haze
a nie wiem, moje też się pojawiają dopiero po kilku minutach.
-
Gość: Bolesław Ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/08 09:32:57
"Czyli- podsumowując- jako ludzkość mamy prze****ne"
Nie nie mamy. Wręcz przeciwnie - poziom CO2 do wartości 1000 ppm będzie miał efekt wyłącznie korzystny dla całego ekosystemu w tym dla ludzi stanowiących jego cześć. Rzecz jasna zaburzy to dotyhczasową równowagę, ale nie jest to przeszkoda nie do przeskoczenia (np wyższy poziom oceanów). Wzrostu powyżej 1000 nie przewiduje z bardzo prostej przyczyny - technologie OZE stają się coraz bardziej wydajnie i przede wszystkim TANIE. Patrząc wstecz na ostanie 20 lat i ogromny skok w udziale energii solarnej w miksie energetycznych np. Niemiec trzeba jasno powiedzieć, że jest to przyszłość, której nie da się już zatrzymać. Niewyobrażam sobie, że przy tak lawinowym postępie technologii paliwa węglowe były niezastąpione za ponad 80 lat (czyli do 2100 r. - bardzo nieoptymistyczne prognozy na koncentrację 1000 ppm). Czynnikiem sprawczy będzie jednak nie troska o nasze zdrowie czy środowisko ani nawet nie obawa o skutki AGW a EKONOMIA. Energia solarna jest po prostu bardzo bardzo bardzo ekonomicznie uzasadniona. A dochodzi tutaj jeszcze kwestie rozwoju energetyki jądrowej (ale w zmienionej formie niż współcześnie) i opartej o fuzje (ale to póki co pieśń przyszłości). Zatem nie panikować, a myśleć nad ewentualnym miejscem na pomnik dla węgla (poważnie myślę, że kiedyś spojrzymy z wielkim sentymentem na szeroko rozumiany węgiel i wystawimy mu nie jeden pomnik za pomoc w budowie nowoczesnej cywilizacji). A póki co dajmy ekonomii pracować.
-
2015/04/08 14:32:09
Bolesławie Ch., a czy wiesz że ten 1000 ppm będzie oznaczał podwyższenie poziomu morza o ponad 60 metrów? Wytłumacz nam jak to przeskoczą kraje nie mające praktycznie niczego powyżej tej wysokości. I jak my przeskoczymy miliony uchodźców chcących do nas przyjechać.
-
Gość: Bolesław Ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/08 14:52:02
"Bolesławie Ch., a czy wiesz że ten 1000 ppm będzie oznaczał podwyższenie poziomu morza o ponad 60 metrów?"
Mam rozumieć, że sugerujesz jakoby wzrost CO2 do poziomu 1000 ppm spowodował wzrost poziomu oceanów o 60 m w tej samej perspektywie czasowej? hmmm... nope przypadek beznadziejny
-
Gość: Bolesław Ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/08 14:56:26
w oparciu o ten sam jamnije optymistyczny scenariusz IPCC wyznacza w tej perspektywie wzrost o maks. 0,5 m, a Pan bawi się w strasznie w tej samej formie co stary kłamca Al, shame on you. To, że istotnie 1000 ppm zdestabilizuje lody na biegunie S i takowy wzrost będzie obserowany to fakt, ale W JAKIEJ PERSPEKTYWIE CZASOWEJ PYTAM!!! chyba nie 80 lat. Cokolwiek Pan łyka proszę to odstawić.
-
2015/04/08 15:04:59
@Bolesław Ch.

Chciałbym zobaczyć, jak entuzjastycznie podchodzą do tego 1000ppm Indie i Pakistan.
-
2015/04/08 15:16:25
W perspektywie 80 lat nie osiągniemy 1000 ppm. Najwyżej koło 600 ppm. Dlatego pisałem o kilku stuleciach.

Dla mnie jednak fakt, że spuścimy tę katastrofę na barki prawnuków nie stanowi usprawiedliwienia dla tak wielkiej nieodpowiedzialności. Ktoś kto podpisuje się imieniem króla sprzed 1000 lat powinien mieć nieco dłuższą perspektywę czasową niż jedynie długość trwania swego życia, w najbardziej optymistycznym wariancie.
-
Gość: threeme, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/08 15:31:48
No dobrze Arctic, może nie osiągniemy, ale na jakiej podstawie masz tą pewność? Czy nie można całkiem wykluczyć spowolnienia naturalnych buforów CO2? Przecież ociepla się woda w oceanach, mamy też niepokojące sygnały z Amazonii, mamy wylesienia (choć podobno globalnie jest nieco więcej biomasy ostatnio), mamy w końcu zanieczyszczenie powietrza, które w jakiś sposób osłabia wzrost biomasy...

Czy można wykluczyć więc mocne spowolnienie procesu usuwania co2? I jego szybszy wzrost? Pjakov zamieśił u siebie niedawno wykres zmian szybkości wzrostu co2. Kilkadziesiąt lat temu rosło o 1ppm/rok, kilkanaście lat temu już o prawie 2ppm a teraz rośnie już o około 2,3ppm/rok. Czy możemy wykluczyć za kilkadziesiąt lat wzrost nawet o 5ppm/rok? Ja tego nie wiem, sam jestem ciekawy Waszych opinii.
-
Gość: Bolesław Ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/08 15:37:03
"Chciałbym zobaczyć, jak entuzjastycznie podchodzą do tego 1000ppm Indie i Pakistan".
Przyszła cywilizacja (w ujęciu globalnym) musi rozwiązać raz na zawsze problem przeludnienia. Przy populacji rzędu maks. 500 mln, która stanowi dalekosiężny, ale jednak nieunikniony cel, zalanie części kontynentów nie będzie miało znaczenia. Zresztą lepiej, żeby nasze wnuki odziedziczyły "mniej gorącego" lądu, co będą zawdzięczać gwałtownemu rozwojowi cywilizacji naszych czasów opartej na węglu, w zamian za wszystkie dobrodziejstwa, które ten destrukcyjny, ale jednak nieunikniony postęp przyniósł. W średniowieczu CO2 był niski, ale, który z Panów dobrowolnie przeniósłby się do czasów chorób, brudu, ciemności, ciemnoty, szczurów, zabobonów, stosów, czasów, diabłów i nieustających wojen. Z węglem powoli acz nieodwołalnie musimy się oczywiście pożegnać, bo jako paliwo zaczyna przynosić coraz więcej szkód (szczególnie w postaci złej jakości powietrza). Zresztą nie przystoi żeby cywilizacji XXI wieku smoliła się sadzą. Ale dojście do tego punktu, tzn. do poziomu, w którym pierwszy raz w dziejach naszego istnienia mamy realny (a nie pozorny) wybór, tzn. nie musimy już wybierać między postępem a środowiskiem wymagała wykorzystania paliw koplanych Sytuacja przypomina regulowanie rzek - w okresie szybkiej industrializacji regulowano rzeki betonując ich koryta, teraz wracamy do przywracania ich naturalnego biegu, ale pójście na skróty nie było możliwe. Nie istniał pomost łączący ludzi czasów przed przemysłowych ze współczesną cywilizacją. Istniała jedynie mozolna droga prowadząca przez łatwo dostępne źródło energii, tzn. węgiel. Miało i ma to skutki uboczne, ale były one nieuniknione.
-
2015/04/08 16:02:03
"Przyszła cywilizacja (w ujęciu globalnym) musi rozwiązać raz na zawsze problem przeludnienia. Przy populacji rzędu maks. 500 mln"

Znaczy mamy wykosić 6.5*10^9 ludzi? Bo bez III wojny światowej, lub dużej katastrofy naturalnej populacja rzędu 500 mln jest nie do osiągnięcia w tym wieku, ani pewnie w następnym. Nie dziwię się już, że nie widzisz żadnych problemów.
-
Gość: fn, 62.172.138.*
2015/04/08 18:39:35
A ja jeszcze zauważę, że ludzkość "dociągnęła" do 1 miliarda ZANIM W OGÓLE ZACZĘŁA UŻYWAĆ PALIW KOPALNYCH:
www.financialsense.com/sites/default/files/users/u673/images/2012/0829/world-per-capita-energy-consumption.jpg
-
2015/04/08 19:37:01
@threeme

Masz na myśli moją "pewność", że przez 80 lat wyrobimy najwyżej 600 ppm?

