Kategorie: Wszystkie | Jaworowski | denialism | edukacja | media | researchblogging | varia
RSS
sobota, 21 lutego 2009
Od kilku lat najpopularniejszą "alternatywną" teorią wyjaśniającą obserwowane ocieplenie klimatu jest zmienna aktywność słoneczna i modulacja strumienia promieniowania kosmicznego. Rozwijana głównie przez duńskich uczonych Svensmarka i Friisa-Christensena, szumnie nazwana "kosmoklimatologią", została bardzo szybko podchwycona przez środowisko sceptyków. Nawet w programie Wildsteina słyszeliśmy, jak profesor Jaworowski zapewniał publiczność, że istnieje wręcz "idealna" zgodność pomiędzy tym, co się dzieje na Słońcu, a ziemskim klimatem.
środa, 18 lutego 2009
  1. Zacznijcie się dokształcać. Być może jesteście tak zajęci wyrabianiem wierszówki, że nie macie czasu na nic innego... ale potraktujcie to jako rodzaj inwestycji na przyszłość. Problem globalnego ocieplenia nie zostanie załatwiony w kilka lat, jak dziura ozonowa Protokołem Montrealskim. Będziecie pisać o tym także jutro, za rok i za 10 lat. Kupcie kilka dobrych, popularno-naukowych książek na ten temat i poznajcie przynajmniej podstawy. Za dobre książki uważam (podane mniej więcej w kolejności czytania:)
    • Spencer Weart The Discovery of Global Warming
    • Michael Mann & Lee Kump Dire Predictions (The Rough Guide to Climate Change Hensona i Global Warming: A Very Short Introduction Maslina są też bardzo dobre na początek)
    • Tyler Volk CO2 Rising: The World's Greatest Environmental Challenge
    • Mark Lynas The Six Degrees
    • David Archer The Long Thaw
    • Richard Alley Two-Mile Time Machine
    • Eric Roston The Carbon Age
    • Brian Fagan The Little Ice Age, The Long Summer
    • Christ Turney Ice, Mud and Blood: Lessons from Climates Past
  2. Starannie weryfikujcie internetowe informacje. W dobie "dziennikarstwa obywatelskiego", czyli artykułów przepisywanych z blogów i półamatorskich portali informacyjnych łatwo o wpadkę, zwłaszcza że internet jest zdominowany przez osoby świadomie szerzące dezinformację. Najlepiej opierajcie się o notki prasowe publikowane przez wiodące ośrodki naukowe, oraz portale renomowanych czasopism naukowych.
  3. Gdy natraficie na informację pasującą do schematu "Galileusz przeciwko naukowemu establishmentowi" (zwłaszcza jeśli obudowana jest jakąś teorią spiskową), sprawdźcie rzeczywiste kwalifikacje "Galileusza". Spróbujcie znaleźć stronę internetową uczelni czy jednostki badawczej, w której jest zatrudniony, albo listę jego publikacji. Jeśli okaże się, że jest on specjalistą od sztucznej inseminacji bydła hodowlanego, najprawdopodobniej nie ma nic mądrego do powiedzenia w dziedzinach odległych od tej wąskiej działki.
  4. Konsultujcie się z jak najszerszym gronem specjalistów, szczególnie gdy poznajecie temat z drugiej ręki. Ostrożnie podchodźcie do informacji prasowych publikowanych przez trzecioligowe uniwersytety -- najczęściej pisane są one wyłącznie na podstawie informacji naukowców odpowiedzialnych za dane "sensacyjne" odkrycie, przez co ich znaczenie może być nieco przecenione.
  5. Nie przeginajcie w drugą stronę i nie trzymajcie się rygorystycznie zasady "dopuśćmy do głosu obie strony". Reportaż o programie Apollo nie musi uwzględniać opinii tych osób, które wierzą że NASA nigdy nie wysłało człowieka na Księżyc. Artykuł o konsekwencjach ataków z 11 września nie musi przypominać o istnieniu ludzi twierdzących że za wszystkim stał rząd USA albo Żydzi. Program o dinozaurach niekoniecznie zyskuje na cytowanych wypowiedziach fundamentalistów wierzących, że Ziemia ma tylko 6 tysięcy lat.
13:10, perfectgreybody , edukacja
Link Komentarze (11) »
wtorek, 17 lutego 2009
Opisywane przeze mnie sytuacje -- a także liczne medialne występy prof. Jaworowskiego -- prowokują pytanie: kogo możemy uznać za osobę merytorycznie przygotowaną do dyskusji o globalnym ociepleniu?
poniedziałek, 16 lutego 2009
Kontynuując nasz przegląd argumentów "sceptyków", zgodnie z sugestią czytelników przyjrzymy się wykładom profesora Kazimierza Bodka z Instytutu Fizyki UJ.
czwartek, 12 lutego 2009
Niedawno EOS, czasopismo Amerykańskiego Towarzystwa Geofizycznego (AGU) opublikowało wyniki sondażu przeprowadzonego wśród specjalistów w dziedzinie nauk o Ziemi. Wynikało z niego, że niemal wszyscy (97,4%) specjaliści od zmian klimatu byli przekonani co do słuszności teorii antropogenicznego globalnego ocieplenia; oraz że naukowcy byli tym bardziej skłonni do sceptycyzmu, im dalej od klimatologii leżała ich faktyczna specjalizacja.
"Rzeczpospolita" opublikowała bardzo krótki wywiad z prof. Januszem Olejnikiem, pytając go "kto ma rację" w kwestii wzrostu poziomu mórz.
środa, 11 lutego 2009

Czy w obliczu kryzysu finansowego należy odłożyć walkę z globalnym ociepleniem na później? Nicholas Stern i jego koledzy z Grantham Research Institute on Climate Change and the Environment mówią, że wręcz przeciwnie. W opublikowanym dzisiaj krótkim raporcie nawołują do sfinansowania "zielonego" pakietu stymulującego globalną gospodarkę, który popchnąłby naszą cywilizację w kierunku energetyki bezwęglowej.

