Kategorie: Wszystkie | Jaworowski | denialism | edukacja | media | researchblogging | varia
RSS
niedziela, 17 października 2010

Ech, tak naprawdę to chciałem dzisiaj napisać o artykule modelarzy z Instytutu Badań Kosmicznych im. Goddarda: Lacisa, Schmidta, Rinda i Ruedego, opublikowanym w ostatnim Science, a którego wcześniej nie miałem czasu przeczytać. Na szczęście już nie muszę, bo widzę że arctic_haze ma u siebie notkę o tytule

Co by się stało z Ziemią gdyby z atmosfery usunąć CO2?

23:22, perfectgreybody , edukacja
Link Komentarze (9) »
"Jeden z czołowych fizyków USA rezygnuje ze stanowiska w proteście wobec promowania teorii globalnego ocieplenia", podał portal Niezalezna.pl, powtarzając historię którą od tygodnia ekscytują się amerykańscy denialiści.
wtorek, 12 października 2010
Argumentacja Levitta i Dubnera odnośnie (braku) odpowiedzialności CO2 za globalne ocieplenie, którą przybliżyłem w poprzednich notkach, tak naprawdę tylko przygotowywała grunt pod główną ich tezę: że zamiast inwestować w technologie energooszczędne, energetykę odnawialną, czy promować zmiany zachowań konsumpcyjnych, wystarczy poczekać, aż Myhrvold i jego koledzy z Intellectual Ventures rozwiążą problem zmiany klimatu przy pomocy geoinżynierii.
niedziela, 10 października 2010
W narracji "Superfreakonomii" Ken Caldeira, o którym obszernie pisałem w poprzedniej notce, jest tylko kwiatkiem do kożucha, i szybko ustępuje miejsca Nathanowi Myhrvoldowi, przedstawianemu jako geniusz o renesansowej wręcz wiedzy (a przynajmniej najmądrzejszy człowiek, jakiego zna Bill Gates).
sobota, 09 października 2010
Od mniej więcej roku zabieram się do napisana porządnej blogonotki o geoinżynierii, i zawsze wypadało mi coś pilniejszego: a to Ziemkiewicz napisze coś nowego, a to pokażą Jaworowskiego w telewizji. Ponieważ jednak grozi nam, że do księgarń traci niebawem "Superfreakonomia" Stevena D. Levitta i Stephena J. Dubnera, entuzjastycznie promująca geoinżynierię jako proste i tanie rozwiązanie problemu globalnego ocieplenia, pomyślałem że warto wrócić do tego tematu.
środa, 06 października 2010

Z historii "zimy tysiąclecia", który w tym właśnie momencie rozpełza się po całym internecie, można wyciągnąć kilka mniej lub bardziej odkrywczych morałów:

  • że stopień naukowy doktora, nawet doktora fizyki nuklearnej, nie robi z nikogo eksperta od wszystkiego;
  • że nie należy wierzyć we wszystko o czym czytasz w internecie;
  • że dziennikarstwo naukowe w polskich mediach, zwłaszcza internetowych, woła o pomstę do nieba;
  • że "dziennikarstwo obywatelskie" w postaci rozmaitych Wolnych Mediów Walczących z Masową Manipulacją jest wobec mediów masowych żadną alternatywą, poszerzając tylko repertuar kolportowanych bzdur;
  • że to samo można powiedzieć o mediach i blogosferze amerykańskiej, brytyjskiej, rosyjskiej czy fińskiej;

Ja chciałbym jednak zwrócić uwagę na coś innego: otóż był taki moment, kiedy można było zabić tę idiotyczną historię zanim trafiła do mainstreamowych mediów. Gdy reporterka Paula Malicka, po tym jak znalazła w "wolnych mediach" materiał na wierszówkę, chwyciła za słuchawkę albo klawiaturę, skontaktowała się z IMGW, zapytała ich o Golfsztrom, i ktoś po drugiej stronie, przewracając oczami, powiedział Michałowi Kowalewskiemu "weź się tym zajmij".

A co robią ludzie, kiedy kontaktują się z nimi dziennikarze i proszą o ich ekspercką opinię w temacie jakiejś bzdury, o której pierwszy raz słyszą?

Mogą odmówić komentarza (no ale ekspertowi nie wypada).

Mogą powiedzieć, "proszę pani to jakiś nonsens" (no ale przecież amerykańscy naukowcy przewidują, a polscy klimatolodzy potwierdzają...)

Mogą w końcu, i jest to wybór najpopularniejszy, sprzedać mediom kilka ogólnikowych, okraszonych sceptycyzmem truizmów. A jeśli mimo wszystko dziennikarze zorientują się, że tak naprawdę nie dostali potwierdzenia swoich sensacji, mogą im na pocieszenie powiedzieć

Strach sobie wyobrażać, co by się stało, gdyby jednak Golfsztrom zniknął. Strefy klimatyczne Europy, zwłaszcza Europy Zachodniej, przesunęłyby się gwałtownie na północ [sic!]. Prawdopodobnie na w północnej części Półwyspu Skandynawskiego zacząłby się znowu rozwijać lądolód. To bardzo pesymistyczny wariant.

Ludzie! Przecież ten fragment aż krzyczy "wyrwij mnie z kontekstu, przeklej i powiel tysiąckrotnie". Zdaję sobie sprawę, że media potrafią przekręcić wszystko, ale możemy im tego przynajmniej, na litość boską, nie ułatwiać.

Nie twierdzę, że M. Kowalewski jest tu jakimś wyjątkiem. Nawet w znakomitej parodii naukowego newsa zamieszczonej na blogu Guardiana tydzień temu znalazł się ilustrujący analogiczne zjawisko, następujący fragment:

In this paragraph I will provide balance with a quote from another scientist in the field. Since I picked their name at random from a Google search, and since the research probably hasn't even been published yet for them to see it, their response to my e-mail will be bland and non-committal.

A potem ludzie na mieście mówią, że naukowcy tracą zaufanie społeczeństwa.

03:19, perfectgreybody , media
Link Komentarze (49) »
Creative Commons License