No, pewnością to nie jest ale mam nadzieję, że nie jesteśmy samobójcami. To znaczy nie aż takimi. Jednak 600 ppm to też już może wystarczyć na stopienie lodów Grenlanii i Zachodniej Antarktydy co już da docelowo ponad 10 m wzrostu poziomu morza. Wystarczy trzymać jakie stężenie CO2 w atmosferze i poczekać paręset lat. Jedno czego nie wiemy to dokładnie jak długo to zajmie. Jednak w przypadku Zachodniej Antarktydy według niedawno opublikowanych artykułów to może być nawet 100 do 200 lat. W dodatku według nich być może już jest za późno aby to zatrzymać...
-
Gość: fn, 109.144.137.*
2015/04/08 22:06:54
... a właściwie (uzupełniając) to nawet w momencie gdy ilość ludzi na Ziemi dobiła do 1.5 mld (tj. w roku 1881) nadal udział paliw kopalnych był minimalny - i dałoby się wtedy bez nich obejść:
fractionalflow.files.wordpress.com/2014/10/fig-1-world-total-energy-consumption-1800-to-2013.png
-
Gość: Bolesław Ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/08 22:27:26
"a właściwie (uzupełniając) to nawet w momencie gdy ilość ludzi na Ziemi dobiła do 1.5 mld (tj. w roku 1881) nadal udział paliw kopalnych był minimalny - i dałoby się wtedy bez nich obejść: "
Proszę się nie obrazić, ale nie za bardzo rozumiem czego stara się Pan/Pani dowieść.
Rozwój cywilizacji (w jej obecnej formie, tzn. model konsumpcyjny) jest uzależniony całkowicie od energii. Bardzo obrazowo pokazano to w filmie HOME SOS (30:30):
www.youtube.com/watch?v=fMvUw5NNwTc
-
Gość: fn, 109.144.137.*
2015/04/09 00:29:09
Że sama energia z biomasy i innych odnawialnych była de facto w stanie utrzymać 1.5 mld ludzi na Ziemi. Jak więc sobie wyobrażasz redukcję ilości ludzi do 1/3 z tego.
Przypomnę tu, że nawet w czasie II Wojny Światowej na świecie więcej ludzi się rodziło niż umierało.
Albo, że pomimo tego, że podczas rządów Stalina zabito ok. 50 mln obywateli ZSRR to i tak ludność ZSRR podczas rządów Stalina wzrosła o 20 mln.
-
2015/04/09 00:44:40
Już tu kiedyś mieliśmy takiego zwolennika ludobójstwa w imię spalania paliw kopalnych. Nie wiem czy to ten sam. I szczerze mówiąc nie muszę wiedzieć.
-
Gość: Bolesław Ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/09 07:01:13
"zwolennika ludobójstwa "
Do zmniejszanie populacji nie jest potrzebne żadne ludobójstwo, a wyłącznie zjawisko już obserwowane, które po upowszechnieniu w krajach jak Chiny i Indie (najdłużej oporne będą kraje afrykańskie) postukuje gwałtownym wyhamowaniem wzrostu liczby ludności. W przy wzroście naturalnym na poziomie 0 (model 2+2=> 2+1) już tylko krok do depopulacji w przeciągu 2-3 pokoleń. Antykoncepcja, zmiana światopoglądowa, drastyczny spadek rozrodczości w samej Polsce wyhamował rozrost populacji w ciągu 30 lat. A są kraje jak Chiny, które "pomagają" sobie w tym aspekcie dokunując selekcji noworodków... . Proszę czekać i obserwować dynamikę wzrostu...
-
2015/04/09 08:52:52
@Bolesław Ch.

Doprecyzuję. Jesteś albo zwolennikiem ludobójstwa albo absolutnym antytalentem matematycznym albo jednym i drugim. Bo jak zmniejszyć ludność do 500 mln w ciągu 80 lat (czy trzech pokoleń bo to na to samo wychodzi) jeśli co najmniej tyle powinno jeszcze wtedy żyć ludzi, którzy już się urodzili? Nawet jeśli zabronisz rodzic dzieci od jutra to Ci się to nie uda.

Mają tu znaczenie dwa zjawiska. Po pierwsze mediana długości życia ludzkiego to około 3 pokolenia po ok. 25 lat, a po drugie ludzkość dzisiaj to głównie ludzie młodzi. Stąd niemożliwość zejścia poniżej 0,5 mld w ciągu trzech pokoleń bez ludobójstwa.

Nawet fantazyjnym modelu gdzie dzietność kobiety wynosi 1,0 (naprawdę w skali świata wynosi ona 2,36 za ostatnie 5 lat, a nawet Chiny mają 1,55!) ludność rosłaby jeszcze z 25 lat. Załóżmy dla równego rachunku, ze mamy trzy kohorty: 4 mld ludzi młodych (0-25 lat), 2 mld w średnim wieku (25-50) i 1 mld starszych. Czyli razem 7 mld ludzi. I niech wszyscy żyją równo po 75 lat. Przez pierwsze 25 lat umrze 1 mld a urodzi się dwa (czyli będziemy mieli 8 mld ludności). Przez następne 25 lat umrze 2 mld ludzi a urodzi się 0,5 mld co doprowadzi stan ludności do 6,5 mld (za 50 lat!). Dopiero za 50-75 lat będzie wybitny spadek ludności: umrze 4 mld a urodzi się 0,25 mld. Ale za 75 lat i tak zostanie 2,75 mld ludzi, z tym że mających bardzo niekorzystny stosunek ludzi w wieku produkcyjnym do emerytów. Będzie 0,25 mld dzieci i młodzieży, 0,5 mld ludzi do 50-ki i 2 mld ludzi starszych! Jeśli to nie byłby katastrofa to jak ją zdefiniować. A i tak byłoby ponad 2 mld ludzi "za dużo" według Ciebie.

Dodam tylko, że dzietność poniżej 1,0 na kobietę to coś co istnieje tylko w Singapurze i Makao, a i to w obu wypadkach zapewne jedynie jako fikcja urzędowej w ramach organizmu wielkości miasta (wynik działań w stylu nieliczenia dzieci kobiet nie mających pozwolenie na pracę lub nie będących obywatelami). Dane z rzeczywistego świata są tu:
pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_wsp%C3%B3%C5%82czynnika_dzietno%C5%9Bci
Dodam tylko, że najludniejszy kraj świata (Indie) ma współczynnik dzietności 2,55, natomiast najpotężniejszy (USA) mają 2,06. Świat nie wymiera. Wręcz odwrotnie.




J
-
Gość: Kazimierz W., 81.26.8.*
2015/04/09 11:03:52
"już tylko krok do depopulacji w przeciągu 2-3 pokoleń"
Krok do depopulacji znaczy krok do obniżenia populacji nie zaś, że w przeciągu 2-3 pokoleń będzie 500 mln ludzi to jasne. Panowie na tym blogu fechtujecie własnym, stworzonym na podstawie czyjeś wypowiedzi twierdzeniem i argumentujecie go serią dowodów, zaś błąd powstał już na samym początku. Uważny czytelnik zauważy, że sam przekonywałem, że w perspektywie 80 lat nie ma znaczenia wzrost poziomu oceanów, bo będzie on ograniczony, ergo nie ma tak "natychmiastowej" potrzeby by populacja miała rozmiar 500 mln. Proszę przeczytać i zobaczyć, że pisałem o takiej populacji jako o DALEKOSIĘŻNYM , acz nieuniknionym celu. Taka populacja będzie "niezbędna" gdy faktycznie poziom oceanów będzie znacznie wyższy.
-
Gość: Kazimierz W., 81.26.8.*
2015/04/09 11:10:51
def. za Wikipedią:
"Depopulacja albo spadek populacji to DOWOLNE zmniejszenie liczebności jakiegoś organizmu na wskazanym terenie. ZWYKLE <<(gdyż dotychczas populacja wyłącznie rosła więc, spadki miały charakter katastrof nie zaś świadomego kierowania liczebnością populacji, co będzie w przyszłości nieuniknione przyp.)>> określa się tym terminem drastyczne zmniejszenie populacji ludzi na jakimś obszarze"
-
2015/04/09 11:21:24
Depopulacja albo spadek populacji to DOWOLNE zmniejszenie liczebności jakiegoś organizmu na wskazanym terenie.

Na przykład opuszczenie konkretnego tojtoja przez użytkownika zmniejsza liczebność homosapiensów w tym tojtoju do zera, przynajmniej na pewien czas.

Przepraszam za wygłupy. Jednocześnie nie jestem pewien, czy Bolesław Kazimierz W. Ch. dobrze wpasował się w tematykę bloga.
-
Gość: Kazimierz W., 81.26.8.*
2015/04/09 11:39:03
"Jednocześnie nie jestem pewien, czy Bolesław Kazimierz W. Ch. dobrze wpasował się w tematykę bloga"
Fakt. Jednak jest to następstwo mojego komentarza do wypowiedzi Pana, który pisał jakoby ludzkość miała już, mówiąc bardziej cenzuralnie, pozamiatane z powodu CO2.
-
2015/04/09 13:19:50
I oczywiście nadal nie podajesz jak zmniejszysz ludność świata o ponad 90% w do końca stulecia...
-
2015/04/09 14:24:53
Ja myślę że dobrym komentarzem do tego wątku i naszych perspektyw jest dzisiejszy wpis na Skeptical Science: www.skepticalscience.com/EmmissionsAcceleration.html
-
Gość: Bolesław Ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/09 20:27:16
Przepraszam wiem, że temat miał być zamknięty, ale użytkownik artcic_haze z uporem maniaka powtaża jakieś 90% i 500 mln do końca stulecia ;"I oczywiście nadal nie podajesz jak zmniejszysz ludność świata o ponad 90% w do końca stulecia..."

Człowieku kto ci powiedział, że to ma być do końca stulecia. Mówiłem, jak coś bierzesz to odstaw to ale szybko
-
Gość: Bolesław Ch., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/09 20:27:34
*powtarza
-
2015/04/09 21:52:06
@Bolesław Ch. aka Kazimierz W. aka Stanisław August P.

Przyszedłeś tutaj się o coś spytać i czegoś dowiedzieć na temat klimatu?

Jeśli tak, to zadaj pytanie, a dostaniesz na nie odpowiedź. Na razie dzielisz się jakimiś swoimi chaotycznymi fantasmagoriami. Dostałeś odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, a że pytania były nieścisłe to i odpowiedzi też bywały różne.

Natomiast z twoimi opiniami nikt nie będzie dyskutował - możesz je mieć jakie chcesz. To twoja sprawa. Ten blog to nie Hyde Park - jak chcesz czyjegoś uznania to pogadaj z Napoleonem - może on cię pochwali. :-)
-
Gość: Władysław J., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/09 21:59:40
"Bolesław Ch. aka Kazimierz W. aka Stanisław August P. "
Co jak co, ale Pan alfa_x pilnie śledzi moje wypowiedzi i nie zmyliło go ani na chwilę, że zmieniałam nicki. Na przyszłość muszę wykazać się dalece bardziej posuniętą przebiegłością. Będę jak lisek chytrusek...
-
2015/04/10 10:29:02
Królu zmienny. Połączyłem po prostu jedyne liczby jakie użyłeś (80 lat, 2-3 pokolenia i 500 mln ludzi). Widzę, ze sam sobie zdajesz sprawę jak bezsensowne jest to co głosisz bo wyraźnie unikasz podania jakichś spójnych ze sobą zestawów liczb.