Jako cel stabilizacyjny raport wyznacza stężenie gazów cieplarnianych wynoszące 500 ppm CO2eq, co pozwoliłoby z dużym prawdopodobieństwem na uniknięcie wzrostu o 4 stopnie ponad obecny poziom. Taka zmiana klimatu (w przedziale 2-3 stopni) jest niewątpliwie bolesna, lecz zdaniem Sterna wciąż nie katastrofalna.

Nawet ten "mało" ambitny cel oznacza, że emisje przemysłowe powinny zacząć spadać w ciągu najbliższych 15 lat, a przed rokiem 2050 osiągnąć 50% tego, co emitowaliśmy w roku 1990. Stern proponuje więc zacząć od najprostszych rzeczy: zwiększenia efektywności użytkowania paliw, energii elektrycznej i cieplnej, w dalszej kolejności R&D (np. energii odnawialnej, technologii wyłapywania i sekwestracji CO2) czy agresywny program inwestycji w energetykę jądrową.

Zgrubne koszta takiego pakietu stymulującego -- do wydania do końca 2010 roku -- szacuje się w raporcie na 400 miliardów dolarów, czyli mniej więcej połowę planu Paulsona. To oczywiście ogromna kwota... ale przecież osoby, które uważają że przemysłowe emisje CO2 i powodowany przez ten gaz efekt cieplarniany to "niewielki ułamek" emisji naturalnych i całego efektu cieplarnianego, powinny uznać ją za niewielki ułamek (0,8%) globalnego PKB.

18:17, perfectgreybody , varia
Link Komentarze (2) »
Profesor Jaworowski i inni sceptycy, choć często wyszydzają "histeryczne" prognozy klimatologów, sami uwielbiają straszyć opinię publiczną rychłym zlodowaceniem. Niektórzy z nich argumentują przy tym, że wobec takiego zagrożenia wzrost emisji gazów cieplarnianych jest nie tylko nieszkodliwy, ale i jak najbardziej wskazany.
czwartek, 05 lutego 2009

Wczorajsza "Rzeczpospolita" opublikowała wywiad z Tomaszem Telukiem, politologiem i twórcą dwuosobowego think-tanku o szumnej nazwie "Instytut Globalizacji", a także autorem żenującej książeczki pt. Mitologia efektu cieplarnianego.

Teluk jest smutnym przykładem tego, jak nisko sięgnął poziom wiedzy przyrodniczej u przedstawicieli nauk humanistycznych. Wywiad jest zaś dowodem na to, że "Rzeczpospolitej" w niczym to nie przeszkadza: nieważne, że mówi głupoty, ważne że mówi zgodnie z linią ideologiczną gazety.

O ignorancji Teluka świadczy choćby fakt, że wymiennie używa terminów "efekt cieplarniany" i "globalne ocieplenie", najwyraźniej utożsamiając jedno z drugim. W ramach bezpłatnych korepetycji z podstaw geografii i fizyki wyjaśniamy więc:

1. Efekt cieplarniany to zjawisko polegające na pochłanianiu promieniowania podczerwonego (emitowanego przez powierzchnię Ziemi czy innej planety) przez tzw. gazy cieplarniane, takie jak para wodna, ditlenek węgla i metan. Skutkiem istnienia efektu cieplarnianego jest to, że średnia temperatura powierzchni Ziemi wynosi około 15 stopni, a nie -18 stopni Celsjusza.

2. Globalnym ociepleniem nazywamy obserwowaną zmianę klimatu, która polega m. in. na wzroście średniej temperatury globalnej na Ziemi (ale nie ogranicza się tylko do tego jednego czynnika) -- w ciągu całego XX wieku o około 0,8 stopnia Celsjusza.

3. Globalne ocieplenie wywołane jest wzmocnionym efektem cieplarnianym, czyli wzrostem stężenia gazów cieplarnianych, który to wzrost jest spowodowany głównie przemysłową emisją CO2. Wzmocnienie to wynosi w sumie (wliczając inne antropogenne czynniki nie mające nic wspólnego z samym efektem cieplarnianym, jak np. aerozole) około 1,5 W/m2, czyli około 1,5% całego efektu cieplarnianego.

4. Przemysłowa emisja CO2 nie jest "niewielka", jak chciałby tego Teluk.  W 1750 roku w atmosferze znajdowało się mniej więcej 2190 miliardów ton CO2. Od tego czasu wypuściliśmy do atmosfery około 1600 miliardów ton. Mniej więcej połowa z tego w tej atmosferze została, zwiększając ilość CO2 do 3000 miliardów ton -- czyli prawie o 40%.

To naprawdę nie jest takie trudne, prawda?

10:38, perfectgreybody , denialism
Link Komentarze (8) »
niedziela, 01 lutego 2009
Podważając rolę ditlenku węgla dla obserwowanego ocieplenia Jaworowski przedstawił dwie sprzeczne ze sobą tezy: że "nie ma praktycznie rzecz biorąc żadnej zależności" pomiędzy wzrostem CO2 a temperaturą (w przeciwieństwie do zależności pomiędzy aktywnością słoneczną a temperaturą -- tą hipotezą zajmiemy się innym razem), oraz że ten związek istnieje -- tyle że to wzrost temperatury powoduje wzrost stężenia CO2.
Creative Commons License