Jeśli to co robisz to nie jest jedynie trollowanie to zapytaj o coś konkretnego albo zaproponuj coś konkretnego zamiast puszczania ogólników w stylu "poziom CO2 do wartości 1000 ppm będzie miał efekt wyłącznie korzystny dla całego ekosystemu" bo to bzdura jawna. Nawet pomijając efekty klimatyczne to oznacza zakwaszenie oceanu do poziomu niewidzianego od dziesiątków milionów lat i to w przeciągu 2 stuleci. W najnowszym Science piszą jak podobne zakwaszenie przyczyniło się do największego masowego wymierania w historii życia wielokomórkowego na ziemi:
www.sciencemag.org/content/348/6231/165.summary

"The Permian mass extinction, 250 million years ago, was the worst in Earth's history, killing off some 90% of living species. A team of European geoscientists has found the most direct evidence yet that ocean acidification was a major part of the die-off. Scientists have long suspected that volcanoes dumped trillions of tons of carbon dioxide into the atmosphere and that some of it dissolved in the oceans, leading to an acidity that can weaken sea creatures' ability to make calciferous shells. [...] The catastrophe holds a cautionary lesson: Due to the burning of fossil fuels, today's oceans are acidifying at an even faster rate than they were at the time of the extinctions, although it hasn't yet persisted nearly as long. "

Wtedy źródłem CO2 był olbrzymi wulkanizm na Syberii ale dalej mechanizm był już identyczny.
-
2015/04/10 18:17:48
Król taki owaki rzucił te pinćset baniek na moją sugestię, że Indie i Pakistan mogą nie być zachwycone 1000ppm. Jego tekst o redukcji populacji był tak z dupy, że nawet się do niego mocniej nie odniosłem, bo w żaden sposób się nie odnosił do tego, o co mi chodziło.
-
2015/04/10 23:22:19
500 mln już niedługo będą miały same Stany Zjednoczone. Czyli cała reszta powinna mieć zdaniem naszego króla ile, właściwie? ;)

Zresztą chyba nawet tego nasz król sam nie wymyślił, bo właśnie w USA wyryto to nawet w kamieniu. Naprawdę!
en.wikipedia.org/wiki/Georgia_Guidestones
-
2015/04/15 14:25:35
Troll trollem, a tu tymczasem coraz bardziej alarmistyczne wieści z Kalifornii oraz holenderski proces o uznanie AGW za naruszenie praw człowieka.
-
Gość: Mieszko, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/18 08:16:39
Barszczu zwyczajnie bredzisz.
Zatem powrót patoli w wydaniu max. Nic nowego. Jak widać postępuje proces NGC a AGW ma się do tego jak kwiatek do kożucha.
-
Gość: Mieszko, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/18 08:25:09
A tak przy okazji, to wyczekuje kiedy Pan Perfectfatbody opublikuje informację o rewelacjach z konferencji z Wiednia ds. walki z rzekomym AGW. Łyso wam, bo wychodzi, że jednak chemtrails to nie tak !sajens fikszyn!
-
2015/04/19 17:50:22
@Mieszko
To już Cię rozumiem: chemtrailsy pomogą zwalczyć superszybkie pająki o ktorych donoszą dziś media:
www.wprost.pl/ar/503207/Globalne-ocieplenie-spowoduje-wzrost-populacji-superszybkich-pajakow/
tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/superszybkie-pajaki-koszmarem-globalnego-ocieplenia,165305,1,0.html
(i dziesiątki innych wpisów których nie mogę podać bo wpis się nie pojawi).

;)
-
2015/04/19 21:48:06
@Mieszko

To może Ty opublikuj te rewelacje z Wiednia bo bardzośmy ciekawi.
-
2015/04/20 12:39:59
A tak poważnie to aby odpowiedzieć na pytanie trzeba je najpierw poznać. A jak pytający sam nie wie o co chodzi to pomóc mu się już nijak nie da. Jeszcze gorzej jak dołoży się zła wola: specjalnie zadawanie pytania (czy co gorsza "oskarżenia") tak ogólnie, żeby się potem można było wykręcić w stylu "nie o to mi chodziło".
-
Gość: Erni alias Królowie Polscy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/20 20:35:07
artic_haze

W sprawie Wiednia - pytałem bo doszły mnie słuchy jakoby "na poważnie" dyskutowano wykorzystanie geoinżynierii w walce z AGW.

InteligĘci w stylu:
www.wnd.com/files/2013/01/Brench2.jpg
-
Gość: Erni alias Królowie Polscy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/20 20:39:08
-
Gość: Erni alias Królowie Polscy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/20 20:43:05
-
2015/04/20 21:35:48
Kurczę, nie znalazłem tam nic o chemtrailsach...
To kiedy chcesz odpalić wulkan i pozbawić nas lata? :)
-
Gość: Erni, *.opera-mini.net
2015/04/20 22:18:52
barszczu a mozesz mi wyjasnic co rozumiesz pod terminem chemtrails? jak dla mnie to chem - chemiczny i trial czyli slad szlak. hmm - czyli oprysk chemiczny np zwiazkami siarki, na odpowienirj wysokosci.
-
2015/04/21 00:18:05
Właśnie, na odpowiedniej. Większość opowieści o chemtrailach dotyczy śladów samolotów liniowych, które latają za nisko na geoinżynierię. Rozpytanie związków zwiększających albedo atmosfery może być sensowne tylko w stratosferze bo poniżej zniszczy je pierwsza głębsza konwekcja (w ciepłej połowie roku to prawie norma w dzień).

Poza tym jak dyskutowanie o możliwej przyszłej geoinżynierii (wcale niekoniecznie pozytywnie dla jej planów) ma dowodzić, że już się ona potajemnie dzieje? Na konferencjach astronautycznych są sesje o możliwych przyszłych lotach międzygwiezdnych. Czy to dowodzi, że już je potajemnie prowadzimy?

Poza tym ja bywałem na takich sesjach na EGU już ponad pięć lat temu. Zamówionym mówcą był Robock i był dość sceptyczny co do sensu takiego przedsięwzięcia (ale nic co do możliwości technicznych w tej kwestii). Nie pamiętam roku ale pierwsza taka sesja na EGU była już w 2008 roku:
blogs.nature.com/climatefeedback/2008/04/egu_bespoke_geoengineering_mit.html

-
2015/04/21 07:05:11
@Erni
Spytaj autora tych słów:
"informację o rewelacjach z konferencji z Wiednia ds. walki z rzekomym AGW. Łyso wam, bo wychodzi, że jednak chemtrails to nie tak !sajens fikszyn!" /2015/04/18 08:25:09/
-
2015/04/21 08:17:34
Autor tych słów ma nieźle namieszane w głowie. Wierzy, że już się prowadzi walkę z czymś co jego zdaniem nie istnieje.

Nawiasem mówiąc trzeba być niezłym fanatykiem aby sądzić, ze parę tysięcy ton związków siarki rocznie zmieni klimat, podczas gdy kilka miliardów ton węgla emitowanego w CO2 nie ma absolutnie żadnego efektu klimatycznego. Takiemu co ma tak absurdalny zestaw przekonań, nie pomoże nawet strzelenie sobie w łeb gumką z majtek.
-
Gość: Erni, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/21 09:17:45
"Nawiasem mówiąc trzeba być niezłym fanatykiem aby sądzić, ze parę tysięcy ton związków siarki rocznie zmieni klimat, podczas gdy kilka miliardów ton węgla emitowanego w CO2 nie ma absolutnie żadnego efektu klimatycznego. Takiemu co ma tak absurdalny zestaw przekonań, nie pomoże nawet strzelenie sobie w łeb gumką z majtek."
Pan chyba nie zrozumiał podstawowego znaczenia obawy o chmetrails - nie dotyczy ona strachu przed tym jak takie opryski ochłodzą klimat (w rozumieniu wcale nie ma AGW a Wy -bliżej nie określona szara elita, chcecie go [klimat] ochładzać), tylko jak będą one (związki chemiczne) działały na ekosystem w tym na ludzi. A przede wszystkim za ruchem antychemtrails kryje się gniew za pomijanie informowania o takim planie społeczeństwa.
-
Gość: Erni, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/21 09:21:47
"Autor tych słów ma nieźle namieszane w głowie. Wierzy, że już się prowadzi walkę z czymś co jego zdaniem nie istnieje."
W tych słowach również brak zrozumienia meritum: prowadzić walkę można z diabłem paląc czarownice na stosie, jeżeli wmówi się, że takowe czarownice istnieją. Zaś pod płaszczykiem wcale nie chodzi o diabła, o czym palący dobrze wiedzą będąc od plebsu znacznie mądrzejszymi, a zwyczajnie i jakiś drugorzędny cel, np. depopulację.
-
2015/04/21 10:22:56
@Erni
"barszczu a mozesz mi wyjasnic co rozumiesz pod terminem chemtrails? jak dla mnie to chem - chemiczny i trial czyli slad szlak. hmm - czyli oprysk chemiczny np zwiazkami siarki, na odpowienirj wysokosci."

Nie jestem specjalnie zaskoczony że miłośnicy chemtraili zmienili ich definicję tak by obejmowała, oprócz ich ulubionych smug kondensacyjnych, także geoinżynierię stratosferyczną.

Było to zresztą dawno temu dyskutowane na tym blogu (odpowiedzi do komentarzy Iksińskiego):
doskonaleszare.blox.pl/2010/06/2013.html


"W tych słowach również brak zrozumienia meritum: prowadzić walkę można z diabłem paląc czarownice na stosie, jeżeli wmówi się, że takowe czarownice istnieją. Zaś pod płaszczykiem wcale nie chodzi o diabła, o czym palący dobrze wiedzą będąc od plebsu znacznie mądrzejszymi, a zwyczajnie i jakiś drugorzędny cel, np. depopulację."

To może dyskusję na temat tych niecnych pobudek idź sobie prowadzić gdzie indziej. Polecam prawda2.info albo zmianynaziemi.pl.
-
2015/04/21 20:05:17
"Pan chyba nie zrozumiał podstawowego znaczenia obawy o chmetrails - nie dotyczy ona strachu przed tym jak takie opryski ochłodzą klimat (w rozumieniu wcale nie ma AGW a Wy -bliżej nie określona szara elita, chcecie go [klimat] ochładzać), tylko jak będą one (związki chemiczne) działały na ekosystem w tym na ludzi. A przede wszystkim za ruchem antychemtrails kryje się gniew za pomijanie informowania o takim planie społeczeństwa. "
Pomijanie informowania społeczeństwa na temat jakichś planów robionych przez naukowców? Pan na serio? Na poważnie: naukowcy bez przerwy informują społeczeństwo o wynikach badan. Większość społeczeństwa ma te informacje w "głębokim poważaniu", w miejsce informacji woli teorie spiskowe które pozwalają gniewać się na wszechobecnych spiskowców.
-
2015/04/22 11:15:53
Poprzednio nie wspominałem (bo było to moim zdaniem zbyt oczywiste), że jeśli CO2 nie wpływa na temperaturę, nie słuchając praw fizyki z tego Wszechświata, a związki siarki z jakiegoś powodu ich słuchają i chłodzą, to gdzie szukać śladów tego ochładzania w rekordowo ciepłym roku (w sensie ostatnich 12 miesięcy), rekordowo ciepłym kwartale (styczeń-marzec) i rekordowo ciepłym (wg. NOAA) miesiącu?

Równie dobrze można twierdzić, że chemtraile służą ukryciu istnienia niewidzialnych krasnoludków, odwracając od nich uwagę. Ba, miałoby to nawet odrobinę więcej sensu :)
-
2015/04/22 23:10:54
Tymczasem:
www.polskieradio.pl/9/396/Artykul/1426366,Susze-powodzie-upaly-Grozi-nam-nagla-zmiana-klimatu

Prof. Piotr Głowacki przyznaje, że zarówno polskie, jak i międzynarodowe środowisko naukowe jest zgodne co do tego, że w ciągu ostatnich 30 lat obserwujemy zmianę klimatu i globalny wzrost temperatur. - To samo środowisko nie jest zaś zgodne co do poszukiwania przyczyn i szukania winnych - komentuje geofizyk z PAN.

Do tego prof. Krzysztof Migała (Zakład Klimatologii i Ochrony Atmosfery Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego Uniwersytetu Wrocławskiego) twierdzi, że

boję się, że istnieje szereg naturalnych procesów, które synergicznie działają [...], ten straszak w postaci bezwględnej antropogenicznej winy człowieka jest straszakiem politycznym no i o to się spieramy też.
[...]
Dokładamy się oczywiście w jakimś odsetku do tego efektu ale trzeba przecież zwrócić uwagę na procesy wymiany ciepła, przenoszenia energii systemy oceaniczne, głębokooceaniczne, które trwają w najkrótszych skalach naście lat, setki lat, trzeba zwrócić uwagę na zachowanie się systemu słonecznego, energii związanej z aktywnością Słońca, która zmienia warunki promieniowania kosmicznego, które kształtuje górne warstwy atmosfery na naszej planecie. Jest szereg takich przyczyn nie do końca ze sobą połączonych, które czekają na wyjaśnienie.


puk, puk. Panie Migała. A pan jesteś naukowcem, czy cię zahibernowali i odhibernowali po 50 latach? Przecież są prace na temat promieniowania kosmicznego wyeliminowały jego wpływ na bilans energii Ziemi.

A najlepiej brzmią brednie o głebokooceanicznych systemach przenoszenia energii. ROTFL. Czyżby kolega Migała uważał, że na dnie oceanu są jakieś nieznane źródła energii, z których poprzez prądy oceaniczne transportowana jest energia na powierzchnię?

Napiszę wprost: panie Migała, masz pan swoje lata, ale najwyższy czas pójść do szkoły (nie jest jeszcze za późno), poduczyć się trochę fizyki i WRESZCIE dowiedzieć się, co to jest to globalne ocieplenie. Niestety ale z powyższej wypowiedzi wynika, że nie wiesz, co to jest, jaki jest mechanizm. Polecam zacząć od bilansu energetycznego Ziemi - zastanów się - panie Migała - skąd się bierze energia na Ziemi i jak energia opuszcza Ziemię.

A na koniec anegdota Migały:

Co też nie znaczy, że trzeba lekceważyć słowa biologa amerykańskiego, czy w ogóle lekceważyć poważne grono twórców raportu IPCC, bo jednak dobrze jest jeżeli ktoś takie czerwone światełko włącza.

To już kompletna karykatura nauki. Panie Migała - albo wszyscy naukowcy się mylą, a pan - jako jedyny odkrył coś, albo prawa fizyki jednak obowiązują.

Ręce opadają....

Reszty nie chciało mi się słuchać.
-
2015/04/22 23:18:31
Przy okazji poszukiwania czegoś na temat dyskutantów z radia trafiłem na taką oto ciekawostkę z marca 2013r.:

- Procesy klimatyczne są tak złożone, że nie mamy w nich dobrych modeli - wyjaśnił profesor Łukasz Turski, fizyk i przewodniczący Rady Programowej Centrum Nauki Kopernik. Dodał, że modele, na których opieramy różne pogodowe przepowiednie, m.in. globalne ocieplenie, są bardzo prymitywne. - W innych działach nauki nikt by ich nie traktował poważnie - powiedział w rozmowie z Łukaszem Wieczorkiem w programie "Polska i Świat".

Komik Łukasz Turski nie zawiódł - jak zwykle. Parcie na szkło powoduje zaburzenia w połączeniach neuronalnych. Motto Turskiego: "nie znam się, ale się wypowiem, bo nieważne jaką głupotę się mówi, ważne, by być w tv". Przewodniczący Rady Programowej? Turski bardziej nadaje się na szefa stowarzyszenia płaskiej Ziemi.
-
2015/04/23 10:58:00
@alfa_x
Niestety niemal wszystkie wypowiedzi gości w tym programie są w najlepszym razie nieścisłe, a w najgorszym niezgodne z prawdą.

I trudno w takiej sytuacji winić dziennikarzy: zapraszasz do audycji naukowców którzy teoretycznie występują jako specjaliści (geofizyk, klimatolog), a potem się okazuje że mówią głupoty jak losowa osoba wzięta z ulicy.

A z wypowiedzi Turskiego wynika, że nie ma pojęcia albo o modelach klimatu, albo o modelach używanych w "innych działach nauki", a możliwe że jedno i drugie.
-
2015/04/23 16:11:28
Smutne to. Są to ludzie z którymi wielu z nas współpracuje i pewnie nikt nie ma ochoty zaczynać z nimi wojny. A jednak oczywiste błędy w popularyzacji wyników badań naukowych trzeba korygować. Ciekawe czy portal Nauka o Klimacie się wypowie w tej kwestii.
-
2015/04/23 17:31:47
W sumie łatwo sprawdzić dorobek naukowy i kompetencje dyskutantów. Problem jest i z nimi i z dziennikarzami z "Trójki". Nigdy w tej stacji nie usłyszałem kompetentnego dłuższych kompetentnych wypowiedzi w temacie GO, jeśli (rzadko) rozmawia się tam na ten temat zapraszani są rozmówcy o ścisłe określonych poglądach i niezbyt wysokich kompetencjach w temacie...
-
2015/04/23 17:35:16
@arctic_haze

Czyżby nowi nominaci do klimatycznej bzdury roku?
Gdyby to nie byli naukowcy (jeszcze sprowadzeni do studia jako eksperci) to można by to darować. Ale oni wypowiadali się jako eksperci w kwestiach, na których kompletnie się nie znają. Migała to wręcz nie czyta literatury naukowej w temacie (coś by na ten temat wiedział). To nie chodzi o jego poglądy - może je sobie mieć jakie chce. Jako naukowiec ma obowiązek znać bieżącą literaturę naukową w swojej (jak twierdzi, bo tytułuje się klimatologiem) dziedzinie. Przecież w niektórych kwestiach większą wiedzę mogą mieć czytelnicy naukaoklimacie niż Migała.
-
2015/04/23 17:40:23
@whiteskies

W audycji było kilka manipulacji. AGW przedstawiono jako skrajne oszołomstwo (kilkanaście stopni w krótkim czasie). Niestety prawdziwe słowa rozmówców są zagłuszone przez tłumaczenie, więc nie wiadomo, co naprawdę powiedzieli. Część dotyczyła skrajnie pesymistycznych scenariuszy (zapewne chodziło o przyspieszenie związane np. z potencjalnym uwolnieniem metanu z klatratów). Do tego ten rys historyczny, z którego wynika, że są "oszustwa" - zabrakło jednak informacji: ile artykułów naukowych zostało wycofanych po odkryciu tych niby "oszustw".

Program był robiony na zamówienie i od razu miał swoją tezę. Nawet jeśli dziennikarz nie wziął za to od kogoś w łapę, to działał jako "pożyteczny idiota", który szuka potwierdzenia dla swoich przesądów.
-
Gość: Adi, *.p2.interarena.pl
2015/04/27 11:55:16
Ciekawe zestawienie danych emisji CO2 dla ostatniego wybuchu wulkanu w Chile:

www.twojapogoda.pl/wiadomosci/114805,czy-potezna-erupcja-wulkanu-w-chile-moze-zmienic-klimat
-
2015/04/27 23:07:53
Na animacji widać, ze chmurę popiołu zwiewa na wchód, a więc to już nie są tropiki (i rzeczywiście bo to ponad 41 S). Już to ograniczy wpływ wulkanu do południowej półkuli.

Natomiast ważne są oceny wysokości chmury popiołów. Wahają się one od 10 km do 20 km.
globalnews.ca/news/1956644/what-the-calbuco-volcano-eruption-will-bring/
A jest to ważna różnica bo 10 km to emisje aerozolu do troposfery, które zostaną wymyte przez deszcze w parę tygodni. Natomiast 20 km to już dolna stratosfera i trochę tego będzie tam krążyło rok czy dłużej. Jednak Pinatubo (35 km wysokości i to w tropikach co oznaczało oddziaływanie na obie półkule) to na pewno nie jest.
-
Gość: Adi, *.tvkslupsk.pl
2015/04/28 08:58:29
Jest kandydat do klimatycznej bzdury roku 2015. Marcin Mastalerek - rzecznik PIS użył dziś w programie "Polityczne graffiti" w Polsat NEWS określenia "bzdurne ocieplenie klimatu", w kontekście wydawania unijnych pieniędzy na ograniczenie emisji CO2.
-
2015/04/28 09:37:15
Właściwie trudno się z nim nie zgodzić, podobnie jak z Kurskim który "walczył z globalnym ociepleniem". Oczywiście w sensie jaki słowa tych polityków mają w rzeczywistym świecie, a nie tylko w ich specyficznym żargonie.
-
2015/04/28 17:03:43
@Adi

Ale co dokładnie powiedział?

Politycy są sprytni i zwykle starają się tak mówić, by nic nie powiedzieć.
-
Gość: threeme, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/29 15:33:19
Z interii: interia360.pl/swiat/artykul/czy-precesja-wyjasnia-epoki-lodowcowe,72976 Dałem sobie po przeczytani 1/4 tekstu spokój...
-
2015/04/29 17:39:34
Żadnych źródeł? Czyli prywatne dywagacje autora. A to jak mawiał jeden z moich profesorów "może prowadzić na manowce". I myślę, że tak łagodnie to wyrażał tylko dlatego, że chciał być uprzejmy.
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2015/04/29 18:08:41
@threeme
"Dałem sobie po przeczytani 1/4 tekstu spokój..."
Ja po przeczytaniu wytłuszczonego tekstu na samym początku.
-
2015/04/29 23:57:41
O, zdaje się będziemy mieli wkrótce papieska encyklikę o zmianach klimatu:
www.nature.com/news/vatican-convenes-major-climate-change-meeting-1.17422
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2015/04/30 21:42:24
Dla denialistów to nie lada zagwozdka.
"Papież proociepleniowym lewakiem" to jak division by zero albo dwie uderzające o siebie Nokie 3210 :D
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2015/05/02 20:33:29
OK, teraz ja mam trochę zagwozdkę :)
W dyskusji na pewnym forum pewien użytkownik zadał pytanie:
"czy jesteśmy obecnie w stanie wykryć podobne dzisiejszym wahania temperatury w skali globalnej jeżeli były one krótkotrwałe ( powiedzmy trwające do tysiąca lat ) i występowały kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt milionów lat temu?"
...iiii prawdę mówiąc nie wiem co mu odpowiedzieć.
Jesteśmy w stanie? Na chwilę obecną jedyna rzecz jaka mi przychodzi na myśl, to modelowanie.
Są jakieś artykuły nt. szybkich zmian klimatu odległych o miliony lat?
-
Gość: threeme, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/05/02 21:01:45
Z tego co wiem, to było kilka takich błyskawicznych wahnięć klimatu. Jedna to meteoryt, druga to wylanie się mas słodkiej wody do Atlantyku. Była jeszcze trzecia, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, na czym polegała...

Natomiast wydaje mi się, że takie gałtowne przejścia klimaty zastawiają bardzo wyraźne ślady geologiczne. Gwałtowne topienie lody to bardzo szybki i duży przepływ w rzekach, co raczej geolodzy łatwo wychwytują w skałach.
-
2015/05/02 22:02:31
Jesteśmy. Zdarzenie sprzed 55 mln lat (prawdopodobnie spowodowane dużą emisja metanu z klatratów, ale na pewnie nie wiemy czym) trwało około 100 tys lat a jest wykrywalne łatwo i studiowane intensywnie.

A jak ktoś powie, ze obecne trwa 200 lat, a nie 100 tysięcy to mu odpowiedz, że tyle potrwa usunięcie nadmiaru gazów cieplarnianych z systemu ocean-atmosfera. Cykl węgla wtedy i teraz podlega tym samym prawom fizyki.

A zresztą nawet to co już osiągnęliśmy przez 200 lat będzie wykrywalne w osadach na dnie morza przed kilkadziesiąt milionów lat (zanim nie ulegną subdukcji w rowach podmorskich). Tak jak każdy inny skok temperatury wody morskiej np. w okresach lodowcowych. Z tym, że obecnego nie da się powiązać nijak z cyklami Milankowicza.
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2015/05/03 18:51:20
Czyli najprościej będzie sięgnąć do AR5 w kwestii obecnej zmiany klimatu, po przegląd literatury, bo z tego co widzę, problem który poruszyłem nie dotyczy (od strony denialistów) samej kwestii wykrywalności przeszłych nagłych zmian klimatu - jest jeszcze właśnie kwestia tego, ze na chwilę obecną mamy te 200 lat zmian klimatu na +0,8stC , ale na tym się nie skończy.

Przy takim odniesieniu PETM byłby dobrym przykładem, ale obawiam się, ze wytłumaczenie tego może być niekiedy nawet trudniejsze niż wskazanie przeszłych nagłych zmian klimatu, bo przecież "wszyscy wiedzą, ze naukowcy nie potrafią przewidzieć pogody na następny tydzień, a prognozują klimat na 100 lat naprzód" :/

Zresztą, zobaczę, zapewniłem sobie dobry indykator - inny użytkownik zadał pytanie czy (w skrócie) wiemy ile będzie trwał obecny interglacjał - rzuciłem Tzedakisem i Bergerem/Loutre, zobaczę jakie będą komentarze :) Obstawiam "każdy wiem, ze interglacjały trwają po ok. 12 tys. lat więc epoka lodowcowa tuż tuż" :D
-
2015/05/04 08:38:43
@sargon

Tak gwałtowna zmiana temperatur musi skutkować w wielkim wymieraniu gatunków. A wielkie wymierania są widoczne w materiałach kopalnych.
-
2015/05/04 09:16:20
Ja zadałem podobne pytanie na "nauka o klimacie". Chodziło o podobne wymuszenie do dzisiejszego - zarówno w czasie jak i skali. Samo wymuszenie trwać będzie w sumie 200-300 lat, skutki w atmosferze - jakieś tysiąc do kilku. Temperatura ma się podnieść, w pesymistycznym scenariuszu o kilka stopni. Czy mamy już dziś zagwarantowane "wielkie wymieranie gatunków"? czy za 1000 czy kilka tysięcy lat 50% gatunków obecnie żyjących już nie będzie? Czy obecne pompowanie CO2 można porównać skalą do uderzenia dużej asteroidy sprzed 60 mln lat, lub wylania dużych mas słodkiej wody do Atlantyku?
Bo jak widzę rekonstrukcje temperatury sprzed milionów lat, to niepewność jest względnie duża i pik 3-5 stopni właściwie by się rozmył w tej niepewności, a skutki kilkutysiącletnie byłyby krótsze niż rozdzielczość czasowa tych rekonstrukcji.
Ja zapytałem całkiem poważnie, czy za milon lat, metodami z XXI wieku dałoby się wykryć AGW i dostałem odpowiedź, ze głównym zauważalnym skutkiem takiego impulsowego wstrzyknięcia masy CO2 do atmosfery, którego nie dałoby się nie zauważyć byłoby masowe wymieranie gatunków. Pomijając wymieranie gatunków związane z bezpośrednim na nie oddziaływaniem cywilizacji ludzkiej, czy wzrost temperatury o kilka stopni (i powrót do poprzedniego stanu w ciągu kilku tysięcy lat) rzeczywiście doprowadzi nas do całkowitego przemeblowania flory i fauny Ziemi? Bo to, że ileś tam gatunków wymrze, oraz ileś tam zmieni zasięg występowania i liczebność, to jest pewne, ale czy poprzez CO2 przyszykowaliśmy jedno z "wielkich" wymierań?
-
2015/05/04 09:21:57
Inaczej:
Na ile ostatni glacjał (którego skutków nie da się przecenić, także dla cywilizacji ludzkiej) byłby do wykrycia, gdyby zdarzył się 100 milionów lat temu?
-
2015/05/04 17:05:20
Gdyby się zdarzył 100 mln lat temu to nie byłoby problemu. 200 mln to już gorzej a jeszcze więcej to już całkiem źle. Dlaczego? Tu jest odpowiedź:
www.ngdc.noaa.gov/mgg/ocean_age/data/2008/image/age_oceanic_lith.jpg

Po prostu w wyniku ruchu kontynentów dno oceanu istnieje tylko przez maksymalnie jakieś 200 mln lat. Jeśli mamy osady to mamy informacje z których wywnioskujemy całą sekwencję zlodowaceń. Inaczej trzeba szukać jakiś resztek dna morskiego w... górach. A to dlatego, że góry powstałe ze zderzenia płyt są zwałowiskiem wszystkiego co te płyty zawierają. Jednak tam trudno znaleźć dobrą sekwencję nie zmiażdżoną i nie przegrzaną we wnętrzu ziemi.

Z tym, że sam fakt istnienia zlodowaceń na danym kontynencie w danej epoce geologicznej łatwo stwierdzić. Zlodowacenia zostawiają mnóstwo śladów. Jednak bez dobrej sekwencji ze skał osadowych trudno nawet powiedzieć ile było zlodowaceń w danej epoce, a co dopiero kiedy był glacjał a kiedy interglacjał.
-
Gość: Ktoś123, *.interkonekt.pl
2015/05/05 12:33:23
Mam pytanie. Jak tam się miewa hipoteza wczesnego antropocenu Ruddimana? Czy coś się dzieje w tej materii? Czy szala przechyla się na czyjąś stronę, czy może dalej niewiele wiemy. A może dalej nie wiemy ale za to danych przybyło?:)

Pozdrawiam.
-
2015/05/05 13:21:49
Ruddiman miał ostatnio tekst na ten temat na Real Climate:
www.realclimate.org/index.php/archives/2015/04/a-scientific-debate/

Jego zdaniem szala danych przechyla się na jego korzyść, ale on oczywiście jest stronniczy ;-)

Moja opinia jest taka, że jak dotąd nie udało się udowodnić, że bez emisji gazów cieplarnianych wywołanych rolnictwem dawno mieliśmy epokę lodową (niepewności ą na to na razie za duże) ale udało się wykazać, ze był to efekt znaczący.
-
2015/05/05 13:32:45
A przy okazji, szukając czegoś nowego o Ruddimanie, znalazłem ten manuskrypt artykułu (co ciekawe ekonomistów), dowodzącego, że... nie było Małej Epoki Lodowej:
www.econstor.eu/bitstream/10419/72193/1/742571998.pdf

Powiedzcie o tym denialistom, zwolennikom Minimum Maundera i totalnego zamrożenia, a wyjdą z siebie i staną obok ;)
-
Gość: huha zima zła, *.play-internet.pl
2015/05/05 14:24:16
Bez aktualizacji od 25 dni arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/antarctic.sea.ice.interactive.html stan na 99 dzień, a mamy obecnie 125 roku. Czy to może manipulacja związana z tym, że przez ostatni miesiąc Antyarktyka 60S-90S ma -1,81K.

www.karstenhaustein.com/reanalysis/gfs0p5/ANOM2m_equir/ANOM2m_pastMTH_equir.html
-
2015/05/05 15:03:39
Świetnie wykryłeś tych niegodziwców!

A tak poważnie to oczywiście zawiadomiłeś ich mailem, że ich skrypt nie działa? Z doświadczenie wiem jak często aktywny naukowiec ma czas sprawdzać czy skrypt na serwerze działa ;-)

Zresztą nie musisz bo ja już do nich napisałem. Adres łatwo znaleźć jeśli się obetnie URL na ostatnim "slashu".

A skoro tak lubisz oglądać zasięg lodu wokół Antarktydy to aktualny masz tutaj:
nsidc.org/data/seaice_index/images/daily_images/S_stddev_timeseries.png
-
2015/05/05 15:04:46
PS. Ten Twój "ostatni miesiąc" liczy tylko 5 dni.
-
Gość: Ktoś123, *.interkonekt.pl
2015/05/05 20:03:18
Dzięki za informacje i link. Wprawdzie mój angielski jest na poziomie hmmm...lepiej nie mówić to zawsze coś się zrozumie:D Niestety to spore utrudnienie w przypadku gdy człowiek się interesuje klimatem. Zresztą nie tylko klimatem, mało po polsku wysokiej jakości informacji naukowych. Dobrze że istnieje "Doskonale Szare", "Nauka o klimacie" i parę innych blogów tego typu bo bez tego byłoby kiepsko. Wszystkie osoby w to zaangażowane robią dużo dobrej roboty za co dzięki. No nic, tak czy siak "trza" się uczyć angielskiego.
-
Gość: threeme, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/05/05 20:39:34
Obcy język, to zawsze obcy język:) Ja generalnie nie muszę narzekać, w mowie jest średnio (ach, te 14 czasów!) ale w piśmie jest ok. Czytam nawet dość skomplikowane artykuły naukowe po angielsku ze zrozumieniem. Ale przez maksymalnie pół godziny. Potem muszę coś przeczytać po polsku...
-
Gość: Ktoś123, *.interkonekt.pl
2015/05/05 21:35:24
Tak, tak czy siak najbardziej komfortowo zawsze będzie po polsku:) Ja mam niestety większe problemy z angielskim, choć jakoś sobie radzę. Powiedzieć niemal nic nie powiem a to ile zrozumiem z tekstu pisanego zależy chyba częściowo od przypadku:) Czasem rozumiem nawet sporo a potem czytam inny artykuł i już gorzej. Bywa tak że poziom zrozumienia zmienia się wraz z czytaniem kolejnych stron tego samego tekstu. Przy słuchaniu wykładów po angielsku muszę się mocno koncentrować, utrata koncentracji to najczęściej utrata zrozumienia. Nigdy nie uczyłem się tak naprawdę angielskiego systematycznie, nie znam zasad gramatycznych, wszystko to co się nauczyłem to naturalne przyswojenie języka m.in. przez czytanie właśnie interesujących mnie artykułów które nie miały polskich odpowiedników, wspomagane internetowymi tłumaczeniami. Mimochodem czegoś się nauczyłem:)
-
2015/05/05 22:53:59
To macie strasznie pod górkę. Angielski jest już w zasadzie jedynym międzynarodowym językiem nauki tak, że nawet polscy naukowcy piszą artykuły w tej nowej łacinie. A młodzi to już nawet nie wiedzą, że nachylenie funkcji da się określić inaczej niż "slope", a od niedawna wiem, że piszą "papiery", nie artykuły :-)
-
Gość: Ktoś123, *.interkonekt.pl
2015/05/05 23:57:39
Tak, utrudnia to sprawę. Obserwowana dominacja angielskiego w nauce, ma swoje wady i zalety jak wszystko. Osoba która dobrze ten język ma dostęp do wiedzy z całego świata, ale osoba która go nie zna jest w pewnym sensie częściowo narażona na coś w rodzaju wykluczenia informacyjnego i jest odcięta od dużej części wiedzy. Nawet jeśli ma chęć ją zgłębiać, nierzadko napotyka na mur. Cóż, pozostaje nauczyć się języka. Fakt, wprawdzie nie jestem naukowcem tylko laikiem i nie siedzę "wewnątrz" ale też słyszałem o "papierach" w znaczeniu artykułów:)
-
2015/05/06 06:29:23
I właśnie dlatego, że Polacy, Niemcy, Rosjanie i Chińczycy piszą teksty naukowe po angielsku na jakikolwiek naukowy temat można znaleźć w tym języku wielokrotnie więcej niż we własnym (nie mówię o szczęśliwcach zwanych native speakers).

Dotyczy to nie tylko dostępu do artykułów naukowych ale także popularyzacji wyników badań naukowych. Nawet Wikipedia po angielsku zawiera zwykle kilka razy więcej sensownej informacji po angielsku niż np. po polsku. A to dlatego, że znacznie więcej naukowców z całego świata edytuje hasła po angielsku niż w jakimkolwiek innym języku.
-
2015/05/06 09:22:52
@Ktoś123

Tak, utrudnia to sprawę. Obserwowana dominacja angielskiego w nauce, ma swoje wady i zalety jak wszystko.[/]i

To TYLKO ułatwia. Nie widzę utrudnień.

Masz alternatywę:

1. Teksty naukowe w kilkunastu (kilkudziesięciu językach).
2. Teksty naukowe w jednym języku.

Wystarczy nauczyć się jednego języka - angielskiego.
-
2015/05/06 10:42:59
@wudin
przecież umawialiśmy się jakiś czas temu, że już nie będziesz u mnie trollował.
-
Gość: threeme, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/05/06 11:05:54
"To macie strasznie pod górkę"

Nie no, już pisałem, że nie narzekam:) Po prostu po czytaniu artykułu w języku Angielskim potrzebuję małej odskoczni:)
-
Gość: Ktoś123, *.interkonekt.pl
2015/05/06 13:25:28
@alfa_x

Chodziło mi o to, że niektóre artykuły naukowe są po angielsku mimo tego, że osoba je piszące jest np. Polakiem co jest spowodowane tym że jest to język nauki. Innymi słowy popularność angielskiego w pewnym stopniu zmniejsza liczbę artykułów w językach narodowych. Wracamy trochę do czasów łaciny. Oczywiście zgadzam się z Tobą że to świetny pomysł sprowadzić wszystko do jednego języka zamiast tego, że każdy miałby pisać we własnym. Zalety nieporównywalnie przewyższają to o czym pisałem, po prostu muszę się nauczyć angielskiego i problem z głowy:)
-
2015/05/06 14:13:00
@alfa_x:
Ktoś ma rację. To przerabialiśmy przy okazji łaciny. Jeden język ułatwiał wymianę informacji między zaangażowanymi, ale też stanowił barierę dla "profanów". Przejście na języki narodowe skazało pewne badania na zapomnienie, ale też bardzo zdemokratyzowało i upowszechniło naukę.
-
2015/05/06 20:09:22
@pak4
Ktoś ma rację. To przerabialiśmy przy okazji łaciny. Jeden język ułatwiał wymianę informacji między zaangażowanymi, ale też stanowił barierę dla "profanów". Przejście na języki narodowe skazało pewne badania na zapomnienie, ale też bardzo zdemokratyzowało i upowszechniło naukę.

Kompletnie nie wiem, o czym piszesz. W jaki sposób poprawi się sytuacja osób, które nie znają angielskiego, jeśli część artykułów będzie publikowanych po francusku, niemiecku, hiszpańsku, chińsku, rosyjsku, itd. (każdy w innym języku)? Nie wiem też, w jaki sposób demokratyzuje naukę pisanie w 150 językach zamiast w jednym?

Po polsku raczej nikt pisał nie będzie, bo i po co.

@Ktoś123
Chodziło mi o to, że niektóre artykuły naukowe są po angielsku mimo tego, że osoba je piszące jest np. Polakiem[...]

Dlaczego jako przykład podałeś Polaka a nie Francuza, Niemca, Hiszpana, Chińczyka, Holendra, Duńczyka, Szweda, itd.? Może twoje zdanie będzie brzmiało lepiej tak: "Chodziło mi o to, że niektóre artykuły naukowe są po angielsku mimo tego, że osoba je piszące jest np. Francuzem.

Nie wymieniłeś żadnej zalety pisania w językach narodowych. Chyba, że za zaletę uważasz mniejszą liczbę potencjalnych adresatów, lub łatwiejsze profilowanie artykułu (masz zamiar jako Polak utrzymywać kontakty z naukowcami niemieckimi i piszesz po niemiecku).
-
Gość: fn, 109.144.188.*
2015/05/06 20:42:32
@arctic_haze
Kurde - Arcitc wysłał e-maila, że nie wykresy na Cryosphere Today się nie aktualizują i aktualizować się zaczęły.
arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/antarctic.sea.ice.interactive.html
Przypadek? Nie sądzę.
-
2015/05/06 22:28:33
Ja też nie sądzę, że to przypadek ale jak na razie nie podziękowali za informację o niedziałającym skrypcie ;-)

A co do nowej łaciny to nie wyobrażam sobie sensownej konferencji z więcej niż jednym językiem obrad. Kiedyś "języków konferencyjnych" było chyba 4 ale teraz sala by opustoszała gdyby ktoś zaczął referować po francusku. Nawet przy recenzowaniu wniosków grantowych w Brukseli nikt nie próbuje mówić w jakimkolwiek innym języku niż angielski (w którym to napisane są wszystkie wnioski).
-
2015/05/07 22:34:14
A teraz zagadka. W jakim języku publikowali swoje wyniki wybitni polscy uczeni z UJ, którzy skroplili tlen i azot (oraz parę innych gazów ale o tym już nie uczą w szkołach)? Nie było łatwo znaleźć cytaty oryginalnych artykułów Wróblewskiego i Olszewskiego ale w końcu znalazłem.
-
Gość: iceman, *.internetia.net.pl
2015/05/08 11:25:27
we francuskim?
-
2015/05/08 13:26:47
A ja zgadnę, że publikowali po niemiecku.
-
2015/05/08 18:15:48
Wygrał iceman. Po francusku, pewnie po części dlatego że w tej dziedzinie dominowali wówczas Francuzi. Zarówno Wróblewski jak i Olszewski studiowali w Niemczech, więc to nie brak znajomości niemieckiego zdecydował.

Oto cytowania ich słynnych artykułów:

S. Wroblewski and K. Olszewski, Sur la liquefaction de loxygene et de lazote, et sur la solidification du sulfure de carbone et de lalcool, CR 96, 11401142 (1883).

S. Wroblewski and K. Olszewski, Sur la liquefaction de loxygene, de lazote et de loxyde de carbone, Ann. Chim. Phys. (6) 1, 119 (1884).

To CR to raporty francuskiej akademii nauk (Comptes Rendus).

A wiem to wszystko z bardzo ciekawego artykułu greckiej autorki o sporze o pierwszeństwo uzyskania ciekłego tlenu między Wróblewskim a Francuzem Louisem Cailletetem. Artykuł potwierdza słuszność roszczeń naszego rodaka :)

A szukać go można tu: rsnr.royalsocietypublishing.org/content/67/4/355
-
2015/05/12 21:48:54
A u mnie takie cyrki na blogu z komentarzami denialistów, że HEJ.
Przykład (jeden z wielu):

Anonimowy12 maja 2015 19:12

Hubert wodze fantazji puszczassz ze człowiek zmienia klimat tylko ze dane temperatury co2 i słońca tego nie potwierdzaja bo słońce ma większy wpływ pokazuje to dane temperatury i aktywności słońca a co2 i temperatura się nie pokrywają mimo tego ze co2 rośnie i rośnie ale co z tego jak temperatura czasem mimo tego spada potem rosła a teraz mamy zastój co pokazują dane temperatury wiec chyba trzeba być daltonistom by tego nie widzieć a aktywność spada a temperatura nie chce rosnąć a na Antarktydzie się ochładza nie tylko tam zresztą wiec trzeba być ślepym by nie widzieć zależności słońca i temperatury. Wszystkie dane to potwierdzaja no ale fantazja porywa Huberta cóż faktów to nie zmieni.

I tak dzień w dzień, dzień w dzień.
-
Gość: Krzyś W, *.c3-0.161-ubr1.lnh-161.md.cable.rcn.com
2015/05/13 01:48:20
@Hubert
Jestem dziś w bojowym nastroju i odpowiedziałem temu Anonimowemu:-)

Swoją drogą mógłby/mogłaby popracować nad interpunkcją. Moja też pozostawia wiele do życzenia, ale tamten komentarz to zgroza.
-
2015/05/13 08:46:11
@Hubert
No to masz na swoim blogu tak jak w sejmie RP: denialiści w natarciu:
www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=7B1F935B08701B71C1257E300040C844#
-
2015/05/13 08:50:31
Aaaa, uzupełnienie. Denialiści ramię w ramię z utytułowanymi "naukowcami" polskimi.
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2015/05/13 13:27:12
@Hubert
'I tak dzień w dzień, dzień w dzień."
To usuwaj.
-
2015/05/13 17:12:29
@Hubert

Ustal reguły i egzekwuj przestrzeganie. Reguły mają być jasne, a działania konsekwentne.

Unikniesz chaosu i trolli.
-
Gość: threeme, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/05/13 19:54:30
Właśnie to oglądam. Nie wiem, na ile mi starczy odporności, przy "najlepszą energią odnawialną jest jedzenie i gorzała" oplułem monitor. Potem, jak Szyszko opowiadał o Szczycie Ziemi, lasach, ochronie środowiska zadaje sobie pytanie: jakim cudem ten burak był ministrem ochrony środowiska??
-
Gość: threeme, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/05/13 20:20:14
Właśnie wycofali film:( Wyświetla mi się błąd...
-
Gość: Myslak, *.dynamic.chello.pl
2015/05/14 18:19:35
mnie działa
-
2015/05/16 22:55:58
Miałem wątpliwą przyjemność wysłuchać osobiście prezentowanych bredni.
Szczyt piramidy nonsensu osiągnęli reprezentanci Polskiego Lobby Przemysłowego, którzy oświadczyli, że dwutlenku węgla w atmosferze wcale nie przybywa, a CO2 nie jest gazem cieplarnianym.
W zasadzie równie dobrze mogliby wstać i autorytatywnym tonem oświadczyć: "Ziemia jest płaska!".
Obecni na spotkaniu naukowcy (nie będę wskazywał palcem, ale byli tam ludzie, którzy uważają się za naukowców, także z tytułami profesorskimi), na te jawnie absurdalne stwierdzenia powinni zareagować. Żaden nawet nie pisnął. O czym to świadczy?
No to ja skomentowałem (na filmie 2:19:46).
Na co eksperci PLP, że "mają twarde dowody, że CO2 w atmosferze nie przybywa, a CO2 nie jest gazem cieplarnianym". Po spotkaniu poprosiłem o te dowody mailem. No i wyobraźcie sobie, że (ku mojemu zaskoczeniu) je przysłali. Mieliśmy tydzień absolutnie fascynującej korespondencji z PLP, po którym przygotowujemy właśnie artykuł na naukaoklimacie.pl. W ciągu kilku dni opublikujemy. W naszym wewnętrznym rankingu na "Klimatyczną Bzdurę Roku 2015" PLP bezdyskusyjnie wysforował się na prowadzenie (nawet JKM odpada).
-
Gość: threeme, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/05/16 23:56:22
Oni z lobbowania żyją. Reszty pisać nie trzeba:)
-
Gość: sargon, *.icpnet.pl
2015/05/17 09:13:56
@marcin.popkiewicz
"Obecni na spotkaniu naukowcy (nie będę wskazywał palcem, ale byli tam ludzie, którzy uważają się za naukowców, także z tytułami profesorskimi), na te jawnie absurdalne stwierdzenia powinni zareagować. Żaden nawet nie pisnął. O czym to świadczy?"
Że to byli członkowie KNG i ludzie o podobnych poglądach? :)
-
2015/05/17 11:44:44
Czy może ktoś wrzucić to w całości na Youtube?
Ten player sejmowy kiepsko się obsługuje.
-
2015/05/17 13:11:32
Już znalazłem na YT youtu.be/gQB2Y7CEO1s
-
2015/05/17 17:09:17
@Marcin.Popkiewicz
Obecni na spotkaniu naukowcy (nie będę wskazywał palcem, ale byli tam ludzie, którzy uważają się za naukowców, także z tytułami profesorskimi), na te jawnie absurdalne stwierdzenia powinni zareagować. Żaden nawet nie pisnął. O czym to świadczy?

Pisała o tym Naomi Oreskes w Merchants of Doubt. Naukowcy zwykli ignorować idiotyczne prace.

Mam nawet cytat ale chyba spamołap mi go zatrzymuje. Można to przeczytać tutaj (środkowy akapit))

A śmietnik, który pojawił się na tym pseudowydarzeniu był zaiste ogromny.

Czy ktoś spisze wszystkie te wypowiedzi wraz z osobami, które wygłosiły swoje kłamstwa? Dobrze byłoby to zachować dla potomnych.

Nie słuchałem całości, tylko obszerne fragmenty (Szyszko, Chabior, ten koleś od braku efektu cieplarnianego, był jakiś który twierdził, że więcej pochłaniamy niż emitujemy). Większość to przedstawiciele przemysłu. Moim zdaniem przyjmują złą strategię. Postanowili zaprzeczyć, że problem w ogóle istnieje, a że w ich środowisku wszystkim to jest na rękę, to siedzą we własnym sosie i powtarzają swoje kłamstwa. Większość z nich to leśne dziadki, którym zostało parę lat do emerytury (albo już są na emeryturze) i oni chcą jeszcze parę lat dostawać kasę i nic nie zmieniać. I dlatego to totalne zaprzeczenie.

Trzeba to spisać i wypunktować. Kondensacja nieprawd była tak ogromna, że trudno to puścić płazem.

-
2015/05/17 17:21:36
Jeszcze jedna rzecz. Ten film na YT został opublikowany przez Mariusza Oriona Jędryska (Głównego Geologa Kraju). On naprawdę nie widzi nic złego w publikacji tych kłamstw - zamiast się wstydzić, to jeszcze się tym chwali. Myślę, że większość prelegentów tego zjazdu zwolenników płaskiej Ziemi jest dumna ze swoich wystąpień.
-
2015/05/17 18:16:16
errata do poprzedniego wpisu: Głównego Geologa Kraju w latach 2007-2009. :-)
Teraz GGK jest ktoś inny.
-
2015/05/20 12:20:30
"Trzeba to spisać i wypunktować."

Trochę mi to jeszcze zajmie, bo niemal każda teza stawiana przez Jędryska była co najmniej nadinterpretacją a w większości przypadków kompletnie błędna... ale robi się.
-
2015/05/20 22:05:47
Już jest artykuł na Nauka o Klimacie.
Argumenty naukowe PLP pouczające. Wciąż nie wiem, śmiać się czy płakać.
-
2015/05/21 09:01:23
Artykuł na NoK odnosi się do Polskiego Lobby Przemysłowego i dr hab. Soroki wraz ze współpracownikami, nie omawia stanowiska prof. Jędryska. Myślę że jak najbardziej warto na doskonaleszere skonfrontować ze stanem wiedzy naukowej poglądy prof. Jędryska ... :) :( (nie wiem czy śmiać się czy płakać).
-
2015/05/24 20:10:32
Tym razem kolejna perełka:

tvn24bis.pl/weekend-w-tvn24-biznes-i-swiat,121,m/lodowce-antarktydy-topnieja-co-zrobic-by-zapobiec-katastrofie,545159.html

Czas 8:30, Prof. Piotr Głowacki z Instytutu Geofizyki PAN

Może zamiast siedzieć i gadać powinniśmy zacząć działać. I co powinniśmy robić? Jak my zwykli ludzie możemy wpisać się w tę walkę z ociepleniem klimatu?

Piotr Głowacki: Pani redaktor, profilaktyka nigdy nie jest szkodliwa i zawsze nam pomaga. Natomiast musimy sobie też zdać sprawę, że wobec przyrody to jesteśmy jednak to małe ziarenko. Chociażby popatrzeć na te ocieplenie, które mamy. Jeśli my emitujemy gazy w obszarach uprzemysłowionych, chociażby u nas w Europie mamy wzrost temperatury za ostatnie 50 lat o ten 1 stopień, to w Arktyce mamy ponad 2,5 stopnia. A tam nikt nie emituje. Czyli nawet jeśli ten dwutlenek węgla i te gazy cieplarniane rozchodzą się w całej atmosferze, to pokazują nam to, że w Arktyce i w Antarktyce, szczególnie w okolicach półwyspu Antarktycznego muszą zachodzić inne procesy także, które wzmacniają to ogrzanie się powietrza.

Piotr Głowacki zakiwał się na śmierć. Chciał udowodnić, że wzmocnienie arktyczne jest pierwotną przyczyną globalnego ocieplenia, ale zapomniał, że ono nie zaszłoby, gdyby pierwotnie nie wystąpiło ocieplenie antropogeniczne. Ręce opadają, bo tak może powiedzieć gimnazjalista, ale nie profesor, który został zaproszony jako ekspert. Niby bardzo nie nakłamał, jednak wyjaśnienie nie tłumaczy w żaden sposób tezy.

Puk, puk, panie Głowacki. Czas się obudzić i poczytać coś w temacie, w którym wypowiada się pan jako ekspert.

1. Dwutlenek węgla rozchodzi się w atmosferze.
2. Efekt, o którym mówi Głowacki może wystąpić tylko wtedy, gdy się ociepla.
3. Wzmocnienie arktyczne jest znane i samo z siebie nie jest w stanie niczego ogrzać. Najpierw musi się zacząć ocieplać.

Ręce opadają.



-
2015/05/25 15:28:30
Te stwierdzenie rzeczywiście są dość daleko od głównych nurtów nauki o klimacie. Bo ogrzewanie Arktyki jest spowodowane kilkoma procesami:

a) lokalnym efektem cieplarnianym (CO2 jest gazem dobrze wymieszanym w atmosferze)
b) adwekcją (dopływem) ciepła atmosferą
c) adwekcją ciepła prądami oceanicznymi
d) zmianami zachmurzenia i koncentracji aerozoli (w tym również sadzy opadającej na lód)

Wszystkie te czynniki grają jakąś rolę i wszystkie mają (najczęściej silny) element antropogeniczny.

A literatura do tego jest bogata, Już chociażby

Gillett i inni 2008, "Attribution of polar warming to human influence", Nature Geoscience, 1, 750-754, dx.doi.org/10.1038/ngeo338

Jakby kto wątpił jakie są konkluzje to zacytuję abstrakt:

"We find that the observed changes in Arctic and Antarctic temperatures are not consistent with internal climate variability or natural climate drivers alone, and are directly attributable to human influence. Our results demonstrate that human activities have already caused significant warming in both polar regions, with likely impacts on polar biology, indigenous communities, ice-sheet mass balance and global sea level".

A gdyby ktoś narzekał, ze za stare to macie nowe:

Najifi i inni 2015, "Attribution of Arctic temperature change to greenhouse-gas and aerosol influences", Nature Climate Change, 5, 246-249, dx.doi.org/10.1038/NCLIMATE2524

Ten artykuł idzie jeszcze dalej, bo twierdzi, że 60% antropogenicznego efektu cieplarnianego w Arktyce przesłonięte jest odwrotnie działającymi innymi zmianami antropogenicznymi (aerozole i chmury). Czyli gazy cieplarniane wystarczą aż za nadto aby wytłumaczyć obserwowane ogrzanie Arktyki:

"We show that although increases in greenhouse-gas concentrations have driven the observed warming over the past century, approximately 60% of the greenhouse-gas-induced warming has been offset by the combined response to other anthropogenic forcings, which is substantially greater than the fraction of global greenhouse-gas-induced warming that has been offset by these forcings. The climate models considered on average simulate the amplitude of response to anthropogenic forcings well, increasing confidence in their projections of profound future Arctic climate change."
-
2015/05/25 16:50:55
@arctic_haze

Głowackiemu chodziło o zmianę albedo. Nie chciało mi się całości przepisywać, ale jego wywód jest dalej (ok. 9 minuty w materiale).

tvn24bis.pl/weekend-w-tvn24-biznes-i-swiat,121,m/lodowce-antarktydy-topnieja-co-zrobic-by-zapobiec-katastrofie,545159.html

Sprzężenia zwrotne. Jeśli nie ma pokryw lodowych, bądź to na lądzie, bądź to na morzu, to woda absorbuje większość promieniowania słonecznego. Nagrzewa się i ogrzewa także atmosferę. Tam, gdzie nie ma lodowców, mamy odsłonięty grunt, który prawie w całości absorbuje to promieniowanie słoneczne. I ten proces się jak w spirali nakręca. I to jest to wzmocnienie.

Reasumując: wnioskowanie Głowackiego jest następujące: przyczyną ocieplenia w Arktyce jest sprzężenie zwrotne. Topnienie lodu powoduje zmianę albedo (lód-woda), co powoduje ocieplenie, co z kolei powoduje większe ocieplenie. I CO2 Głowackiemu do tego wszystkiego nie jest już potrzebny :-)

Dalej jest jeszcze gorzej .....

Jest o tym, że ponieważ wzrost poziomu mórz pochodzi głównie z rozszerzalności termicznej wody to musimy myśleć o przystosowywaniu się. :-)

Jakaż słodka niekompetencja, gdyby nie to, że mówi to profesor i ekspert zaproszony do studia.
-
2015/05/25 19:27:38
Wydaje mi się, że w kwestii przyczyn ogrzewania Arktyki już odpowiedziałem w poprzednim komentarzu.

A co do podnoszenia się poziomu morza to efekt steryczny (rozszerzalność cieplna) to dotychczas była przyczyna około 50% wzrostu poziomu morza. Tylko chwilę warto by się zastanowić co oznacza ogrzewanie się oceanu w takim stopniu, że rocznie powoduje to wzrost poziomu morza o ponad milimetr.

Co gorsza ta druga połowa niedługo może stać się "większą połową". I to zdecydowanie większą. Jest wiele przesłanek na to, że Zachodnia Antarktyda już przekroczyła "point of no return". Co gorsza najnowsze modele dynamiki lodu zdają się świadczyć, ze rozpad lądolodu spoczywającego na dnie morza to raczej dekady niż stulecia.
-
2015/05/25 19:46:06
@arctic_haze

Tak. Odpowiedziałeś.

Chodzi mi o pewną konsekwencję Głowackiego w cherry-picking. Jego cały wywód nie trzyma się kompletnie kupy. Dobiera sobie pojedyncze fakty, by wesprzeć lokalnie wyjaśnienie.

1. Arktyka się ociepla, bo jest sprzężenie zwrotne.
2. Poziom oceanów się podnosi nie dlatego, że topnieją lądolody (a jeśli już to głównie Grenlandia) tylko dlatego, że jest rozszerzalność cieplna wody.

Jakoś w tych jego wszystkich wywodach dziwnym trafem ZAWSZE pomija pierwotną przyczynę:

Ociepla się przez nasze emisje.

a konsekwencje tego są takie, że:

1. Woda się rozszerza (bo się ogrzewa) => podnosi się poziom oceanów
2. Topnieją lodowce (bo jest cieplej) => podnosi się poziom oceanów
3. Topnieje lód w Arktyce (bo jest cieplej) => zmienia się albedo
4. ... pozostałe efekty

W jego wywodzie zabrakło mi tego jednego, spinającego wszystko faktu, czyli AGW.

Poza tym w samym materiale było trochę nieścisłości, bo dziennikarka chciała się dowiedzieć, jak el Nino wpłynie na temperaturę w Polsce a bezpośredniej korelacji chyba nie ma. Poza tym samo el Nino/la Nina to tylko mieszanie zupy, więc nic nie zmienia, poza tym, że daje się odczuć jako odchylenie od stałego wzrostu średniej temperatury globalnej. Ta młoda klimatolog strasznie się męczyła, by to prosto wyjaśnić, a chyba wystarczyło (na takim poziomie popularnym) powiedzieć, że na Pacyfiku mogą być dwa stany: ciepła woda nad zimną lub zimna woda na ciepłą. A że Pacyfik jest duży a woda ma dużą pojemność cieplną to wpływa to na temperatury powietrza na dużym obszarze - w efekcie zależy od tego średnia temperatura na całym globie. Istotne jest to, że jak się to ciepło w wodzie policzy to bez względu na to, czy warstwy są ciepło/zimno czy zimno/ciepło, to suma jest coraz większa.

A tak a propos - jak będzie el Nino - to w Ameryce płd i płn od strony Pacyfiku spadnie więcej deszczu, może chwilowo poprawi się sytuacja hydrologiczna, a przez to denialiści znowu obwieszczą koniec globalnego ocieplenia (bo spadł deszcz). :-)
To już robi tak przewidywalne, że aż nudne.
Creative Commons License